może jutro + przepis

W niektórych kręgach jestem uznawana za specjalistkę w sprawach muzyki. W innych za świetną kucharkę. W jeszcze innych za kogoś, kto umie się dobrze ubrać i umalować. Trochę mnie to bawi, bo nic z tego nie jest kurna prawdą :) Ale to śmieszne, że ilu ludzi, tyle opinii. Gdybym chociaż w połowie była tak dobra w tym wszystkim, jak niektórzy o mnie myślą, to ho hooooo… Gdybym chociaż w połowie nie czuła się tak beznadziejna we wszystkim, to też byłoby nieźle.

O dziwo ostatnio nie mam za wiele czasu na użalanie się nad sobą. Znaczy poprawka – na użalanie się zawsze chwilka się znajdzie, no ale staram się nie zagłębiać w te stany po same cyce. Nie jest dobrze i mnie to łamie, ale jeszcze nie złamało całkiem. Chociaż tak szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak długo można wegetować w tej sytuacji. I kiedy coś się zmieni.

Posprzątałam całe mieszkanie, zrobiłam zakupy za ostatnie pieniądze i czekam. Na przyszły tydzień, czy będzie za co znowu zrobić zakupy. Znowu niepotrzebnie spięłam się dzisiaj starą z dołu i podkleiłam po raz setny nogi od krzesła Niedźwiadka. Gupia jestem. Dzwonił jakiś bardzo nieprzyjemny telemarketer. Olał mnie klient. Pogoda fajna, nie za gorąco, dość chłodno właściwie, ale słonecznie. Przyjemnie. Próbuję zmobilizować się do zrobienia prania, wypiłam kawę, może nabiorę energii. Czeka mnie trochę pracy na komputrze, ale to może jutro. Chociaż jutro podobno wychodzimy. Życzę sobie wygrać w totka!

Dziewczęta, przepis na paszteciki to nawet nie przepis. Smażycie naleśniki przeznaczone na niesłodkie nadzienie – czyli sól do smaku. Smażycie pokrojone w plasterki pieczarki i cebulę. Jak będzie przysmażone i miękkie – wrzucacie do maszynki do mięsa i mielicie. Zmieloną cebulowo-pieczarkową masę mieszacie z jednym pasztetem dowolnego pochodzenia, doprawiacie czym tylko sobie zamarzycie [sól + pieprz to taka podstawa]. Uzyskanym nadzieniem smarujecie naleśniki i zawijacie, jak umiecie. Ja zawijałam w rulon. I podsmażam. Wersja full wypas to jeszcze obtoczenie tych zawiniętych pasztecików w jajku i bułce tartej i obsmażenie dopiero wtedy.  Gotowe do spożycia. Dobrze smakują z barszczem albo keczupem :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „może jutro + przepis

  1. ciernista pisze:

    Oj InnaM …. dla mnie to Ty jestes zajefajna babka pod kazdym wzgledem!!!
    Powodzenia zycze. Zeby te doly nie przychodzily. I walizki pieniedzy pod drzwiami :))) Od Starej za uprzykrzanie zycia :))))

  2. selywina pisze:

    To dobrze, użalanie się nad sobą pochłania masę energii.
    Ja ostatnio specjalizuje się w naleśnikach z białym serem i świeżym szpinakiem, pycha:)

  3. Wu pisze:

    a ja byłam w piątek u Ciernistej i ona mnie ugościła takim pysznym jedzeniem, że lada dzień zawijam kiecę i biegnę po półprodukty!! cudo takie. fotosze porobię przed konsumpcją.
    Obywatelowi się nawet chwaliłam, że takie pyszności jadłam (mniam).

    danie od Ciernistej ma niebywałą zaletę w wersji robionej przeze mnie: że można niedociągnięcia utopić w winie. na bank coś sknocę…. już to czuję…

  4. Possibility pisze:

    Ja jestem zagorzałą kucharką więc gratuluje pozytywnej opinii na Twój temat :)

  5. Książę pisze:

    najprostsze przepisy są na ogół najlepsze ;)

  6. kasia-87 pisze:

    Chciałam napisać to samo co Książę – prostota w kuchni górą! ;) Lubię pichcić, ale przemęczać nie bardzo, dlatego może kiedyś skorzystam z tego przepisu, dzięki :D

  7. cicicada pisze:

    e tam, a moze wszystko choc po czesci jest prawda?:)
    paszteciki na pewno wyprobuje :D

  8. she pisze:

    ja takie naleśniki robię najczęściej po rosole… mięso z kury obieram, mielę lub drobno siekam. Do tego cebulka, pieczarki i troche strartego sera zółtego. Wszystko zawijać, podsmażać i wsuwać. Zajada się tym również moja Grzdylka, więc chyba dobre

  9. Łucja pisze:

    I .. jestem!

    Podbiłam Łódź i jeszcze Warszawkę odwiedziłam, ‚a co się kurna będę’ jak mawia żartobliwie Klarysa,
    życzę udanego wyjścia
    i zaprzestania użalania się nad sobą!
    Ja nie sądzę, żeby ‚pewne kręgi’ nie miały racji, przynajmniej w jakimś stopniu – pomyśl o tym. W dzisiejszych czasach ludziom szkoda czasu na prawienie fałszywych komplementów. ;)

    Określenie ”że ho hooo!” weszło mi w krew. Właśnie z Łodzi je przywiozłam. Czy Ty…? Czy Ty mieszkasz w Łodzi? Nie wiem dlaczego, tak mi się kurcze wydaje. ;)

  10. purplehair pisze:

    To może jakiś drugi blog dla poszukiwaczy inspiracji? Moją subskrypvcję masz już na bank.
    Miło, że zdradziłaś swój tajemny przepis, postaram się spróbować :)
    W ten weekend odkryłam placki ziemniaczane z ketchupem. Niesamowite są, aż chora z przejedzenia byłam!

    …Też biegałaś ostatnio po hangarach zwodzona obietnicami, witaj w klubie!

    ..I co jeszcze chcialam dodać na koniec- śliczne to lusterko i kolczyki też. Godzinami mogę podziwiać takie zbiory :)
    Pozdrowionka.

  11. Kumcia pisze:

    heheh ja to sobie zycze wygranej w totka, ale jak coś to sie podziele żyła nie będę :p dzisiaj pół-dnia gadałam z kim bym to się nie podzieliła. Marzenia piękne są ;):P

  12. singluje pisze:

    Brakuje mi Twoich notek!

  13. BanShee pisze:

    oj, a w totka to była duża wygrana do zgarnięcia…. takiej to i bym ja sobie pożyczyła :)
    ps. miałam wrażenie, że już zostawiałam komentarz pod twoją notką, wchodze a tu ni ma… cuda i dziwy na tym świecie, cuda… :)

  14. selywina pisze:

    Innuś:) gdzie Jesteś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s