tysiąć pińcet zdjęć ze spaceru

Z tym moim pisaniem to jak widać… Niby chcę pisać częściej, ale brakuje mi tego czegoś jednak wciąż. Tej takiej samotnej chwili spokoju, gdzie tylko cisza, kawa i ja. Zawsze coś. Zawsze szum, muzyka, rozmowa, niechciane dźwięki i niechciane myśli. A jak już przyjdzie natchnienie, to zostanie przebite przez zryw aktywności fizycznej czy społecznej. No. Tak to ze mną jest, niestety. Obiecałam, że będzie relacja ze spaceru, a od tego spaceru to się już tyle wydarzyło, że ho hooo… Ale o tym następnym razem.

Zacznijmy więc od tego, że po długim okresie deszczów i chłodów nastała pogoda i nawet takie dwa lenie jak my postanowiły to wykorzystać. Chcieliśmy zwiedzić tereny, których nie znaliśmy, a które były na wyciągnięcie ręki właściwie. Wystarczyło przejść przez tory:

… żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Dziwnym połączeniu wiejsko-przemysłowego krajobrazu.

Maszerując, natknęliśmy się na czerstwą babuleńkę, która trzepała dywan na ogrodzeniu swojego podwórka, za którym to ogrodzeniem pasły się dwie kozy. Dość nieśmiało i z daleka próbowałam zrobić im zdjęcie.

– Pani tu sobie wejdzie za bramkę, zdjęcie z bliska zrobić!

– A mogę?

– Pewnie! Dużo ludzi tu zdjęcia robi, dzieci najwięcej.

Zachęcona weszłam za bramkę.

– A Pani mąż nie chce zdjęcia z kozą?

– Słucham?

– Pani mąż czy tam przyjaciel nie chce zdjęcia z kozą?

[ patrzę pytająco na Niedźwiadka, po chwili robię parę ujęć temu niezwykłemu trójkątowi]

Podniesieni na duchu sympatycznym kontaktem z ludnością [to cieszy wyjątkowo, kiedy jest się na skraju zdziczenia], wędrowaliśmy dalej. Nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, że czeka nas całkiem udana wycieczka po historii miejscowej kolei.

Nie ma to jak klimatyczne, rozpadające się, opuszczone budynki. Jako nieustraszony detektyw  musiałam zajrzeć w każdą dziurę i wszystko udokumentować:

Wszędobylskie tory, opuszczone budynki, rdza.

I kapliczka przydrożna dużo nowsza, niż te znaki drogowe, co to poniżej zamieściłam.

Zwoje kabli, co mi stare, drewniane szpulki nici przypominają. Te takie, których już teraz nie ma, a miały je nasze babcie.

Stary wagon i wychodek czy też komórka. Ale ja obstawiam wychodek :)

A to, to chyba jest ta część pociągu, na której stawia się wagon. Podwozie? Nie wiem, czy mogę to tak nazwać :P

I smak lata. W postaci jeżyn i nie ujętych tu dzikich śliwek. Lato w tym roku było wyjątkowo kwaśne :)

I to już koniec mojej pierwszej fotorelacji. Przepraszam za tę straszną nudę i kiepskie zdjęcia, nie mam artystycznego spojrzenia, ja po prostu walę fotki na oślep, jak mnie się wydaje, że cuś jest fajne. A w następnej notce będzie już notka ;)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „tysiąć pińcet zdjęć ze spaceru

  1. serdunio pisze:

    ech kurka wiesz co, troche mnie to tak przygnebiajaco nastroilo no :( ech ech…

  2. Possibility pisze:

    poczułam się, jakbym spacerowała z wami… :)

  3. Kumcia pisze:

    Mam tak samo jak Serdunio.
    Zdjęcia piękne:)

  4. Łucja pisze:

    trochu upiornie jak na moje gusta, ale we dwójkę – okej, we dwójkę można iść ;)

  5. ciernista pisze:

    a ja lubie takie klimaty. szkoda tylko, ze niszczeja te budynki :(

  6. Łucja pisze:

    Czytuję Kinga. bardzo-bardzo ;)

  7. grafomanka-pospolita pisze:

    Widzę, że nie tylko u mnie w mieście kolej niszczeje…

    Też walę fotki na oślep. W końcu jakaś wreszcie MUSI być udana ;)

  8. owl pisze:

    sentymentalna podróż do dzieciństwa… dziękuję

  9. cicicada pisze:

    a ha ha :D uwielbiam Twoje komenatrze do zdjec ;) chce jeszcze!
    a na powaznie, Twoje zdjecia przypominaja mi slaskie miejscowosci, kiedy przejezdzajac przez nie pociagniem widze, jak na tych bocznych zaniedbanych juz nieczynnych torowiskach siedza dzieci i pija piwo… taki przygnebiajacy widok, kiedy czlowiek nie ma gdzie wyjsc i siedzi przy torach… nie wiem, tak mi sie z Twoimi zdjeciami skojarzylo…

    to teraz poprosze bardziej optymistyczne zdjecia z Twojej miejscowosci ;)

  10. Wu pisze:

    a ja też mogę mieć prośbę?
    czy zrobisz mi zdjęcie tego…..co to jest..co masz na przegubie dloni..zegarek? chciałabym zobaczyć tarczę. wskazowki. i czy ma I,2,3..czy I, II,III….czy tylko 1-3-6-9-12. na cienkim pasku? no takie tam pierdoły mnie interesują… :)))

    a jeśli to nie zegarek, to co to jest?

    jak ja lubię u Ciebie bywac :)
    a Ty się nie bałas, że to zwierzę z rogami to Cię w tylek może dziabnąć? kuuurde….

  11. selywina pisze:

    A mi się te Twoje zdjęcia bardzo podobają:) i żałuje, że nie mam aparatu, tyle fajnych rzeczy widziałam w pracy, maszerując po wsiach i miasteczkach.

  12. Anka pisze:

    uwielbiam kiedy ktoś nosi jeszcze zegarek na ręce:)

  13. purplehair pisze:

    Wow. Przez chwilę myślałam, że to samo miasto :) Ale po komentarzach które tu zastałam sądzę, że teraz kolej wszędzie tak marnie wygląda i wszędzie wywołuje takie smutne skojarzenia. Za młodu sama chadzałam nad tory na kładkę, posiedzieć w samotności i pomyśleć. Te szpule od nici … Uśmiechnęłam się [mamy te same skojarzenia!].

    To teraz czekam na tę notkę w której będzie wir zdarzeń…:*

  14. Wu pisze:

    eeeeejjjjjjj no…
    wrzuciła tysiąc zdjęć i ma nam to starczyć na …ile/? weź się ogarnij i wrzuc ten zegarek, plisssss, co?

    przyzwyczaja ludzi do notek, a póxniej milczy, ehhe. oj kobieto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s