<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>InnaM</title>
	<atom:link href="http://innam.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://innam.wordpress.com</link>
	<description>fat-bottom girls... make the rockin&#039; world go &#039;round</description>
	<lastBuildDate>Thu, 23 Feb 2012 19:37:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='innam.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>InnaM</title>
		<link>http://innam.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://innam.wordpress.com/osd.xml" title="InnaM" />
	<atom:link rel='hub' href='http://innam.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>coffee water tea</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/02/21/coffee-water-tea/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/02/21/coffee-water-tea/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 16:12:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=278</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko, co ostatnio dzieje się w moim życiu, stanowi jedną wielką szkołę. Szkołę pokory niestety też. Nie żeby mi pokory brakowało, ale bywają takie dni, jak na przykład wczoraj. Kiedy od rana każdy się do mnie uśmiecha, kiedy czuję we włosach powiew cieplejszego wiatru, jest odwilż i mam namiastkę bycia idealnie stworzoną cząstką tego świata. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=278&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:large;">Wszystko, co ostatnio dzieje się w moim życiu, stanowi jedną wielką szkołę. Szkołę pokory niestety też. Nie żeby mi pokory brakowało, ale bywają takie dni, jak na przykład wczoraj. Kiedy od rana każdy się do mnie uśmiecha, kiedy czuję we włosach powiew cieplejszego wiatru, jest odwilż i mam namiastkę bycia idealnie stworzoną cząstką tego świata. I jeszcze przychodzi do mnie przypadkowa pani, posiedzieć i pogadać, bo czeka na kogoś, a ten ktoś nie przychodzi. Gadamy o życiu, planach, sukcesach i porażkach. I że jestem dobrą osobą, bo pozwoliłam nawet usiąść, skorzystać z toalety i podładowałam telefon własną ładowarką, a oprócz tego mam śliczną twarz, śliczny sweterek, i że chude kobiety są wredne, a te pulchne takie sympatyczne i wesołe. Hehe. Mijają dwie godziny, pani wychodzi, podtrzymuje mi się ten miły nastrój panujący między nami, a tu nagle, na dwie godziny przed wyjściem z pracy&#8230; I cały humor poszedł się paść. Spodziewałam się, że łatwo nie będzie, ba, spodziewałam się nawet, że będzie ciężko! Ale wiele jeszcze takich trudnych lekcji przede mną, zanim stanę się pełnowartościową Szefową Samej Siebie, która radzi sobie w każdej sytuacji. Muszę być twardsza i odporniejsza. Bo przyjdzie mi się jeszcze nieraz mierzyć z ludzką niewiedzą, głupotą, nieufnością i niechęcią. Z kłodami, które pod nogi rzucać mi będą osoby, których nigdy nie zobaczę na oczy. Oto i wyzwanie.</span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:large;">W ogóle muszę nabrać jakiejś ogłady&#8230; Bo wystarczy większa publiczność, żeby mnie wytrącić z równowagi. Zaraz drżą mi ręce, na ryju buraczeję, zaczynam bełkotać i nie wiem, co gdzie, jak i kiedy. A potem, nawet jeśli wszystko zakończy się sprzedażą, czuję się, jakby mnie stratowało stado koni i przez resztę dnia nie mogę dojść do siebie. Czeka mnie dokładnie tyle pracy nad sobą, ile się spodziewałam. A jestem gdzieś u początków swojej dłuuuuugiej drogi, prowadzącej ku byciu SSSS [Super Szefową Samej Siebie].</span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:large;">W ramach odskoczni zabraliśmy się z Sisami na wystawę kotów w niedalekim miasteczku. Żałuję, że nie miałam aparatu. Taaaaaakie kociska. Przepiękne. A potem posiadówka u nas. Za szybko zdecydowanie mija mi weekend. I zdecydowanie denerwuje przyszły/niedoszły pracodawca Niedźwiadka&#8230; Niesłowność dobrze nie wróży. Czasem się niepokoję, że może oni wcale nie chcą go przyjąć. Ale z drugiej strony, jeśli nie chce się kogoś zatrudnić, to nie mówi się o podpisywaniu umowy na miesiąc w przyszłym tygodniu&#8230; Przynajmniej taką mam nadzieję. </span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:large;">Czy Wy też widzicie, że dorośli ludzie wcale niczym nie różnią się od dzieci? Wszystkie zagrywki, wszystkie taktyki, zachowania, motywy są te same, z tą różnicą, że naczelnym celem są pieniądze. Pozostaje tylko pytanie, czy to dzieci są takie dorosłe, czy dorośli nigdy nie przestali być dziećmi. </span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:large;">Idę zara do domu się ogrzać, wytulić i dać się pogryźć Kocimiętkowi. Zaczynam się lękać przyszłego tygodnia, kolejne wielkie wyzwanie, od którego wiele zależy. Ponad 50 osób w jeden dzień na mojej jednej, małej, biednej głowie. I czas, co do minuty zaplanowany. I martwienie się, żeby każdemu było dobrze. Uch&#8230;</span></span></p>
<p><img class="aligncenter" title="asshole" src="http://img.izismile.com/img/img5/20120209/640/this_is_real_spit_640_15.jpg" alt="" width="420" height="600" /></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/278/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/278/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/278/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=278&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/02/21/coffee-water-tea/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.izismile.com/img/img5/20120209/640/this_is_real_spit_640_15.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">asshole</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>mam spierzchnięte dłonie, bo nie dbam o nie.</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/02/17/mam-spierzchniete-dlonie-bo-nie-dbam-o-nie/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/02/17/mam-spierzchniete-dlonie-bo-nie-dbam-o-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 14:58:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=273</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęło się. Praca po 12 godzin na dobę, bycie pod telefonem świątek, piątek. Jest czad :) Uśmiecham się do siebie, bo jak na razie wiele wskazuje na to, że za moją ciężką pracę czeka mnie jakaś nagroda. Może nie kosmiczna, ale jeśli będzie się działo tak, jak na to wskazuje odzew, to&#8230; będę happy. Ciekawe [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=273&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęło się. Praca po 12 godzin na dobę, bycie pod telefonem świątek, piątek. Jest czad :) Uśmiecham się do siebie, bo jak na razie wiele wskazuje na to, że za moją ciężką pracę czeka mnie jakaś nagroda. Może nie kosmiczna, ale jeśli będzie się działo tak, jak na to wskazuje odzew, to&#8230; będę happy. Ciekawe w mojej pracy jest to, że nie jestem tylko sprzedawcą w sklepie. Jestem też specjalistą od marketingu, przedstawicielem handlowym, specjalistą w swojej dziedzinie, sprzątaczką, księgową [przynajmniej dopóki nie zaczną się schody... czyli nie zacznę zarabiać :P], kolporterem materiałów reklamowych i sama jeszcze nie wiem czym. Oczywiście wszystko w miarę moich skromnych możliwości, ale ileż zawodów liznę przy okazji własnej firmy ;) Zbliżamy się wielkimi krokami do pierwszego finału moich starań, wielki to będzie dzień, zaprawdę Wam powiadam. A jeśli jeszcze zakończy się sukcesem, to&#8230; oooooj będzie bal, oj będzie bal!</p>
<p>Powodów do radości i satysfakcji jest więcej. Wygląda na to, że Niedźwiadek dostał pracę. Jakoś na dniach będzie miał szkolenie, więc pewnie niebawem zacznie. Aż boję się w to uwierzyć, bo to oznaczałoby, że&#8230; jakoś damy sobie radę. Jakoś popchniemy ten wózek i przetrwamy po długich miesiącach samych przeciwności. Może ruszymy z miejsca po dwóch latach stagnacji. Wierzę, że tak właśnie będzie. Smutne w tym wszystkim jest tylko to, że nigdy by się nawet nie dowiedział, że w tej firmie szukają pracowników, gdyby nie mąż Sis. Gdyby nie jego wstawiennictwo, jakiś inny „znajomy” zająłby miejsce Niedźwiadka. Szkoda, że ten kraj jest taki popieprzony, a praca tylko dla wybranych. Ale wiecie co? Najważniejsze dla mnie teraz jest to, że to ON został tym razem wybrany :) Należy mu się jak nikomu!</p>
<p>Z ciekawostek, to któraś stara złożyła na nas donos do spółdzielni mieszkaniowej. W skrzynce znalazłam list z pouczeniem, odnoszący się do iluś tam paragrafów regulaminu, dotyczących głównie przestrzegania ciszy nocnej i poszanowania spokoju współmieszkańców. Rozjuszyłam się nie lada, bo nie dość, że żyję jak emerytka, chodzę spać o 22.00 i całymi dniami nie ma mnie w domu, to jeszcze jakaś głupia starucha będzie wysysać z palca takie oszczerstwa. Nie wiem, może to po ostatniej naszej awanturze ten donos, ale to przecież pierwsza taka awantura w naszym domu i jedyna, żeby od razu jakieś skargi pisać? Imprez nie robię, jedynymi moimi gośćmi jest Sis z mężem, a list napisany, jakbyśmy byli kurde parą meneli, którzy całymi dniami piją, a nocami się awanturują. Grrrr&#8230; Niedźwiadek zadzwonił do spółdzielni, ale z konkretów dowiedział się tylko, że donos złożyła jedna osoba i że jeśli to są faktycznie kłamstwa, to należy napisać list o takiej treści do nich i oni wtedy nie będą nam pisać takich listów więcej, jeśli skarga wpłynie od tej samej osoby. Aktualnie pałam do tych bab obrzydliwymi emocjami. Ta zza ściany podsłuchuje nas bez cienia zażenowania, kiedy mamy gości albo rano zbieramy się do pracy, rozmawiając, ta ma otwarte drzwi na całą szerokość i nasłuchuje. A potem zadaje pytania do naszych rozmów, tak jakby brała w nich udział. Ta z dołu już nie przychodzi ani nie komentuje, ale pewnie z rozkoszą donosi na nas do spółdzielni, triumfując w duchu, kiedy znów nie odpowiada mi na „dzień dobry”. Jeszcze trochę i nie wytrzymam, powiem jednej, żeby zamykała te swoje pieprzone drzwi i przestała mnie inwigilować, a drugiej, że jeśli ma jaja, to niech dzwoni na policję, kiedy jej tak zakłócamy ciszę. I wtedy zobaczymy, kto będzie miał przesrane. Może to okrutne, ale pociesza mnie myśl, że one są już takie stare – w tym nadzieja, że taki stan nie będzie trwał wiecznie.</p>
<p>A drugie okrutne z mojej strony jest to, że zmęczyły mnie już cudze problemy. No normalnie zmęczyły. Wyssały ze mnie wszelkie siły i całą energię. I nie chce mi się też już słuchać o tym, co kto o kim powiedział, co powiedział o mnie, o mojej matce, dziadku czy ojcu. Mam dość tego otoczenia, które pokazuje mi, że na świecie nie ma nic dobrego i szczerego, jest tylko chciwość, kłamstwo i okrucieństwo. Nie chcę utonąć w tym bagnie, chcę zachować w sobie swoją wiarę w wartości i chcę je sobą reprezentować. Ale to naprawdę ciężkie, kiedy z każdej strony bombardują Cię informacje o tym, kto kogo okłamuje, kto z kim jest dla pieniędzy, kto chce komuś odebrać wszystko, a kto przepija babciną rentę i cofa w rozwoju swoje kilkuletnie dziecko. I żeby to były tylko informacje&#8230; To namacalne fakty. Boję się skażenia tym chorym spojrzeniem, nie chcę nosić w sercu tego śmierdzącego trądu, nie chcę stać się zgniłym od środka człowiekiem. Nieraz po takim spotkaniu mam ochotę wejść pod prysznic i szorować się z brudu tych wszystkich wiadomości, żeby tylko usunąć je z mojej głowy, która nie jest w stanie objąć i zaakceptować pewnych rzeczy. I nawet w Walentynki ktoś się komuś oświadczył z powodów totalnie innych niż miłość. Przygniata mnie świat.</p>
