miłość niejedno ma imię

Odczuwam boleśnie braki z matmy i ogólny brak części mózgu odpowiedzialnej za myślenie logiczne z gatunku innego, niż rozgryzanie z wypiekami na twarzy kto zabił, okłamał, zdradził czy podkablował kogoś w kolejnym odcinku serialu. Koniec z bujaniem w obłokach, czas twardo stanąć na ziemi i kalkulować. Kalkulować, liczyć, obmyślać, przewidywać. Heja ho!

Stało się, złamałam solidnie dietę! Kto chce zapłakać nad moim upadkiem, kto chce radośnie podskoczyć z „wiedziałem!!” na ustach, niech lepiej zrobi to szybko i najlepiej wczoraj, bo dzisiaj bez żalu i wyrzutów sumienia kontynuuję swoje przedsięwzięcie. Nie jestem z gatunku tych, co to na spotkaniach towarzyskich będą prosić znajomych o miseczkę kiełków posypanych garścią przepysznych otrębów, zamiast zjeść jak człowiek kawałek pizzy i zagryźć ciastkiem (tylko dlatego, że moja objętość przekracza objętość dwóch kobiet mojego wzrostu, pfff). No to zjadłam i zagryzłam i jeszcze popiłam szklanką coli, która pewnie w 200 mililitrach zawiera 3 łyżki cukru. Łahaha! Nie wchodzę na wagę przez najbliższy tydzień! I to wcale nie dlatego, żem pożarła, com pożarła. Toć łokres mam, poluzujta zwieracze, panieneczko.

Na spotkaniu towarzyskim nadrobiłam Sisowe zaległości, faceci poszli na wódkę, przegryzaną ogórkami, a ja się dowiedziałam na ten przykład, że na niezdrowe uczucie do mnie zapadł ojciec Sis :D Podobno po pijaku usilnie pragnął mojej obecności, wychwalając mą urodę pod niebiosa. Co ten alkohol z ludźmi robi… I niech nie zwiedzie Was co do mej urody ów dojrzały absztyfikant. To jest po prostu, mówiąc wprost, moja nisza na rynku. Nieraz o tym pisałam. Pyzate tuczniki mojego pokroju trafiają właśnie do tego przedziału wiekowego. Mam jeszcze drugą niszę, ale o niej też już kiedyś pisałam, pewnie stali bywalcy znają to już na pamięć, więc daruję sobie :) W każdym razie po tej pizzy, ciastkach i coli, wieść o niezdrowych w mą stronę emocjach wywołała u mnie lekki odruch wymiotny, nie wiem tylko czy w wyniku doznanego szoku, czy obrazu mnie pojawiającej się nagle w jego towarzystwie w tym jego mocno wylewnym stanie. Nie mam nic do dojrzałych facetów, naprawdę. Pod jednym malutkim waruneczkiem: że nie są ojcami moich przyjaciółek, które są dla mnie jak siostry i których z tego względu postrzegam trochę jak własnych wujków… A fuj.

Skończył się syropek, a bez syropku nie dość, że nie ma fazy, to jeszcze kaszelek powrócił i coś tam w gardełku jakby pobolewa. I dusi Dusiołek. Trza się będzie do znachora wybrać znów, bo czuję się nienajlepiej. Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że na jednej wizycie się nie skończy. A, no i przekłuwałam sobie na żywca uszy po raz drugi. Zaniedbałam swą kobiecość i unikałam kolczyków o parę dni za długo… Dziurki mi zarosły i przed wyjściem do ludzi nie mogłam w to uwierzyć, więc pchałam te kolczyki na siłę, pchałam mimo boleści i łez w oczach, i pchałam, aż przejszły na wylot. Cały wieczór bolały i pulsowały, w nocy spać nie dały, bo do spania w kolczykach nie nawykłam, a jeszcze ten ból, co przyłożysz głowę do poduchy, to czujesz, jak rany Ci się otwierają. Coś mi się wydaje, że jak byłam mała, to byłam tysiąc razy dzielniejsza i twardsza niż dzisiaj… :D Tak a propos tych kolczyków. Bo uszy przekłułam mając lat 8 lat i nie przypominam sobie, żebym odczuwała to tak boleśnie, jak teraz :D Zamiast stawać się nieustraszonym twardzielem na starość, to ja coraz bardziej mięknę.

Kto się ze mną zakłada o to, czy jutro wstanę przed 10.00? Od długiego już czasu wstaję o takich porach, które mogłyby ukłuć igłą zazdrości serca ludu pracującego i uczącego się. Mam z tego powodu potworne poczucie winy i bezsensu istnienia, gdyż wstaję o takich porach, że mija parę godzin i robi się noc… I mi życie ucieka, i czasu jakby wciąż za mało na wszystko. Dlatego codziennie ustawiam budzik. CODZIENNIE! I codziennie wieczorem, kiedy już zbiorę się w sobie do snu –  tak cudnie, jak moja Chomiczyca to robi, tak zbiera swoje sadełko pod siebie, żeby jej było ciepło i miękko – to sobie myślę: a co ja mam niby jutro ważnego do roboty? Zdrowy sen jest ważny, trzeba spać! I sięgam ręką po komórkę, wyłączam budzik i zatapiam się w ciepełku, by znowu obudzić się z mocnym postanowieniem poprawy.

