koko koko euro spoko

Wyczarowałam sobie nowy szablon. Poprzedni wydawał mi się dość nieaktualny, dołujący i w ogóle jakiś taki… Już go nie chciałam. To teraz mam kawowy. Nie mogłam znaleźć żadnej odpowiedniej fotki, żeby ją wpakować w szablon, już nawet myślałam, czy by nie strzelić w tym celu własnego zdjęcia, ale nie czuję się na siłach, by tworzyć artystyczne kompozycje. Znając siebie, strzeliłabym 1000 zdjęć, każde by mi się wydawało beznadziejne i ostatecznie i tak skończyłabym z czymś z internetu, hehehe. Już dawno się nosiłam z tym zamiarem, a dzisiaj wcieliłam w życie. Nie jest źle.

Znów zaczęłam czytać. Książki. Trzeba mi było dwóch lat, żeby po studiach nabrać znowu dawnej chęci i zacięcia. Ale wróciło z dawną pasją. Zapisałam się do najbliższej biblioteki i zaczytuję się. Każdy wieczór kończy się książką. A już myślałam, że zostałam wyjałowiona na zawsze, z pustką w sercu i dziurami w mózgu, które niewątpliwie mi urosły od intelektualnego cofania się.

Wczoraj byliśmy u Sisów, w celu poznania nowego członka rodziny. Ta ich kotka jest tak piękna, malusia i słodka, że mogłabym ją zjeść. Najpiękniejsza kotka świata. Kotka, bo najpiękniejszym kotem jest oczywiście mój Wąsaty ;) W każdym razie przepowiadam, iż będzie jeszcze piękniejsza jak dorośnie.

Się zaczynają Mistrzostwa Europy, a mnie – o dziwo – ogarniają emocje. Nie to, żebym była jakąś wielką fanką piłki nożnej, ale uważam, że to naprawdę wielkie wydarzenie i elektryzuje mnie myśl, że odbędzie się ono w naszym kraju. Planuję oglądać otwarcie i dzisiejszy meczyk.

Hehe, a niedaleko mojego miejsca pracy spaceruje pan z harmoszką i śpiewa „Koko Euro spoko” chyba setny raz. Zara zwariuje :D

Nie chce mi się rozwodzić nad tematem, ale tracę serce do ludzi. Może ja po prostu jestem jakaś za miętka albo przewrażliwiona, może za bardzo wszystko do siebie biorę, ale obraz człowieka, jaki wykreował mi się w głowie ostatnimi czasy nie wygląda za dobrze. Co za tym idzie, nie przepadam za ludźmi, szczególnie w pracy. Nie mam pojęcia, skąd czasem biorę moc, co by się uśmiechać i być grzeczną dla osób, które mnie obrażają i atakują. No ale robię tę dobrą minę do złej gry i zaczynam rozumieć, czemu często tak jest, że ludzie dają się gnoić w pracy. Po prostu się boją, że nie będzie za co żyć. Ja mam dokładnie to samo. Jeśli odszczeknę chamowi i prostakowi, który mnie atakuje, zapewne nie wróci, a co więcej  nie powie nikomu więcej słowa o moim sklepie albo powie, ale w negatywnym świetle go ukaże. Przykre to to, czasem naprawdę czuję się jak zbity pies. W dodatku przenoszę te emocje na Bogu ducha winnych WSZYSTKICH, bo… chyba nie lubię ludzi w ogólności ostatnio.