<p>Byłam u alergologa, w Walentynki tak w ogóle. Romantyczne okoliczności przyrody, my dwoje w poczekalni, no scena prawie jak z romansu. Za dwa tygodnie mam testy, a Niedźwiadek za tydzień. Doktórka zasugerowała mi badanie hormonów tarczycy i dziwiła się, że nikt mnie wcześniej na nie nie skierował. Oczywiście skierowanie musiałabym sobie dopiero załatwić&#8230; Na razie się nie wybieram, ale gdzieś tam z tyłu głowy będzie mi się tliła ta myśl.</p>
<p>Odwiedzili mnie w sklepie Bro z żoną. Pogadaliśmy trochę, nieco czasu mi zeszło, a wieczorem spotykamy się u rodziców w domu. Nawet Niedźwiadek się zdecydował przyjść, a to ci nowina. Ale chyba jest taki szczęśliwy z powodu pracy, że ma gdzieś nieprzewidywalne zachowania mojej mamy. A mi to się tak średnio chce iść, najchętniej poszłabym spać, już teraz. Jeszcze kilka godzin i mogłabym być w swoim łóżeczku i sobie rozkosznie zasnąć&#8230; Mmm&#8230; Jednakże takie frykasy to nie dla mnie. Znowu późny powrót do domu, a w sobotę praca od samego rana. A potem znowu sprzątanie. A w niedzielę wyjazd z Sisami na wycieczkę :D Na jaką, to się dowiecie w następnej notce :)</p>
<p>Straszliwie szwankuje mi internet z komórki :( Ale wytrzymam jeszcze parę dni, we czwartek będzie już normalny i nie będę się wkurzać tym, że nic nie mogę zrobić, a muszę zrobić tak dużo.</p>
<p>Zimo&#8230; idź se już.</p>
<p>PS: Przed chwilą miałam pierwszego klienta! Takiego co przyszedł i kupił :D Chyba dobrze sobie poradziłam, bo klientka zadowolona i powiedziała, że będzie polecać innym. A był to klient z gatunku &#8220;głęboka woda&#8221;. Jestem z siebie zadowolona. Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!! :D</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/273/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=273&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/02/17/mam-spierzchniete-dlonie-bo-nie-dbam-o-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>krowa łakomczucha, burczy krowie z brzucha, może by co zjadła? więc dobiera się do wędlin, więc dobiera się do saaaadła</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/02/08/krowa-lakomczucha-burczy-krowie-z-brzucha-moze-by-co-zjadla-wiec-dobiera-sie-do-wedlin-wiec-dobiera-sie-do-saaaadla/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/02/08/krowa-lakomczucha-burczy-krowie-z-brzucha-moze-by-co-zjadla-wiec-dobiera-sie-do-wedlin-wiec-dobiera-sie-do-saaaadla/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 14:45:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=271</guid>
		<description><![CDATA[Dom pozbawiony prawowitej gospodyni jest w stanie ruiny niemalże. Fakt faktem, obiadki mam codziennie gorące i pyszne, ale ten syf&#8230; Jeśli ja się nie wezmę za sprzątanie, to tam czysto nie będzie nigdy. Bo Niedźwiadek niby sprząta. Naczynia niby pozmywanie, kuchnia niby ogarnięta. Ale to są standardy studenta w akademiku, ja dla psychicznego komfortu potrzebuję [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=271&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Dom pozbawiony prawowitej gospodyni jest w stanie ruiny niemalże. Fakt faktem, obiadki mam codziennie gorące i pyszne, ale ten syf&#8230; Jeśli ja się nie wezmę za sprzątanie, to tam czysto nie będzie nigdy. Bo Niedźwiadek niby sprząta. Naczynia niby pozmywanie, kuchnia niby ogarnięta. Ale to są standardy studenta w akademiku, ja dla psychicznego komfortu potrzebuję czystości na wyższym szczeblu :D Niestety ów komfort wprowadzić sobie będę zmuszona sama, tylko nie wiem kiedy&#8230; Może w sobotę po pracy? Hmmm&#8230; No chyba, że stanie się cud i Niedźwiadek pojmie, co naprawdę znaczy słowo CZYSTOŚĆ. Wierzę w cud i pomogę mu się spełnić potęgą mojego marudzenia :) </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Powinnam zdać relację z wizyty u alergologa, ale nie zdam, bo NFZ zakpił ze mnie i chyba nawet mu nie wstyd. Od 3 miesięcy czekałam na wizytę, dzień wcześniej zadzwoniłam potwierdzić, że lekarz na pewno jest, że na pewno mnie przyjmie. Rozplanowałam taktykę na ten dzień łącznie z zamknięciem sklepu na parę godzin i transportem do przyszpitalnej przychodni. Zabrałam wszystkie wyniki badań i Niedźwiadka. Przychodzimy na miejsce, idę do rejestracji, mówię co i jak, kierują mnie pod gabinet. A na drzwiach gabinetu kartka, że poradnia nieczynna, bo sobie ekipa urlop wzięła od wczoraj aż do przyszłego tygodnia. Myślałam, że to jakiś żart. Nie dowierzałam, bo przecież w rejestracji mi nic nie mówili. No ale dla pewności wróciłam do okienka, nieco przestraszona opowiadam, a ta kobieta patrzy na mnie zdziwiona. No bo ona nic nie wiedziała! Im tu nikt nic nie mówił! No to się pytam, czy ten lekarz będzie czy nie. <em>Nie będzie, bo skoro kartka wisi, to nie będzie.</em> Rozjuszyłam się. Na moje możliwości oczywiście, bo moje rozjuszenie to po prostu wzburzony głos. Mówię jej, że tyle czekałam na tę wizytę, że wczoraj dzwoniłam się upewniać, że specjalnie z pracy się urwałam – wzrusza ramionami, bo ona nic nie wie. To się pytam, kto ma wiedzieć, jak nie pani? Wzrusza ramionami. Zero reakcji na opieprz. Pytam się, co ja mam robić teraz, kiedy mam się zapisać, mam znowu czekać 3 miesiące na następny termin? &#8211; <em>Pani przyjdzie za tydzień o tej samej porze.</em> Jakie to proste! To teraz już nie muszę czekać. A co będzie z ludźmi zapisanymi za tydzień? Wpuszczą mnie w kolejkę? Hahahaha. Ręce mi opadły, a z ręcami cyce, zawsze ja, ZAWSZE JA mam takie szczęście. NIC nie może się odbyć tak po prostu, zawsze coś staje na przeszkodzie i muszę dwa razy tracić na bilety, muszę dwa razy zamykać sklep w ciągu dnia w najbardziej „ruchliwej” godzinie. Do dupy taka opieka zdrowotna. Co za życie, jak nie ja zrobię z siebie idiotkę, to inni zrobią ją ze mnie! </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">I albo coś się we mnie zmienia, nabieram pewności siebie, albo mam wyjątkowo ostry PMS, albo po prostu za dużo rzeczy nie idzie po mojej myśli i jestem wściekła, ale ostatnio mam odwagę zwrócić komuś uwagę. Na ten przykład stoję w sklepie w kolejce po mięso. Stoję długo, przychodzi moja kolej, ale pani ze stoiska musi na chwilę odejść. Więc czekam dalej, minuty lecą. Ludzie za mną zrezygnowali z zakupów, zostałam sama, ale twardo stoję. Widzę z daleka, że pani wraca, a przede mnie wbija się jakiś typek koło czterdziestki i jak tylko babeczka wraca, ten od razu mówi co chce. Jak się wkurzyłam! Nieprzyjemnym głosem mówię do niego: <em>przepraszam, czy tu obowiązują jakieś kolejki? Bo ja tu już trochę stoję.</em> Puścił mnie bez słowa. Parę miesięcy temu nic bym z taką sytuacją nie zrobiła. A dzisiaj nie mam z tym żadnego problemu. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Wkurzają mnie już pytania o firmę. Każdy znajomy, który wie, za każdym spotkaniem, w każdej wiadomości pyta mnie jak firma, czy są klienci, jaki utarg. Szlag mnie trafia, bo odpowiedź jest zawsze taka sama, bo na razie nic się kurna nie zmienia. Czasami nachodzi mnie zwątpienie, strach przed tym, co będzie, kiedy skończą się pieniądze. A strach to niebylejaki, kto przeżył ten go zna. Ale z drugiej strony taki teraz sezon, nie ma się co spodziewać nie wiadomo czego po tygodniu od otwarcia, szczególnie, że swoje wici dopiero rozpuszczam. Wiem, że im bliżej do wiosny, tym będzie lepiej, nie wolno wątpić, bo przecież najlepsze smaczki i asy w rękawie będą wyciągnięte pod koniec tego miesiąca, ale znacie mnie już i wiecie, że jestem pesymistką. Pesymistka kopnie się teraz w duchu w poślady, da sobie w myślach z placka i się opanuje. O. Od razu lepiej :) Odwiedzili mnie dzisiaj panowie techniczni z tepsy i wykazali zainteresowanie moim biznesem, nawet sobie chwilę pogadaliśmy. A potem dałam im ulotki z nadzieją, że przyprowadzą do mnie swoje rodziny i znajomych :D Możliwe, że na dniach będę miała już normalny internet, może wtedy wrzucę Wam jakieś zdjęcia Kociszcza. Bo póki co, za wolno mi to pójdzie i za dużo pakietu zeżre. A w domu to mi się nie chce bawić. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Chciałabym, żeby zima wreszcie odpuściła. Niby i tak w tym roku późno przyszła, ale te mrozy mnie masakrują. Jak siedzę w sklepie, to piję herbatę za herbatą, co chwila wstaje, podskakuję na rozgrzewkę, grzeję tyłek na kaloryferze. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ciągle chce mi się jeść. Może po prostu nieustające zimno zmusza mój organizm do spalania większej ilości energii, potrzebnej do jego ogrzania, kto wie, może jeszcze schudnę :D Pod warunkiem, że nie będę żarła, a jest to doprawdy trudne. Brrrr&#8230; Jeszcze tylko parę godzin.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Czekanie mnie męczy. A czekam teraz na kilka wiadomości, od których dużo zależy, a ktoś kto decyduje, jak na złość nie ma zamiaru się skontaktować i po prostu powiedzieć, jak jest. Chciałabym już wiedzieć: tak czy nie? I działać w zależności od decyzji. Po co trzymać kogoś w niepewności i kręcić, wykręcać się, wić jak piskorz, żeby tylko nie powiedzieć, jaka jest prawda?</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Nucky mnie codziennie budzi, skuteczniej niż jakikolwiek budzik. Punkt 7.00 siada mi na klacie i albo paca łapą po twarzy, wącha mnie świszczącym oddechem i wala się po brzuchu, albo atakuje moje ręce, łokcie i stopy, a potem&#8230; wala się po brzuchu. W wyniku takich zabiegów jestem przytomna na długo przed budzikiem. Wysypiam się, wcześnie chodzę spać, a Nucky śpi razem z nami. Wcześniej bałam się trochę, że nigdy nam nie zaufa tak, jak powinny ufać koty. Ale teraz myślę, że wszystko jest kwestią czasu. Błędem też było myśleć o nim, jako spokojnym kanapowcu. Szaleje niesamowicie, a moje ręce – mimo że dobrze chronione – są poharatane pazurami nie mniej niż uda i łydki. Od paru dni czaję się, żeby poobcinać młodemu pazury, ale inaczej niż podczas snu to nie ma się nawet co brać :D Zajada się już normalną karmą. Wstyd mi będzie znowu prosić &#8211; ale pewnie poproszę, bo jakie mam wyjście – żeby Sis zawiozła nas do weterynarza, chcę, żeby go skontrolował, a jeśli wszystko ok, to zaszczepił. A jak nie wszystko ok, to niech nawet nie próbuje dawać mu tabletek. Wolę codziennie go wozić na zastrzyk niż przez kolejny tydzień leczyć sraczkę :) Życie matki jest takie trudne&#8230; :D</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">I czy każdy, kto jest z zawodu/wykształcenia psychologiem to taki zarozumialec i przemądrzalec? Bo kurde poznaję już kolejnego psychologa i za każdym razem to samo. Chyba naprawdę nie lubię psychologów.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Mam wrażenie, że powinnam napisać coś jeszcze, ale pamięć mnie zawodzi. Może następnym razem. Aha. Iwono, jeśli mnie czytasz, to bardzo dziękuję Ci za przemiły komentarz dwie notki wstecz. Serce mnie urosło. Dzięki :*</span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/271/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/271/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/271/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=271&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/02/08/krowa-lakomczucha-burczy-krowie-z-brzucha-moze-by-co-zjadla-wiec-dobiera-sie-do-wedlin-wiec-dobiera-sie-do-saaaadla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>planuję piżamową niedzielę</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/02/04/planuje-pizamowa-niedziele/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/02/04/planuje-pizamowa-niedziele/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 10:05:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=269</guid>
