Ostatnimi czasy:

– zaliczyłam dwie głębsze załamki, z których nie wiem, czy udało mi się do końca wygrzebać

– dodano mi nadziei na zmianę mojego miernego żywota, nadzieja ta jest jednak bardzo krucha i nie wiadomo, czy kiedykolwiek faktycznie plany dojdą do skutku

– odbyłam spotkanie towarzyskie, na którym czułam się i bawiłam całkiem nieźle

– poza tym jednym epizodem alienuję się do takiego stopnia, w jakim jeszcze nigdy tego nie robiłam… najgorsze jest to, że przestałam czuć potrzebę zmiany i  z przykrością stwierdzam, że ludzie są mi obojętni jak nigdy wcześniej

– nie wygrałam ani 35 milionów, ani też 50. Za to przez dwa wieczory cieszyłam się marzeniami nie do spełnienia.

– przytłacza mnie sytuacja w domu rodzinnym, nie potrafię sobie poradzić z mnogością odczuć różnych członków rodziny, nie umiem pogodzić ich emocji, zestawić ich w jedną całość, którą mogłabym ogarnąć moim małym rozumkiem. Nie wiem komu współczuć, kogo ganić, kogo pouczyć a kogo nie lubić, żeby nie czuć się jak ostatni cham. Próbuję się trzymać z boku, ale…

– …nie jest to proste ze względu na to, że od czasu do czasu opiekuję się Dziadziem. Sprzątam mu pokój, robię obiad, pomagam się ubrać, czasem zabieram na cmentarz. A on nie raz i nie dwa wspomoże mnie jakimś groszem, co dosłownie ratuje mi życie.

– kupowałam dla Dziadzia trzy paczki fajek. Za parę miesięcy skończę 26 lat. Pani poprosiła mnie o dowód osobisty. Mój dziecięcy pysk znowu zmylił przeciwnika.

– rozchorowałam się. Zaczęło się od przeziębienia, a skończyło jak w zeszłym roku: mam kaszel, który nie chce minąć. Leczę się sama lekami z zeszłego roku. Mam nadzieję, że przejdzie, bo wizyta u lekarza mi się nie uśmiecha wcale a wcale.

– poniżyłam się i poprosiłam rodziców o pieniądze, chciałabym nie musieć tego robić.

– czuję się źle psychicznie i fizycznie, napompowana jak balon, zmęczona, samotna, samotna, samotna. Wykluczona. Gorsza. Na marginesie. Bardzo źle sypiam. A właściwie to sypiamy.

– ze trzy razy płakałam

– nie prosiłam o pomoc, nic nikomu nie mówię, próbuję trwać

– przytłaczają mnie myśli o śmierci, starości, chorobie i samotności, mam myśli S.

– kwestionowałam sens prowadzenia tego bloga, coraz mniej ochoty na pisanie i dzielenie się myślami

– na życzenie Niedźwiadka odnalazłam dziecięcy pamiętnik w swoim pudełku pamiątek. Był tam wpis od ś.p.  Babci:

Miej uśmiech na buzi

Płacz tylko w ukryciu

Bądź lekka w tańcu

Ale nigdy w życiu.

Chyba przez większość życia spełniałam warunki, Babciu ;)

– znalazłam też karteczki z zabawy na zajęcia z pedagogiki na pierwszym roku studiów. Mieliśmy na nich wpisywać pozytywne cechy każdej osoby w grupie, w efekcie czego dostawało się karteczki z komplementami na swój temat od każdej osoby. Przeczytałam je wszystkie i zrobiło mi się smutno. To był mój najlepszy czas. Byłam wtedy najlepszą osobą, najfajniejszym człowiekiem jakim mogłam być. Szczyt moich życiowych możliwości. Miałam w sobie to coś, ten blask, ludzie to widzieli, czuli to. Teraz jestem pusta. Wewnętrzny płomyk zgasł, nie ma nic. Często myślę o latach studiów, jako najlepszych w moim życiu. Nie wiem, czy będzie lepsza przyszłość.

– często wątpię w swoje życiowe wybory i obwiniam siebie o taki obrót spraw, niebezpodstawnie.

– boję się. Bardzo. Szczególnie w nocy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Ostatnimi czasy:

  1. postal pisze:

    taki stan nie jest wieczny.
    przychodzi i odchodzi.
    czasami trwa dluzej, czasami krocej, ale zawsze przemija.
    trzeba przeczekac.
    jesli sie powtarza, pomagaja pigulki od psychiatry, u normalnych ludzi pojawia sie niezmiernie zadko i szybko sam znika.
    dorosle zycie jest chujowe, trzeba zmienic przyzwyczajenia.

