Happy birthsday to me. Happy birthsday to me. Happy birthsday dear InnaM… Happy birthsday to meeeeeeee!

I hepi birsdej tu maj blog. Kolejny rok razem, blogusiu. Szkoda tylko, że spory kawał naszej wspólnej historii poszedł się paść wraz z upadkiem blogi.pl… A nie zdążyłam wszystkiego przekopiować. Strasznie mi tego szkoda, bo może kiedyś miałabym córkę, może ona chętnie poczytałaby, kim była mama jak miała 16, 18, 20 czy 25 lat… No ale cóż. Z bólem serca będę pisać dalej i mieć nadzieję, że ktoś mi zwróci moje zapiski jednak. Choćby to i rok miało trwać.

Właśnie skończyłam 26 lat. I tak sobie myślę, że niegłupim pomysłem byłoby powoli zacząć przestawiać się na kremy przeciwstarzeniowe. Bez śmiacia! Niby gęba gładka, jak pupa niemowlaka, ale o szyję i strefę wokół oczu warto by zadbać już nieco poważniej, bo zaczynam dostrzegać niepokojące sygnały, hehehe.

Mam te 26 lat i uświadamiam sobie, że będąc dziesięciolatką byłam pewna, że w tym wieku będę już mężatką z dwójką dzieci co najmniej. A tu zonk. Ani mężatka, ani matka. Co więcej, w duchu to mi bliżej do osiemnastki niż do trzydziestki.

W weekend był grill na cześć moją i Taty, jako że urodziny mamy dzień po dniu. Zaspokoiłam swoje pierwotne instynkty, najadłszy się mięcha do pełna. Do takiego pełna, że mój brzuch a’la ósmy miesiąc ciąży pretendował do stanu przedporodowego. W międzyczasie prawie zaliczyłam omdlenie [czym sprowokowałam dyskusje na temat mej domniemanej i nieuświadomionej ciąży ;)], a omdlenie spowodowane było tym, że uparłam się rąbać drewno stojąc akurat w miejscu, w które leciał dym z ogniska. Tak się nawdychałam, że nieomal padłam i byłam o krok od zwrócenia Matce Naturze całego pożartego przeze mnie mięsa. Na szczęście usiadłam, porozpinałam się, pooddychałam, łyknęłam zimnej wody i jakoś przeszło bez brudzenia. Nic nie może się równać relaksowi na łonie przyrody :)

W związku z urodzinami dokonała się dyspensa dietowa, a co za tym idzie wczoraj zamiast trzech posiłków zjadłam dużo, dużo lodów :) Fajnie było. Może jeszcze dzisiaj udzielę sobie podobnej dyspensy i basta znowu. Szczególnie, że trzeba trochę przyoszczędzić na jedzeniu, albowiem może być cienko przez okres wakacji.

Wkurzyłam się na maksa sprawą Młodego. Bo jeździ do tego profesora, płaci za każdym razem 200 zł w łapę i gówno z tego ma. Wczoraj właśnie była wizyta w związku z niepełną diagnozą. I co usłyszał? Że wyczerpał wszystkie możliwości badań i trzeba CZEKAĆ NA KOLEJNE POGORSZENIE. No chyba ich wszystkich popieprzyło. Chłopak 22 lata, najpierw odjęło mu oczy, potem ręce i nogi, a oni chcą czekać na następne pogorszenie? Co musi mu się stać, żeby ktoś na poważnie podjął się jego leczenia? Nie mogę tego zrozumieć. Całe szczęście rodzice mają w planach skonsultować sprawę z innym lekarzem, ale czemu dopiero teraz? Zobaczę, jak sprawa się będzie toczyć, ale razem z Bro mamy plan: ja zbiorę dokumentację Młodego, wyślę Bro do stolicy a on pochodzi po specjalistach. Może w Warszawie znajdzie się ktoś bardziej oświecony, kto nie będzie kazał czekać, aż mojemu bratu stanie się coś gorszego.

Wczoraj odwiedziła mnie Sis i wręczyła mi jak zawsze trafiony prezent, dzięki któremu z mojej listy „co bym chciała mieć” zniknął jeden podpunkt:) Cieszyłam się jak dziecko.

Byłam też u fryzmajstra, ale szczerze mówiąc pani się nie popisała. Chyba miała gorszy dzień czy coś. Poprzednim razem kiedy się u niej strzygłam, zrobiła to dużo fajniej. No ale mam w sumie swoją w miarę standardową, niesymetryczną fryzurę. Nie jest źle. Do tego rozpoczął się sezon na moje najlepsze ciuchy, hehe. Najbrzydsze ubrania mam na jesien i zimę, a najładniejsze na wiosnę i lato, jakoś tak się składa. Więc co i rusz słyszę, że ładnie wyglądam. Miłe to. Tyle że na moje kacze stopy znowu nie mogę znaleźć letnich butów. Tyle ładnych sandałów w sklepach, a ja 3/4 nawet nie włożę, bo za ciasne, a ta 1/4, na tyle szeroka, by moje stopy pomieścić, odkształca się obrzydliwe i traci cały swój urok. Więc może nie tak głupio zrobiłam nie wyrzucając kilkusezonowych sandałów, bo teraz chodzę tylko w nich. I tracę nadzieję i chęci na kupno czegokolwiek innego. Nienawidzę kupować butów, uch.