		<description><![CDATA[Komunikacja miejska na tygodniu jest trudna do zaakceptowania. Szczególnie w takim mieście, jak moje, gdzie autobus w odpowiednią stronę jeździ co 20-30 minut i jest zapchany, a ja w tej puszce sardynek jestem zwykle najgrubszą sardynką, w dodatku z plecakiem na plecach oraz wielką torbą na ramieniu. Inne sardynki patrzą na mnie albo z nienawiścią, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=269&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Komunikacja miejska na tygodniu jest trudna do zaakceptowania. Szczególnie w takim mieście, jak moje, gdzie autobus w odpowiednią stronę jeździ co 20-30 minut i jest zapchany, a ja w tej puszce sardynek jestem zwykle najgrubszą sardynką, w dodatku z plecakiem na plecach oraz wielką torbą na ramieniu. Inne sardynki patrzą na mnie albo z nienawiścią, albo z przerażeniem, że na drodze do wyjścia stanęła im taka przeszkoda, obok której trzeba się będzie przepchnąć. A i mi nie w smak ocieranie się o tych wszystkich ludzi. Ale sprawa ma się inaczej w weekend. Wprawdzie w weekend autobus jeździ tylko jeden, co pół godziny w porywach do godziny, ale za to w środku jest dużo więcej miejsca. Mniej ludzi i łatwiej można się nieformalnie zintegrować. Na ten przykład bodźcem do integracji zawartości autobusu okazały się zamarznięte drzwi, działały tylko te przy kierowcy. Tak więc kontakt z wnętrzem nawiązywał się jeszcze przed rzeczywistym wejściem na pokład, ponieważ wnętrze krzyczało, iż drzwi zamarznięte i trzeba wejść drugimi. A w środku żywe dyskusje. Ster przejęli panowie w średnim i nieco podeszłym wieku, którzy oprócz tematu zamarzniętych drzwi podjęli najświeższe wieści z kraju i ze świata. Nadrobiłam zaległości z całego tygodnia i się jeszcze dowiedziałam, o której lecą skoki, a o której biegi.</span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Przytłoczyły mnie jakoś ostatnio psychicznie różne złe wydarzenia, które kąsają mój umysł z każdej strony. Zamierzam od tego odpocząć tuż po skończeniu pisania tej notki, zapomnieć i przestać myśleć, bo ostatnio nie dość, że się nie wysypiam, to jeszcze zadręczam. Smuci mnie nasz kraj, nasz barbarzyński, zacofany kraj. Niby zmieniają się przepisy, ale co z tego, skoro nikt nie egzekwuje zaostrzonego prawa? W sumie to najbardziej mam na myśli teraz kwestie zwierząt. Parę dni temu zgłosiliśmy z Niedźwiadkiem na policję znęcanie się nad zwierzętami. Trochę za późno. Sytuacja była o tyle zawiła, że oprawca zwierząt był ojcem naszego znajomego, który to znajomy bał się cokolwiek zrobić z sytuacją i nie wprost jakby prosił nas, byśmy tego nie zgłaszali. Ów ojciec to bogaty człowiek, mieszkający w olbrzymim domu na olbrzymiej ziemi, który psy wziął sobie, bo bał się złodziei, którzy już dwa razy włamali mu się do tego pałacu. Niestety za obronę ze strony psów nie odwdzięczał się nigdy. Psy żyły w zamknięciu w boksach, w nieogrzewanych, nieocieplanych budach, na metrowych łańcuchach, które wrastały się im w szyje. Karmione były tylko z przez pracowników bogacza, którzy litościwie oddawali psom resztki po swoich drugich śniadaniach. Jednym słowem psy były głodzone i trzymane w nieludzkich warunkach. Aż przyszły mrozy. Jeden z nich nie przetrzymał nocy, temperatury poniżej -20 stopni i zamarzł. Wtedy zdecydowaliśmy się nie oglądać na znajomego i zgłosić sprawę. Już na tym etapie pojawiły się pierwsze problemy. Policja nie chciała przyjąć zgłoszenia i odesłała nas do jakiegoś tam lokalnego obrońcy zwierząt, który podobno pracuje społecznie. Po kilku telefonach i ponagleniach [baliśmy się, że drugi pies też zamarznie] powiedział, że patrol policji będzie tam za pół godziny. Oczywiście żaden patrol nie przyjechał. Za to następnego dnia wieczorem przyjechał ten facet, oczywiście martwy pies już dawno został pochowany. Podobno przyjechał nastawiony bojowo, ale jak zobaczył pałace, to mu rura zmiękła i ze wszystkich uchybień w dbaniu o psy kazał tylko ocieplić budę i powiększyć przestrzeń życiową, a za miesiąc zapowiedział się na kontrolę. Moje pytania brzmią: czemu nie przyjrzał się psu z bliska? Nie obejrzał szyi, stanu futra i proporcji tkanki tłuszczowej? Czemu nie zapytał o drugiego psa z drugiej części boksu? I gdzie te wszystkie zaostrzenia, o co najmniej 3 metrach łańcucha na przykład? Wszystko śmiech na sali. I wstyd. Dopóki ważni ludzie w tym kraju nie zrozumieją, że szacunek do zwierząt stanowi o poziomie cywilizacji, pozostaniemy barbarzyńską krainą wschodu. Dopóki władze niższego szczebla tego nie pojmą, będziemy mieć zapisane prawa, których nikt nie przestrzega, co równa się bezprawiu. Dopóki surowe kary za nieludzkie traktowanie zwierząt nie zaczną być faktycznie wymierzane, nie ma na co liczyć, bo na oprawcę nic innego nie zadziała. Zła jestem i smutna, że tylko tak się to skończyło, i że kończy się tak pewnie w przypadku każdego innego zgłoszenia. Ale może chociaż temu jednemu ocalałemu psu poprawią się choćby odrobinę warunki życia. Na najbliższy miesiąc. Bo jestem pewna, że po kontroli pies będzie miał tak samo przesrane, jak wcześniej. Serducho mi pęka, o.</span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Kocimiętek daje czadu. Wypielęgnowany przez Niedźwiadka po chorobie znów wygląda jak młode persisko z zadatkami na wystawowca :P Hehhehe. A tak poważnie, to młody dochodzi do siebie. Boję się napisać, że już do siebie doszedł, bo wiecie jak to jest&#8230; Się nastawię, że już wszystko ok, a potem coś się znowu spieprzy :D No ale w każdym razie dzisiaj po raz pierwszy od&#8230; nie wiem kiedy, miał otwarte drzwi do sypialni i kimał z nami, kiedy chciał, a kiedy chciał to dokazywał i atakował różne części łóżka i ciała. W ogóle się zrobił taki rozbrykany, że nie ma szans teraz, żeby z własnej woli wszedł na kolana poleżeć czy pospać czy się poprzytulać zwyczajnie. Nie usiedzi w jednym miejscu. Ale jest taki kochany i jedyny w swoim rodzaju, że nie wyobrażam sobie życia bez niego. I tak mi się coś wydaje, że jest mało zainteresowany Chomicą. Już 4 razy mu ją pokazywaliśmy, a on nic. Woli polować na czerwony punkcik wskaźnika laserowego albo na papierowe kulki. A, no i pogubił wszystkie swoje piłeczki, takie sklepowe. Więc teraz jest skazany na to, co ja mu z papieru ugniotę :D Nie narzeka :D </span></span></p>
<p><span style="font-family:Calibri,sans-serif;"><span style="font-size:medium;">Za parę godzin zacznie się mój weekend. Podobno Niedźwiadek ma posprzątać dom i naszykować mi obiad :D Ostatnio codziennie mi gotuje. Fajnego mam faceta. Ale z tym sprzątaniem mam lekkie wątpliwości :D Jeszcze pranie by się przydało jakieś zrobić, wszystkie swetry mam już brudne. I planuję mieć piżamową niedzielę. O. Miłego weekendu wszystkim!</span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/269/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=269&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/02/04/planuje-pizamowa-niedziele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>ekstremum</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/02/02/ekstremum/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/02/02/ekstremum/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 17:34:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=264</guid>
		<description><![CDATA[WCZORAJ: Znowu nie pisałam. I sama nie wiem, czy bardziej z braku czasu, czy z obawy, że niesiona emocjami napiszę za dużo. A co zostało napisane, tego nie cofnie ani Backspace, ani wykasowanie bloga. Piszę w warunkach idealnych niemalże do pisania, przynajmniej dla mnie. Jest cicho, pusto, mogę się wsłuchać w siebie. Siedzę w moim [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=264&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">WCZORAJ:</span></strong></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Znowu nie pisałam. I sama nie wiem, czy bardziej z braku czasu, czy z obawy, że niesiona emocjami napiszę za dużo. A co zostało napisane, tego nie cofnie ani Backspace, ani wykasowanie bloga. </span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Piszę w warunkach idealnych niemalże do pisania, przynajmniej dla mnie. Jest cicho, pusto, mogę się wsłuchać w siebie. Siedzę w moim sklepie, półki są już pełne towaru, wystrojowi brakuje tylko elementów graficznych na ścianach, które obiecał załatwić mój dostawca i czystej witryny, której umycie uniemożliwia mi siarczysty mróz za oknem. Wczoraj myłam zewnętrzną część przeszklonych drzwi&#8230; i to był głupi pomysł. Z myciem czekamy na dodatnie temperatury oraz odnalezienie sposobu na umycie witryny, pod którą znajdują się schody do lokalu poniżej. Znaczy sposób obmyśliłam, tylko gdzie ja znajdę tak długi teleskopowy kij? Nie ma klientów, co jest dość oczywiste, bo jeszcze nie poszła żadna reklama. Pierwszy klient był wczoraj i była nim moja mama. Ojciec nie chciał być moim klientem, chyba znowu się poprztykali, sądząc po wyczuwalnym z łatwością napięciu między nimi. No ale przećwiczyłam swoją rolę. Odwiedził nas też w sklepie Młody, któremu podoba się wystrój i twierdzi, że „to się musi udać”. Mi się wydaje, że wcale nie musi, ale ze swojej strony zrobię wszystko, żeby tak było, żeby nie mieć sobie potem nic do zarzucenia. </span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Mój optymizm trochę ucichł, może z przemęczenia ostatnimi wydarzeniami prywatnymi, może z poczucia samotności, a może po prostu jestem niewyspana, w pracy odcięta od Internetu [zdążyłam podpisać dwie umowy na Internet mobilny, które po dwóch dniach rozwiązywałam, bo nie działał! Chciałam tanio, okazało się, że tanio nie można, bo ścisłe centrum tego zapyziałego miasta trzyma w swojej twardej pięści TPSA i nikomu innemu nie chce udostępnić swojej infrastruktury... poddałam się, będzie pochodna TPSY za zdecydowanie za duże dla mnie pieniądze, w dodatku dopiero w marcu:/], przez co mam poczucie stania w miejscu i ograniczenia własnych możliwości. Bo mogłabym teraz, zamiast klepać notkę w trybie offline, robić sobie reklamę w sieci, zapewniać sobie miejsce w różnego rodzaju panoramach firm i innych takich. No ale zostały mi jeszcze do zaprojektowania plakaty i ulotki, czym się zaraz zajmę. Jedną serię już zrobiłam, ale nie wiem, czy jestem z niej zadowolona. Chyba jednak coś poprawię. Chciałabym szybko puścić to