  2. ciernista pisze:

    czekałam, czekałam i się doczekałam wpisu :)
    troszku smutny, ale jest…
    czasy studenckie, to też najlepszy czas w moim życiu. ciężko się pogodzić, że ta beztroska już nie wróci.
    doliny, widzę, łapiesz jak ja ostatnimi czasy. też widać po blogu. zaniedbanym.
    i bardzo, ale to bardzo zazdroszczę relacji z Dziadziem. ja tego nie znam, nie miałam okazji poznać…
    trzymaj się cieplutko, bo jesień atakuje!!!

  3. Kylinn pisze:

    nie chcę się wymądrzać, ale może powinnaś porazmawiać z kimś kompetentnym…

  4. cicicada pisze:

    chcialabym na Ciebie nakrzyczec i powiedziec, ze najlepszy czas jeszcze przed Toba… ale sama jakos nie potrafie tak myslec, wiec co dopiero innym to wpajac…
    p.s.
    wiesz, ze jak bedziesz potrzebowac kasy to mozesz do mnie pisac,milionow nie pozycze, bo nie mam, ale ze 100zl zawsze sie znajdzie ;) bez ponizania sie, bez marudzenia ot taka zwykla kolezenska pozyczka:D

  5. Łucja pisze:

    zaczęłam studia
    i już wiem, że albo będą męką
    albo je zmienię
    albo zaniecham :/

  6. innam pisze:

    Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci – czasem lepiej zaniechać, niż potem żałować, że się źle zdecydowało :P

  7. innam pisze:

    Dzięki, cici. To miłe wiedzieć, że „jakby co”…

  8. she pisze:

    A ja Ci zaprawdę powiadam, że czasem naprawdę lepiej iść wcześniej do doktorów niż później. Patrz–>głupia baba, czyli ja, która dwa miesiące leczy się na zapalenie płuc, leżała w ohydnym szpitalu 2 tygodnie, zeżarła tony antybioli i nie chodzi do roboty od 16 sierpnia. Zaprawdę powiadam, warto iść!

  9. selywina pisze:

    Madziunia nie łam się. Sama wymieniałaś ostatnio plusy w swoim życiu i ich się trzymaj. Pamiętaj że po szarej jesieni przychodzi kolorowa wiosna.

  10. BanShee pisze:

    Dorosłe życie jest chujowe :/
    Natomiast w stosunku do czasów studenckich są też pozytywy, takie jak Niedźwiadek i własne m. Nie łam się kochana! Nie poddawaj! Walcz! O siebie, o was, o szczęście…

  11. purplehair pisze:

    Tylko nas nie opuszczaj :(

  12. Książę pisze:

    Są wzloty i upadki. Walczyć zawsze warto, choć wiele razy dostaje się po łbie. W końcu staniecie na nogi. Nie jesteś samotna, tylko musisz rozmawiać, nie zamykaj się. Smutki i żale, frustracja i całe to negatywne gówno musi znaleźć gdzieś ujście, bo się dziewczyno będziesz męczyć. Choćbyś miała zapisać to na kartce i spalić, napisać na blogu, w liście do koleżanki czy opowiedzieć swojemu facetowi. Cokolwiek. Tak żeby wyrównać ciśnienie w oponach… mózgowych ;) Jakbyś potrzebowała z kimś pogadać/popisać czy po prostu się wyżalić na zasadzie monologu – maila znasz… Pozdrawiam Cię serdecznie.

  13. Wu pisze:

    postal dodał miły w tonie wpis. co za zaskoczenie! hehe
    no i też bardzo miło wspominam czasy studenckie. ta zabawa na pedagogice to standard chyba. też tak mieliśmy. kolega Tomasz K. napisał mi, że jestem fajnym chłopakiem :)
    i miałam wtedy warkocz do pasa…

    nie rzucaj pisania, Magda. tak lubię Cię czytać…

  14. rebel pisze:

    Madzia nie daj się…

  15. Possibility pisze:

    :] sprawozdanie mi się podoba, chociaż troszkę nadrobilam swoją nieobecność tutaj:/
    ciesz się- bedzie 50siątka- wezmą cię za 30stkę. też tak mam :)

  16. Kumcia pisze:

    Co do wyborów to nie żałuj. Bo wtedy gdy te decyzje podejmowałaś były dla Ciebie najlepsze.

    Nosz kurwa, przecież w końcu musi coś się zmienić, coś ruszyć.

    Ja nadal wierze.

  17. postal pisze:

    bo ja mily gosc jestem. tylko cham i prostak

  18. Wu pisze:

    no tak właśnie myślałam.
    że miły i cham.
    piękna kompozycja..tak swoją drogą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s