trochę jak ten pies

Zacznę od pozdrowień dla osób/osoby, które odnalazły mój blog, wpisując w wyszukiwarkę hasło „obrzydliwe zdjęcia pijaków i meneli” :D

WCZORAJ:

Zawsze mam okres wtedy, kiedy ma się wydarzyć coś ważnego. Kiedy przydałby się nienaganny wygląd i pewność siebie. Dzisiaj na ten przykład mam spotkanie „biznesowe”, na którym mi bardzo zależy, a samopoczucie mam denne i wygląd zapewne też nienajlepszy. Waga skoczyła w górę 30 deko. Zaklinam swój tłuszcz, aby okazało się, że ten skok to przez jakąś wodę w ogranizmie z powodu łokresu czy coś, bo jak nie to się lekko wkurzę. No i tak czekam na to spotkanie i czekam, ciekawa jestem co będzie i czy mi się wszystko uda.

Samopoczucie mam też denne, bo mnie jedna klientka z glebą zrównała i naprawdę było mi strasznie przykro. Ale może to tylko moje zło do mnie wróciło, bo tego samego poranka ja zrobiłam prawdopodobnie podobą przykrość pewnemu weterynarzowi. No bo, proszę ja Was, leczę moje zwierzęta w klinice weterynaryjnej należącej do dwóch synów i ojca. I jak synowie są naprawdę w porządku, przyjemni i fachowi, tak starego ojca nie trawię. Facet powinien być na słodkiej emeryturze, jest ślepy, ręce już nie te, a przy tym jest zdziwaczały i po prostu, zwyczajnie, bez owijania w bawełnę CHAMSKI. Jego uwagi do klientów są naprawdę nie na miejscu, no nie znoszę go. Za każdym razem, kiedy byłam tam i on mnie obsługiwał, byłam skrajnie niezadowolona. Śmiał się ze mnie, nie chciał zbadać kota, dawał rady, które ja sobie dawno w necie wyczytałam i wcale nie były skuteczne. Ba! Jak pojechaliśmy szczepić Kulkę zaraz po decyzji o adopcji, to koleś nie mógł znaleźć leku w szafce i kazał Niedźwiadkowi szukać, bo on nie widzi. Jak sprzedawał tabeltkę na odrobaczanie, to kazał nam szukać jak ją dawkować naszemu kotu, bo on nie pamięta. A jak robił małej zastrzyk, to aż zapiszczała. No nie ufam mu i mu więcej moich zwierząt nie powierzę. Więc kiedy otworzył mi wczoraj rano, zapytał z czym przyjeżdżamy i już chciał książeczkę, żeby dawać Wąsatemu zastrzyk, to się zbuntowałam i zapytałam, czy są lekarze [starszy pan jest technikiem weterynarii, nie lekarzem], bo wolałabym, żeby ktoś mojego kota osłuchał i obejrzał, zamiast dawać mu bez sensu zastrzyki. Strasznie się facet obruszył i obraził, kazał nam czekać w takim razie w poczekalni. Oczywiście miałam mega wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony chyba miałam rację. Może nie do końca ubrałam to wszystko w odpowiednie słowa, może dałoby się wymyślić jakiś sposób, by lekarze zbadali kota, a nie on, bez robienia przykrości, ale na tyle tylko było mnie stać z zaskoczenia. A poza tym, mamy kapitalizm czy nie mamy? Chyba mam prawo decyzji, skoro jednak za usługę PŁACĘ. No w każdym razie całkiem możliwe, że nieprzyjemna pani była moją karą za nieprzyjemne potraktowanie tamtego pana.

[parę godzin później]

Samopoczucie jakby lepsze. Podpisałam umowę, więc wychodzi na to, że rozszerzam swoją działalność o coś nowego. W lipcu szkolenie, a w sierpniu ruszam z drugą gałęzią. Oczywiście czuję dreszczyk, ale póki co jest więcej dobrych emocji niż złych. Jestem podekscytowana chyba nawet :D

Poza tym miałam dla równowagi klientkę, która podniosła mnie na duchu. Przyszła do mnie z problemem, który nie do końca umiała nazwać, ja go odcyfrowałam, podałam rozwiązanie i Pani powiedziała, że są w naszym mieście różne specjalistyczne sklepy, ale panie które tam sprzedają nie posiadają żadnej wiedzy, a ja wiedzę mam i ona na pewno będzie do mnie wracać. Balsam na me skołatane nerwy i bodziec, by wierzyć bardziej w swoją wiedzę i umiejętności. Ciągle mam z tym problem.

