breaking bad

Dziwaczna jest ta pogoda ostatnimi czasy. Już czerwiec, a za oknem jesiennie, deszcz i chłód. Może nie aż taki straszny, ale jednak dość niespotykany jak na tę porę roku. Ja tam nie narzekam, bo mnie się do upałów nie śpieszy.

Długo odkładana wizyta u gina nareszcie doszła do skutku. Trochę późno, zważywszy na fakt, że skończyły mi się piguły, ale plusem tego było zaciągnięcie do lekarza również Mamy, która zaniedbała trochę swoje babskie zdrowie. Już nawet Tato mnie prosił, żebym Mamę zmobilizowała, no i się udało. Zrobiłam to trochę podstępem, ale tylko trochę, bo podstęp podszyty był moją bezradnością i lękiem. Otóż ja do mężczyzn tej profesji nie chodzę, wstydzę się, no i nic z tym wstydem zrobić nie potrafię. I można mi tłumaczyć w nieskończoność, że faceci są delikatniejsi, że dla nich to normalka, że to lekarz jak każdy. A mnie to nie przekonuje. No więc „podstęp” polegał na tym, że nie mogłam znaleźć żadnej pani doktor na NFZ. W moim mieście, w tej dziedzinie rządzą mężczyźni. Więc postawiłam przed Mamą zadanie znalezienie dla nas lekarza-kobiety. Musiałam w tym celu trochę do niej powydzwaniać i pomobilizować, co zresztą przyniosło dzisiaj skutek. Muszę Wam wyznać, że – jako osoba, która do tej pory odwiedzała gina tylko prywatnie – jestem w szoku, jak to wygląda na NFZ. Pewnie to specyfika przychodni, może lekarza, ale:
a) na wstępie mnie opieprzono za nieznajomość daty ostatniego łokresu [w ogóle nie wydawało mi się to istotne, biorąc pod uwagę, iż moje okresy są regulowane chemicznie…], a potem za lakoniczność wypowiedzi z czym przychodzę [byłam pewna, że wyrażam się jasno, ale widocznie nawykłam do innego stylu rozmowy :D]
b) badanie było EKSPRESOWE, nie wiem czy trwało 30 sekund. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej nie cechowało się najwyższą delikatnością… If you know what I mean.
c) nikt nie chciał mi nic powiedzieć, nawet nie odpowiadał na pytanie. Na szczęście na wyjściu usłyszałam skróconą wersję objaśnienia, kiedy mam się zgłosić po wyniki, jakie dostałam piguły i generalnie co ze mną jest. Ale nie wiem np. z jakiego powodu zostały mi zmienione, co konkretnie jest nie tak i czy cytologia tak po prostu profilaktycznie, czy coś więcej. Dziwnie, dziwnie. Ale cieszę się, bo moja największa obawa została rozwiana: nikt mi nie każe odstawiać leków i powtarzać badań. Ufff… Co nie zmienia faktu, że czułam się tam nie jak pacjentka, tylko jak spłoszona nastolatka na pierwszej wizycie z podejrzeniem ciąży. Tak też mnie traktowano, jak jakąś gówniarę. Ale taka jest cena za wysokie wymagania: lekarza płci żeńskiej na NFZ :)
Jeszcze tylko muszę Mamę doprowadzić na mammografię, bo coś się wybrać nie może. Ale da się zrobić.

Mama, korzystając z tego, że wizyta zajęła trochę mniej niż myślałam i miałam godzinę czasu do otwarcia sklepu, zabrała mnie na poszukiwanie nieszczęsnych sandałów. Poszukiwania wydawały się bezsensowne, bo zmierzyłam prawie wszystkie na oko szerokie sandały w sklepie i NIC. Na samym końcu Mama znalazła prawie dokładnie takie, jakie kupiłam sobie jakieś 4 lata temu, które to dzisiaj mają popękaną wyściółkę i mnie kaleczą :D I tylko one na mnie pasowały. Nie byłam zachwycona. Czemu? Bo Mama nalegała, żebym je kupiła, w końcu DAŁA MI NA URODZINY STÓWKĘ i żeby ta stówka POSZŁA NA COŚ, CO MI SIĘ PRZYDA. Nie byłam zachwycona, bo ta stówka zniknęła w dzień moich urodzin szybciej niż się pojawiła. A wstyd mi było się przyznać, że finansowo stoję tak sobie i trochę mi szkoda kupić te sandały. Więc kupiłam. Coś czuję, że koniec z końcem to mi się niekoniecznie powiąże w tym czy przyszłym miesiącu…

[dnia następnego pisząc] Oł maj gad… W aptece przeżyłam szok i załamanie. Wiecie, ile zapłaciłam za swoje leki? Ponad stówę, kurka. Normalnie paranoja. A ta doktorka się mnie nawet nie zapytała, czy stać mnie na takie leki, nie wspomniała słowem, że są takie drogie. Echhh… Ja nie wiem, co to będzie w tym miesiącu :/ Chcesz człowieku chorować, to najpierw wygraj w totka.

