wciąż offline

Mam Internet w pracy. Mam i nie mam jednocześnie. Po tym, jak napisałam na dwie strony długą reklamację z żądaniem grubszej kaski w ramach odszkodowania, a przy tym parę niemiłych słów, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Już następnego dnia technicy byli u mnie 4 razy, a godzinę po ostatniej wizycie Internet został mi uruchomiony, zaś techniczni konsultanci telefoniczni prześcigali się w uprzejmościach, kilkukrotnie sprawdzając, czy wszystko już u mnie w porządku. Niestety w porządku nie było i nie wiadomo jak długo jeszcze nie będzie. Internet bowiem non stop przerywa, przez co wczoraj niedaleka byłam od rzucenia laptopem o ścianę. Wypełniałam jeden ważny formularz urzędowy przez Internet, co powinno trwać maksymalnie 5 minut. U mnie trwało godzinę, przez te cholerne przerwy musiałam ciągle zaczynać wszystko od nowa. W takich warunkach nie sposób się nie zdenerwować. Napisałam już zgłoszenie techniczne, jest ono aktualnie rozpatrywane, a ja znów piszę notkę w trybie offline, bo neta od rana nie ma. Jak się nie pośpieszą, to napiszę kolejną reklamację z kolejnymi żądaniami :) Bo widzę, że tylko to na nich działa. W ogóle tak się rozpędziłam z pisaniem reklamacji, że napisałam jeszcze pismo do spółdzielni w odpowiedzi na tamten donos sprzed paru tygodni, hehe. Szarpanina, szarpanina…

Siedzę w pracy, boli mnie brzuch [nie z nerwów na szczęście], pełna napięcia oczekuję nerwowych telefonów od klientów, bo moi dostawcy znów nie kwapią się z nadesłaniem mi towaru. Ja rozumiem, że produkcja itd., że to się może przedłużać. No ale skoro wiedzą, że tak może być, to po co te obietnice dwóch tygodni? Nie mogę tego pojąć. Od teraz będę mówić klientom o trzech tygodniach, bo tyle stresu, ile mnie kosztuje tłumaczenie się, muszę sobie jakoś oszczędzić. Co nie zmienia faktu, że ciężko mi brać na klatę odpowiedzialność za nie swoje przewinienia.

Mój PMS to ostatnio prawdziwy huragan. Niszczycielska moc, poważnie. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak wygląda esencja rozhisteryzowanej agresji, to mogę podesłać dokument filmowy. Nie wiem, skąd to, ale domyślam się, że wewnętrzny, nie do końca uświadomiony stresik + aktywator w postaci zespołu napięcia przemieniają mnie w Mr Hyde’a. Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że w trakcie takiego ataku kolor skóry zmienia mi się w zgniłą zieleń a oczy nabiegają niemal czarną krwią :D W każdym razie na 1,5 tygodnia przed balansuję na krawędzi doła sięgającego jądra Ziemi i wściekłości w porywach do rękoczynów. Się Niedźwiadkowi obrywia, fiu fiu… Nie napiszę, że obrywa mu się za nic, bo jakieś powody są, ale generalnie jestem zwolenniczką bardziej pokojowego rozwiązywania konfliktów. A jak się spotkamy my, Niedźwiadek – nerwus nad nerwusy i ja – na etapie Mr Hyde’a, to eksplozja i awantura gwarantowana. Całe szczęście jesteśmy razem już tyle czasu, że dobrze wiemy, że jak emocje już opadną, to się jednemu i drugiemu zrobi głupio za to, jak się zachował.

