szpinakowo-weekendowo

Kastracja naszego kocurka to było masakryczne przeżycie. Jeśli ktoś w swoim życiu widział zwierzę po operacji i narkozie, to pewnie wie, o czym mówię. Moje matczyne serce pękało i strasznie się martwiłam tym, że słaniający się kotek ze świeżą raną uparcie chce wskakiwać na wszystko. Kotek-zombie, mały ćpunek. Ale ostatecznie dzisiaj rano kotek jest jak nowy, tylko jeszcze apetyt mu nie dopisuje. Pieszczoch całą noc się do nas tulił. Chyba na nowo odkryłam w nim małe dziecko. Ostatnio trochę o tym zapomniałam, bo tak dokazywał, że wydawał mi się takim już podrostkiem. Ale kiedy ujrzałam go takim bezbronnym, zdałam sobie sprawę, że to przecież jeszcze dzidzia. Mam nadzieję, że jak wróci do domu, to jednak trochę jedzonka będzie zjedzonego. A jak nie, to wytoczę cięższą artylerię i dam mu ulubione saszetki.

Lekki zastój w pracy, nic się nie dzieje. Schody są w naprawie, więc myślę, że na kolejną akcje już będą ładne. Internet chodzi podejrzanie sprawnie. No, no… Za godzinę zbieram się do domu. W domu czeka na mnie sprzątanie i pranie, ale jakoś przyjemnie mi się nawet o tym myśli, bo moje serducho rwie się do Kocimiętka, żeby go pogłasiać i namówić do jedzenia :P Poza tym zrobiliśmy wczoraj super obiad na dwa dni i dzisiaj nie trzeba gotować. Niesamowity PRZEPIS, sos szpinakowy, coś pięknego. Jak kto lubi takie bardzo mało dietetyczne rzeczy, to polecam (ja dodałam jeszcze serku topionego dla bardziej kremowego smaku).

A, no i w końcu jednak udzieliłam tego wywiadu :) Pani zgodziła się na formę pisaną komunikatora, bardzo miło się rozmawiało, ale teraz zastanawiam się, czy nie naplotłam jakichś bzdur, bo to późno było wieczorem, już mi się oczy zamykały. No najwyżej wyjdę na kretynkę – nic nowego :D

Trochę mnie pocieszyliście z tymi zapewnieniami o pracach konserwacyjnych i przywróceniu blogi.pl. Już kiedyś tak chyba było, więc może faktycznie pogrzebią i przywrócą. Dziady.

Piękne mamy przedwiośnie. Uparcie wypatruję pierwszych zielonych źdźbeł trawy i liściastych zalążków na drzewach i krzewach. Brak mi tej świeżej zieleni i brak paru stopni więcej na termometrze. Mam fazę i ciągle myślę o tym, że jak tylko będzie można wyjść z domu bez kurtki, to machnę sobie na pysk odważny mejkap: eyeliner na oko + fuksja na uściech. Taki mejkap wydaje mi się kosmicznie wiosenny, a ja chcę ciepłą, ciepłą wiosnę! Dzisiaj w nocy zmiana czasu, uch. Trzeba będzie wstawać wcześniej, ale za to dzień się wydłuży i może mniej będzie męczyć wychodzenie z pracy, kiedy jeszcze nie jest ciemno.

Minęłyśmy się na ulicy, ale chyba mnie nie widziała. Dobrze wygląda, na zadowoloną z życia. To dobrze. I dobrze, że była zapatrzona w telefon. Śni mi się średnio co trzeci dzień, jest chyba takim moim małym wyrzutem sumienia za zerwanie kontaktu, ale… Nie chcę tego kontaktu i już. Zastanawiam się co by było, gdybyśmy wpadły na siebie tak, że nie byłoby jak tego uniknąć, dokąd uciec wzrokiem, jak się schować. Zgaduję, że kompletnie niewygodnie. Szczególnie dla mnie, bo to ja jej unikam. O wstrętna, wstrętna ja.

Oby weekend trwał jak najdłużej.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „szpinakowo-weekendowo

  1. postal pisze:

    myslalem, ze tylko bezduszny ja zrywam z ludzmi kontakt ot tak *pstryk*.
    jak na siebie wpadniecie odwroc sie i odejdz w przeciwna strone, proste jak *pstryk*.
    chyba zona w podziece za troskliwa opieke zarazila mnie tyfusem na ktorego chorowala. czas na zamiane miejsc. lozko wzywa.

  2. Kylinn pisze:

    a u mnie już wiosna pełną parą i mogłam do ogrodu wyjść w samym krótkim rękawku i jeszcze nieźle sie spodziłam :)

  3. singluje pisze:

    Link do przepisu nie działa :(

  4. innam pisze:

    Przepraszam, już poprawiłam:)

  5. Cholera, przypadkiem Cię zdekonspirowałam. Ładny kolor włosów :)

  6. juz drugi raz zapomnialam sie podpisac- purplehair ;/

  7. innam pisze:

    Nie sądzę, żebyś mogła mnie zdekonspirować :>

  8. purplehair pisze:

    Fakt. Dałam Ciała hehe, obejrzałam filmiki z Twoim kociakiem i jeden z filmów oznaczonych przez Ciebie jako ulubione, wzięłam za Twój. Kajam się ! :D

  9. innam pisze:

    Tak też myślałam :D

  10. cicicada pisze:

    to ja sobie pozycze Twojego kociaka tak na kilka dni kiedys, ok?
    bo mam wielka potrzebe zeby kogos wypiescic, wytulic, wyglaskac itd:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s