w druk i rozdać znajomym, co by wyłożyli je w swoich miejscach pracy, a plakaty rozwiesić w najważniejszych dla mnie punktach. </span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">No i, jak to już w jednym mailu pisałam, trochę przeliczyłam się w paru kwestiach. Po pierwsze z czasem, bo spodziewałam się zacząć wszystko, gdy będzie dopięte na ostatni guzik i IDEALNE dużo wcześniej, a jest dużo później i chyba jednak trochę na wariackich papierach. Po drugie, co ściśle łączy się z pierwszym, z poleganiem na innych ludziach, którzy dużo zapewniają, jeszcze więcej obiecują, a potem nie wywiązują się ze swoich zobowiązań ani trochę, a ja ze swoimi planami zostaję w czarnej dupie. Zdarza mi się to regularnie od początku, kiedy zaczęłam „budować” swój sklep. I na nic skargi, rozliczne prośby, groźby i tłumaczenia, że się człowiekowi ŚPIESZY i kolejne przeniesienie terminu po prostu nie wchodzi w grę. Dostajesz następną obiecankę na odczepnego, a potem i tak robią po swojemu. Zastanawiam się, czy to tylko mnie tak traktują, bo mam łagodny ryj i ciepły głos, którego brzmienie pozwala ludziom stwierdzić, że nie jestem zdolna kogoś opieprzyć, czy to jest obecnie standard? No i po trzecie z finansami. Mój biznesplan nie uwzględnił paru rzeczy i muszę teraz silnie spinać poślady, żeby udało mi się być zgodnie z planem w kwestii opłacania najbliższych miesięcy. Tak to jest, kiedy człowiek łapie się za coś, o czym nie ma bladego pojęcia. Ale uczę się na własnych błędach i jest to najlepsza nauka. Rozwijam się w ekstremalnym tempie i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy moja ewolucja osiągnęła szczytową prędkość. I w sumie, jak tak o tym teraz myślę, to podwójnie cieszę się z ofiarowanej mi szansy, bo nie dość, że rozwijam się w kwestiach wiedzy i umiejętności, to również totalnie przebudowuję własną osobę. Myślę, że na lepsze. Jakkolwiek ta historia się nie zakończy [a życzę sobie, by się nie zakończyła wcale :)], będę bogatsza o milion doświadczeń. Najlepsze jest to, ze od tygodnia nie jestem ubezpieczona, bo ZUS mnie odesłał z kwitkiem, bo nie mieli jeszcze stawek. Muszę na siebie uważać, co by to było, jakbym tak nogę złamała&#8230; się do końca życia nie wypłacę :P W każdym razie pierwszy etap przedsięwzięcia, jakim było otwarcie firmy, uważam za zamknięty i zakończony sukcesem. To miłe, zobaczyć własny sklep otwartym, gdzie każdy element wystroju był wnoszony na własnych plecach, skręcany własnymi rękami itd. Drugi etap, jakim będzie rozwinięcie i utrzymanie firmy właśnie się rozpoczął. Plan działania już jest w realizacji. Trzymajcie kciuki.</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Oeeeesu, jak tu zimno. Przed chwilą przytulałam się do kaloryfera, żeby chociaż trochę się ogrzać, a teraz otuliłam uda kurtką, jak babulinki kocykiem. Może chociaż trochę pomoże. Oddałabym wiele za półlitrowy kubek z gorącą kawą z mlekiem i cukrem. Mmmm&#8230; W ogóle zbieram się od otwarcia, żeby wziąć sobie tutaj czajnik elektryczny+wszystko, co do gorących napojów konieczne, ale ostatnio mam takie urwanie głowy, że mimo że wstaję na 2 godziny przed wyjściem z domu, to się kurde nie wyrabiam i potem lecę na autobus na złamanie karku i jeszcze ledwo zdążam! Więc jak tu myśleć o czajniku? Myślę o nim dopiero jak zamiotę schody, umyję podłogi i uprzątnę syf, a potem usiądę i odsapnę, a robi się ziiiiiimnoooooooo&#8230; A może by sobie jakiś termos skombinować?</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Coś we mnie pękło. A miał to być zwyczajny wieczór z przyjaciółmi, chłopaki przy piwku, my przy ciachu. Skończyło się na fatalnym ciągu zdarzeń od nocnych poszukiwań począwszy, przez poniżenie, wyskoczenie do mnie i do Sis z pięściami przez jakiegoś psychola, stanięcie w obronie przez Niedźwiadka, łzy, zamartwianie i nocną awanturę, która będzie zapewne świetną pożywką do plotek dla Starej-Zza-Ściany, aż po groźby zbiorowego pobicia mojego faceta. Coś we mnie pękło, gdzieś pomiędzy pozbawionymi hamulców słowami a skrywanymi głęboko emocjami, które pierwszy raz ujrzały światło dzienne (nocne&#8230;?). Poznałam nieznane mi dotąd oblicze Niedźwiadka i doprawdy nie jest ono zgodne z moim wyobrażeniem o nim. Wprawdzie emocje opadły szybko, następnego dnia były gorące przeprosiny, żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy, ale gdzieś uleciał ze mnie ten pierwiastek bezwzględnego „bycia z”. Wyparowało poczucie absolutnej emocjonalnej bliskości, a pozostała ziejąca pustka, przepaść, która dzieli nas, gdy wieczorem zasypiamy już w siebie nie wtuleni. Szyba, która powstrzymuje mnie przed wyciągnięciem ręki, by złapać jego dłoń, przed przytuleniem, przed wyrażaniem miłości, z czym nigdy dotąd nie miałam problemu w naszej relacji. Całkiem możliwe, że nigdy już nic nie będzie takie samo. A pewne, że dużo pracy przed nami, a starań przed nim, żeby odzyskać to, co utracił. Jeśli w ogóle dostrzega różnicę i planuje cokolwiek z tym zrobić. Bo prawda jest taka, że od tamtego czasu nie rozmawiamy ze sobą za dużo, tak więc nie wiem. Po prostu nie wiem. Oczywiście, że jesteśmy dalej razem, razem funkcjonujemy jak dawniej, dzielimy obowiązki, dzwonimy do siebie i wymieniamy standardowe uwagi o codzienności. Ale brak mi „bycia z”, tego naszego, pełnego. Może ja jestem po prostu za dobra i należałoby zacząć myśleć O SOBIE? Zresztą wydaje mi się, że tę myśl i tak już wcielam w życie, wyżywam się na Niedźwiadku za moje łzy i frustracje, wypominam i nie przebieram przy tym w słowach. Taaaak&#8230; coś we mnie pękło. </span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Nuckusiowych rewelacji ciąg dalszy. Było zaparcie, po zaparciu przeczyszczenie, popularnie zwane sraczką, a potem zaczęło się kichanie i lekki spadek apetytu. I masz babo placek. Oczywiście przegrzebanie Internetu zakończyło się dla mnie jasnym wnioskiem: koci katar. Niedźwiadek oponował, że może to tylko kurz w domu, że oprócz kichania nic się nie dzieje. Ale moje czujne ucho usłyszało, że kotek świszczy nosem przy oddychaniu, więc zarządziłam wizytę u weterynarza. Tym razem jednak – zniechęcona olewczą postawą weta państwowego – poszłam do poleconej przez Sis prywatnej lecznicy, do której mnie zresztą zawiozła. Lekarz z powołaniem, żywo zainteresowany, dobrze kota przebadał. No i bach – koci katar. Zastrzyk, tabletki do domu i za 5 dni ma być zdrów. Podobno te tabletki miały być chętnie jedzone przez kocięta, bo smaczne. Ha, nie dla Nuckusia. Moje matczyne serce dwa razy dziennie cierpiało, gdy musiałam siłą wpychać mu leki do pyszczka. Koci katar po dwóch dniach osłabł widocznie, kichanie sporadyczne, oddech lepszy, ale za to&#8230; ni stąd, ni zowąd znowu sraczka. Ręce mnie trochę opadli, bo maluch przy każdym podskoku wypuszczał spod ogona brązowy strumień. Latanie ze szmatą, zamykanie pokoi, mycie tyłka po 5 razy dziennie, no masakra. Następnego dnia wydawało mi się, że przeszło, ale niestety, dalej na miękko i dalej tyłek usmarowany. Więc w końcu zadzwoniłam do weta i opowiadam, jaka sytuacja i że wydaje mi się, że to od tabletek. Potwierdził moje przypuszczenia, kazał odstawić tabletki i pojawić się z maluchem w lecznicy. Dzisiaj Niedźwiadek z nim pojedzie, Sis go zawiezie. Mam szczerą nadzieję, że koniec kociaczkowych problemów zdrowotnych jest już bliski, bo mi szkoda biedaczka, wydaje mi się, że czuje się odrzucony. Nie dość, że nas całymi dniami nie ma, zamykamy przed nim większość pokoi, to jeszcze zamykamy na noc sypialnię, a on nie rozumie dlaczego. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">DZIŚ:</span></strong></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Im człowiek więcej jest sam [w sensie przebywa w odosobnieniu, jak ja w swoim sklepie aktualnie :P], tym bardziej dostrzega, jak bardzo targają nim emocje i zmęczenie. Bo dzisiaj już, czytając wczorajsze wypociny, zastanawiam się, czy trochę nie przesadzam i czy w ogóle powinnam taką notkę puszczać w sieć. Ale że postawiłam sobie na celu uczynienie mojego bloga oczyszczalnią duszy, to pozostawię to w niezmienionej formie, wystarczająco enigmatycznej, bym mogła się czuć bezpiecznie. I tak sobie myślę też, że bardzo mi brakowało takiej samotni. Miejsca, gdzie jest cisza, ja i czas, gdzie mogę analizować w spokoju swój świat i świat zewnętrzny, gdzie mogę układać w sobie swoje emocje bez obawy, że ktoś zajrzy mi przez ramię i odrze z tej specyficznej, blogowej intymności, przerwie skomplikowany proces twórczy i zakłóci skupienie.</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Dzisiaj czuję się znacznie lepiej. Pospałam godzinę dłużej niż zwykle, obudziło mnie Nuckusiowe miauczenie i od razu przypomniałam sobie, że pewnie maluch jest głodny, co skutecznie uniemożliwiło mi dalsze błogie spanie ;) Wczoraj odwiedził weterynarza, akurat trafił na zły moment, gdzie biedny lekarz miał urwanie głowy, dwie operacje, kilka nagłych przypadków, więc oględziny były dość szybkie. Nie było mnie przy tym, więc może dlatego przeżywam [kotka zawiózł razem z Sis Niedźwiadek], ale mam naprawdę nadzieję, że koci katar już przeszedł, a problemy jelitowe szybko odejdą w zapomnienie. Taki cudny kotek, a taki biedny od samego początku. No i chciałabym móc porządnie posprzątać dom i mieć pewność, że 5 minut po umyciu wszystkich podłóg, nie znajdę gdzieś kociej kupy :D Dostał specjalną karmę dla jelitowych rekonwalescentów, a wieczorem lakcid strzykawką wprost do pyszczka. Potem ekspresowe mycie tyłka po raz 3 tego dnia i już. Co oczywiście chwilę później zostało obrócone wniwecz, no ale ważne, że się staramy, nie? ;) Wiem, jak obrzydliwie to zabrzmi, ale pragnę ujrzeć twardą kupę :D I zaprosić Nuckusia z powrotem do łóżka :D</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Mam dzisiaj lepszy humor też dzięki rodzicom. Bardzo mi pomagają, a nie sądziłam, że tak będzie. Ktoś, kto przeczytał kiedyś co pisałam o moich rodzicach, wyrywkowo, uzna pewnie, że jestem niewdzięczną córką, sama bym tak o sobie pomyślała, tyle, że sytuacja nie jest taka prosta, na tym właśnie polegają schizofreniczne relacje moich rodziców względem siebie nawzajem i swoich dzieci. Jednego dnia się kochają, cmokają dzióbkami jak ptaszki, ja jestem wspaniała i zdolna, ze wszystkim sobie poradzę, rodzice są do mojej wszelkiej dyspozycji i zrobią dla mnie wszystko, a drugiego dnia się nienawidzą, rozwodzą, biją, wywalają ciuchy z szaf i wystawiają walizy za drzwi, a ja jestem marginesem społecznym, bez przyszłości, moje dzieci będą kradły samochody, żyję w konkubinacie, jestem wytykana palcami za swoje niegodne życie, bo wszyscy wiedzą, że tak naprawdę mój związek opiera się na seksie, co więcej jestem winna rodzicom pieniądze, mieszkanie i podległość wszelaką, bo przegrałam swoje życie. Nie wiem, jakim cudem trzymam się jeszcze w miarę normalnie bez fachowej pomocy i dobrych psychotropków :D No i analogicznie parę dni temu spotkałam się z rodzicami na chwilkę i zagadałam do ojca, że nie widzieliśmy się chyba z miesiąc, on mi nic nie odpowiedział, a matka na to, że jakoś ojciec wcale nie tęskni&#8230; Po paru dniach odwiedzili