Dusiołek

Ależ mam fuksję na paznokciach intensywną! Jakoś mam ostatnio świra na punkcie kolorów, w stronę których jeszcze rok temu w życiu bym nie spojrzała. I w ogóle czuję się taka wypielęgnowana, bo mi się pokończyły rozmaite kosmetyki i miałam pretekst, żeby coś nowego sobie sprawić. I sprawiłam sobie sporo. Ale wszystko potrzebne [no, może oprócz kolejnego lakieru do paznokci ;)], więc nie mam wielkich wyrzutów sumienia. Na allegro zamówiłam sobie również dwie torby, takie bardziej dla kobiety, bo ja to jeszcze po studencku w samych szmaciakach chodzę. No i jeszcze odwiedziłam lumpeks, za 80 zł kupiłam sobie chyba z 8 bluzek i dwie torby [szmaciaki, buehehe], więc znów jestem z siebie zadowolona. Bluzki mi potrzebne, bo jakoś tak dziwnym trafem wszystkie stare wyglądają na mnie jak z młodszej siostry. Zakupy dla siebie uważam za zamknięte na baaaardzo długo. A teraz nastawiam się psychicznie na wzięcie się za porządki z własnymi ciuchami. Muszę się zmusić, żeby powywalać rzeczy, w których nie będę już chodzić [najgorsze jest to, że chodzę tak naprawdę w kilku…] Z moimi chomiczymi zapędami będzie ciężko.

To był taki wstęp radosny do tego, że zakończyłam zleconko i znów jestem spokojniejsza na jakiś czas o własny los. Młody też sobie zarobił, bo mi pomógł technicznie. Aż poszliśmy oblać ten fakt we troje. Spędziliśmy miło parę godzin w knajpie. Szampański nastrój, rozmowy o życiu, okołodołowe klimaty, kobiety, gospodarka, polityka, czyli wszystko to, o czym rozmawiają przy piwie prawdziwi mężczyźni :P Tylko że potem musiałam odchorować swoje. Bo oczywiście piłam na dość pusty bębenek, wróciliśmy do domu, napchaliśmy się pizzą, a potem chorowałam cały wieczór. Hehe. Ale oj tam, oj tam… :)

Wczoraj byliśmy u lekarza znów, a że nastąpiła poprawa, to dostał receptę na zapas leków i widzimy się za dwa miesiące. Poprosiliśmy też o skierowanie na psychoterapię, no i pod koniec miesiąca będzie pierwsze spotkanie. Ciekawam, na ile będzie to pomocne. Wciąż jest jeszcze wiele do naprawienia…

A dzisiaj są urodziny Sis. I tak główkowałam od paru dni, co dla niej wymyślić. Stwierdziłam jednak, że najmilej będzie pojawić się u niej po prostu z czymś miłym i złożyć życzenia osobiście. Szkoda tylko, że coś nie odpowiada, o której będzie w domu po pracy :P Mam nadzieję, że plany mi się nie pokrzyżują.

Rzeczy złe przychodzą wieczorami, przybierają postać Dusiołka.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Dusiołek

  1. Łucja pisze:

    Dusiołka? ale cóż to takiego? :)

    Aaa też przydałoby mi się uzupełnienie garderoby o kilka rzeczy. .. Np. o białą koszulę i spódnicę na maturę -.-

  2. Possibility pisze:

    Noo nooo…no to gratuluję :D mogłaś w końcu zaspokoić chęć wydawania :)))

  3. innam pisze:

    Leśmianowski twór, może będziecie mieli na polskim jeszcze, hehe ;)

  4. Łucja pisze:

    a widzisz, ja nie :P

  5. singluje pisze:

    Tak.
    Pamiętam czasy, kiedy bałam się każdego nadchodzącego wieczoru i nocy.

  6. sowisko pisze:

    huuhuu

  7. cici pisze:

    e no no… szalejesz kobito! lakiery, ciuszki… no jak Cie teraz Twoj mezczyzna zobaczy to padnie ;)

  8. ote pisze:

    ja też mam fuksje na paznokciach dzis :D a powiedzonko „oj tam, oj tam” ostatnio co chwila się pojawia w moich wypowiedziach – i chyba zaczyna mnie prześladowac :) miłego dnia

  9. Ania z jeżynowej pisze:

    A ja mam ciemną śliwkę dla odmiany ;)

  10. linka-1 pisze:

    Jednym słowem pozytywnie. I oby tak dalej :). I niech uda się naprawić to, co jest do naprawienia – z pomocą mądrych ludzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s