Piszę bez kawy. Jakoś dzisiaj chęci nie mam. Chyba wiosna idzie, czuję to w ciepłym powietrzu i trochę się martwię, bo nie mam ani wiosennej kurtki, ani butów na ten przejściowy okres, gdzie temperatury wahają się w okolicach 10 stopni. Chyba nigdy nie uwolnię się od piętna kopciucha. Rozkleiły mi się już raz rozklejone i sklejone baleriny, które noszę w pracy. Postanowiłam, że kupię sobie coś nowego, bo wstyd. A że mam przy pracy pepco, gdzie normalne trampolindy balerinowate kosztują 15 zł, to sobie kupiłam. Na wieszaku ładnie wyglądały, ale na mojej kaczej stopie-gigancie już nie do końca. I teraz mam kompleks zniekształconego trampka, jakkolwiek głupio to nie brzmi. Mam też aktualnie kompleks poharatanych dłoni. Kocimiętek coraz bardziej ochoczo poluje na wszystko, co się rusza, a najbardziej lubi polować na mnie i różnorakie części mojego ciała, w tym głównie na dłonie. Mam już na nich takie hieroglify, że łomatko. Próbuję jakoś nie dopuszczać malucha do gryzakowania moich rąk i pazurowania ich, ale wiecie jak to jest. Się człowiek rozczula, wzrusza i nie może powstrzymać, żeby nie dać kociakowi ulubionej rozrywki :D Stał się prawdziwym tygrysem. I jak wcześniej bał się Chomicy i uciekał od niej, tak teraz przesiaduje godzinami wpatrując się w jej klatkę jak w telewizor i oblizując się niekiedy podczas obserwacji małego, tłustego, włochatego ciałka.

Chomica za to nie wygląda na przestraszoną i całkiem często strzela kota z łapy w nos, na co kot reaguje totalnym zaskoczeniem i dezorientacją. Ale to już trzeba by zobaczyć na żywo. Nucky jeszcze chyba nie wie, że pod koniec marca zostanie pozbawiony męskości. Ciekawam, czy wpłynie to na jego instynkty łowcy :) Zaczynam się martwić, że koniec marca może być za późny, bo kotek nawołuje już jak moje kotki podczas rui, a po nocach śni mi się znaczenie terenu. Ale ufam, że weterynarz wie, co robi.

Nosiłam się od dwóch tygodni z zamiarem ostrzyżenia się. Ale że salon, któremu ufam i którego ceny są dla mnie przystępne jest czynny w takich godzinach, co mój sklep, to czekałam na okazję. Ale nadszedł PMS i spojrzenie w lustro na swoje zapuszczone kudły wywoływało atak złości, więc na zupełnym spontanie poszłam zapytać, czy nie ostrzygłaby mnie fryzjerka, stacjonująca po sąsiedzku, z którą swoją drogą miałam ten mały zatarg na początku o szyld [ale potem nasze kontakty się unormowały, powiedzmy]. To był błąd, proszę ja Was. Staram się nie oceniać po pozorach, ale teraz, nauczona doświadczeniem wiem, że stare fryzjerki to nie jest dobry pomysł dla młodej dziewczyny lubiącej ciekawe rozwiązania. Po wejściu tam w oczy rzuciły mi się plakaty z lat 80. Pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Drugim sygnałem było traktowanie mnie jak ciasta na stolnicy: ciągnięcie mnie za głowę, za włosy, pchanie, przesuwanie. Trzecim, podejście do mnie jak do dziecka, które samo nie wie czego chce, a to czego chce jest głupie [uwielbiam nawet bardzo duże asymetrie we włosach, pani się skrzywiła na taki pomysł mocno, ale od niechcenia zrobiła mi asymetrię, której prawie nie widać…]. A potem to się już posypało. Brudne narzędzia, obrzydliwe zakurzone szczotki pełne włosów, które chyba nigdy nie są usuwane, dwa kosmetyki na krzyż, w dodatku z drogerii, a nie profesjonalne. Dość brutalne traktowanie, rozkazy typu: wstań, podejdź tu, odwróć się. Modelowanie mi włosów tak, że potem bolała mnie skóra głowy, szczotkami, po których miałam poważne obawy, czy nie grozi mi wszawica i WZW typu B. No i efekt końcowy dziewczyny z plakatów z lat 80., fatalnie. Pocieszałam się tylko tym, że w domu sama sobie włosy ułożę, że jak umyję, to będę wyglądała normalniej. Tak też wyglądam, z prostymi, normalnie przyklapniętymi włosami nie jest źle, ale do zadowolenia mi daleko. Zapłaciłam 30 zł z mocnym postanowieniem nie przekroczenia progu tego salonu nigdy więcej. I mam odrobinę żalu do siebie o to działanie w afekcie, bo mogłam zaczekać parę dni, któregoś wieczoru urwać się wcześniej z pracy i ostrzyc się tak, że byłabym zachwycona. A tak jestem ostrzyżona tylko znośnie. Dobrze, że moje włosy szybko rosną :) No a poza tym podczas strzyżenia zostałam dokładnie przepytana o moją firmę, sytuację osobistą, wykształcenie itd., sama też się dowiedziałam, że sąsiaduję z niezłą rodziną Addamsów… Ale lepiej z Addamsami być w dobrych stosunkach, bo jeszcze mnie zabiją, zjedzą, a resztki zakopią w ogródku.

