kocham & tęsknię ;)

Codziennie, na przystanku czekając, obserwuję tytuły najpoczytniejszych brukowców. I tak sobie myślę, że gdybym cofnęła się dwa lata wstecz, to uczyniłabym z nich temat mojej pracy magisterskiej. Taka masakra :)

Z jednej strony jestem znerwicowana, a z drugiej – mam wrażenie – lepiej radzę sobie ze stresem. Tzn. potrafię jakoś wyciszyć „firmowe” myśli i spać, czasem odpoczywać. Względny humor wraca mi, kiedy otwieram drzwi swojego sklepiku, a w głowie układa mi się lista zadań do wypełnienia.

Wciąż nie mogę się nadziwić temu, jak ta Polska się jeszcze nie rozpieprzyła w pył, skoro poważni ludzie – a przynajmniej mający o sobie takie mniemanie – zupełnie nieodpowiedzialnie podchodzą do swoich obowiązków, narażając swoich kontrahentów na problemy. Jak to wszystko się kręci jeszcze? Internetu dalej nie ma, na nic straszenie reklamacjami i odszkodowaniami, za każdym razem przez telefon słyszę nową ściemę, że „jutro”. A gdy „jutro” staje się „dziś”, nikt się nie pojawia, internetu dalej nie ma, a mnie ratuje przed pozabijaniem tych wszystkich ludzi z Netii tylko fakt, że mam na tyle dużo klientów, że w godzinach pracy nie bardzo mam czas się wściekać. Na jutro też mam obiecany już internet, he he he. Obstawiamy, czy będzie, czy nie? :D

Druga rzecz to moi dostawcy. Skoro umawiamy się między sobą i w dodatku obiecujemy klientom coś na określony czas, to produkt powinien być na stanie u mnie co najmniej dzień wcześniej. Tak być powinno, tego oczekiwałam, a co dostałam, to pewnie każdy, kto dłużej siedzi w biznesach wszelakich się domyśla. Dostałam nerwowe telefony od klientów, sama wykonałam dwa nerwowe telefony do dostawców i dopiero po takiej interwencji, z tygodniowym opóźnieniem dostanę – daj Boże! – obiecany klientowi towar. Potem jeszcze jeden uspokajający telefon do klienta i już mogę usiąść i pomyśleć nad tym, jaki ten świat jest popieprzony, żeby trzeba było każdemu przypominać, co leży w jego kompetencjach. Trzeba mi było wcześniej mówić, że w handlowym żargonie dwa tygodnie to trzy tygodnie w porywach do czterech, jeśli się nie dobijasz.

Szkoła życia, proszę ja Was. Taki mały sklepik, a tyle szarpaniny :) Zaczynam powoli marzyć o świętach, z rozkoszą rozplanowuję sobie w głowie wolne dni, już w myślach wywieszam sobie na drzwiach kartkę, w jakim okresie zamknione :D Teraz dopiero doceniam, co znaczy normalny, pełny weekend. Jeden dzień wolny w tygodniu to zdecydowanie za mało, żeby odpocząć. Ale dobre i to! :D

 

Kiedy ja siedzę sobie w pracy i z niechęcią obserwuję płatki śniegu, lecące jednostronnie w zdecydowanie za szybkim tempie [a miała być wiosna!], Niedźwiadek walczy w domu z przeciwnościami. Znowu zalaliśmy starą z dołu. Zalaliśmy to może trochę za duże słowo, ale powiedzmy, że kapało jej troszkę z rury i oczywiście awantura, hydraulicy. Musiał Niedźwiadek zejść do niej na dół i jej podłogę zetrzeć – oczywiście pod nieobecność, bo damula kazała hydraulikowi pójść z wiadomością do nas, że ona się domaga posprzątania, a sama poszła na zakupy. Się jeszcze okazało, że musimy zapłacić pół bańki za odkamienienie odpływu, bo przez to nasze problemy.

Jeśli chodzi o pracę Niedźwiadka, to oczywiście gówno. Kolejny przykład na to, że wielkie ogólnopolskie firmy nie dbają ani o swój profesjonalny wizerunek, ani o opinię o swoich prezesach czy dyrektorach oddziałów. Myślałam, że to niemożliwe, żeby – znowu! – poważny człowiek mówił o podpisywaniu umowy w przyszłym tygodniu, wysokości wynagrodzenia, warunkach pracy i szkoleniu po to, żeby kogoś olać. Normalni ludzie z przykrością informują, że ktoś nie może zostać przyjęty albo bez żadnej przykrości, że po prostu się stary nie nadajesz albo cię nie chcemy. Przynajmniej wszystko byłoby jasne. Ale kiedy drugi tydzień dobijania się telefonicznego i słuchania jakichś bezsensownych tekstów nie przyniósł rezultatu, to sobie Niedźwiadek dał spokój. Przykro mi strasznie, bo po tych wszystkich słodkich tekstach z ust niedoszłej szefowej o tym, że on się jej podoba, że ona lubi takich ludzi, którzy wiedzą czego chcą itd., Niedźwiadek uwierzył w siebie, zaczął nad sobą pracować, zmotywowało go to do wielu rzeczy, nawet kupiliśmy mu parę ciuchów, żeby wyglądał jak człowiek w pracy. A teraz, kiedy wyszło, że ktoś sobie zrobił z niego jakieś żarty – taka nowa rozrywka w ogarniętej bezrobociem Polsce, ponabijać się z biednych ludzi, którzy dla pracy zrobią wszystko – znów bardzo podupadł na duchu. Szkoda gadać. I mnie to przybiło. Ale ja przynajmniej mam odskocznię.

