today tomorrow always :P

W marcu jak w garncu. Jednego dnia naprzemiennie piękne słońce i gradobicie, drugiego śnieg, potem znowu gradobicie. Ciemno jak w moich apokaliptycznych snach [a miewam je regularnie]. Zobaczywszy z rana biały świat, musiałam znów ubrać zimowy płaszcz i zimowe buciszcza. Ble. Tak bym już chciała normalną, zieloną wiosnę.

Sfochaliśmy się na siebie z Niedźwiadkiem z rana na skypie i tak się nie odzywamy już pół dnia. Poszło jak zwykle o pierdoły, ale – co powszechnie wiadomo – nie ma takich pierdół, o które nie mogłaby rozpętać się wojna.

Jakaś zdołowana jestem ostatnimi czasy, przygniatają mnie zmartwienia i niepewność jutra. Jestem zmęczona psychicznie i chciałabym odpocząć. Mam w związku z tym moralne dylematy, na ile wolnego mogę sobie pozwolić, żeby potem nie mieć do siebie pretensji. I tak już drugi tydzień myślę, radzę się różnych osób, ale nic z tego konstruktywnego nie wynika. Z jednej strony naprawdę potrzebuję odpocząć, a z drugiej mam obsesyjne myśli o klientach, którzy w moje wolne będą stali pod drzwiami i pukali w szybkę zdenerwowani bądź zrezygnowani.

W ogóle męczę się bardzo własnym strachem, próbuję sobie tłumaczyć, że banie się nic nie zmieni, że lepiej przeznaczyć energię na konstruktywne pchanie własnego wózka, ale jak się można domyślić, autoperswazja na niewiele się zdaje. Całe szczęście Mama zgodnie z obietnicą odwiedziła mnie w sklepie. Pogadałyśmy trochę, trochę mnie pocieszyła, ulżyło mi. Troszeczkę.

Nie będzie fajnych świąt, chyba nawet nic nie będziemy szykować, nie ma na to kasy. Martwi mnie to, bo to będą kolejne przygnębiające święta, z tego co się zapowiada. Smutno mi jakoś cholernie z tego powodu. Myślałam, że jestem na drodze do normalności, ale albo ta droga jest taka długa, albo pomyliłam ścieżki. Kiedy się pracuje w normalnej pracy, ma się regularne wypłaty, to jest ta świadomość, że po miesiącu pracy przyjdzie nagroda w postaci uczciwie zarobionych pieniędzy, może nawet będzie można sobie coś za nie fajnego kupić, a jak nie dla siebie, to dla bliskich, przecież to też frajda. U mnie póki co, tak na dobrą sprawę, kasa niby jest, ale nie wolno jej ruszyć, bo wiadomo, jak to jest w handlu. W tym miesiącu wydaje się, że jest ok, a za miesiąc mogę nie sprzedać nic. Nie ma tej kasy w dodatku nie wiadomo ile, dlatego nie mogę nic uszczknąć dla siebie. I to mnie trochę boli i uwiera. Bo chciałabym jakoś siebie nagrodzić za to, że tak dużo i ciężko pracuję, za to że się tyle stresuję, że się staram i poświęcam. Psychicznie by mi się ta nagroda przydała. A tak, to se chyba tylko trochę w domu popłaczę, pójdę spać, a rano znów stanę na placu boju. No ale kończę już, bo znowu mi ktoś napisze, że za dużo marudzę :)

I jeszcze mnie dobijają te wszystkie firmy, które oferują mi „tanią reklamę w internecie”. Jakbym tak zebrała do kupy te wszystkie „tanie oferty”, to wyszłoby z 10 tysięcy. I dzwonią, i namawiają, i przekonują. Ale argumentu no money nie przebiją. Tylko szkoda, że nie da się im tego powiedzieć na początku rozmowy. Produkują się 15 minut i wszystko na nic :) Aha, teraz już wiem, dlaczego warto mieć oddzielny telefon służbowy i prywatny. Teraz już kurka wiem. Ale ni mom i się męczę :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „today tomorrow always :P

  1. Kumcia pisze:

    Może nie zupełnie do notki, ale w martwym punkcie tkwiąc powinnaś zamienić. Madź, bo nie tkwisz ,także to już jest nieaktualne ( jakby w ogóle było) i nieadekwatne.

    A z tymi pierdołami- dokładnie. O wszystko można. Ale należy pamiętać,że jak zawsze zgoda nastanie :))

    To ni mom, zamień na mom. Poważnie, bo oni nigdy Ci nie dadzą spokoju.:)

  2. graforoman pisze:

    Będzie dobrze. :)

  3. Kylinn pisze:

    popieram przedmówcę, będzie dobrze!

  4. Łucja pisze:

    Ja też bym chciała, normalną :( Tymczasem tegoroczna cierpi na zaburzenia osobowości, niedobrze!

    Czekamy na słońce, co?
    Ja też jestem nie do życia. Znowu czuję się ze sobą źle, za dużo mi siebie samej dookoła.
    Czekamy na słońce, będzie lepiej. :)

  5. cicicada pisze:

    a ja liczę na to, że do jesieni coś nazbierasz i we wrześniu pojedziecie gdzieś na kilka dni z Niedźwiadkiem :)
    a Święta? ważne żebyście byli razem, obejdzie się bez objadania;) a szkoda, że nie mieszkacie w Kra, to bym Wam przywiozła jakieś pyszne ciacho;) Bo ja lubię gotować i piec, tylko często po prostu nie ma dla kogo…

  6. linka-1 pisze:

    Zasługujesz na odpoczynek, a wręcz Ci się on należy dla Twojego zdrowia psychicznego. Nie da się tak cały czas. Zastanów się, co mogłabyś zrobić dla siebie. Niekoniecznie musi się to wiązać z wydawaniem dużej sumy pieniędzy. Pamiętaj, że trzeba się czasem zatroszczyć o radość życia.

  7. agent pisze:

    Sześć dni pracy, jeden dzień odpoczynku. Prastara metoda ale niezwykle skuteczna. Od razu też odpowiadam na pytanie: da się.

  8. anscara pisze:

    kwiecień plecień, ale nikt nie obiecywał, że będzie lekko, jedynie co pozostaje to zacisnąć poślady i dalej w to brnąć. Strach w końcu minie, a cennego doświadczenia nikt CI nie odbierze, spróbuj odpocząć chociaż teraz przez te święta, czego Ci życzę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s