Ale codziennie wieczorem przypominam sobie o tym, dlaczego tu jestem i dzięki komu. I wtedy naprawdę czuję się jak wybraniec losu, bo – zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam – o tym, co się w moim życiu wydarzyło, mogłabym napisać książkę i byłaby to niemalże hollywoodzka historia. Z tym że na wielki happy end ciągle czekam :D Przydałby się taki typowy american dream, od zera do milionera :D:D:D  I kiedy złapie mnie ten stan użalania nad sobą, policzkuję się wewnętrznie i myślę o tej szansie, którą mi dano, o tej silnej dłoni, którą mi podano, by pomóc mi stanąć na nogi. Nie jestem genialnym przedsiębiorcą, tak właściwie nie wiem, czy jestem przedsiębiorcą w jakikolwiek inny sposób niż na papierze, ale nawet jeśli mi się nie uda, to dzięki temu doświadczeniu będę bogatsza o mnóstwo umiejętności i wiedzy. Może też o wolę walki i wiarę w siebie, bo jednak codziennie rano wstaję i idę do pracy, mimo że poprzedniego dnia ktoś wdeptał mnie w ziemię. Mimo że „jutro” przewiduję w ciemnych barwach, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to bez sensu, idę pod prąd i próbuję każdego dnia. Chociaż tyle w samej sobie mogę docenić.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „koko koko euro spoko

  1. agent pisze:

    Ja też często nie rozumiem, więc myślę że jakaś równowaga jest w przyrodzie ;)

  2. Toja Oszołomska pisze:

    Jeśli odszczekniesz się chamstwu, zniżysz się do jego poziomu.
    Fajny motyw, ciekawszy i dobrze się przy nim kawę pije przed pracą:)

  3. Dzielna jesteś Madziu i życzę Ci tej wizji „od zera do milionera” :D

  4. Anonim pisze:

    Nie znam Cię, ale już od długiego, długiego czasu czytam Twojego bloga, więc wydaje mi się jakbym jednak trochę Cię znała i muszę w końcu to napisać – uważam, że jesteś świetną osobą, chciałabym takich ludzi spotykać w życiu. Dodatkowo naprawdę uwielbiam czytać Twoje wpisy, traktuje to jak jakąś dobrą książke bez zakończenia i czekam na każdy kolejny jej „rozdział”. I nie dziwie się, że ostatnio nie lubisz ludzi – ja też coraz częściej tracę wiarę w człowieka i zastanawiam się właśnie wtedy czemu na świecie (w Polsce..?) nie ma więcej takich osób jak Ty, albo czemu nie było mi dane takich spotkać. Życzę Ci więc dużo siły do walki z naszą codziennością i błagam – nie przestawaj pisać :)
    Pozdrawiam,
    Anonimowa czytelniczka ;)

    P.S. Nie wiesz może co się stało z blogiem Banshee? Ją też uwielbiałam czytać..

  5. innam pisze:

    Dzięki serdeczne za ten komentarz, bardzo podniosłaś mnie na duchu :)

    A co do bloga Banshee to padł cały serwis blogi.pl, nic nie wiem na temat tego, by Bansia pisała gdziekolwiek indziej, niestety.

  6. gdyrozumspi pisze:

    Madź najważniejsze,że doceniasz to masz :) I Twój american dream się spełni tylko nie możesz się poddawać :)

  7. Kylinn pisze:

    „Mimo że “jutro” przewiduję w ciemnych barwach, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to bez sensu, idę pod prąd i próbuję każdego dnia.” – Podziwiam i trzymam kciuki abyś jak najdłużej umiała iść pod prąd, a może w końcu ziści się american dream.

  8. iwcia pisze:

    to dobrze, ze nie dajesz się sprowokować, nie warto,
    co teraz za książki czytasz jestem ciekawa, bo ja też znowu wróciłam do czytania po wielu wielu latach… miłoszewskiego „ziarno prawdy” dziś zaczęłam

  9. she pisze:

    O właśnie, napisz co czytasz, co lubisz, kochasz tak dla całkowitego rozluźnienia. Szablon ok, ale jak weszłam do się wystraszyłam że mi ktoś linki w „ulubionych” pozamieniał

  10. cicicada pisze:

    a jak już będziesz tą milionerką to pamiętaj proszę o starych poczciwym koleżankach-blogerkach;)
    a szablonik bardzo bardzo mi się podoba, ale to pewnie dlatego, że uwielbiam dobrą kawę i herbatę:)

  11. postal pisze:

    stary szablon podobal mi sie bardziej. ten jest taki… szablonowy. jakby sciagniety z internetu, tamten mial dusze :-P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s