A Wąsaty chyba zdrowieje, oczka coraz lepsze, coraz mniej sapie, kazano nam obserwować i w razie potrzeby przyjechać na ostatni zastrzyk w piątek. Ale sama nie wiem, czy jechać czy nie, w końcu nie mogę mu osłuchać oskrzeli ani nic. Zobaczymy.

Kulka rośnie jak na drożdżach. Przepoczwarza na naszych oczach. Z małej, nieporadnej Kulki, z bobasowym brzuchem i bobasowym chodem, staje się coraz smuklejszą i zwinniejszą kotką. Z Wąsatym bawią się jak dzieci, ganiają po domu. A ona sama Wąsatego prowokuje, poluje na jego ogon i gryzie w uszy. Przesłodkie. Wąsaty dzisiaj przyszedł mnie obudzić. Najpierw miauczał, a potem położył się przy mojej głowie, żebym wtuliła się w niego jak w poduszkę i głaskała, a on sobie mruczał. Dla takich chwil warto żyć, hehe. I dlatego warto mieć koty. Ich miłośc nie jest tak wprost, jak miłość psia, na gest oddania trzeba się nieraz długo naczekać, ale kiedy już się pojawia, to naprawdę znaczy bardzo wiele. Ja się za każdym razem wzruszam, w każdym razie.

DZISIAJ:

Zaklinanie tłuszczu pomogło. Okazało się, że to chyba była jakaś woda czy coś, bo dzisiaj ważę jeszcze mniej niż przedwczoraj. Czyli wszystko działa jak trzeba.

Zeschizowałam się wczoraj, że Sis czyta mojego bloga. I to tak na poważnie. Wpadła wczoraj do mnie i korzystała z laptopa, a na laptopie w historii na pierwszym miejscu adres mojego blogusia… Więc albo czytała [na moim liczniku wejść nawet widziałam, że ktoś z mojego miasta wszedł, ale potem to znikło, a zniknąć nie miało prawa], albo ja się tylko schizuję. Sis, jak czytasz, to mi o tym powiedz, błagam Cię ;)

W każdym razie Sis wpadła na pogaduchy i bardzo skróciła mi dzień pracy, bo czas leciał jak szalony. Ani się obejrzałam, a już można było zamykać i wracać do domu. Lubię to.

Urodziny Niedźwiadka minęły niestety bez fajerwerków, które chciałam mu sprawić. Zmieniam leki, mam fatalny okres, miałam dużo stresów tego dnia i wróciłam wypluta totalnie z sił. Ale świętowaliśmy chociaż w taki sposób, że zjedliśmy pyszną potrawę z wołowiną [wołowiny u nas w domu nie było jeszcze nigdy] i popiliśmy winem, takie preludium do leniwych i miłych wieczornych chwil w pieleszach. Z kociarnią ;)

Zdecydowaliśmy, że zawieziemy Wąsatego na jeszcze jedną wizytę i badanie i niech weterynarz sam decyduje, czy podać jeszcze jeden zastrzyk. Oczywiście był to dla nas stres, dla Wąsatego jeszcze większy, ale ten ich ojciec od razu wiedział, że jego nie chcemy, więc zawołał syna. Poszło szybko, gładko, zastrzyk był konieczny, ale powiedziano, że więcej nie trzeba,  dokupiliśmy tabletkę na odrobaczenie i całą drogę powrotną obiecywałam Wąsatemu, że to był już naprawdę ostatni raz :D Ale zdrowieje, zdrowieje, skubaniec. Wczoraj wieczorem się na mnie obraził. Bo tak na co dzień nie chce mi się wojować z niechęcią Wąsatego do zabiegów pielęgnacyjnych, ale jak się już zbiorę, to chcę mu zrobić wszystko na raz. Wczoraj wszystko na raz było. Od upału i nagrzanego ciałka pod pachami porobiły mu się dredy, które trzeba było wyciąć. Potem rozczesać całe futerko. Potem podać pastę odkłaczającą, a na koniec umyć oczka. Jak wiadomo, Wąsaty NIENAWIDZI tych wszystkich rzeczy, dlatego darowałam mu już obcinanie pazurów :P Ale czuję, że w ten weekend oba kociaste wpadną w me zwinne dłonie kociej manikiurzystki. Wystawiam na poważną próbę tę moją Kocią Miłość :P