Pamiętacie historię średnio udanego ścięcia mych włosów przez fryzjerkę po sąsiedzku? Poprzysięgłam sobie, że więcej do niej nie pójdę [podejrzane swędzenie skóry głowy od tamtej wizyty skutecznie mnie do tego zniechęca. Codziennie po 15 razy.], ale czułam w kościach, że ta historia się tak szybko nie skończy, że sąsiadka mi nie odpuści. No więc któregoś dnia przyatakowała mnie, jak w popłochu poszukiwałam w torebce kluczy do sklepu. Dobrze wie, jak zaczynać takie podchody. Najpierw powiedziała mi, że ślicznie wyglądam. Tak promiennie, wiecie. He. A potem, że ona to by mi proponowała zmianę fryzury [nie wiem czy zauważyła, ale tydzień wcześniej byłam u fryzjera…], że powinnam mieć grzywkę i pazurki [widocznie moja grzywka nie kwalifikuje się w jej oczach do miana grzywki]. Na ułagodzenie mnie dodała, że nawet tę moją asymetrię by zaznaczyła jeszcze bardziej. Cóż za zmiana taktyki! Pouśmiechałam się do niej, pokiwałam głową, zmieniłam temat a potem na szczęście ktoś do niej przyszedł i byłam wolna. Ciekawe ile jeszcze razy przyjdzie mi być podchodzoną przez tę panią.

Dobrze, że dzisiaj już sobota. Straszliwie mi się dłużył ten tydzień. Pewnie dlatego, że serce me pełne frustracji i obaw wszelakich. Chłopaki ze sportowego, dwoje drzwi obok, zawinęli interes. Zapewne im nie szło. Jakoś mi smutno, może dlatego, że dzieliliśmy podobny los, teraz oni zamknęli, a mi łatwo nie jest. Wszyscy mi mówią, żebym się nie zniechęcała. No to dobra, nie zniechęcę się ;) Siła!

Dni Miasta w toku, ale oprócz syfu jak co roku, najwyższych lotów „gwiazd”, jarmarcznych uciech i pijanej tłuszczy, mamy jeszcze fatalną pogodę. Dlatego nie zaszczycę wydarzenia swoją obecnością nawet na chwilę. Wolę poczytać książkę albo obejrzeć kolejny sezon „Breaking Bad”. Kto nie widział, tego zachęcam. Jestem na trzecim sezonie i nie mogę się uwolnić :) Uwielbiam.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „breaking bad

  1. cicicada pisze:

    chyba nigdy nie bylam u gina na NFZ a jest to chyba najczesciej odwiedzany przeze mnie lekarz, ale z tego co opisalas, to sie chyba nigdy nie wybiore… cale szczescie, ze ostatnio calkiem przypadkowo trafilam na bardzo dobra pania doktor i zauwazylam, ze dobrego lekarza mozna rozpoznac po tym, ze pierwsze wolne terminy sa za ok miesiac, podczas gdy do innych ginekologow mozna isc nawet na drugi dzien. Ale swoja droga,za lekarstwa tez zaplacilam 100 i mocno sie zdziwilam, bo nie bylam az na taki wydatek przygotowana… no ale coz… podobno na zdrowiu sie nie oszczedza…
    ja na szczescie nie mam problemow z chodzeniem do facetow ginekologow, i jakos tez nigdy nie czulam sie na takiej wizycie skrepowana… kiedys ktos ze znajomych sie smial, ze patrzenie na takie miejsca kiedy sa chore to zadna przyjemnosc… no i pewnie cos w tym jest.

  2. purplehair, zawsze zapomnę się podpisać -_- pisze:

    Ehh obudziłaś moją traumę związaną z odwiedzaniem ginekologów :D Kto wie, czy nie lepiej było wydać 100zł na prywatną wizytę ale w zamian mieć dokładniejsze, delikatniejsze i w milszej atmosferze przeprowadzone badanie i tańsze leki przez kolejnych parę miesięcy…? Ja już chyba pisałam kiedyś, jak sama wydałam 50zł na badania, których nie potrzebowałam i dostałam opindol, że w tym wieku jeszcze nie mam dzieci BO NIEDŁUGO NIE BĘDĘ MIAŁA Z KIM. Ja rozumiem, że oni mają 8zł za pacjenta i im się nie opłaca leczyć, bo wtedy te 8zł zostaje w ich kieszeni ale bycie milszym, zwłaszcza jak się akurat komuś we wnętrznościach dłubie powinno być prawnie narzucone :D

    I podziwiam za takt, żeś nie oburzyła się przy sąsiadce „No przecież dopiero co ścięłam, nie widać? :D”

  3. agent pisze:

    Zniechęcenie, zniechęceniem. Ważne żeby się nie poddawać ;)

  4. zwidokiemna pisze:

    Madziu to ja – Paulita :) prosiłaś o powiadomienie…

  5. zwidokiemna pisze:

    no to się cieszę, że się znalazłyśmy :)
    witam serdecznie w moich skromnych progach :)

  6. kaja pisze:

    a ja tylko na NFZ i tylko do chłopa, baby strasznie mnie irytują ;)

  7. she pisze:

    Raz w życiu na studiach poszłam do baby na NFZ w dodatku. Koszmar jakiś podobny do tego co opisujesz… nigdy więcej! A leki, często naprawdę można taniej i ja zawsze ale to zawsze w czasie wizyty pytam o ceny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s