Okazało się, że Niedźwiadek ma uczulenie na chrom. Ładne kwiatki, bo chromu unikać jest prawie niemożliwe, bo jest niemal we wszystkim. Heh. Biedaczysko. Ja mam kolejne testy za tydzień, wtedy się okaże. A zdrowotnie to coś nie domagam. Coś mi się rzuciło na lewą część głowy i boli mnie lewe ucho, węzeł chłonny lewy powiększony i bolesny, zapalenie dziąsła z lewej strony i jeszcze oprycha w lewym kąciku ust. Po południu to myślałam, że zamknę sklep i pojadę taksą do domu, tak się koszmarnie czułam, jakieś słabości, omdlenia itd. Ale przetrzymałam, za co spotkała mnie nagroda w postaci klienta i jego zamówienia.

Od czasu do czasu łapie mnie taki paniczny lęk: co będzie, jak skończą się pieniądze i minie pierwsza fala klientów? Co będzie, kiedy zaopatrzymy pierwszą grupę docelową? Jak i z czego rozwijać firmę i spektrum działania? Czy to realne? Czy ja w ogóle dam sobie radę, czy dam radę utrzymać siebie, jeśli Niedźwiadek pozostanie bezrobotnym?

Jednocześnie czuję na plecach lodowaty oddech czasu. Latka lecą, nie młodnieję, a moim jajnikom nie cofa się upośledzenie. Ponad dwa lata temu jedna ginekolog powiedziała mi, że powinnam przez najbliższe 3 lata starać się o dziecko, bo potem może być za późno. Nie to, żebym bardzo pragnęła dziecka, bo tak nie jest. Właściwie to aktualnie nie wyobrażam sobie tego w ogóle, ale po prostu boję się, że za parę lat mogę bardzo pożałować swojej niedojrzałości. A może właśnie dojrzałości… Chciałabym wyjść za mąż, być normalną rodziną i mieć perspektywę, mieć możliwość podjęcia decyzji o byciu matką. Ale małżeństwo, a tym bardziej macierzyństwo nie ma racji bytu w naszych obecnych warunkach. Z niepewną przyszłością. Czarne mi się scenariusze rysują i bardzo się ich boję…

I miałam dzisiaj najpiękniejszy dzień kobiet w życiu :) Dostałam kwiata i kolację przy świecy :D Się wzruszyłam, bo Niedźwiadek nieczęsto mnie rozpieszcza takimi gestami, tylko na naprawdę wielkie okazje. Idę spać, bo padam na ryj, jeszcze sobie dziabnę jakiś grypex przed snem, żeby mnie się licho nie czepiało żadne. Tęsknię za czytaniem blogusiów… Nie wiem, kiedy ja ponadrabiam te zaległości wszystkie, jak na złość brak internetu w pracy… Ech. Ale wiedzcie, że kocham i tęsknię ;)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „kocham & tęsknię ;)

  1. serdunio pisze:

    :D ech ech ech. taki ten swiat porabany popatrz i w zasadzie wszystko jedno z ktorej strony…

  2. purplehair pisze:

    Teraz wszędzie licho z pracą – słychać z każdej strony.
    Nie wierzyłam, bo jak to, przecież ja młoda, zdrowa, garnę się do pracy i jeszcze te ustawy, by tyrać do 67 roku życia…I po trzecim miesiącu poszukiwać stwierdzam z przerażeniem, że naprawdę, jak się za swój biznes nie weźmiesz, to albo nic nie znajdziesz, albo będą pomiatać ;((

    Co do Netii- możesz złożyć wypowiedzenie, umowa nie została dotrzymana przez dostawcę [chyba że mają tam zapis że mogą uruchomić usługę po tylu miesiącach]. Może upc albo coś?

    Myśli o dzieciach też mam… I też wiem, że nie mogę…Ale przekonałam się ostatnio, że co lekarz to inna opinia więc aż tak się słowami tamtej nie przejmuj…Co ja się z tymi konowałami nawalczę !! Najchętniej łopatą przez łeb jednego z drugą ;//

    Cieszę się, że dzień kobiet był udany, mój też :)

    A co do blogów.. portal blogi.pl umarł ponad tydzień temu i mam dziwne wrażenie, że już go nie przywrócą…Tylko szkoda że tyle lat pisania nie do odzyskania :( Zniknęła wu, bashee, postal… To tak odnośnie szanowania swoich kontrahentów….

