online at work. for now.

Dziadzio świruje. Od czasu do czasu mieszało mu się już w głowie, ale do tego stopnia co teraz, to nigdy. Miał parę takich dni, kiedy uwidziało mu się, że wszyscy są jego wrogami, chcą go okraść, pozbawić wszystkiego i wyrzucić z domu. No więc poszedł do banków, nagadał bzdur, że go córka okrada i odebrał mamie pełnomocnictwo w sprawach finansowych, przy czym jest on człowiekiem niepełnosprawnym fizycznie i umysłowo, mama załatwiała za niego wszystkie sprawy, lekarzy, leki, robiła mu zakupy, woziła itd. Boleśnie odczuje swoją decyzję… Pojechał też do MOPRU i nagadał bzdur o tym, że ja zabrałam mu mieszkanie, że nie wpuszczam go do własnego domu, że on ma prawo tam mieszkać i chce tam mieszkać, przy czym nie potrafił nawet powiedzieć, gdzie mieszka aktualnie. W tamtym tygodniu po pracy znalazłam w drzwiach kartkę od pracownika socjalnego z prośbą o kontakt, zadzwoniłam tam i okazało się, co dziadzio naopowiadał, pracownica socjalna myślała, że ktoś znęca się nad starcem. Ale kiedy mu wyjaśniłam, że dziadzio jest chory, po dwóch wylewach, to chyba się uspokoiła, bo nawet przyznała, że miał problemy z opowiedzeniem, o co mu chodzi i że taka to już jest starość, ale że i tak muszą to sprawdzić. Przykre to wszystko. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak przykro jest mojej mamie po oskarżeniach własnego ojca o okradanie go i znęcanie się nad nim. Powiedziałam już mamie, że jak dziadzio znowu zacznie świrować, że chce u mnie mieszkać, to żeby go przywiozła. Zobaczymy ile wytrzyma w naszych warunkach. Nie mam ani łóżka odpowiedniego dla niepełnosprawnego, ani dostosowanej łazienki, a standard życia poniżej normy. Pracuję całe dnie, więc ani nie ugotuję mu obiadku, ani się nim nie zajmę. Że już nie wspomnę o tym, że absolutnie nie ma opcji, żeby miał u nas własny pokój, bo nie ma miejsca. Szkoda, że nie docenia tego, co dostaje od własnej córki i ma tylko roszczeniową postawę. Pracownica socjalna doradziła mamie zapisanie go do świetlicy dziennego pobytu, żeby poprzebywał z ludźmi, którzy oddaliby wszystko za taką opiekę, jaką on dostaje. Szkoda tylko, że to nie wchodzi w grę, już kiedyś chcieliśmy go zapisać do jakiegoś klubu seniora, żeby bywał trochę wśród ludzi, ale kategorycznie odmówił.

Ależ miałam cudownych klientów! To chyba taka rekompensata za niektórych zupełnie niecudownych, którzy nieraz psują mi humor i podkopują moją wiarę w rozsądek ludzki, zdolność logicznego myślenia i kojarzenia faktów :D Szkoda, że odsetek ludzi, którzy życzą innym dobrze i nie szczędzą serdeczności jest taki mały. Wczoraj poczułam się lubiana i potrzebna, powiedziano mi, że to cudowne, że to tutaj otworzyłam, że tego właśnie było tutaj potrzeba i pierwszy raz od dawna nie rozmawiano ze mną z nastawieniem, że jestem plugawym handlowcem-złodziejem, który tylko napycha swoją kiesę kosztem biednych potrzebujących. Gdyby tak wiedzieli, ile w tamtym miesiącu realnie, dla siebie zarobiłam, po odliczeniu kosztów, a ile pracy i wysiłku mnie to kosztuje. Każdego dnia. Bez płatnych urlopów, pracy od-do, zwolnień lekarskich, bez dnia przerwy, podwyżek i nagród. Nie chcę się tu skarżyć, bo przecież wiedziałam co robię, decydując się na otwarcie czegoś swojego, tylko czasem dobija mnie poziom niezawinionych pretensji do nieodpowiedniego człowieka, którym zwykle staję się ja :)


Ale i tak najwięcej pretensji mam sama do siebie. Pewnie wiecie, że jestem matematycznym kaleką, czasami się zastanawiam, czy to aby nie nabyta pod koniec podstawówki dyskalkulia :P Działania matematyczne polegające na wyliczaniu klientowi reszty straszliwie mnie stresują, wprawdzie nigdy jeszcze nikt nie wyszedł ze źle wydaną resztą, ale parę razy źle wydałam, a na błąd zwrócił mi uwagę klient… Trochę siara, więc teraz wszystko obliczam na kalkulatorze, mimo że każdy dziwnie się na mnie patrzy i pewnie myśli, że jestem jakimś debilem. No jestem. Nie umiem liczyć i pracuję w handlu. Hehehehe. Ale teraz trochę zmienię sobie cennik i nie będę się grzebać w jakichś kijowych końcówkach. O. Ale że wstyd jest to inna sprawa :)

Czas zatacza powoli koło, po trzech dniach zakończyłam działania promocyjne i tylko czekać na efekty. Trzymajcie kciuki, żeby poszło dobrze.

