katastroficzno-arachnofobiczno-narcystyczno-tajemniczo-przedsylwestrowa notka

Lordowie Zniszczenia i Złego Losu. Tak od wczoraj z dumą możemy się zwać. Po pierwsze przyjechały półki. Przyjechały bez zapowiedzi, mimo że prosiłam i zostało mi obiecane, że zostanę powiadomiona o fakcie wysłania i terminie dostawy. Po drugie, pan kurier odmówił pomocy przy przeniesieniu ich gdziekolwiek, a paczuszka ważyła jakieś 60 kilo, gabarytami nie ułatwiała chwycenia z żadnej strony i bezpiecznego przenoszenia. No więc późnym wieczorem panika, co robić. Stwierdziliśmy, że do piwnicy, bo na górę nawet we dwoje nie damy rady. Szybka akcja szukania w ogóle nie używanych kluczy, potem szukanie naszej piwnicy, znoszenie fatalnej paczki i pełna obaw myśl o konieczności przetransportowania tego do firmy. Transport udało mi się załatwić z Matulą. Z samego rana zejście do piwnicy, wytaczanie paczki z podziemia i ledwo, ledwo zmieszczenie do samochodu. A potem jeszcze my we dwoje. Dojechaliśmy, ale… Lordowie Destrukcji dali o sobie znać. Pod nogą Niedźwiadka tylko chrupnęła płytka w dawno nie używanych schodach. A mi z ręki wypadła ciężka kłódka na płytki w środku i wybiła dziurę. Nie koniec na tym destrukcyjnych mocy. Matula zupełnie nierozważnie wjechała na zbyt wysoki krawężnik ze zbyt dużym obciążeniem, a przy zjeżdżaniu wygięła sobie blachę podwozia, osłaniającą prawdopodobnie miskę olejową… Początkowo robiła dobrą minę do złej gry, ale jak w drodze powrotnej szuraliśmy blachą po asfalcie, atmosfera zaczęła nabierać lekko oskarżycielskiego tonu. Prosto od nas pojechała do warsztatu z moją stówką na ewentualną naprawę w kieszeni, którą podobno dostanę z powrotem [okazało się, że warsztat mógł blachę tylko zdjąć, ale nikt tego spawał tam nie będzie… tak więc spawaniem zajął się Tata ze swoim bratem i naprawili wszystko w pół godziny], kiedy – tego nie wie nikt ;) Zły Los przejawił się w historii Niedźwiadkowej koszuli. Wspominałam, że nie miał w czym pójść na tego Sylwestra.Dwa dni temu zamówiliśmy więc dwie koszule na allegro w cenach, które nie wywołują u mnie palpitacji serca, a u Niedźwiadka frustracji z powodu niewłaściwego rozmiaru, zapłaciliśmy z góry, paczka wysłana od razu… Przychodzi grzecznie wczoraj wieczorem listonosz, radosna perspektywa przymierzenia i dobrania odpowiedniej koszuli, przeprania jej… Pełne ekscytacji odpakowywanie paczki, rozrywanie folii, by ujrzeć… dziwaczny dziecięcy kombinezon narciarski. Możecie sobie tylko wyobrazić nasze miny. Telefony, zażalenia, okazuje się, że panie na poczcie pomyliły nalepki i zamieniły adresatów, którzy – dziwnym, jakże pozytywnym zbiegiem okoliczności – mieszkali w jednym mieście. Nic prostszego – trzeba się po prostu zamienić. Zdzwoniliśmy się więc z drugim adresatem, spotkanie w celu wymiany dziś wieczorem. Nie odbyło się, bo pani coś wypadło, nie może się pojawić. Grrrr… Po wytłumaczeniu, że zawartość paczki jest potrzebna na jutro, obietnica przywiezienia jej z samego rana. Oby tak było. Bo jak nie, to już jej współczuję bólu ucha po rozmowie z Niedźwiadkiem przez telefon. Niedźwiadkowi fatalnego samopoczucia. A sobie zmarnowanego wieczoru.