mój sklep i znów ojciec nie odezwał się do mnie słowem, a matka tylko dogryzała. Logiczne więc, że było mi przykro [po tym „nie tęsknieniu” trochę se nawet pochlipałam, bo zawsze wierzyłam, że jestem córeczką tatusia, mimo że mój ojciec nie jest wylewny i raczej nie okazuje uczuć]. Natomiast dzisiaj obiecali podrzucić mnie do ZUSu, zabrali na zakupy, kupili czajnik elektryczny i parę innych drobiazgów, żebym mogła się czegoś ciepłego napić w pracy, w dodatku dali mi kasę na czynsz i byli dla mnie tacy mili, że od rana jestem jak na skrzydłach, pozytywnie nastawiona do życia i świata, mimo że tyłek mi marznie i dostałam kataru ;) Gdyby tylko wiedzieli, ile znaczy dla mnie ich wsparcie, ich „bycie miłymi”, a jak bardzo dołuje mnie ich krytyka&#8230; Zresztą tyle razy im to mówiłam, powinni wiedzieć. Ale ostatnio i tak jest dobrze, bo nabrałam do tego dystansu, czuję, że nareszcie mam swoje życie tak naprawdę, w pełni, a tylko ich własnym wyborem jest to, czy chcą być jego częścią, czy nie. I że spełnienie wymagań mojej mamy, sprostanie jej oczekiwaniom nie jest i nigdy nie będzie celem mojego życia, bo to MOJE życie. </span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Podobnież i do Niedźwiadka lepiej usposobiłam się z lepszym humorem. To wszystko, co pisałam wczoraj to oczywiście prawda. Ale wczorajsza prawda. Dzisiejsza prawda jest taka, że nie potrafię, nie chcę i nie będę gniewać się na niego w nieskończoność. Podpadł mi solidnie, ale z drugiej strony jest przecież tak samo kochany jak zawsze. Pod moją nieobecność zajmuje się domem, sprząta, gotuje, myje kotu dupsko i wozi do weterynarza. Niekiedy odbiera mnie ze sklepu. Może nie umiem się jeszcze do końca przełamać w niektórych kwestiach [bo coś doprawdy we mnie pękło], ale na dzień dzisiejszy wiem, że sprawa jest do naprawienia, tylko trzeba czasu i pracy. A nic tak nie koi moich nerwów, jak jego ciepłe dłonie i wielkie ramiona, w których mogę się schować, jeśli tylko zechcę. Coś tak czuję, że może dzisiaj zechcę ;) I na kolana wleźć też zechcę. Niech tylko powie, że go kolana bolą, to pożałuje :P</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Sisowie mają problemy. Już drugi wieczór z rzędu spędziliśmy razem i próbujemy pomóc. Jest niewesoło. Czasem jest trudno uwierzyć, że człowiek naprawdę został stworzony na obraz i podobieństwo&#8230;</span></p>
<p><span style="font-family:Trebuchet MS,sans-serif;">Gratuluję każdemu, kto przebrnął przez całość :)</span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/264/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=264&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/02/02/ekstremum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>ekstremalnie dużo zdjęć ;)</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/01/21/ekstremalnie-duzo-zdjec/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/01/21/ekstremalnie-duzo-zdjec/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 22:21:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=260</guid>
		<description><![CDATA[Poszłam na badanie krwi! Po 12 latach strachu wreszcie się przemogłam :D Na wejściu ostrzegłam panie pielęgniarki, że jestem z tych wrażliwych i mogę fiknąć. Naszykowały mi kozetkę na wszelki wypadek :D Były niesamowicie miłe i wyrozumiałe, czym uczyniły moją traumę dużo mniej dotkliwą. Jedna pani mnie zagadywała, druga wymacała ŻYŁĘ [wiecie, że jestem skrzywiona [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=260&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poszłam na badanie krwi! Po 12 latach strachu wreszcie się przemogłam :D Na wejściu ostrzegłam panie pielęgniarki, że jestem z tych wrażliwych i mogę fiknąć. Naszykowały mi kozetkę na wszelki wypadek :D Były niesamowicie miłe i wyrozumiałe, czym uczyniły moją traumę dużo mniej dotkliwą. Jedna pani mnie zagadywała, druga wymacała ŻYŁĘ [wiecie, że jestem skrzywiona do tego stopnia, że samo słowo ŻYŁA działa na mnie jak środek na wymioty? poważnie... kiedyś na lekcji biologii w gimnazjum prawie zemdlałam, jak było o budowie i funkcjach żył i tętnic]. Jedna kazała mi głęboko, powoli oddychać i kontrolowała mój oddech jak na filmach o porodach [niech pani oddycha! głęboko, wolniej, jeszcze wolniej!], a druga ekstremalnie szybko i sprawnie załatwiła sprawę. Byłam w lekkim szoku, ale pochwaliłam panią pobieraczkę, że niesamowicie sobie dała radę, bo prawie nic nie poczułam. Panie troskliwie pytały, czy chcę jeszcze chwilę posiedzieć, czy ktoś ze mną jest i żebym posiedziała na ławeczce jeszcze chociaż z 5 minut. I wiecie co, nic mi nie było! Ale za dobrze pamiętam pobieranie krwi sprzed 12 lat, żeby zaufać temu niezłemu całkiem samopoczuciu, tej zmyłce, którą zafundował mi porażony szokiem organizm. Akurat wtedy, kiedy &#8211; od początku czuwający nade mną &#8211; Niedźwiadek, korzystając z mojego dobrego samopoczucia, skoczył po wyniki naszych prześwietleń piętro niżej, mnie zaatakowało omdlenie. Zimny pot zlał całe ciało, szum w uszach, mdłości i tracenie kontaktu z rzeczywistością &#8211; nienawidzę tego uczucia! Jakaś babka obok zapytała, czy wołać lekarza, ale wysapałam, że nie trzeba, że pewnie zaraz przejdzie. Przyszedł Niedźwiadek, znowu kazał mi oddychać i 3 minuty później było po wszystkim. Ale co przeżyłam to moje :D Wiem, wiem, taka stara i taka durna, ale co ja zrobię, że pobieranie krwi budzi we mnie taką grozę&#8230; W każdym razie, z tego co sama umiałam zinterpretować, to mam chyba lekki niedobór żelaza, który pewnie wynikał z tego, że krew pobierana w trakcie okresu, no i odrobinkę ponad normę limfocyty, wątroba jak nowa [czyżby genetycznie wytrzymała? bo wcale jej nie oszczędzam, a wręcz trochę katuję...], cukier na takim samym poziomie jak dwa lata temu, czyli bardzo dobry. Płucka czyste. Niedźwiadek też zdrów :) No to w lutym alergolog.</p>
<p>Przed weekendem mieliśmy dużo do załatwienia. Życie bez samochodu jest o tyle trudne, że sprawy, które można by załatwić w dwie godziny, rozciągają się na cały dzień. Tak też było i tym razem. Ale udało mi się załatwić telefon [a propos telefonu: kto miał mój numer, to niechaj kasuje, albowiem zmienia on właściciela i już nie będzie mój, mam nowy], internet, pieczątkę i wysprzątać lokal. Dokupiliśmy środki czystości i artykuły pierwszej potrzeby, reszta w przyszłym tygodniu tuż przed otwarciem [a nie ma tego wiele już raczej]. Telefon na abonament trochę mnie frustruje. Całe życie miałam na kartę, jak zużyłam kasę, to blokada i tyle. A teraz zamiast bezpiecznej blokady jest naliczanie dodatkowych opłat&#8230; Rozgryzanie nowego telefonu kosztowało mnie prawie 4 złote ponad abonament. Ale już chyba wszystko wiem i nie dam się naciągnąć na ani grosz ponad to, co podpisałam :P</p>
<p>Oczywiście czym byłby dzień bez zrobienia z siebie idiotki. Po pierwsze poślizgnęłam się na schodach, w efekcie czego łaziłam w mokrych spodniach i załatwiałam sprawy. Ależ to profesjonalnie musiało wyglądać! Po drugie dwa razy odwiedzałam kolesia od internetu: raz, żeby podpisać umowę, a drugi, żeby złożyć reklamację, że nie działa. Okazało się, że to normalne, że nie działa, bo ma zadziałać dopiero od poniedziałku. Więc nie dość, że nalatałam się bez sensu dwa razy, to jeszcze wyszłam na debila&#8230;</p>
<p>Szykujemy się na poniedziałek. Przeglądamy materiały, uczymy się, żeby jak najwięcej skorzystać z kursu. Dzisiaj wysprzątałam mieszkanie, bo jutro prawdopodobnie wpadają Sisowie. Co jest zaskakujące, to od kiedy kot z nami mieszka, jestem dużo bardziej zorganizowaną panią domu. Częściej sprzątam, mniej się brudzi, a do wszystkiego motywuje mnie ten mały kudłacz. Jest cudowny. To najprawdziwszy brakujący element naszego domu :) Dzisiaj prowadzę z nim wojnę psychologiczną. Rano do karmy dostał pastę odkłaczającą [profilaktycznie 3 razy w tygodniu], której nie znosi.  Chociaż dodałam jej tylko odrobinkę, on ją w karmie wyczuwa i nie chce jeść. Nie je od rana. Koło 17.00 moje miękkie serce zaczynało powoli się przełamywać, coraz intensywniej myślałam, żeby dać kotu normalną porcję bez pasty, żeby tylko zjadł, kiedy&#8230; poszedł i coś tam trochę nadjadł :) Je dosłownie po małych kęsach, po kawałeczku, no ale je. Dużo marudzi, ciągle za mną łazi i żebrze, ale jestem twarda. W końcu to dla jego własnego dobra. No i drapie, skurczybyk. I gryzie. Chyba ząbkuje, hehe, bo tak fajnie tymi dziąsełkami ściska palce, czuć już powoli ząbki inne niż kły. Oczywiście wszystko w formie zabawy, bo poza tygrysimi, drapieżczymi zabawami samca Alfa jest małym, puchatym przytulakiem, któremu trzeba codziennie dać porcję miłości, bo inaczej nie da spokojnie posiedzieć :D I podgryza nas w nocy w stopy! Nie ma też mowy, żeby pospać do 11.00, bo harcuje :D Na specjalne życzenie komentatorów, więcej fotek Nuckiego [sami tego chcieliście, obudziliście demona :D]:</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek1" src="http://img812.imageshack.us/img812/6880/dscf0168u.jpg" alt="" width="480" height="262" /><p class="wp-caption-text">w męskich ramionach</p></div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 472px"><img class=" " title="kotek2" src="http://img641.imageshack.us/img641/5278/dscf0201z.jpg" alt="" width="462" height="341" /><p class="wp-caption-text">relaks u pańci na dresach</p></div>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kotek3" src="http://img835.imageshack.us/img835/5084/dscf0202q.jpg" alt="" width="366" height="320" /></p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 436px"><img title="kotek4" src="http://img835.imageshack.us/img835/2055/dscf0203g.jpg" alt="" width="426" height="311" /><p class="wp-caption-text">like a boss</p></div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek5" src="http://img52.imageshack.us/img52/5567/dscf0211qk.jpg" alt="" width="480" height="279" /><p class="wp-caption-text">ściśnięty w poduchach</p></div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek6" src="http://img29.imageshack.us/img29/3806/dscf0218l.jpg" alt="" width="480" height="316" /><p class="wp-caption-text">jak syna do piersi po kąpieli</p></div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek6" src="http://img10.imageshack.us/img10/2092/dscf0222zj.jpg" alt="" width="480" height="318" /><p class="wp-caption-text">I&#039;m just a babyyyyyy</p></div>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kotek7" src="http://img267.imageshack.us/img267/7246/dscf0224r.jpg" alt="" width="480" height="418" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kotek8" src="http://img696.imageshack.us/img696/6125/dscf0226n.jpg" alt="" width="472" height="480" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kotek9" src="http://img542.imageshack.us/img542/1438/dscf0229o.jpg" alt="" width="480" height="395" /></p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek10" src="http://img29.imageshack.us/img29/1336/dscf0232wn.jpg" alt="" width="480" height="360" /><p class="wp-caption-text">model</p></div>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kotek11" src="http://img820.imageshack.us/img820/4839/dscf0177v.jpg" alt="" width="480" height="386" /></p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class=" " title="kotek12" src="http://img515.imageshack.us/img515/8299/dscf0240v.jpg" alt="" width="480" height="374" /><p class="wp-caption-text">zwisający kotek</p></div>