Zaczynam być chyba coraz bardziej profesjonalna w swym charakterze, jeśli można to tak określić. Może dla kogoś wyda się to śmieszne, bo oczywiste, ale coraz bardziej potrafię odsunąć na bok swoje osobiste emocje i „być w pracy”. Miałam pewną nieprzyjemną sytuację z jedną klientką [hehehe, nieprzyjemną sytuację… po prostu kolejna osoba, która uważa, że wszystko powinno być za darmo i bezczelnie komentowała mnie, mój sklep i mój towar – przy czym zakupy zrobiła!], która była też jednocześnie kimś na wysokim stanowisku, decydującym o tym, czy będę mogła reklamować się na jego terenie. Mimo nieprzyjemności między nami, potrafiłam pójść do niej i załatwić to, czego potrzebuję, chociaż targały mną myśli typu: „nie idź do tej wrednej baby!”. Do wrednej baby poszłam i okazało się, że ona też wykazała się profesjonalizmem [albo obawą przed dekonspiracją, bo pracuje w specyficznym środowisku, gdzie bycie chamem mogłoby się źle skończyć], bo nie dała po sobie poznać NIC z emocji, jakie mogły jej towarzyszyć z powodu spraw między nami [nie mam pewności czy towarzyszyły, może po prostu jest wredną babą, która lubi wkurwiać ludzi i pokazywać im, kto tu rządzi :D], swoje załatwiłam i mam spokój ducha.

Ktoś zdemolował mi schody. Znaczy one zawsze niepewne były, takie z lekka rozklekotane, no ale się trzymały. Aż tu któregoś dnia przychodzę, a cały jeden stopień w ruinie. Domyślam się, kto to zrobił. Jest tu paru takich podejrzanych typków, którzy prawdopodobnie od zawsze lubią wypić sobie w nocy piwo na moich schodach i po sobie nie sprzątają. Trochę się podłamałam, że kolejny wydatek, no ale może nie, bo Niedźwiadek rozmawiał z właścicielem, który obiecał się tym zająć. Oby szybko i przed świętami.

No i mam tu mnóstwo kotów. MNÓSTWO. Uwielbiam koty, ale Wam powiem, że taka ich ilość to nie lada problem. Samce wszystko znaczą, łącznie z moimi drzwiami. Zastanawiałam się zawsze, czemu czasami wali mi takim kocim sikiem w sklepie. No ale odkryłam, że to samce tak mi znaczą całe drzwi, wręcz się w tym prześcigają – sik obok sika. Trzeba to to ciągle myć, bo inaczej smród. Uch. Dobrze, że Nucky idzie w piątek na kastrację, ominie go i nas ten przykry koci zwyczaj. Moje matczyne serduszko oczywiście cierpi na samą myśl, że trzeba kotkowi odciąć jedzonko dzisiaj wieczorem i że będzie cierpiał przez kilka kolejnych dni. Ale jako odpowiedzialna i oczytana kocia mama wiem, że kastracja daje kotu więcej dobrego niż złego.

No i informacja nr 1 tego tygodnia: mam Internet. Już prawie całą dobę. Aż się boję przedwcześnie cieszyć, no ale łącze wydaje się być stabilne. Ciekawa jestem czy nie wpłynął na to przypadkiem Niedźwiadek, który zadzwonił tam i spuścił konsultantom taki opieprz, że dwa razy go rozłączali, a potem przestali odbierać telefony:D No ale chwilę później Internet w cudowny sposób został włączony. Ale reklamacji im nie odpuszczę, będę walczyć o JAKIEKOLWIEK odszkodowanie za to wszystko.

Ach, radyjko gra, necik śmiga, mogę załatwić 3/4 spraw bez wydawania kasy na telefony, zadzwonić do Niedźwiadka za darmo ze skajpaja i… CZYTAĆ WASZE NOTKI :)) Co mnie boli, to że blogi.pl ciągle leżą. Czy ktoś coś wie o przywróceniu serwisu? Komuś administracja odpisała? Cholerka… Ile serwis już leży? 3 tygodnie?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „online at work. for now.

  1. postal pisze:

    mi sie wydaje, ze blogi.pl leza ponad miesiac.