Jest noc. W domu syf, a ja rozchłestana i zupełnie niewyględna myślę z przerażeniem o jutrzejszej kąpieli, albowiem widziałam w łazience wielkiego, prawdopodobnie włochatego pająka. I dopóki miałam wzrok wbity w jego obrzydliwe jestestwo, on trwał tam niewzruszenie, jakby w ogóle nie zauważył mojej obecności. Sięgnęłam już nawet po swój lakier do włosów, którym zwykłam unieszkodliwiać wstępnie takich intruzów, ale ten siedział w wyjątkowo trudnym do porządnego unieruchomienia lakierem miejscu. Nic to, odłożyłam lakier i pomyślałam, że załatwię go czymś płaskim. Na dłuuuugim kiju, po którym na pewno nie zdąży do mnie dobiec niezauważenie. Wyszłam w poszukiwania rozwiązania, którego upatrywałam w zmodyfikowanej miotle [projekt modyfikacji właśnie dokonywał mi się w głowie…], ale kiedy wróciłam, by ocenić wielkość pola działania, brzydala już nie było. Od tamtej chwili nie zaznaję spokoju, czuję go na plecach, na nogach, widzę go biegnącego po ścianie i podłodze. I nie wiem, jak wejdę jutro do wanny z myślą, że on gdzieś tam siedzi i czyha na moje życie.

A wejść muszę. Bo na brudasa Nowego Roku witać nie wypada, a i odstawać od – prawdopodobnie – czystego towarzystwa też nie przystoi. Zatem pracuję nad wyględnością. Zdarłam już kilo naskórka z twarzy, teraz ściągam sobie pory białą maseczką, a potem nawilżę jeszcze inną łudząc się, iż jakikolwiek efekt będzie widoczny dnia następnego, a właściwie to wieczora. Oczywiście efektu nie będzie, ale takie zabiegi dodają +15 do pewności siebie. Podobnie jak artefakty typu sztuczne rzęsy, w które dzisiaj się zaopatrzyłam. Kolejny pierwszy raz w życiu. Kupiłam rzęsy całościowe oraz kępki. Całościowe na próbę założyłam dość łatwo, a ich rozmiary umocniły mnie w przekonaniu, że moje świńskie oczka jednak są o rozmiar mniejsze niż standardowe ludzkie. Trzeba będzie kawałek obciąć. Potem próbowałam kępek. Ooooo… Można się cierpliwości nauczyć. Szczególnie, kiedy niezbyt dokładnie przeczytało się etykietę z instrukcją, iż należy ZACZEKAĆ chwilę zanim klej na kępce nie stężeje, a dopiero potem wtykać to sobie w oko. Nie doczytałam i kolejną godzinę spędziłam na wtykaniu sobie kępek w oko i dziwieniu się czemu się nie trzymają. Zanim odkryłam przyczynę swoich niepowodzeń, zdążyłam obkleić koślawie całe oko i zastanawiać się, czy to aby na pewno właśnie TAK ma wyglądać. Nie byłam przekonana. Ostatecznie zdecydowałam się użyć jutro sztucznych pełnych rzęs, albowiem są tak spektakularne, że dotykają niemalże moich brwi. A własne to mam delikatnie mówiąc liche. Palce już objechałam lakierem z brokatem [tak, PALCE a nie paznokcie, bo w malowaniu rzeczy drobnych, szczególnie lewą ręką jestem na poziomie przedszkolaka i po prostu maluję sobie palce z nadzieją, że następnego dnia przy myciu włosów zbędne lakierowe ramki same odpadną :)], ale wciąż nie mam pojęcia w co się ubiorę. Mam jedną taką bluzkę, co to jej nie można założyć na żadną okazję z racji dekoltu do pępka, ramiączek i cekinów, to może ona. Ale nie mam czym zakryć szpetnych ramion, więc co wyjdzie ostatecznie, czy nie pomknę na imprezę w czymś „nadmiernie sprawdzonym” [= nudnym, brzydkim i znoszonym], to okaże się jutro, kiedy zacznę w panice przymierzać :)

A dla dziewczyn z podobnymi problemami do moich mam tu krótki filmik instruktażowy:

Jakie to jest kurna prawdziwe… :D

Czy koszule Niedźwiadka trafią jutro w jego ręce? Co założę na siebie? Czy sztuczne rzęsy nie odpadną mi po godzinie? Czy wezmę relanium albo pożałuję, że w ogóle gdzieś wyszłam w ten przymusowo imprezowy dzień? A wreszcie na co wydałam swoją ekstra stówkę? Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiecie się już w następnej notce w Nowym Roku! Tym czasem życzę wszystkim wspaniałej zabawy na imprezach albo przyjemnej ciszy domowych pieleszy, lepszego Nowego Roku, a wszystko okraszę dobrą złotą myślą, która świecić mi będzie przez najbliższe 12 miesięcy:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „katastroficzno-arachnofobiczno-narcystyczno-tajemniczo-przedsylwestrowa notka

  1. postal pisze:

    po prostu trzymaj sie z ludzmi, ktorzy sa co najmniej tak samo brzydcy jak ty, albo lepiej z jeszcze brzydszymi, wsrod ktorych brylujesz uroda.

    w ten sposob my piekni i szczupli trzymamy sie z soba, aby nie psuc sobie feng-szui widokiem mniej urodziwych.

    po chuj sie denerwujesz rzeczami, na ktore nie masz wplywu?

  2. cicicada pisze:

    zycze, zeby sie wszystko udalo!

  3. myje_gary pisze:

    CheChe, ten kombinezon dziecięcy mnie rozłożył mnie na łopatki (uśmiałam się niesamowicie). Wiesz lepiej przywitać nowy rok brudnym niż np. na kacu, albo budząc się w łóżku niewiadomokogo. A Wam, szczęśliwego nowego roku!

  4. selywina pisze:

    Madzia powinnaś powieści kryminalne pisać lub coś w tym stylu, byłabym Twoją wierną czytelniczką:) Mam nadzieje że niedźwiadek nie poszedł na sylwestra w kombinezonie dziecięcym, i że mimo obaw zabawa była udana:) Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku.

  5. agent pisze:

    Wow! Kombinezon dziecięcy jako strój na Sylwestra? Strzał w dziesiątkę. Za rok takie coś sobie sprawię – które to koszule trzeba zamówić?

    Czekam na odpowiedzi do pytań i życzę powodzenia w roku, który się rozpoczął. Szczęśliwości, radości i innych przyjemności :)

  6. Łucja pisze:

    haha, uśmiałam się z tych sztucznych rzęs!
    Czekam na rozwiązanie zagadki, jak przebiegł ten wyczekiwany sylwester?
    Oto zagadka wszechczasów :D Pierwsza w 2012roku!

    Na Waszym miejscu, po otworzeniu paczki i zorientowaniu się, że zawiera ona kombinezon dziecięcy, chyba dostałabym zawrotów głowy ze zdziwienia a potem bólu brzucha ze śmiechu ale i nerwów. ;)

    Mój sylwester minął spokojnie. Zostałam w domu.

  7. Łucja pisze:

    aaaa pająk! jeszcze to :D
    Też się dziadów boję! a tych włochatych to wprost kosmicznie.!

  8. linka-1 pisze:

    Oj, InnaM, dziękuję Ci za ten fragment poświęcony pająkowi. Zupełnie jakbym czytała o samej sobie. Uśmiałam się do łez i nawet przeczytałam ten fragment mężowi, wywołując u niego salwę śmiechu :). Genialnie opisane.
    Mam nadzieję, że sylwester się Wam udał i wszystko przebiegło jak najlepiej :).

  9. pesta pisze:

    Madzia! Kup sobie Raid w sprayu. Wydatek 10zeta a zapewnia spokoj ducha :) Najlepszego!!!

  10. Kumcia pisze:

    To ja czekam z niecierpliwością na tą nową notkę :D

  11. postal pisze:

    KTOKOLWIEK WIDZIAL, KTOKOLWIEK WIE…

    Zaginela Magda Jakastam, zwana inaczej InnaM, a raczej jej noworoczna notka na blogu, bo kogo obchodzi Magda? Wszyscy lubia czytac jej notki i to o nie tak naprawde nam chodzi, ale bez Magdy, ktora prawdopodobnie dostala petarda w oko i lezy gdzis na oiomie, notki nie bedzie, wiec trzeba obdzwonic szpitale i zmusic ja do napisania postu, nawet jesli w wyniku tego zejdzie smiertelnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s