kocie łapki

Się zamarzył dziecku kilkugodzinny, intensywny spacer w pełnym słońcu i sandałkach. I chodziło dziecko, załatwiało sprawy. A to ubezpieczenie z urzędu na nowy rok wydrukować [hehe, dopiero teraz], a to reklamację tuszu do drukarki złożyć [który to temat rozpierdziela mnie totalnie, bo wywaliłam kasę na trzy tusze już i każdy wykrywa mi, jako nieodpowiedni do tego modelu… więc podejrzewam, że mam popsutą drukarkę :/ się nadrukowałaaaam! dobrze, że na gwarancji jest, ale muszę namówić Niedźwiadka, żeby oddał ją za mnie do serwisu, bo ja już mam dość oglądania twarzy tego sprzedawcy… ileż można pokazywać się w tym samym sklepie komputerowym jednego miesiąca? Pewnie on też ma mnie dość :D], a to kupić wkłady do zniczy… A potem jeszcze do rodziców… Jak już byłam na etapie wkładów do zniczy, to prawie nie mogłam chodzić. Na stopach miałam pęcherze tak duże, że czułam się jak kot z poduszeczkami na łapkach. A tu jeszcze obiecałam Dziadziowi wyjście na cmentarz [o którym zapomniał, ale jak mu przypomniałam, to chętnie wyszedł] z okazji urodzin Babci. Jakoś udało mi się pokonać jeszcze tę odległość, ale kategorycznie odmówiłam rekreacji na lodach czy piwie. Chyba by mi musieli nogi amputować :D Dobrze, że mnie Matka pożałowała i kazała czekać, aż wróci z pracy i odwiozła mnie do domu… Bo byłoby słabo. Dzisiaj dalej chodzę jak kaleka, ale przynajmniej aż tak to nie boli :)

Niedźwiadek pojechał do kuzyna, podobno ma się spotkać w Mieście ze swoim bratem, który to chce wpaść do nas na weekend. Wszystko fajnie, tylko buntuje się coś we mnie na myśl, że znowu przyjemności dla Niedźwiadka, a zapierdol dla M. Bo on sobie jedzie, potem się spotka rodzinnie, a ja muszę ogarniać chałupę, zrobić zakupy na dwóch chłopa a najlepiej jeszcze coś ugotować. Ciekawe co by było, jak bym postanowiła olać sprawę :P Taka dzisiaj idealna pogoda na opierdzielanie się, mmmm… Znając siebie zaraz po opublikowaniu tej notki chwycę się za ogarnianie i zakupy. Ale gotować nie będę chyba naprawdę. Nie chce mi się i koniec. O. Bunt!

Tak kombinuję, kto mógłby mi sprezentować moją drobną, głupią fantazję. Bo okazja już jest – za tydzień z kawałkiem mam urodziny. Rozważałam Młodego, hehe. Ale jakoś mam opory przed powiedzeniem wprost, że chciałabym raz w życiu prezent na urodziny i to w dodatku bardzo konkretny :D [15 minut później] I mi sprezentował. Zamówienie złożone, czeka na realizacje. Ojaaaaaa… :)

Pisałam do Sis z pytaniem, jak udała się cała akcja. Odpisała m.in., że najważniejsze, że to już za nimi. Haaa… I to się nazywa najszczęśliwszym dniem w życiu, tak? A się marzy tylko o tym, żeby było nareszcie „po” i święty spokój :D Wyciągnę z tego wszystkiego nauki na przyszłość: żadnego ślubu kościelnego, żadnego dla całej rodziny, której nawet nie znam. Ja+on, świadkowie i ewentualni najbliżsi. I żadnego wesela, co najwyżej obiad. Ale co ja tu w ogóle fantazjuję, jeszcze oświadczyn nie było… :P

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „kocie łapki

  1. całaja pisze:

    No z tymi obowiązkami domowymi to ja mam tak samo, także nie jesteś osamotniona. Pamiętaj, że faceci to lenie!

  2. sóf pisze:

    ja dzisiaj wytargam siebie i A. do fryzjera, dzieci zarośnięte jak dziki agrest ;) W kuchni jest magiczny rozpiździel, ale padło hasło: poootem i uciekamy z domu ;P

    Pogoda piękna.

  3. purplehair pisze:

    Ale na pewno kiedyś oświadczyny będą. Na razie, kwiaty i czekoladki, i zamówienia internetowe ;)
    Pisałaś notkę wcześniej, że sandały cudownie wygodne, czyżby jednak nie ? Wiesz, że jak kupisz w chińskim sklepie buty to w podeszwie będzie..cement :D? Nie miałam internetu jakiś czas. Chciałam Ci powiedzieć, że się stęskniłam :*.

    Ale o co chodzi z tym kreatywnym blogiem, to nie mam pojęcia i mnie do tego nie mieszaj hehe :)

    Prawda, że pogoda świetnie wpływa na stan fizyczny i psychiczny. Złym duchom na razie dziękujemy.

  4. cici pisze:

    Ty przynajmniej masz z kim, a ja? :>

  5. bardziej pisze:

    tak :) Żeby już wreszcie było po. Znaczy ja chcę kościół, liturgię, ale tylko ją tak na prawdę. Reszta jest z musu. Gratuluję prezentu :)

  6. BanShee pisze:

    A to zagoń do roboty swojego chłopa – szmata w dłoń, pokaż jakie detergenty do czego i niech działa, chyba nie chcesz do końca życia sprzątać za niego…

    ps. nie znoszę gdy buty znane i wygodne po sezonie nieużywania zaczynają obcierać!

  7. Possibility pisze:

    no widzisz, zawsze kobieta jest zdegradowana przez mężczyznę… ;/ pierz, gotuj, sprzątaj ;p
    hehe

  8. gwiazdka pisze:

    yhh ja tez jestem antyweselnym czlowiekiem… w sumie antyslubnym tez, ale moze z wiekiem przejdzie :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s