chciałabym pisać częściej ;)

Brakuje mi towarzystwa takich naprawdę „moich” ludzi. Szczątkowo zaspokaja te potrzeby kontakt z Młodym, ale to wciąż mało. Swoją drogą Młody ma ostatnio bujniejsze życie towarzysko-zawodowe niż ja. Cieszę się, bo odżywa, trochę więcej uśmiechu u niego widzę.

Między mną a Sis wynikła nieprzyjemna sytuacja. Naprawdę nie lubię być stawiana w pozycji tego pouczającego, ale miarka mi się jakoś przebrała. Zawsze spóźniali się na nasze spotkania, ZAWSZE. To taki już trochę standard, że trzeba się spodziewać co najmniej 15-minutowego opóźnienia. A ja spóźniania się nienawidzę szczerze, sama jestem osobą przesadnie wręcz punktualną [zawsze przed czasem albo punkt umówiona godzina… szczególnie na imprezach w akademiku wychodziłam na dziwadło, bo przychodziłam o godzinie, na którą zapraszał gospodarz, a okazywało się, że jestem pierwsza, przygotowania w toku i w ogóle jakoś dziwnie… normalni ludzie zaczynali przychodzić co najmniej pół godziny po czasie]. Zawsze jednak dawali znać, że się spóźnią, więc przymykałam jakoś oko na to zjawisko. Ale tym razem przegięli pałę na maksa. Umówiliśmy się na 20.00. O 21.00 napisałam smsa, czy odpuszczamy spotkanie, bo coś się nie pojawiają. Zero odzewu. O 22.00 dostałam telefon, że właśnie do nas jadą i czy schodzimy. Heh. Wiecie co, nie dość, że przez te dwie godziny byłam wściekła do czerwoności, gdzieś w środku martwiłam się, że może coś bardzo złego się stało, to jeszcze dzwonią do Ciebie 2 godziny po czasie jakby nigdy nic. Grrrr… No więc zła totalnie [nie wiem czy Niedźwiadek przypadkiem nie był bardziej zły ode mnie :D w każdym razie jeszcze mnie skrzyczał, że jestem za miła dla nich za takie traktowanie bez szacunku zupełnie :D] powiedziałam, że nigdzie nie idziemy, bo już godzina późna a nie tak się umawialiśmy. Potem dostałam smsa z podejrzeniem, że się obraziłam. No i… strzeliłam wykład. Nienawidzę tego robić, naprawdę nienawidzę. Ale czasami mam wrażenie, że niektórzy ludzie tego potrzebują, żeby coś zrozumieć. A najgorsze jest to, że… oni wydawali się zupełnie nie czaić, że spóźnianie się = brak szacunku. Nie wiem, może ja jestem z jakiegoś innego świata, inaczej wychowana, odbierająca jakoś odmiennie rzeczywistość, ale takie traktowanie dla mnie jest jawnym olewaniem drugiego człowieka. Sytuacja wprawdzie załagodzona, były przeprosiny, rozładowanie napięć, ale od tamtej pory jeszcze się nie widziałyśmy i tak sobie myślę, że chyba to ja będę musiała wyjść z propozycją spotkania, bo Sis się teraz pewnie boi zaproponować :P

Drobna działalność też mnie rozwala. Klienci potrafią mi tak napsuć krwi, że szoooook. Na cały kurna dzień. Nie mogę się nadziwić, jak bardzo ludzie mogą nie mieć wstydu. I do czego się można posunąć, żeby tylko oszczędzić dwa złote. Uch! W ogóle to zamykam interesik na dwa tygodnie co najmniej, bo nie mam z czego uregulować rachunku. Bieda, panie.