  2. ciernista pisze:

    blogi.pl leżą od 1 marca.
    a propos sikających kotów – podobno są jakieś płyny, które odstraszają zapachem i koty omijają popsikane miejsce. moi rodzice kiedyś taki preparat nabyli, jak Kicia zaczęła omijać kuwetę szerokim łukiem i sikać, gdzie jej aktualnie się podobało. szybko powróciła do kuwety :)

  3. Kumcia pisze:

    Co do blogi.pl- ja do nich pisalam,jakos tak na poczatku,bo odrazu pomyslalam,ze cos sie stalo i wszystko przepadlo. Odpowiedzieli mi,ze maja przeciazenie serwerow i trwaja prace konserwacyjne i ze w najblizszym czasie chyba powinno powrocic do normy.
    Jak widac to byla wymowka. Napisalam kolejnego maila,ale juz nie wysilili odp. Moze by wypadalo napisac jakis mail roszczeniowy,no nie wiem.

    A co do klientow-to zawsze beda Ci mili i wredni .takze Madz sie przyzwyczaj.

    Oczywiscie,ze zadaj rekompensaty. Niech sobie nie mysla ,ze im wszystko wolno.

  4. Kumcia pisze:

    Wiem, moja wypowiedz to kali jesc,kali pic.Mam nadzieje,ze rozszyfrujesz;-)

  5. BanShee pisze:

    Niby jestem na etacie, mam zwolenienia, urlopy, premie, ale to tylko iluzja na papierze. A ilość osób z pretensjami ogromna! I właściwie mili się nie zdarzają. Tak więc sobie pomyślałam, że gdybym pracowała na siebie to przynajmniej miałabym większą satysfakcję, że moje poświęcenie przyniesie profiti tylko mi. Niemniej może to kolejna mżonka, którą się karmię :)

    A co do blogów to otrzymałam taką korespondencję:

    Witam,

    Serwery serwisu blogi.pl uległ awarii i staramy się przywrócić stronę do normalnego funkcjonowania.
    Niestety nie jestem wstanie Pani powiedzieć kiedy prace zostaną zakończone dlatego proszę Panią o jeszcze kilka dni cierpliwości.

    Pozdrawiam,
    Sebastian Szymończyk.
    Sebastian Szymończyk
    Traffic & Community Manager
    Grupa Pino
    Mobile: +48 663 445 822
    Email: sebastian.szymonczyk@team.pino.pl

    Zastanawiam się czy nie zadzwonić z opierdolem, skoro pan tak usłużnie podał komórkę :)

  6. martynia pisze:

    ..próba napisania komentarza…

  7. martynia pisze:

    ..próbowałam bo mi ostatnio nie dodawało…mnie odpisali, że trwają prace konserwacyjne i proszą o cierpliwość… skończyła mi się chyba…

  8. bardziej pisze:

    Właśnie, szkoda, że blogi zniknęły. Już dawno zaczęli z nimi cyrkować. Klienci w handlu to podstawa, ale szkoda, że zapominają, iż są zwykłymi ludźmi lub po prostu ludźmi.

  9. Ania pisze:

    InnaM, ale nie możesz mieć pretensji do dziadka, że się tak zachowuje i nie docenia. Przecież jest chory, więc nie ma świadomości do końca tego, co się dzieje. Bardzo mu współczuję, bo taka nieświadoma starość jest okrutna, dla opiekunów również… ale chyba przede wszystkim dla chorej osoby, która żyje w stanie ciągłego zagrożenia.
    pozdrawiam

  10. innam pisze:

    Nie mam pretensji, jest to po prostu trudna i bolesna sytuacja.

  11. Bardzo mi przykro z powodu dziadka. Mam nieco podobną [ale tylko w kwestii utraty pamięci] sytuację w rodzinie i wysłuchuję godzinami marudzeń teściowej, jak to ma ciężko z babcią. Naprawdę Ci współczuję, Dziadek zawsze taki kochany a teraz pewnie trudno w nim rozpoznać dawną osobę.
    ————————-
    Matematyka w handlu? Widzę, że nie tylko ja na to cierpię, hehe.

    Netii też nie odpuszczaj, miesiąc gratis za straty moralne i przerwy w transmisji danych się należy jak nic!

    A co pino.pl – Marzę tylko, bym mogła zgrać swoje stare notki na dysk, straciłam cztery lata swoich smętów i chcę je odzyskać ! A potem niech sobie pino idzie do diabła. Przeniosłam się tak jak Ty, na wordpress ale jakoś nie mam weny by pisać, a nuż znowu ktoś mnie skasuje, tak po prostu… ;(

  12. cicicada pisze:

    no wiem, ze zachowanie Dziadka jest bolesne, ale starosc rzadzi sie wlasnymi prawami…i coz… trzeba to po prostu zaakceptowac…
    i skoro teraz masz neta, to licze na czestsze notki;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s