odgłos pralki w tle

Chwila przerwy na kawkę i blogusia w przedświątecznym sprzątaniu. Nie to, żebym tu robiła jakieś rewolucje, okien nie myje ani nie sięgam niedosięgniętych nigdy wcześniej zakamarków. Taki standardzik sprzątaniowy, bo na więcej mnie nie stać ;) Niedźwiadek śpi, więc sprzyjają mi warunki do relaksu [jak i sprzątania!], ale na odkurzanie go obudzę. W końcu to jego brocha :P

Kolejne święta się zbliżają, a mnie nachodzi tylko refleksja o tym, jak szybko zapierdziela czas na bezrobociu i jak beznadziejnie być bezrobotnym już tyle czasu. Nie mam nastroju na świętowanie i nie odczuwam żadnego klimatu. W dodatku sprawy rodzinne się wybitnie nie układają. Znowu przeskoczyłam do innej roli, tym razem powierniczki i pocieszycielki Matki. Nie chce mi się nawet opowiadać, co tam się dzieje. Ych.

Za to u nas coraz lepiej. I chociaż ta cholerna sinusoida naprawdę nie chce się jakoś wyprostować, żeby to jakoś jednolicie chociaż z tydzień było, to mimo wszystko jest ok. Niedźwiadek zapisał się na prawko, jest tym tak podekscytowany, że uczy się z wielkim zapałem i testy to już trzaska jak szalony prawie bezbłędnie, chociaż dopiero co rozpoczął kurs. Kto wie, może odnalazł w sobie pasję do prowadzenia samochodu…? :) Jeszcze wprawdzie nie jeździł, ale kto wie, kto wie… Hehe. Też nabrałam chęci na kurs, ale na dwa nas nie stać. Spróbuję jeszcze po świętach zapytać w Urzędzie Pracy, czy nie dofinansowują bezrobotnym nic. Jakby tak chociaż ze 30% mi zwrócili, to bym się zapisała z miejsca. Ale znając życie gówno mi dadzą :D

Niedźwiadek chodzi na kursy, a ja chodzę na zakupy :P Zakupy to może za wiele powiedziane, ale chodzę odpicowana po mieście, oglądam książki i kosmetyki, czyli dwie dziedziny, które dają czystą rozkosz moim zmysłom. Żal tylko, że finanse nie pozwalają kupić wszystkiego, co się podoba, hehe, ale zawsze pocieszam się, że przecież książki można wypożyczyć w bibliotece, a kosmetyki muszę zużyć te co mam :P Któregoś razu będąc z Niedźwiadkiem na lodach, spotkaliśmy Sis, która akurat wybierała w drogerii perfumy. Wychudła strasznie i wyglądała na totalnie przemęczoną. Te przygotowania do ślubu ją wykańczają. Okazało się, że perfumy wybiera dla mamy, trochę jej pomogłam i zamarzyły mi się właśnie takie, jak wybrałyśmy. 300 zł za flache :D Zobaczycie, że jeszcze kiedyś będę się zlewać tylko takimi, buehehehee. Taaa… znając mnie, to nawet jak bym w prezencie dostała, to bym raz na spróbowanie na wielką okazję użyła, a potem by stało nieużywane, bo szkoda ;) Jak to mówi Niedźwiadek:  Sknerus McKwacz :)

W tym tygodniu pobiłam rekord bywania u rodziców. Aż trzy razy! Raz, bo miałam biznes do Taty; drugi, bo obiecałam posprzątać Dziadziowy pokój; trzeci, bo nie miałam co ze sobą zrobić, jak Niedźwiadek był na kursie, a siedzenie samej w domu mi ostatnio nie służy. I w sumie fajnie tak bywać, szczególnie jak Mamy nie ma w domu. Jest wtedy tak luźno i spokojnie.

Od kilku tygodni się odchudzam „od jutra”. Tia… Ja nie wiem, kiedy w końcu na poważnie czepię się kwestii własnych kilogramów. Chyba wtedy, jak moje rozpieprzone życie trochę się poskłada do kupy. Niestety, ale przyznać się muszę, że jestem typem zażerającym problemy. A że mam ich sporo, to jedyne, co mogłoby mi pomóc, to jakiś porządny kaganiec na pysk. W dodatku średnio co trzeci dzień mam ochotę się zabić i wtedy jest mi zwykle wszystko jedno jak wyglądam, bo sobie myślę, że i tak niedługo pożyję, to chociaż tyle mojego, że opierdzielę se czekoladę i na chwilę będzie mi lepiej. I tak moje koło grubej dupy się zamyka. Obawiam się, że dopóki nie znajdę pracy, nie będę ani szczęśliwa, ani chętna do wzięcia się za siebie. A ta perspektywa wydaje mi się daleka jak nigdy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „odgłos pralki w tle

  1. singluje pisze:

    A rozglądałaś się za kursami na prawko dofinansowanymi z unii? Widziałam takich kilka. Koniecznie się rozejrzyj – szczególnie dla bezrobotnych jest sporo – języki, zawodowe – jakieś florystyczne czy coś tam… ja sama z tego korzystam, ale teraz już dla tych zatrudnionych ;)

  2. ciernista pisze:

    hehehe… typ zazerajacy problemy :))) dobre okreslenie!
    a tak na powaznie to wcale smieszne to nie jest. ja tez takim typem jestem. jak stres to drzwi lodowki w ta i wewta (czy jak sie to pisze), a szuflada ze slodyczami to sie nie zamyka.

    a czas to nie tylko tobie zapie…. a. ja jeszcze jestem w styczniu, a tu mi mowia, ze juz kwiecien, a zaraz maj sie zaczyna. zreszta niedawno toczylam sie z brzuchem jak balon, a teraz zawartosc brzucha lata jak szalone, gadac zaczyna i ma blisko 2 i POL roku.

  3. Possibility pisze:

    A wiesz? jak popadniesz w alkoholizm to na kaca nic nie bedzie ci sie chcialo jesc ;p żartuję! Świetna dziewucha z Ciebie i kolejny raz powtarzam, że po prostu praca czeka na Ciebie odpowiednia od razu a nie byle co by miec ;p a swiat ja też nie odczuwam ;/

  4. piernczkozerca pisze:

    napewno dasz rade trzeba tylko napierdalac cv wszedzie i glowa do gory :)

  5. grafomanka-pospolita pisze:

    bym jakoś skomentowała, ale coś weny nie mam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s