To jeszcze Wam pokażę moją Tłustą Księżniczkę.

zbierająca się w sobie Chomica

zebrana w sobie zasypia

Ostatnio Niedźwiadek przeprowadził z nią jeden z pouczających dialogów:

– A ty co, mały szubrawco, kratki gryziesz?

- gryzie kratki i patrzy z zaciekawieniem

– Ty się będziesz teraz bawić całą noc, tak? Będziesz się na kółku kręciła?

- spogląda zaciekawiona

– A rano, kiedy będziesz smacznie spała, tatuś będzie musiał wstać i iść zarabiać na słonecznik…

:D

bo miłość niejedno ma imię :D

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „miłość niejedno ma imię

  1. postal pisze:

    wchuj dobra notka.
    super sie czytalko, wieje optymizmem jak w gaciach bossmana po fasoli

  2. Łucja pisze:

    hahahaha wypowiedź do Chomiczycy mnie rozgromiła :D

    kurde. a ja dzisiaj o której? po 6 wstać musiałam i `hey ho let`s go` na tenis ziemny !

    dobrze, że nie mam w nieparzyste wtorki zajęć, więc po bieganiu z rakietą, do domciu. no i siedzę, kawcia mi się skończyła.

    pizza i ciacho dobra rzecz :D od czasu do czasu przecież nie zaszkodzi^^ Jak spacery? Nie rezygnuj z nich! :)

    A powodzenia u ojców przyjaciółek szczerze nie zazdroszczę xD sesesese ;)

  3. postal pisze:

    chociaz naprawde uroczy to ten twoj chomik ma powazna nadwage.
    wiecej – jest zajebiscie gruby. bedzie przez to zyl co najmniej o polowe krocej. klania sie akcja „nie tucz swojego pupila!”

  4. zlamane-skrzydla pisze:

    Chomica przypomina mi mojego Drapka z przeszłości. Wspaniała :)
    Też tak fotografujemy naszego pieska :P co więcej rozczulamy się przy każdej jego minie :P

  5. iwcia-iwon pisze:

    ja zwykle jak poczytam komentarze postala to trace moc w paluszkach (tzn język w gębie)

  6. postal pisze:

    no przepraszam, ale on jest naprawde przepasiony.
    chociaz wciaz uroczy.

    tak bardzo mi sie spodobal ten fotoreportaz, ze musialem cos dac od siebie.

  7. Kumcia pisze:

    Pozytywna notka, aż mi się lepiej zrobiło :) co do Chomisia to uroczy, ale się zdziwiłam,że na sianku nie zasypia. A gryzienie klatki w nocy standard :) znam too… wiesz bo to jak z Pinkim i Mózgiem, co wieczór obmyśla plan jak tu podbić świat :) i tak dzień w dzień

  8. she pisze:

    Chomisia to chyba jakaś siostra naszej. Grzdylka orzekła, że BAAARDZO podobna

  9. J. pisze:

    och Panno, Panno, tęsknię straszniście, twoich słów mi brakuje i samej obecności.
    By nie oszaleć, trzeba czasem dietę złamać.

    a Postal niech się nauczy i zakoduje, że zima się zbliża, niektóre zwierzaki to wyczuwają i obrastają futerkiem i tłuszczykiem na zimę. No ale cóż, może trollów to omija XD

  10. bardziej pisze:

    Hehe :) Nasza świnka może zapomnieć o gryzieniu krat – posmarowaliśmy je cytryną. Chociaż brakło jej tej życiowej odwagi i zaradności, którą miała wcześniej. Ech.
    :))
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  11. kasia-87 pisze:

    Z chomików to takie fajne puchowe kulki są, zaczynam trochę żałować, że zamiast myszy nie kupiłam chomików :P

  12. linka-1 pisze:

    Zamieść jeszcze kiedyś jakiś równie zabawy „dialog” z Chomicą :D. Od razu przypomniał mi się kochany chomik mojej siostry, którego kiedyś miałyśmy. Aż mi się zapragnęło na nowo takiego zwierzątka. Nic się nie martw, u mnie myślenie logiczne też nie istnieje :P. Polonistki chyba tak mają, że po pewnym czasie stają się upośledzone matematycznie…

  13. purplehair pisze:

    Śpij, śpij ile wlezie :) Sen jest dobry na doła. Najlepszy. I na zdrowie też. I na cerę. Na wszystko.
    A może chomiczyca w ciąży? Koleżance szczurzyca teraz wypluła 10 małych. Pytam „I nie widziałaś wcześniej? -No mało się ruszał i jadł dużo, to myślałam że dlatego!”. Ale Twojej to chyba energii nie brakuje…? Tak czy owak ładna, śliczne futerko ma.
    A dieta… Zima jest przeciez, walić diety ! ;p

  14. postal pisze:

    faktycznie zima idzie. tylko skad te glupie futrzaki, mieszkajace w ludzkich sadybach, gdzie panuje stala temperatura, to wiedza?
    moje myszoskoczki tez strasznie spuchly, samica wiadomo, nosi pod sercem pasze dla weza (jej glowny sens egzystencji w moim domu), ale ze samiec to sie zastanawialem. juz chyba nie musze

  15. cicicada pisze:

    a ha ha:) ccuudddooowny zwierzak:)
    a co do spania, jak to mowia spij poki masz czas i sily:) podobno jak juz potem ma sie dzieci to koniec z wysypianiem sie;D

  16. she pisze:

    ciciada–> śmiem powiedzieć, że przez pierwsze 5-6 lat życia to najprawdziwsza prawda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s