<p>Niedźwiadek ma nowe hobby, na którym spędza większość swojego wolnego czasu &#8211; samochody. Siedzi, czyta, przegląda, ogląda, porównuje. I co chwilę woła i każe mi oceniać, czy fajny, czy ładny, czy mi się podoba, bo to już jest na pewno ten, który kupimy! Nieważne, że po pierwsze kupimy nie wiadomo kiedy i czy w ogóle, a po drugie, że Niedźwiadek co chwila znajduje inne cudeńko, które musimy mieć! :D No ale podobno nie on jeden w taki sposób reaguje na zdanie egzaminu na prawko ;)</p>
<p>N0 i jeszcze dwa sprostowania. Pierwsze, odnośnie piosenek, które tu czasami wrzucam :D Nie oglądam telewizji, nie słucham radia i nie mam zielonego pojęcia, czym aktualnie bombarduje się ludzi medialnie, stąd moja niewiedza, że część z tych piosenek jest już dawno osłuchanymi hiciorami, a ja je znajduję &#8220;przypadkiem&#8221; w sieci albo ktoś mi podrzuci :) Także darujcie mi, że powielam to, czego macie już dość :D A druga sprawa, to mój biznes. Na moim blogu piszę zawsze dokładnie tyle, ile chcę napisać, ni mniej, ni więcej. Tak zawsze było i raczej tak pozostanie. Wiem, że zrozumiecie :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/260/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/260/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/260/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=260&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/01/21/ekstremalnie-duzo-zdjec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img812.imageshack.us/img812/6880/dscf0168u.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img641.imageshack.us/img641/5278/dscf0201z.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img835.imageshack.us/img835/5084/dscf0202q.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek3</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img835.imageshack.us/img835/2055/dscf0203g.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek4</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img52.imageshack.us/img52/5567/dscf0211qk.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek5</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img29.imageshack.us/img29/3806/dscf0218l.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek6</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img10.imageshack.us/img10/2092/dscf0222zj.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek6</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img267.imageshack.us/img267/7246/dscf0224r.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek7</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img696.imageshack.us/img696/6125/dscf0226n.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek8</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img542.imageshack.us/img542/1438/dscf0229o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek9</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img29.imageshack.us/img29/1336/dscf0232wn.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek10</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img820.imageshack.us/img820/4839/dscf0177v.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek11</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img515.imageshack.us/img515/8299/dscf0240v.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kotek12</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>now you&#8217;re just somebody that I used to know</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/01/18/now-youre-just-somebody-that-i-used-to-know/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/01/18/now-youre-just-somebody-that-i-used-to-know/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 17:56:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=256</guid>
		<description><![CDATA[Chyba czas na notkę, mimo że czas goni nas i bliski jest deadline, a tu jeszcze sporo do zrobienia. Sprawy mogą przybrać bardzo ciekawy obrót i szczerze mówiąc bardzo bym chciała, żeby tak właśnie się stało. Ale jak na razie trzeba zdać się na ślepy los i&#8230; czekać. A czekając działać. W piątek ostatnie meble [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=256&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba czas na notkę, mimo że czas goni nas i bliski jest deadline, a tu jeszcze sporo do zrobienia. Sprawy mogą przybrać bardzo ciekawy obrót i szczerze mówiąc bardzo bym chciała, żeby tak właśnie się stało. Ale jak na razie trzeba zdać się na ślepy los i&#8230; czekać. A czekając działać. W piątek ostatnie meble i sprzątanie, telefon, pieczątka i stronka, jutro ostatnie dodatki i faktura do odebrania, w poniedziałek towar i szkolenie, wtorek ekspozycja i reklama i&#8230; chyba ruszamy.</p>
<p>Się zaczyna, tak w ogóle. Zawiść, konkurencja i podkładanie świń. Czuję, że &#8220;życie&#8221; przy sąsiadach z lokalu obok łatwe i przyjemne nie będzie. Już drugi raz mnie okłamali. Próbują straszyć, zniechęcać i w ogóle. Za pierwszym razem to był drobiazg wprawdzie, szybko rozwiązany z właścicielem budynku, który poradził mi, by nie słuchać tych ludzi, bo to dziwaki. Ale za drugim razem trochę podziałali mi na nerwy. Okłamali nas, że szyld, który parę dni temu zamontowaliśmy, jest za duży i zawadza samochodom dostawczym do tego stopnia, że muszą zawracać. Oczywiście w swojej zbyt dużej wierze w człowieka, w pierwszym odruchu załatwiłam ekipę do zmiany umiejscowienia szyldu. Po chwili jednak &#8211; widząc, jak dostawczy bus przejeżdża obok bez problemu &#8211; przypomniałam sobie słowa właściciela budynku i podzieliłam się z Niedźwiadkiem refleksją, że może oni po prostu walą nam ściemę, bo im się szyld w tym miejscu nie podoba. Bo na tym samym filarze, co oni. Tak nam gorliwie podpowiadał inny filar ten facet, że aż wyszłam popatrzeć. I zobaczyłam, że ten filar, który proponował jest pusty, nikt nie ma tam reklamy, bo&#8230; nic z niego nie widać od strony ulicy. Potem szybki telefon do właściciela, żeby upewnić się o właściwym osądzie sytuacji i&#8230; oczywiście wyszło, że ci obok zawsze mają jakiś problem, że mamy się nie denerwować, a on dla pewności jeszcze jutro do nas zajrzy i zobaczy. Zobaczył, powiedział, że wszystko ok, żeby nigdy nie wierzyć im w te ich gadki i poszedł. HA!</p>
<p>Dwa dni skręcaliśmy biurko. Nikt nie miał pożyczyć wkrętarki, więc jechaliśmy normalnym śrubokrętem&#8230; Ale biurko już stoi. Śmieci wyrzucone. Już widzę oczyma wyobraźni pełne półki i stoiska. Jeszcze rozmyślam czym ozdobić ściany, żeby było fajnie. Ale to już detale. Szukałam sobie dywanu, ale jakieś takie nie do końca pasujące mi do konwencji były. Znalazłam za to super wykładzinę, w myślach już podklejałam ją taśmą dwustronną i jakież moje zdziwienie było, kiedy się okazało, że wykładziny można dzisiaj na miejscu normalnie obszyć takim wykończeniem jak dywan. Równie zaskoczona jak ja była moja Matula, ale co się dziwić, skoro od 20 lat nie kupowała wykładzin.</p>
<p>Są dwie sprawy, którymi aktualnie żyję. Pierwsza to firma, a druga to Nucky. Nie oszczędzę Wam opisu dochodzenia Thompsona do zdrowia, nie bez powodu Niedźwiadek ochrzcił mnie Matką Teresą od kotów :P Problemy jelitowe kociaka spędzały mi sen z powiek, bo mimo wizyty u weterynarza, dalej bardzo cierpiał. Czytałam więc wszystko, co udało mi się znaleźć w Internecie na temat radzenia sobie z kocimi zaparciami. Testowałam wszystko. Krowie mleko wpuszczane do pyszczka [mój kot nie lubi mleka...], oliwa z oliwek do pyszczka, pasta odkłaczająca&#8230; Nic nie działało. W końcu zdecydowałam się na parafinę ciekłą. O dziwo, mój kot zjadał ją aż się uszy trzęsły, a dostawał ją do każdego posiłku [nie mówiłam, że niechętnie cokolwiek jadł? z parafiną wszystko znikało, jakby wiedział, że właśnie tego mu potrzeba i to mu pomoże]. Jeden dzień parafiny i&#8230; mój kot się odetkał. Jednakże poranek po odetkaniu był prawdziwym&#8230; gównianym pobojowiskiem. Mały pokój był cały w rzadkiej kupie, śmierdzącej jak &#8211; nie przymierzając &#8211; szambo. Oczywiście nadwrażliwy na brzydkie zapachy i widoki Niedźwiadek postanowił leżeć w łóżku do momentu, aż posprzątam wszystko. Pół dnia w plecy i cała pralka brudów. Ale to NIC w porównaniu z tym, jakiego teraz mam zdrowego, radosnego kota-żarłoka. Je 4 razy więcej niż na początku, strasznie dużo się bawi, rośnie, tyje i obrasta w coraz gęstsze futro. Zniknęły też wszystkie problemy z nie trafianiem z sikiem do kuwety, tak jak się domyśliłam &#8211; przyczyną był ból związany z zaparciem. Kuweta mu się źle kojarzyła i z niej uciekał. Generalnie Nucky ma u nas jak księciuno, kuwety [dwie!] czyszczone dwa razy dziennie, jedzonko jakie tylko mu się zamarzy i rozmaite zabawy dla małych kotecków. Najśmieszniejsze jest to, że przed okresem autentycznie obraziłam się na kota. Bo on obraził się na mnie i ode mnie uciekał. A wiecie, jak to jest w PMSie. Nieważne, kto się od Ciebie odwraca i nieprzyjemnie traktuje, zawsze może to wywołać potok łez i focha. No to u mnie focha wywołał mały niekumaty kociak. Ale dwa dni później po fochu nie było śladu i już nie robiłam mu wyrzutów, że ja tu własnymi ręcami jego gówno zbieram, a on do mnie jak do obcego :D Właśnie chrapie mi na kolanach, strzyże uszkiem, gdy klepię w klawisze, a nocą już czasem nawet przychodzi z nami spać. Mam podrapane całe ręce, trochę uda, Niedźwiadek to samo &#8211; jest wesoło :D</p>
<p>Jutro muszę zachować się jak dorosła osoba. Wstać o świcie i iść oddać trochę krwi do badania. Nie mdleć, nie zielenieć, normalnie jak dorosła siąść i oddać, a potem wyjść i spędzić resztę dnia jakby nigdy nic. W końcu chcę się przekonać, że mam jeszcze wątrobę, a moja krew nie odbiega mocno od normy :P No. To trzymajcie kciuki za krew moją i Niedźwiadka i za nasze płuca ;)</p>
<p>Nie mogę uwolnić się od tej piosenki właśnie w tym wykonaniu. Ten długowłosy koleś jest niesamowity, super głos i niesamowita ekspresja.</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://innam.wordpress.com/2012/01/18/now-youre-just-somebody-that-i-used-to-know/"><img src="http://img.youtube.com/vi/d9NF2edxy-M/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/256/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=256&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/01/18/now-youre-just-somebody-that-i-used-to-know/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>marzenia do spełnienia :)</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/01/12/marzenia-do-spelnienia/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/01/12/marzenia-do-spelnienia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 14:24:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=251</guid>