Mama przejęła się moim wczorajszym przybiciem, więc dzisiaj zajrzała na pogaduchy. Wkurzyła się na to babsko strasznie i kazała mi odpowiadać pięknym za nadobne i nie dać się zdeptać. Heheh. Nie daję się, już mi dzisiaj trochę przeszło, bo powiało pozytywną energią, a pomijając moje kobiece dolegliwości, zauważam ogólny wzrost energii życiowej, potrzebuję mniej odpoczynku, żeby zregenerować siły, potrzebuję mniej paliwa, żeby jechać i czuję całkiem znośną lekkość bytu [fizycznego bytu :D]. Oby tak dalej, a jeszcze parę dni i ogłoszę Wam dobicie do kolejnego małego celu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „trochę jak ten pies

  1. Łucja pisze:

    Nice! Co wpis to fajniejszy :D Lubię! Masz trochę biegania z kotowymi, ale tak co prawda to prawda – jak one, żadne zwierzę kochać nie potrafi :) Choć to miłość ostrożna jest i trudna, mimo wszystko nie do podrobienia. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. gdyrozumspi pisze:

    Nie dziwie,że panikujesz. Ja bym nie chciała,żeby ktoś o moim blogu wiedział.
    Kiedyś byłam za mało ostrożna..i nie wiem co kto kiedy przeczytał. Teraz mam nadzieje,że tego bloga nikt nie odkopie ze znajomych i rodziny :)

  3. gdyrozumspi pisze:

    A gdzie Madź sprawdzasz: kto z jakiego miasta wszedł. Aż mnie to zaciekawiło :P

  4. singluje pisze:

    No chwal się koniecznie :)) cudownie czytać takie dobre wieści :))

  5. FreeSpirit pisze:

    Z pewnością Twój blog wyskoczył jako pierwszy po wpisaniu tego w wyszukiwarce;P
    Co do kotów to zgadzam się w pełni, nic nie daje tyle radości co koci odruch czułości. Wdrapie się na kolana, wepchnie pod łokieć, karze posmerać po główce, wytrąci łyżkę z reki gdy akurat coś jem, ach uwielbiam to. Naprawdę!
    Ja mam patent na obcinanie pazurków! Kota trzyma mój facet, ja trzymam każdą łapkę po kolei i obcinam. Kociak oczywiście protestuje, i próbuje się wyrwać memu lubemu. Po wszystkim biorę kota i mówię „już po wszystkim Maniuś, już Cię uratowałam:D”, potem kot chodzi obrażony na mego faceta, no bo przecież to on go trzymał! :D

  6. cicicada pisze:

    ha ha.. no wiesz co? ladnie to tak sobie statystyki nabijac kosztem biednych meneli?;)
    a z opierniczeniem „lekarza” – popieram. w koncu klient nasz pan, wiec masz prawo zadac tego za co zaplacilas, a co!

  7. innam pisze:

    Wystarczy wstawić sobie na stronę jakiś licznik wejść – możesz tam sobie sprawdzić IP. A jeszcze łatwiej wstawić sobie ten licznik z krajami, tam po wejściu na stronkę masz od razu pokazane z jakich krajów i miast wchodzono.

  8. Toja Oszołomska pisze:

    Fantastyczne te opowieści o Twoich kotkach. Ktoś kto tak lubi zwierzęta musi być dobrym człowiekiem.

  9. selywina pisze:

    Wcale nie potraktowałaś źle tego Pana, masz prawo wyboru. W ogóle w życiu mamy prawo wyboru Madziunia, nie musimy brać tego co jest, tylko to na co mamy ochotę:)

  10. agent pisze:

    ROTFL @ obrzydliwe zdjęcia pijaków i meneli. Padłem :D

  11. Od czasu do czasu trzeba komuś wygarnąć, tak myślę! Tymbardziej jak się temu komuś należy ;)

  12. A w ogóle to zapomniałam napisać, że rozwalił mnie ten kręcący się pies :D :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s