Niedźwiadek idzie jak burza przez szkołę, którą rozpoczął parę miesięcy temu. Pozaliczał już większość przedmiotów, egzaminy pozdawał, dumna jestem, że znalazł w sobie tyle siły i samozaparcia, żeby w tym wieku wracać do edukacji. Widzę, że tym razem skończy, co zaczął. Co więcej, ma plany na przyszłość, poważnie przemyśliwuje opcje szkół policealnych, no pękam z dumy. Jeszcze żeby praca się jakaś dla niego znalazła, to by było bosko. Samochód jest, prawko jest, zawsze to szersze pole manerwu, ale co, jak ofert pracy niewiele… Trzeba wierzyć, że w końcu coś zmieni się na lepsze w tym temacie.

Mam ostatnio tendencję do przemilczania gorszych chwil. To chyba dobrze :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Happy birthsday to me. Happy birthsday to me. Happy birthsday dear InnaM… Happy birthsday to meeeeeeee!

  1. kaja pisze:

    wszystkiego najlepszego :)
    p.s. dobry krem to podstawa :)

  2. ciernista pisze:

    spełnienia marzeń Młoda Kobieto!!!
    i sandałów! i kremów!
    PS i dobry pomysł z tą dokumentacją Młodego. może Bro uda się czegoś dowiedzieć, a najlepiej wizytę jakąś załatwić u dobrego specjalisty.

  3. Wow jaki gif [aaaw :D] Eeej co dostałaś od Sis :D ?

    Łączę się w bólu. Obuwia nadal brak. Do tego zniszczyłam sobie włosy, bo dałam się pofarbować koleżance i wyglądałam wczoraj jak kurczak. Dzisiaj fryzjerka za dwie dychy zrobiła mi srebrną płukankę. Ostrzega, że to na długo nie pomoże, ale teraz mam piękny kolor z niebieskawymi przebłyskami hahah. Lepsze niebieskie niż słomkowe, I guess. Chciałam rockowy fryz to mam.

    Co do brata to brak mi słów na lekarzy, już chyba mówiłam co myślę o tych zdziercach. Masz dobry pomysł z tym wysłaniem dokumentów gdzie indziej, to może być krok milowy w stronę jego leczenia, tylko trzeba znaleźć kogoś kto rzeczywiście przestrzega przysięgi Hipokratesa…

    Blogi… Wdech, wydech.. nie no, poza wiązanką wulgaryzmów nie mam tu nic do powiedzenia. Trzymaj się :)

  4. Łucja pisze:

    Stówka! :)
    Gratulację wszystkiego, co się udało.
    Też ‚przemilczywuję’ niektóre sprawy, bo mi się kurde gadać nie chce ;)
    Chciałabym w tym wieku być samodzielna finansowo, mieszkaniowo, życiowo w ogóle.
    Byłoby bosko.

  5. Wszystkiego najlepszego Madziu! :* Żeby biznes rósł w siłę i przynosił jak najwięcej pieniąchów za jak najmniej wysiłku :D

  6. Kylinn pisze:

    Wszystkiego najlepszego! Dużo słonka i uśmiechu!

  7. Kumcia pisze:

    Madź!! sto lat, sto lat..:** aby ziściły się Twoje wszystkie marzenia :)

    Bynajmniej jakieś kopie posiadasz, bo ja nic,a nic .
    I wątpię, aby blogi.pl kiedykolwiek powstały..

    Strasznie mi przykro z powodu Młodego, musisz Madź Go wspierać, ale o tym wiesz dobrze. I jej, co to za kraj…

    I ja chyba muszę się nauczyć „milczeć” ;):P i mówić o tym co dobre :)

  8. rebel pisze:

    Wszystkiego najlepszego!

  9. iwcia pisze:

    to życzę żebyś młodniała piękniałą i szczuplała z wiekiem, jak Krzysio ibisz:))))

  10. cicicada pisze:

    no to spóźnione ale jak najbardziej szczere WSZYSTKIEGO DOBREGO młoda kobitko:)) Niech Ci się wszystko układa po Twojej myśli i niech nie zabraknie w okół Ciebie dobrych ludzi!
    A blogów też mi szkoda… ale może właśnie chodzi o to, żeby patrzeć w przyszłość a nie oglądać się za siebie?

  11. she pisze:

    No dobra, ja najbardziej spóźniona, ale… chyba nie pogardzisz szczerymi życzeniami wszystkiego co najlepsze, najpiękniejsze i najszczęśliwsze? 26 lat i kremy przeciwzmarszczkowe?! To ja powinnam na śniadanie botoks sobie wstrzykiwać cholercia…

  12. selywina pisze:

    Troszkę spóźnione ale szczere… STO LAAAAAAAAAAAAAT:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s