Wiosenna Pieśń Radości

Ciężko mi o jasność umysłu, kiedy jestem chora. Jakieś osłabienie mnie dopadło i kicham, prycham, głowa boli, zatoki zawalone. Mam nadzieję, że widać na zewnątrz moje samopoczucie i że w jakiś chociaż delikatny sposób tłumaczy to moje nierozgarnięcie totalne. Dzisiaj to już przeszłam samą siebie i jest mi przed sobą wstyd, obym szybko sobie przebaczyła. W przebaczeniu – mam nadzieję – pomoże mi parę wściekłych psów wieczorem, zapijanych gorącą herbatą, wierzę też w ich działanie rozgrzewające i ogólnie lecznicze, hehe.

Od paru dni mam trudności ze wszystkim, co związane z kontaktem z drugim człowiekiem. Motam się i nie do końca wiem, co robię. Uleciała mi gdzieś moja całkiem nieźle wypracowana, pewna siebie gadka i z trudem silę się na uśmiech i pogodę. Najbardziej się boję, że zrobi się z tego mojego przeziębienia coś naprawdę paskudnego, a przede mną kolejne zajebiście ważne wyzwania…

Nadchodzi moment podsumowania moich dotychczasowych „dokonań” w sferze firmowej. Zobaczymy, na ile udało się to, czego się podjęłam. A w międzyczasie szykuję się do kolejnego wyzwania, od poniedziałku znów praca po 12 godzin, co mnie trochę przeraża, bo czuję się totalnie wykończona i bez sił. Przeżywam też małe zwątpienie w swoje możliwości i własne powodzenie, ale nie poddam się. Myślę, że takie zwątpienie jest na porządku dziennym u wszystkich, którzy coś zaczynają, a u niektórych może jest i gorzej, bo dużo więcej ryzykują.

Minął tydzień od zgłoszenia awarii internetu i nic. Spodziewałam się tego i wiedziałam, że napiszę drugą reklamację. Popchnęła mnie do tego odpowiedź na pierwszą reklamację, która oczywiście została rozpatrzona negatywnie – tego też się spodziewałam. Ale pewność siebie i ton pana i władcy, który w tej odpowiedzi znalazłam, bardzo mi się nie spodobał. Jeśli nic nie zmieni się na lepsze do czasu otrzymania drugiej odpowiedzi na reklamację, to rozwiążę z tymi baranami umowę. I jeśli każą mi płacić za cokolwiek, to podam ich do sądu. Bo to już przestało być nawet śmieszne.

Ale żeby nie popadać w przykre nastroje, napiszę Wam, że od czasu do czasu czuję się trochę jak gwiazda. Ma to miejsce wtedy, gdy piszą do mnie na blogusiowy adres firmy małe i duże z propozycją zamieszczenia ich reklamy na moim blogusiu za piniendze oczywiście. Jak sami widzicie, nic nigdy z takich propozycji realnego nie wyszło, można się tylko domyślać, że zażądałam za dużych stawek za taką „usługę”:) Ale zawsze sobie powtarzam, że jeśli mam się sprzedać, to za grubą kasę :D A poważnie, to chyba ludzie nie do końca znają cenę reklamy w internecie w dzisiejszych czasach. Ja też zresztą nie znałam, ale teraz boleśnie poznaję cenę każdej reklamy w każdym miejscu i to jest NAPRAWDĘ droga sprawa. Mnie tam nie stać na ogłaszanie się w sieci w sposób inny niż darmowy. Ale wracając do mego gwiazdorstwa… to przygwiazdorzyłam. Napisała do mnie pewna Pani Dziennikarka z propozycją wywiadu i wykorzystania fragmentów moich wypocin do reportażu o blogerach. Mile mą próżność łechcąc ;) Z tym, że Pani naciskała na rozmowę głosową, a jak dla mnie głosowa rozmowa zupełnie odpada. Odmawiam rozmowy telefonicznej najstarszym blogowym znajomym sprzed dekady, to na wywiad się zgodzę? Niby wszystko ma być anonimowe itd., ale jednak gdzieś mi to nie pasuje, żebym głosowo opowiadała o tym, co przez całe lata tylko i wyłącznie PISZĘ i ujawniała się ze swoim dziecięcym głosem komukolwiek. Dobrze mi w tej pisanej mysiej dziurze w głębi wirtualnego świata. I może dlatego nigdy ostatecznie nie zarabiałam na blogu, bo po prostu boję się pomieszania światów. Nie odebrałam nawet nagrody od pino.pl za bycie w najpoczytniejszej czołówce, bo napisanie swojego adresu, imienia i nazwiska, byłoby dla mnie dekonspiracją. Pewnie nigdy nie będzie tu reklam. Proponujący reklamy za mało mi oferują, żebym propozycje przyjmowała, a takie pieniądze, na jakie bym się zgodziła, są za duże na mój poziom odwiedzających. I bardzo dobrze :)

No, pogwiazdorzyłam, to teraz Wam powiem, że przeżywam lepsze czasy, jeśli idzie o kontakty z Mamą. Mam już nawet swoją teorię na ten temat. Po prostu aktualnie kto inny jest jej wrogiem nr 1, więc każdy kto nie jest wrogiem, musi się stać przyjacielem. Ot i tyle. W każdym razie miło jest móc liczyć na jej pomoc. Przynajmniej na razie.

Taka piękna pogoda jest od kilku dni! Żeby jeszcze wciąż było ciepło na tyle, bym mogła już biegać w balerinach, ach. Niedziela była wycieczkowa. Pojechaliśmy z Sisami na międzynarodową wystawę zwierząt hodowlanych, niesamowicie było. I zapadła decyzja, że Sisowie kupią sobie kota – rasowego z rodowodem, na którego jeszcze sobie chwilę poczekają.

A jutro znów poniedziałek, ja dalej chora, dalej zmęczona, ale trochę chociaż odprężona po ciekawie spędzonym dniu. Jutro jeszcze w miarę zwyczajny dzień, ale od wtorku hardkor… Obym dała radę i żeby wszystko poszło gładko. Aby do świąt!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Wiosenna Pieśń Radości

  1. agent pisze:

    Powodzenia! :)

  2. Possibilities pisze:

    teraz mogę napisać bez zbędnych wyrzutów: „a nie mówiłam”? i wiesz co jeszcze mogę napisać. że zazdroszczę Ci! Zazdroszczę odwagi, zazdroszczę wytrwałości! I zazdroszczę silnego charakteru!

  3. zlamane-skrzydla pisze:

    A gdzie zdjęcia kociszcza? ej…

  4. bardziej pisze:

    Zdrowiej, Moja Popularna! Zachęcając K. do walki o naszą przyszłość opowiadam o Tobie, więc tym bardziej jesteś sławna i jesteś wzorem!
    Powodzenia Ci życzę i wtrwałości!

  5. Ania pisze:

    A propos poprzedniej notki – fajny kot.

  6. Kylinn pisze:

    życzę zdrowia i powodzenia w walce z reklamacjami!

  7. cicicada pisze:

    ja tam myślę, że Wasz kot i tak bije na głowę niejednego rasowego futrzaka:)
    heh, dla mnie też nie wchodziłoby w grę podawanie adresu, imienia i nazwiska, gdyby chodziło o bloga… co jak co, ale przyjęłam koncepcję anonimowości i może poza kilkoma zaufanymi osobami, które są w stanie pokojarzyć mój nick z moją osobą, reszta może sobie co najwyżej powymyślać kim naprawdę jestem;D
    i rownież zdrówka życzę i wytrwałości – ale tego to chyba akurat Ci nie brakuje:)
    good luck!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s