		<description><![CDATA[Niedźwiadek zdał egzamin na prawo jazdy!!! Za magicznym czwartym razem :D Jestem z niego niesamowicie dumna, on z siebie chyba nawet bardziej. No to teraz tylko zbierać na samochód :D Metodą małych kroczków firma dąży do otwarcia. Ostatnie meble zjechały [własnymi ryncami wtaczałam ciężkie paki po schodach, poobijałam sobie paznokcie, ból taki, jakby miały mi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=251&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedźwiadek zdał egzamin na prawo jazdy!!! Za magicznym czwartym razem :D Jestem z niego niesamowicie dumna, on z siebie chyba nawet bardziej. No to teraz tylko zbierać na samochód :D</p>
<p>Metodą małych kroczków firma dąży do otwarcia. Ostatnie meble zjechały [własnymi ryncami wtaczałam ciężkie paki po schodach, poobijałam sobie paznokcie, ból taki, jakby miały mi zleźć, no ale nie sczerniały, więc już chyba nie zejdą :D], jeszcze tylko krzesła, ale to już będą za parę dni. Jutro montaż ostatniego szyldu, składamy ostatnie meble, wywalamy śmieci, następne w kolejności pójdą dodatki. Ale ciii, nie rozgaduję się za dużo. Wiem tylko, że pierwszymi klientami na pewno będą moi ukochani przyjaciele, ich rodzina i moja rodzina :D I wszyscy chętni do reklamowania mnie dalej. Dobrze mieć takich ludzi dookoła siebie.</p>
<p>Nie lubię pijanych mężczyzn, pijanych w ten charakterystyczny sposób, czerwonych starych obrzydliwych satyrów. Nawet &#8211; a może zwłaszcza &#8211; wtedy, kiedy są oni ojcami moich przyjaciółek. W sumie trudno mi opisać całe zajście, ale było ekstremalnie niesmacznie, nietaktownie, nie na miejscu, potem agresywnie, kiedy Niedźwiadek zaczął tracić cierpliwość i swędziała go pięść, by nie obić komuś twarzy za bycie chamem. No ale zarówno mnie, jak i jego wstrzymywał przed konkretniejszą reakcją fakt, że to ojciec Sis, a my w dodatku byliśmy u nich w gościach. W każdym razie spotkanie skończyło się mało przyjemnie, pijany ojciec Sis nas obraził, mnie w okropny sposób podrywał i starał się zdyskredytować Niedźwiadka w moich oczach, a w stosunku do Niedźwiadka szukał tylko pretekstu do zwady. Najlepsze jest to, że na trzeźwo ten pan jest całkiem normalnym, miłym człowiekiem, tylko trochę nieśmiałym. Ale mówi się, że to właśnie z nieśmiałków wychodzą największe demony, kiedy popiją ;)</p>
<p>Od słów do czynów u Niedźwiadka przeszło zaskakująco szybko. Parę telefonów, trochę stresu, jeden wyjazd na wioskę i jest. Poznajcie zatem Nuckiego Thompsona :)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kici1" src="http://img513.imageshack.us/img513/6370/dscf0193d.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="kici2" src="http://img26.imageshack.us/img26/7251/dscf0190a.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:left;">Jego imię będzie znane wielbicielom &#8220;Zakazanego imperium&#8221; [które serdecznie polecam wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli] ;) Jest z nami od paru dni, szybko się oswaja, chociaż początek był trudny. Pierwsze co zrobił po przyniesieniu do domu, to wynalazł sobie świetną kryjówkę. Szparę pomiędzy kuchenką a ścianą w kuchni. Biały puchaty kotek wlazł w dziurę brudną od dwudziestoletniego tłuszczu wymieszanego z kurzem. Możecie sobie więc wyobrazić, co to się działo. Pierwsza doba polegała na zatykaniu coraz to nowszych dziur, które obierał sobie za kryjówki nasz kotek. Potem doszły problemy gastryczne kotka, zatwardzenie, słaby apetyt. Był nawet z tej okazji wieczorny wypad do weterynarza, ale na szczęście kotek nie wymagał leków, zrobiono mu tylko lewatywkę, wskazano odpowiednią dietę i odesłano do domu. Kuracja trwa, wypróżnia się częściej, ale wciąż dość boleśnie &#8211; pracuję nad tym. Zaopatrzyłam się w specjalną pastę dla kotów, zobaczymy, czy coś pomoże. Był już dwa razy kąpany, niestety. Faza na chowanie już mu przeszła, ale pierwszego dnia był taki brudny&#8230; Wszystkie kąty nam odkurzył.  Potem ta lewatywka, to chyba nie muszę tłumaczyć, jak mi kocisko pachniało. W każdym razie Nucky Thompson jest szalenie słodkim, towarzyskim kotkiem. Już trzeciego dnia zaczął wdrapywać się na kolana i silnie domagać pieszczot, czasami domaga się ich tak bardzo, że nie daje zjeść czy pracować :D Kręcę dużo filmików z nim w roli głównej, bo jest to moje pierwsze świadome rodzicielstwo, hehe, jestem pewna, że będę chciała mieć pamiątkę z młodych lat Nuckiego. I nie bez powodu użyłam słowa &#8220;rodzicielstwo&#8221;. Opieka nad takim kotkiem wymaga sporo zaangażowania, bez porównania do opieki nad dachowcem, który tak właściwie wokół siebie sam potrafi wszystko zrobić. Nucky potrzebuje mieć codziennie przemyte oczy, codziennie wyczesane futerko, przez wzgląd na zaparcia wycierane sekretne miejsce pod ogonem [hehe], raz na jakiś czas przycinane pazurki i czyszczone uszka. A do tego wszystkiego duuuuużo miłości i przytulasów. Całe szczęście, jestem w stanie mu to wszystko zapewnić, do spółki z Niedźwiadkiem, który to Niedźwiadek kocha go jak syna :D Nucky Thompson poznał już naszych przyjaciół, bardzo szybko polubił, dał się głaskać i cały wieczór bawił się błyszczącym wisiorkiem Sis. Wszyscy znajomi mają pewnie dość naszych pełnych ekscytacji opowieści z życia powiększonej rodziny, na szczęście w porę się opamiętałam, bo uświadomiłam sobie, że brzmię jak młoda mama, która ekscytuje się każdą kupką swojego dziecka. Dzisiaj Nucky jest trochę obrażony, bo pocierpiał, w czym mu ulżyłam, ale on pewnie tego nie wie i nie rozumie, kojarzy mnie z bólem i nie chce do mnie przyjść. Mam nadzieję, że mu przejdzie, bo &#8211; mimo, że to czasem przeszkadza &#8211; fajnie mieć takiego kompana, co zawsze chętnie na kolana wskoczy ;) Uczy się załatwiać tylko do kuwety, ale zadanie utrudnione, bo on dopiero wyczuwa nas, my wyczuwamy jego. Odkryliśmy np., że nie odpowiadało mu pierwotne umiejscowienie kuwety i misek z jedzeniem i wodą. Przez co mało jadł i zdarzało mu się siknąć nie tam, gdzie trzeba. Przestawianie tych rzeczy też miesza mu w głowie, tak więc trzeba trochę cierpliwości, żeby się nauczył, gdzie się to wszystko robi. Ale jest dobrze, szybko się uczy, tylko nie wolno go zdezorientować już więcej.</p>
<p style="text-align:left;">W każdym razie czuję niemalże spełnienie [spełnieniem totalnym będzie, kiedy moja firma zacznie hulać i zarabiać na siebie]. Czuję wewnętrzną harmonię. Równowagę, której dawno nie było. Mam cele, do których systematycznie dążę, spełniam marzenia, dbam o rodzinę i widzę przyszłość w nieco jaśniejszych barwach, niż było to wcześniej. Mam przyjaciół, szczątkowe to szczątkowe, ale jednak też i życie towarzyskie. Jest dobrze i sensownie :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/251/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=251&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/01/12/marzenia-do-spelnienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img513.imageshack.us/img513/6370/dscf0193d.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kici1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img26.imageshack.us/img26/7251/dscf0190a.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kici2</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>elmirka</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/01/05/elmirka/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/01/05/elmirka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 23:34:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=243</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj: Gdzie ja żyję? W jakim kraju i w którym roku? Bo od rana śmierdzi mi komuną. Elektryk umówiony na 10.00. Kiedy nie przyszedł godzinę później, zadzwoniliśmy z ponagleniem, dowiadując się, że panowie muszą najpierw zjeść śniadanie, dopiero potem się zjawią. Pojawili się następną godzinę potem. Meble. Jedna firma obiecująca realizację zamówienia do 14 dni, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=243&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj:</p>
<p>Gdzie ja żyję? W jakim kraju i w którym roku? Bo od rana śmierdzi mi komuną. Elektryk umówiony na 10.00. Kiedy nie przyszedł godzinę później, zadzwoniliśmy z ponagleniem, dowiadując się, że panowie muszą najpierw zjeść śniadanie, dopiero potem się zjawią. Pojawili się następną godzinę potem. Meble. Jedna firma obiecująca realizację zamówienia do 14 dni, po 19 dniach pisze mi, że jeszcze nawet nie zaczęła robić moich mebli, ale że ma najszczersze chęci, to POMIMO inwentaryzacji, zacznie dla mnie mój mebel robić. Cóż za poświęcenie! Mój mebel już powinien być u mnie od tygodnia! Druga firma obiecała dostawę na 15. stycznia (termin wtedy odległy o 3 tygodnie!!! ze wględu na święta i nowy rok), przesyła mi maila, że planowany termin dostawy to 25. stycznia! 10 dni później! Szyldy. Umówiona godzina montażu 15.00, wczoraj potwierdzona. Fatalny deszcz, ciemnica, ale bujamy się przez całe miasto komunikacją miejską i piechotą, bo przecież umówione. Jest za piętnaście, dzwoni do mnie pani, że jednak montażu nie będzie, bo POGODA NIE SPRZYJA. Że kurwa co, się pytam?! Czy wywiercenie dziury w ścianie to wyczyn wymagający słonecznej aury? A może komuś się po prostu nie chciało, zupełnie tak jak mi, gdym zobaczyła rano pogodę za oknem? Tyle, że ja byłam już na miejscu i to wcale nie skora do przychylania się do zamysłów delikatnego głosiku po drugiej stronie. Po godzinie panowie przyjechali i zamontowali, wcale się nie rozpuścili od deszczu. Dodatkowo wyszło nieporozumienie z drugim szyldem, tak więc jeszcze raz będę ciągać biednych panów monterów w jakiś inny dzień, daj im Boże słońce! Jeśli każda firma w tym mieście ma takie podejście do klienta, to moja się silnie wybije na tym tle, bo sobie NIE WYOBRAŻAM zachowywać się tak niepoważnie. Jaki to paradoks, że ludzie zachowują się jakby mieli wyłączność na klientów,  zero konkurencji, poziom obsługi poniżej oczekiwań, a narzekają, że czasy nie takie i ciężko.</p>
<p>Dziś:</p>
<p>O, jeden mebel podobno już wczoraj wysłany kurierem, nawet się postarali, żeby mi kurier namiary na śledzenie przesłał. Co z tego, że wczoraj dali kurierowi, skoro według tego, co na śledzeniu zobaczyłam, karta adresowa została wydrukowana dopiero dzisiaj wieczorem, a kurier wyruszył po 20.00. Się spodziewałam dzisiaj odebrać, ale biorąc pod uwagę jutrzejsze święto, to przesyłka dotrze w poniedziałek. I tak to się pracuje i umawia na terminy z profesjonalistami :)</p>
<p>Matuli zmiękły kolana na wieść o mojej dopłacie do prądu, którą obiecała mi ufundować. Jak i czynsz, co w sumie daje sporą kwotę. Sumienie pchało mnie, by powiedzieć: mamo, nie trzeba, dam sobie jakoś radę (choć nie dałabym rady na pewno), ale zacisnęłam zęby. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, może już wkrótce będę samowystarczalna i może to ja będę mogła pomagać rodzicom. Póki co muszę brać jak dają, bo nie mam wyjścia. Staram to sobie przynajmniej tak tłumaczyć, żeby odpadł mi choć jeden powód do zmartwień.</p>