  3. sowa pisze:

    pozdrawiam cieplutko. :*

  4. ciernista pisze:

    wiemy, że tęsknisz i kochasz :) a my trzymamy kciuki. za Twój biznes, za internet, za zdrowie…
    pozdrawiam

  5. BanShee pisze:

    Chyba nie nadrobisz na blogach bo nasze kochaniutkie blogusie strzelił ch*j… Nie wiem gdzie się podziać, gdzie się wyżalić i pochwalić…

  6. Kumcia pisze:

    Też miałam napisać,że blogi.pl umarły.
    Iii też nachodzi mnie myśl,że wszystko przepadło. Tyle lat pisania,aż to jest nie wyobrażalne. Mam tylko nadzieje,że jednak to jakieś prace dłuższe techniczne.
    A jak nie to tylko pozostaje dojść do wniosku jakim to się nie rozsądnym było,że zero kopii czy czegokolwiek.

    Ja nie wiem jak tak może być, dać człowiekowi nadzieje, a potem okazuje się,że to jakiś żart, co z tymi ludzmi jest nie tak , do cholery.

  7. singluje pisze:

    InnejM jest dobrze na wordpressie, może i Ty spróbuj? :)

  8. Kylinn pisze:

    też się czasem zastanawiam jak to jest z tym krajem, że nadal funkcjonuje, a wszędzie tyle fuszerki?

    z tym netem w Netii daj sobie spokój, to już nawet nie jest śmieszne, jeśli kiedykolwiek takie było…

  9. cicicada pisze:

    oh jak to dobrze, ze sie kilka osob przenioslo na wordpressa. Chociaz i tak na blogi.pl zostawilam caly szmat mojego zycia…
    oj swiat jest porabany jest… a ja wciaz naiwnie wierze w dobroc ludzi… i czasami sie nie zawodze…ale to tylko czasami…
    zycze, zeby tych klientow nie braklo nigdy. No a plus taki, ze majac swoja firme przynajmniej nie musisz sie bac ze Cie ktos wyrzuci z pracy, albo sobie zrobi takie sama jaja jak z Niedzwiadka…
    a sie tylko tak czasami zastanawiam gdzie Ci ludzie maja sumienie?!?

  10. agent pisze:

    Ludzie z reguły są nieodpowiedzialni. To ich gubi… zawsze i każdego. To taka śliczna furtka na anonimowy strzał z ukrycia :)

  11. zlamane-skrzydla pisze:

    Musisz brać z netii?- podziękowałabym im za usługi i poszukała kogoś innego.
    Czas na dziecko- co z tego jak strach o jutro paraliżuje na każdym kroku. „Polityka prorodzinna”.

  12. postal pisze:

    purpurowa! „zniknal postal” to najpiekniejsze co przeczytalem. wzruszylem sie.
    postal to przewidzial, postal nigdy nie ufal pino, postal sie pokopiowal.
    postal zachowal swoje 10 lat zycia jako archiwum sieci web. postal nigdy tego nie przepisze bo by sie zesral, ale zawsze moze wrocic i poczytac.
    zakladam sie, ze blogi.pl juz nie wstana (ACTA ich wystraszylo?).
    takich firm, ktore obiecuja i sie nie odzywaja jest mnustwo. ich wspolne motto to „mozemy ci obiecac wiecej, niz ktokolwiek moze ci dac”.
    dlaczego internet stacionarny a nie jakis mobilny? PLAY, T?

  13. postal pisze:

    a co do slubu i malzenstwa to prosta sprawa. zatkach usta rodzinie. starzy organizuja wszystko, pokrywaja rachunki, mowisz tak, brylujesz w bialej sukience i jeszcze jakis profity finansowe moga z tego byc (prezenty!!)

  14. innam pisze:

    Próbowałam, nie działa nic mobilnego.

  15. postal pisze:

    dlaczego osiedlilas sie na zatraconym zadupiu? w malej miescinie gdzie zasieg gsm ginie na pewno szybko skoncza ci sie klienci. trzeba bylo wystartowac w big city

  16. innam pisze:

    Nie idzie o to, że zasięg ginie, tylko o to, że w ścisłym centrum miasta prawdopodobnie TPSA zakłóca sygnał. Albo COŚ zakłóca.

  17. postal pisze:

    no to orange free? TP jest czescia orange, sami sobie sygnalu nie beda zaklucac

  18. gwiazdka pisze:

    heh, high five Kumcia – tez pukam sie mlotkiem w pusty łeb, ze nie przekopiowalam nigdy tego swojego archiwum. Moze jeszcze blogi sie jakos dzwigna, chociaz sama pisalam od czasu do czasu, codziennie zagladalam tu i owdzie. a teraz o, dupa. Brakuje mi tego bardzo. Moze rzeczywiscie trzeba sie przeniesc na wordpress, jakies pospolite ruszenie by pasowalo.

    No a co do tej rodziny.. sama kiedys myslalam, ze fajnie byloby miec swoja przed trzydziecha…ale… latka leca, a ja wcale nie mam poczucia, ze jestem jakos bardziej dojrzala, odpowiedzialna, ledwo moge brac odpowiedzialnosc za sama siebie a co dopiero za innych… jak ze wszytskimi trudnymi sprawami pozostaje tylko odlozyc je na pozniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s