w nieprzyjaznym świecie przyjazna dusza

Weekend z bratem Niedźwiadka był całkiem przyjemny. Zaskoczyłam się mile, bo myślałam, że jego brat jest inny [czyt. niesympatyczny], a tu taka niespodzianka. Nieźle się dogadywaliśmy chyba. Byliśmy nawet we dwoje na piwie, bo Niedźwiadek miał dwie godziny jazdy w sobotę, pogadaliśmy. I nie gotowałam, hehe.

Rozwoziłam wczoraj z pomocą Mamy CV po szkołach. Jak zaczynałam, byłam jeszcze pełna nadziei, że przecież tyle tego rozwiozę, to musi się coś znaleźć. Kiedy kończyłam, nadzieja mi się rozpłynęła. Babki w sekretariatach przewracały oczami, wzdychały ciężko i z rozbawieniem komentowały moje poszukiwanie pracy jako polonistka, bo przecież „oni nie mają etatów”. Czarno to widzę. Zostały mi jeszcze dwie szkoły do odwiedzenia, ale to już jutro obskoczę, bo to blisko. Spotkałam nauczycielkę muzyki z podstawówki. Pomyśleć, że rozpoznała mnie po prawie 20 latach i to od razu, nawet imię pamiętała. Spotkałam też nauczyciela z gimnazjum, który teraz jest dyrektorem. „Wiesz M., jak to teraz jest…”. No wiem. Dlatego nie napalam się już.

Póki co opracowuję taktykę przetrwania najbliższych miesięcy. Będę próbowała uskutecznić pewną metodę zarobkowania począwszy od dnia dzisiejszego. Zbliża się „czarna godzina”, więc warto by było odsunąć ją w czasie. Zobaczymy, jak mi pójdzie.

Jakieś znowu przygnębienie na mnie spadło. Zmęczona już jestem wiecznym próbowaniem bez skutku. Jeśli do września nie dostanę pracy, to uciekam stąd. Przy czym nie wiem jeszcze, czy to „stąd” to będzie miasto, kraj czy… świat.

A żeby nie kończyć taką rozpaczą ;) Rozmawiam ostatnio z wieloma ludźmi. Czytam różne rzeczy. I dochodzę do wniosku, że moim udziałem jest pewien cud współczesnego świata. A mianowicie prawdziwa przyjaźń. Mam coś, czego nie ma większość społeczeństwa. Przyjaciółkę od jakichś 17 lat! Niezmiennie. Przyjaciółkę, która pomogła mi w życiu jak nikt. I na którą wciąż mogę liczyć. Która rozumie rzeczy natury niezrozumiałej dla większości. Która – mimo że przyjaźnienie się ze mną jest niełatwe – zawsze wybacza mi moje niedoskonałości. Wczoraj, pod wpływem impulsu spowodowanego kolejnym czyimś zwierzeniem o tym, że tak naprawdę nie wie czym jest przyjaźń, napisałam jej długaśnego smsa z podziękowaniem za to, że jest. Jestem szczęściarą. Mieć w tym nieprzyjaznym świecie prawdziwie przyjazną duszę… Heh :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „w nieprzyjaznym świecie przyjazna dusza

  1. Łucja pisze:

    „w nieprzyjaznym świecie, przyjazna dusza” fajnie ujęte :] Takiej przyjaciółki tylko pogratulować;)

    Ludzie całe szczęście potrafią zaskoczyć nie tylko negatywne ;) [to tak odnośnie Niedźwiadkowego brata]

    Za znalezienie pracy, trzymam kciuki!

  2. zamyslony pisze:

    Żeby nie kończyć brzydko dodałaś trochę uśmiechu.
    Jesteś jedną z tych osób które mimo wszystko dostrzegają te pozytywne strony. Jak ja Ci tego zazdroszczę.
    Tak 3mać

  3. sóf pisze:

    widzisz, nic nie zostanie bez reakcji.

    miałam przyjaciółkę, jedną jedyną, zmarła 10 lat temu. Nie znajdę drugiej, bo przecież żadna nie dorówna.

  4. BanShee pisze:

    długopisy składasz? bo ja to rozważam całkiem na serio…

  5. purplehair pisze:

    Zazdroszczę – wiary w ludzi, wiary w takie znajomości. Ale widocznie prawdą jest, że dostajesz tyle, ile dajesz, więc taka przyjaźń jest Ci wręcz pisana ;]

    A co do pracy, to wiem co czujesz, na ostatniej rozmowie rekrutująca mnie zmiażdżyła dosłownie. Beznadziejne to.

  6. całaja pisze:

    No tak, co racja to racja, ja nie mam przyjaciółki.

  7. Possibility pisze:

    Skarbie.. polonistką? jesteś po filologii polskiej? :D hehe ja też ;p i pracuje jako pomoc nauczyciela w zerówce. może tak poszukaj w podstawówkach :))) nie zostawiaj cv w sekretariacie bo od razu wywalają jak zamkniesz za sobą drzwi. wbijaj się prosto do dyrektora. pogadaj z nim, przedstaw swoje doświadczenie. a może zaproponuje ci jakiś etat na innym stanowisku. nadal trzymam kciuki :)))

  8. innam pisze:

    To się tak nie odbywa niestety raczej. Zostawiasz cv i jak masz szczęście, to coś dostaniesz. U dyrektora dowiesz się tylko, że nie ma obecnie etatów, a jak coś się zwolni, to na pewno się skontaktują :) Zrobiłam dobry wywiad u źródeł, hehe.

  9. Kumcia pisze:

    Tak masz czego większość społeczeństwa nie ma.
    Ja nie mam.
    I ciągle Ci po ciuchu zazdroszczę..
    I marze,że kiedyś może :P ja spotkam moją damską drugą polówkę :P

  10. purplehair pisze:

    Kumcia.. „moją damską drugą połówkę”. Genialne to. Chciałabym bardzo, ale po paru nieudanych „związkach” mam jakąś awersję do kobiet. Naprawdę mało która ma na tyle „męski” [wyluzowany, swojski, niezawistny, KONKRETNY] charakter.

  11. W końcu do Ciebie dotarłam kochana! Obiecuję przeczytac bloga od deski do deski. dzis już trochę za późno, bo zaraz Marek będzie mnie gonił do spania;) ach jak się cieszę!

    A takiej przyjaciółki i przyjaźni gratuluję! Mam nadzieję, że moja obecna przyjaźń też tyle przetrwa. Już kilka lat sie przyjaźnimy i mam nadzieję, ze przed nami jeszcze więcej. Ewa to osoba, która wspierała mnie w najcięższych chwilach i motywuje do normalnego życia. Takich ludzi jak najwięcej!

  12. źle wpisałam www więc poprawiłam:)

  13. Rebel pisze:

    Ładny, optymistyczny akcent na koniec :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s