<p>Niedźwiadek bawił się dzisiaj w Boba Budowniczego i nareszcie, po prawie dwóch latach mieszkania w tym domu, mógł naprawić wszystkie przepalone gniazdka. Elektryk wymienił nam bowiem skrzynkę rozdzielczą. Może nie uwierzycie, ale do tej pory mieliśmy tu korki, których już nigdzie nie produkują, jak przy awarii rok temu zobaczył je elektryk, to się aż za głowę złapał, że ktoś takie antyki jeszcze w domu ma [w dodatku nie działające, nie było możliwości samodzielnego odcięcia sobie prądu w domu]. A my mieliśmy :P Do wczoraj. Teraz wymienione na normalną estetyczną skrzyneczkę, która działa i można było ponaprawiać gniazdka w łazience i kuchni, a nawet włącznik światła w korytarzu. Tak, tak, prawie dwa lata nie było w korytarzu światła :P Kuchnia poszła gładko, Niedźwiadek zrobił to tak piknie, wymienił puszki, ogipsował, zamontował gniazdka, no cudeńka. Za to łazienka trochę nas zaskoczyła. Wystarczyło puknięcie młotkiem w ściankę, by wybić dziurę na wylot :| Wypadła spora część jakiejś spróchniałej płyty. W ogóle ściany w naszym mieszkaniu są tak kruche, że mnie to trochę przeraża. Dosłownie się sypią. Jakby tak nie daj boszzzz trzęsienie ziemi, to ten blok by się złożył jak domek z kart.  No ale w każdym razie ściana dziurawa, trzeba było łatać prowizorycznie papierem i gipsem, żeby to jakoś wyglądało, tragedyja. Dobrze, że z tej szafy we wnęce w ogóle nie używamy, bo chyba by mnie to silnie irytowało. No ale kilometry przedłużaczy lecące przez cały dom zniknęły :) Na jutro zostało tylko jedno gniazdko w małym pokoju do wymiany i mamy spokój aż do remontu, który kiedyś na pewno nastąpi. A kiedy? Tego nie wie nikt :D</p>
<p>Ksiądz w tym roku ominął nasze drzwi. Czyli odnotowane, iż nie przyjmujemy. Miło :)</p>
<p>Niedźwiadek coraz częściej przebąkuje o&#8230; kocie. W wolnych chwilach przegląda lokalne ogłoszenia &#8220;oddam kocięta&#8221;. Czy to znaczy, że obudziło się w nim pragnienie powiększenia rodziny? Dawno już temu rozmawialiśmy o tym, że chcielibyśmy mieć pupila, chomica jest kochana, ale fajnie mieć futrzaka, którego można wytarmosić i przytulać [jak Elmirka :P].</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="elmira" src="http://i7.photobucket.com/albums/y295/Solicrose/ELMYRA-1.jpg" alt="" width="248" height="288" /></p>
<p>Do tej pory nie myśleliśmy o tym poważnie, miałam wrażenie, że Niedźwiadek nawet niezbyt by chciał zwierzaka, a teraz taka odmiana&#8230; Mam mieszane uczucia ze względu na niepewną sytuację materialną, ale z drugiej strony tak tęsknię za domem pełnym zwierząt. W każdym razie to ciekawy sygnał.</p>
<p style="text-align:center;">
<p>Odkryliśmy z Niedźwiadkiem sałatkę gyros. Wiecie, że ja nigdy tego nie jadłam? O ludu, co za pyszności&#8230; Tyle, że my robimy bez majonezu, odchudzona wersja z jogurtem. Coś cudownego. Mogłabym jeść codziennie.</p>
<p>No i jestem przeziębiona. Już wiem na pewno, że kilkudniowy ból gardła, a teraz katar i kichanie, osłabienie i ból zatok mi się nie wydawał :P Szczególnie, że dzisiaj z ledwością wstałam po 12.00&#8230; Trzeba się naszprycować jakimś grypeksem czy innym febrisanem i mieć nadzieję, że przejdzie. Ale raczej przejdzie, bo nie czuję się aż tak połamana, bywało dużo gorzej. Zła wiadomość dla mnie jest taka, że zarejestrowałam się w końcu do alergologa, ale przy rejestracji powiedziano mi, że na pierwszą wizytę mam przyjść z morfologią i rtg klaty. Morfologia&#8230; Boszz, jak ja to zrobię. Chyba przyjdę i powiem, że ja się od razu położę, bo potem będzie problem z nieprzytomnym słoniem na posadzce. Chyba przy okazji zbadam sobie enzymy wątrobowe, bo czuję, że po czterech latach łykania leków wątróbka może być w nienajlepszym stanie. Nienawidzę pobierania krwi!</p>
<p>Także teeego&#8230; Idę spać. Branoc!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/243/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/243/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/243/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=243&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/01/05/elmirka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i7.photobucket.com/albums/y295/Solicrose/ELMYRA-1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">elmira</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>cieniofilka</title>
		<link>http://innam.wordpress.com/2012/01/03/cieniofilka/</link>
		<comments>http://innam.wordpress.com/2012/01/03/cieniofilka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 18:13:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>innam</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://innam.wordpress.com/?p=240</guid>
		<description><![CDATA[Poruszona do głębi komentarzem postala, witam Was w Nowym Roku i śpieszę donieść, że nie dostałam petardą w oko i nie leżę w szpitalu &#8211; po prostu mam posylwestrowego lenia ;) Za to mocno łechcą mą próżność wszystkie miłe opinie o moim pisaniu, dziękuję Wam bardzo. Jak kiedyś napiszę książkę, to pierwsi się o tym [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=240&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poruszona do głębi komentarzem postala, witam Was w Nowym Roku i śpieszę donieść, że nie dostałam petardą w oko i nie leżę w szpitalu &#8211; po prostu mam posylwestrowego lenia ;) Za to mocno łechcą mą próżność wszystkie miłe opinie o moim pisaniu, dziękuję Wam bardzo. Jak kiedyś napiszę książkę, to pierwsi się o tym dowiecie :D Na razie się na to nie zanosi. Od kiedy napisałam w podstawówce jeden rozdział niedoszłego bestselleru, który został skrytykowany przez Mamę, mam dziwną traumę, jeśli chodzi o historie wymyślone ;)</p>
<p>Te wszystkie nerwy przed wyjściem na sylwestrową imprezę mocno się odbiły na atmosferze w domu. Niby koszula trafiła w końcu w ręce Niedźwiadka [chociaż jedna dobra, bo druga za krótkie rękawy miała], niby potrawa, którą mieliśmy przygotować zrobiona, ale napięcie ostatnich dni spowodowało wybuch i pożarliśmy się tak, że ja we łzach, Niedźwiadek trzaskał drzwiami, a oboje mieliśmy wielką chętkę na często wspominane ostatnio przeze mnie relanium. Oczyma wyobraźni widziałam kaszanę, a nie udany wieczór, gdybym tylko mogła, zamknęłabym się w domu i nigdzie nie poszła. Ale taka opcja nie wchodziła w grę, więc wciągnęłam smarki, wzięłam prysznic i zrobiłam się na bóstwo. Mimo, że wilgotne oczy utrudniały zadanie, przykleiłam sztuczne rzęsy, które nie zrobiły mi numeru i wytrzymały na oczach do rana ;) Odziałam się w to, co planowałam, czyli bluzka z dekoltem do pasa. Im bliżej wyjścia, tym spokojniejsi, poszliśmy w końcu razem zgodnie jak gdyby nic, bez relanium  [choć zapewne jedyne, co nas wstrzymywało przed tym krokiem, to świadomość niebezpieczeństwa płynącego z jednoczesnego spożywania alkoholu :P] i chyba nawet nienajgorzej spędziliśmy czas. Nie powiem, żeby była jakaś rewelacja [towarzystwo takie trochę nie do końca moje i nie do końca wyluzowane... więc ani poszaleć, ani myśleć o resecie], no ale przyzwoicie. Przyjechaliśmy godzinę wcześniej, żeby pomóc gospodarzom, nalatałam się po schodach jak głupia, bo impreza była w wielkim domu, gdzie kuchnia na dole, a &#8220;sale&#8221; na górze. No i generalnie pomagałam w organizacji, więc miałam też sprytną wymówkę, by uciec w co bardziej niezręcznych momentach ciszy :D Były fajerwerki [podejrzenie postala nie było takie głupie wcale, gospodarz z kolegą co roku mają ubaw ze strzelania petardami, ja na ten przykład musiałam zatykać uszy i się odwracać, bo trochę mieli, szczególnie tych co nie wyglądają, tylko je słychać :P], szampan i życzenia. Małe pojednanie i życzenie sobie więcej cierpliwości i wzajemnej wyrozumiałości, bo to w końcu 4 wspólny Sylwester i 4 wspólny Nowy Rok. Kawałeczek życia razem. A potem już z górki, aż wszyscy goście wyszli, po imprezie posprzątane, ledwo dodzwonione na taksówkę i z wielką łaską obsłużone;) Świtało, gdym przyłożyła głowę do poduszki.</p>
<p>Ledwo się nowy rok rozpoczął, już się człowiek wkurzył. Meble mi się spóźniają, poopieprzałam dwie firmy, jedna obiecała poprawę, a druga milczy pokornie i zobaczymy, czy się wywiąże. Opóźnia mi się otwarcie, już pogodziłam się z myślą, że wybrany przeze mnie termin nie ma racji bytu [ktoś doświadczony oczywiście to przewidział, ale na początku wszystko wygląda prosto, dopóki się człowiek nie przekona, że poleganie na innym człowieku zawsze równa się jakiemuś niedociągnięciu] i miesiąc czynszu pójdzie się walić. Jutro instalacja szyldów, może transport kolejnych elementów, jeśli się uda z Matulą dogadać. Chciałabym być już na innym etapie działania. Na etapie: pozwólcie mi zarabiać pieniądze :D</p>
<p>A ekstra stówka poszła przede wszystkim na to:</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="glam1" src="http://img194.imageshack.us/img194/3724/dscf0151hb.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="inside1" src="http://img809.imageshack.us/img809/3330/dscf0152p.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="glam2" src="http://img202.imageshack.us/img202/5672/dscf0155yi.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="inside2" src="http://img844.imageshack.us/img844/4743/dscf0156bz.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Oczywiście wnętrza wypełnione moją kolekcją, nic nowego nie przybyło. Niektóre moje skarby były nie do przetransportowania w nowe miejsce, ale tak sobie myślę, że wcale nie mam tego wszystkiego aż tak dużo. To mnie pociesza, bo mam jeszcze trochę miejsca do zapełnienia :D Nie obyło się bez uszkodzeń, ale nie ma takiego uszkodzenia cieni, którego nie można naprawić za pomocą alkoholu i monety. No ale nie wyglądają już tak estetycznie jak wcześniej, pocharatały się trochę :D Że nie wspomnę o syfie w pokoju, jaki mi się przy przenoszeniu zrobił&#8230; :D Tak, wiem, kasa na pierdoły&#8230; No ale taki był zamysł :D Patrząc z boku, widzę, że mam poważne braki w odcieniach innych niż brązy, beże, szarości, zielenie i fiolety. Będzie na co polować :) I nie śmiać mi się! :&gt;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/innam.wordpress.com/240/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/innam.wordpress.com/240/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/innam.wordpress.com/240/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=innam.wordpress.com&amp;blog=4180370&amp;post=240&amp;subd=innam&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://innam.wordpress.com/2012/01/03/cieniofilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a1b47798e5414ed6de38ce1bed0b3d05?s=96&#38;d=http%3A%2F%2F0.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96" medium="image">
			<media:title type="html">innam</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img194.imageshack.us/img194/3724/dscf0151hb.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">glam1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img809.imageshack.us/img809/3330/dscf0152p.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">inside1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img202.imageshack.us/img202/5672/dscf0155yi.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">glam2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img844.imageshack.us/img844/4743/dscf0156bz.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">inside2</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
