„STRESSED” is „DESSERTS” spelled backwards :)

Zbieram się do napisania tej notki od dobrego tygodnia. Jakoś tak ciągle mam coś do zrobienia, co jest ważniejsze. Bo ja to w ogóle nie lubię pisać, kiedy wokół mnie panuje chaos, nieporządek, syf [bycie samemu, które jeszcze niedawno stanowiło dla mnie naczelny warunek pisania musiało zejść na dalszy plan z przyczyn wiadomych].  Dopiero, kiedy wszystko dopnę na ostatni guzik, mogę nagrodzić siebie pisaniem notki i czytaniem innych blogów. Ale w końcu przyszły długo oczekiwane chłodniejsze dni, więc dostałam powera do ogarnięcia tej rozpierduchy. Do tego stopnia, że – oprócz standardowych porządków – pomyłam okna i wymieniłam firanki! Ależ byłam z siebie dumna ;)

Generalnie nie jest źle. Oboje z Niedźwiadkiem mamy dobre humory, lubimy naszą wspólną codzienność. Uwielbiam nasze rozmowy przed snem, chyba nie mogłabym już bez tego żyć. Lubię też, kiedy przychodzi burza z pierunami, wtedy wyłączamy komputery, odłączamy niemal wszystkie dobra XXI wieku, kładziemy się na łóżko i ja czytam nam książkę albo ciekawy artykuł w gazecie. Kocham to, jak na bieżąco komentujemy wszystko jak czujemy. Kocham, kiedy on znajdzie coś ciekawego w sieci i mi to czyta albo pokazuje, a potem oboje się tym ekscytujemy. Kiedy włączam swoją ulubioną stronę karaoke, śpiewam i tańczę, a on się do mnie przyłącza. Uwielbiam nasze żarty i zachowania, które nigdy w życiu nie przeszłyby w żadnym towarzystwie :)

Bo ja w zasadzie od pewnego czasu dałam sobie na luz. Wciąż szukam pracy, z wiadomym skutkiem, ale nie zadręczam się aż tak tym, że nie mogę nic znaleźć. Mam plan na to, co będzie we wrześniu. Wiem, co będzie, jeśli nie dostanę pracy w szkole. I ta myśl – choć jeszcze nie do końca sprecyzowana – daje mi ogromne pokłady nadziei i sił do trwania. Najważniejsze to mieć plan. A zarys już jest. Nad szczegółami pracujemy. W dodatku mam jakieś tam swoje małe, totalnie niskodochodowe zajęcie, ale daje mi ono odrobinkę satysfakcji z tego, że jakiś pożytek z moich działań jest i w dodatku jakieś tam grosiki z tego lecą [w tym tygodniu znów 10 zł:P].

Humor potrafi mi popsuć jedynie mój starszy brat. Jedna krótka rozmowa na GG, a nie mogłam pozbierać się dwa dni. A to że to mieszkanie, które dostałam, bardziej by się przydało Młodemu, a to że niepotrzebnie zostałam w Rodzinnym Mieście, a to że moje plany na wrzesień są głupie i że lepiej, żebym jechała do Stolicy, bo tam zawsze się coś znajdzie… No wiecie co. Poczułam się znowu jak jakieś skretyniałe dziecko, dla którego każdy znajdzie lepszą opcję na życie. Ludzie, jak ja nie znoszę mojej rodziny! Każdy kontakt z nimi równa się temu, że czuję się jak gówno! Wsparcie równe zeru, za to wdeptywanie w ziemie świetnie im wychodzi. Całe szczęście, że mam Niedźwiadka, bo on mi potrafi przetłumaczyć, że to nie ze mną jest coś nie tak, tylko z nimi i że nie tak powinna wyglądać rodzina.

Dentysta to u nas w domu [mam na myśli NASZ dom] temat tabu. Niedźwiadek bał się go zawsze jak ognia, namówić go na wizytę było dla mnie niemożliwością. Ale ostatnio rozbolał go ząb. A że zbliżała się i mi kontrola, zadzwoniłam i umówiłam nas oboje. Już na tydzień przed wizytą zaczęły się nerwy i stresy. Dzień przed zaczęłam wątpić, czy Niedźwiadek zdecyduje się w ogóle pójść. Przemawiałam mu do rozsądku, jak tylko potrafiłam, ale wiecie jak to jest z facetami… czasem gorzej niż z dziećmi. Ale o dziwo do dentysty przyszedł. I… wyleczył się ze swojego strachu. Rozwiały się lęki z wczesnej młodości przed dentystami-sadystami, którzy znieczulenie traktowali jak luksus dla cieniasów, bo nasze panie dentystki są przesympatyczne i mocno współczujące :) Tak oto rozpoczęła się przygoda z leczeniem zębów Niedźwiadka :D Przy następnej wizycie 130 zł w plecy :D A moje zęby ku mojemu zaskoczeniu wszystkie w porządku, tylko plomba mi się ukruszyła i trzeba było dolepić. Oł jes. I niech mi kto powie, że dieta lodowo-słodyczowa psuje zęby :P

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „„STRESSED” is „DESSERTS” spelled backwards :)

  1. BanShee pisze:

    Nikt jak rodzina nie dobije… Ale może brat nie chciał niczego złego, tylko jakoś cię nieudolnie zmotywować?

  2. cici pisze:

    ja tez przestalam sie bac dentystow od kiedy usuwali mi dziaslo, a ja nic nie czulam…podobno cholernie krwawilo i w ogole..ale znieczulenie bylo tak dobre, ze dopiero na drugi dzien zaczelo mnie bolec;D szkoda tylko, ze ceny za dentyste sa takie masakryczne… :(
    odnosnie wyjazdu do wawy to fajnie sie mowi, bo moze i faktycznie z praca latwiej,ale z drugiej strony prawie wszystko co zarobilibyscie przenzaczylibyscie na zycie i wynajem mieszkania, wiec bilans wychodzi taki sam jak w rodzinnym miescie. A przynajmniej stres mniejszy ;)

  3. iwcia-iwon pisze:

    a ja poproszę namiar na te twoją ulubioną stronę karaoke…

  4. serdunio pisze:

    matko kochana ja tez do dentysty powinnam… buuuu :(

  5. martynia pisze:

    Uwielbiam nasze żarty i zachowania, które nigdy w życiu nie przeszłyby w żadnym towarzystwie :) …bardzo mi się to zdanie spodobało:)

  6. Łucja pisze:

    kurde! nie dodało mojego komentarza :[

    to jeszcze raz :

    dieta słodyczowo-lodowa najwyraźniej nijak się ma do kondycji zębów, przynajmniej Twoich ;) To budujące, przestanę się aż tak bać o swoje ;D

    Twoje relacje z Niedźwiadkiem są super i od razu kojarzą mi się z utworem Natalii Kukulskiej, Pół na Pół

    „Wszystkie wzloty każdy dół
    Dzielę z Tobą pół na pół.

    Śpiewanie
    Gadanie
    Mówienie
    Milczenie
    Pisanie
    Czytanie
    Czekanie
    Kochanie
    jest pół na pół”

    :))

  7. purplehair pisze:

    Nawet nie wiesz, jak pocieszające były te zdania o dentyście. Bo ja mam podobne lęki i chociaż wiem, że muszę, to nie mogę. Ale po tym jak Niedźwiadek się przełamał…. Może i mnie się uda. Rodziny nie słuchaj… Sama wiesz dobrze jak z nimi jest…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s