Stresy, stresy, stresy, stresy, stresyyyyyyyyy…!

A wszystkim, co mieli blogi na blogi.pl radzę bombardować administrację mailami o żądaniu przywrócenia serwisu, może ich to ruszy. Sama zresztą mam nadzieję, że przywrócą mojego starego bloga, bo jednak co wspomnienia to wspomnienia.

pozdrowienia od Mięcisława 

Mięcisława Gryzaka

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „wciąż offline

  1. Łucja pisze:

    Rzeczywiście się rozhulałaś z tymi pismami :D Jakbym miała kiedyś problem z napisaniem skutecznej reklamacji to się do Ciebie zgłoszę ;)

    Poharatane dłonie, ”że łomatko” też miałam jak mój Pikusław był mały. aaale to było..6lat temu! też mniejsza byłam :D

    ”Kompleks zniekształconego trampka” to kolejne z Twoich określeń, które mnie rozłożyło na łopatki :D

    Mięcisław jest genialny, ma bombastrasznie ogeeeroooomne uoczyska!

  2. cicicada pisze:

    spoko, w sobote ma byc juz 17 stopni, wiec przejsciowa kurtka i buty na temperature ok 10 stopniowa nie beda Ci raczej potrzebne;)
    jeny, podziwiam…ja bym nigdy nie poszla do osiedlowego fryzjera… ale to tez pewnie dlatego, ze sie kiedys niezle na tym przejechalam…no coz.. chyba trzeba sie ‚sparzyc’. zeby na przyszlosc wiedzec, ze gorace;p
    a kociak fantastyczny ogon ma:D

  3. postal pisze:

    ladny sie ten kot zrobil. zwlaszcza podoba mi sie jego ogon, ladna skorka by byla.
    mowilem juz, ze lubie czytac Twoje notki?

  4. serdunio pisze:

    no oko niezle puscil kocislaw, naprawde! czad!
    co do blogow.pl to niezly gryps, mogli chociaz uprzedzic to bym sobie pokopiowala… ech….
    buziaki kochana i powodzenia, ciagle o Tobie mysle cieplo i trzymam kciuki za byznesa ;)

  5. ciernista pisze:

    kociak jest przecudny. gapiłam się na te fotki jakby do mnie przynajmniej należał :)
    a co do blogi.pl to ja miałam zamiar sobie przygotować stare notki, wydrukować, oprawić. pracy nie mam, dzieciaki w przedszkolu, ciut czasu mam. no i jak pomyślałam tak weszłam na stronke i… i kurwa nic nie ma!!!! i zaglądam i się stresuję i nawet nie wiem gdzie mam pisać, bo … no bo mi nic nie działa.

  6. Kylinn pisze:

    śliiiiiczny kiciuś :)

  7. purplehair pisze:

    Kiedy to to tak urosło? I nawet fotograficzne się zrobiło kocisko, jak z pocztówki :) Chomika lepiej pilnować ;p
    Szkoda, że nie mozesz zwyczajnie się wycofać z tej umowy, tylko musisz z tą Netią walczyć. Ja mam jeszcze rok umowy z nimi a potem już chyba też się nie skuszę, stracili w moich oczach bardzo.
    Z tym psem.. Hah skad ja to znam, dobrze ze J. nie jest awanturnikiem :D

    Fryzjerzy…Zmora… Ja teraz mam asymetrię, o którą wcale nie prosiłam i bardzo chciałam ją usunąć, ale udało się średnio, dalej mam 2cm różnicy -_- Jak się wkurzę to sama zostanę fryzjerką, z misją ratowania skatowanych głów :D

  8. selywina pisze:

    Ja się obcinam sama i mam na głowie to co chcę :-)

    A kotek to widzę poluje również na okazje z lidla:):)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s