No i cóż tam jeszcze… Byliśmy z Niedźwiadkiem na inspirującym spacerze, z którego fotorelację zdam w następnej notce. Z Młodym piszemy nowy kawałek [w ramach pisania dzisiaj była pizza i oglądanie filmików na youtube :P], marzy mi się, żeby było to o parę poziomów ambitniejsze przedsięwzięcie niż to sprzed 7 lat :D Poszukiwania pracy w toku, ostatnio było parę ogłoszeń, dla mnie i dla Niedźwiadka, na razie nikt nie oddzwania. Znowu złapałam fazę na uczenie w szkole… Znaczy wydaje mi się, że chcę :) Hehehhe. I znowu, po paromiesięcznej przerwie, zaczęłam marzyć o remoncie, nowych meblach, panelach, płytkach, prysznicu, kuchni… Chciałabym żyć po ludzku.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „chciałabym pisać częściej ;)

  1. Kumcia pisze:

    Fakt faktem przy tak dużym spóźnieniu powinni Was poinformować. Nie dziwie się,że byliście wściekli..
    Nie pozostaje nic innego jak wierzyć,że coś się ruszy. No. Przecież kiedyś musi.
    :)

  2. grafomanka-pospolita pisze:

    Nienawidzę spóźniania, też zawsze jestem gotowa przed czasem, ew. punkt umówiona godzina.

    A jak tam wzrok Młodego?

  3. ciernista pisze:

    oj jak ja nie znosze spoznialstwa!!!!!!!!!!

    moja tesciowa jest w tym mistrzynia :(((( czasem mam ochote rozszarpac :)

  4. selywina pisze:

    Mam to samo, punktualna aż do bólu:)

    Trzymam kciuki za „życie po ludzku” :)

  5. Łucja pisze:

    Burzliwie.
    Nie zapomnę jak czekałam na jednego osobnika godzinę z górką, po czym ściągnęłam do telefonicznie niemal siłą [na tyle, na ile można użyć siły przez telefon.. ;] i ja pierdzielę jeszcze usłyszałam, że powinnam to wszystko zrozumieć. Grrr Brrr Zgrzytu-Zgrzyt.
    Też tego nienawidzę, chociaż sama przychodzę zazwyczaj kilka minut po umówionej godzinie…
    ale wiesz co? a niech mnie, zmienię to!
    Jestem ciekawa zdjęć z inspirującego spaceru, a lody, jak już jakimś cudem będę w Lidlu, zakupię ! a co, poczuję smak życia by Innam ;D

  6. Wu pisze:

    będa zdjęcia?/ o juuupi juuupi!!

  7. cicicada pisze:

    mozna sie spoznic tzw kwadrans akademicki, ale nie 2 godziny!?! na Twoim miejscu zrobilabym dokladnie tak samo.
    Kurcze, syf ale wlasny syf, a nie wynajmowany z przypadkowymi osobami. Wiec nie marudz ;p

    p.s.
    Beda zdjecia, beda zdjecia jupi jupi:D

  8. BanShee pisze:

    Jestem z tych parominutowych spóźnialskich, dlatego w przypadku podobnych jak ja wykazuje się dużą wyrozumiałością. Aczkolwiek dwu godzinne spóźnienie to lekka przesada, bura się należała :)

  9. Possibility pisze:

    Opuściłam wiele, ale w koncu udało mi się nadrobić zaległości!!!
    Jeżeli chodzi o pracę w szkole, np na stanowisku nauczyciela to zdecydowanie w pierwszym momencie mowie „Absolutnie nie polecam”, ale potem pojawia się moja druga strona, zreszta w większości przypadków pierwsza natura człowieka-materialistyczna. Masz 1 etat, gdzie standardowo pracuje się 40 godzin tygodniowo, Ty jako nauczycielka pracujesz tylko 18 godzin, plus masz kazdy dzien kiedy uczniowie wolne ;p zastanow się ;p

  10. pierniczkozerca pisze:

    ja zawsze sie spozniam :( ale dzwonie ! i awsze jest mi przykro. Ja tez bym chciala zyc jak ludz:(
    Ludzi jako klieni sa mega hamscy

  11. purplehair pisze:

    Do kwadransa mnie się zdarza. Ale pracuję nad tym i nieźle mi idzie ! :)
    A ludzie naprawdę bywają okrutni, często mi się zdarzało w pracy hasło :
    „Nie podam pani nipu, nie ma mowy, wystawi pani lewą fakturę i będę płacić!!! Już mine oszukano na znaczne kwoty!!”. I na nic zapewnianie że ja nie z tych, pozostawało szukanie w necie. Nie złość się na Sis za długo. Przecież to w końcu … Sis :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s