Billie Jean

Zaczęły się konkretne upały, podczas których zdycham… Chyba zacznę szukać sobie jakiegoś dużego wiatraka, bo czuję, że lato w tym roku będzie nie do zniesienia. Codziennie marzę, żeby rozkręciła się jakaś mocno mokra burza, ale moje marzenia się nie spełniają, hehe.

Od niedzieli „imprezujemy”, a potrwa to do środy. W niedzielę wpadłam do rodziców na obiad i lodowe szaleństwo, bo: moje urodziny, taty urodziny i dzień matki. Także taka potrójna okazja. Sprawiłam wszystkim świętującym po drobiazgu, a dziadziowi drobiazg bez okazji, bo uwielbia słodycze ;) Dzisiaj chyba ogarnę chałupę, bo jutro niby moje urodziny, nie wiadomo co się zdarzy, a może nie zdarzy się nic. Ale we środę zdarzy się na pewno, bo Sis chce się wieczorem wybrać gdzieś na miasto.

Na allegro kupiłam sobie 4 pary spodni za grosze, hehe [z przykrością oświadczam, że w zeszłoroczne rybaczki się NIE MIESZCZĘ… :(], nawet podjęłam ekscytującą licytację, walka trwała do ostatniej sekundy i wygrałam. Teraz rozumiem ludzi, którzy są od tego uzależnieni. Nie dość, że emocje, to jeszcze można się obkupić za naprawdę małe pieniądze. Szok.

Z Dziadziem regularnie wychodzę na spacery i wciąż podtrzymuję swój osąd, że jest to bardzo cenny dla mnie czas. Im dłużej razem przebywamy, tym więcej ciekawych rzeczy wyławiam z tych z trudem opowiadanych historii. Dziadzio jest po dwóch wylewach, ma trudności z mówieniem i z pamięcią, więc większość opowieści już znam, ale nigdy nie daję tego po sobie poznać. Ostatnio mówił, że  z całej rodziny lubi tylko mnie, hehe. No toż wiadomo ;)

Na maila przychodzą już pierwsze odmowne odpowiedzi ze szkół. Co było do przewidzenia. No ale zobaczymy, zobaczymy. Sposób zarobkowania, o którym pisałam ostatnio, chyba mi nie wypali. Jeśli nie zarobię w tym tygodniu ani złotówki, to spróbuję jeszcze raz. Jak za drugim razem też nie wypali, to odpuszczę pomysł.

W zamyśleniu spoglądam czasem na okno, na parapecie którego stoi ręcznie robiona przez Niedźwiadka róża. Dostałam ją jak wychodził ze szpitala, to był efekt pracy na terapii zajęciowej. Przypomina mi się wszystko to, co było przez te parę miesięcy, całe to piekło. Trud, ból i mnóstwo łez. I wprost uwierzyć nie mogę, że po tylu miesiącach jest nareszcie normalnie. Że przeszłam przez to, dałam radę. A teraz jesteśmy my, znów tacy, jak dawniej. Mozolnie odbudowujemy to, co zawaliło się przez okres choroby i rekonwalescencji. I udaje nam się! :) Może i czasem narzekam, ale jest to zwyczajne narzekanie kobity w każdym zwyczajnym związku. Ach! Brakowało mi tej zwyczajności! :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Billie Jean

  1. purplehair pisze:

    O, będę pierwsza :>?
    Facet ma niezły głos!
    Też mam takie drobiazgi, przypominające o dobrych i złych momentach. I choć czasem myślę co by było, gdybym kilka decyzji w życiu podjęła inaczej, to wciąż jestem przekonana, że mam farta, że J. jest ze mną. I jak juz od dłuższego czasu Cię czytam, tak stwierdzam że w dużej mierze chyba Niedźwiadek jest źródłem Twej siły ;]

  2. grafomanka-pospolita pisze:

    miło słyszeć (a właściwie czytać)

  3. Łucja pisze:

    jak najbardziej metaforyczny.

    Upały są do bani ;)
    Rodzinne imprezy są z kolei całkiem ok. [choć to zależy pewnie od rodziny]

  4. BanShee pisze:

    sto laaaat sto laaaaat niech żyje żyje naaaam! :)
    najlepszego kochana, pracy, spełninia w miłości i wieli wielu więcej :) buziaki :*

  5. Possibility pisze:

    Głowa do góry. tam świeci słońce ;-) może któryś email powiadomi Cię o czymś pozytywnym.

  6. cici pisze:

    eh chcialam sie zmiescic jeszcze 24 ale widze, ze juz po polnocy :(
    mimo wszystko spelnienia marzen M!!! Duzzzooo optymizmu i takiej prawdziwej radosci. Sto lat!

  7. Kumcia pisze:

    Madź, Madź moja Kochana:) Wszystkiegooo najlepszego:) Życzę Ci,żebyś dostała tą cholerną prace!! ( wiem, wiem spóźnione, ale jak to się mówi szczerze).

    Ja ostatnio sobie ubzdurałam, że jeżeli się narzeka to wcale tak dobrze nie jest. Coś mi się w głowie poprzestawiało. A jak sama rzeczesz to normalne jest :)

  8. bardziej pisze:

    Najlepszego!
    I świetnie, że wraca już wszystko. Oby tak tu sobie zostało :-)

  9. martynia pisze:

    ..po pierwsze – bieda tuczy. Sprawdziłam na sobie. Im mniej mam pieniędzy, tym bardziej „rosnę”… nie kupuje się wtedy szynki tylko pasztet ( to tylko przykład)… po drugie – spróbuj zamieścić w necie ogłoszenia o redagowaniu czy tez korekcie prac, tekstów. Jeśli do tej pory tego nie zrobiłaś. Zauważyłam ostatnio, że sporo jest takich osób które po filologii to robią. Po trzecie to wszystkiego co najlepsze:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s