gorunc straszna

Ależ ukrop! Chłodziłam się cały ranek w jeziorze, a mimo to spływam potem i cała sie kleję. Miałam jakiś kilkudniowy zastój w spadku wagi, zaczęłam się już nawet frustrować. Tłumaczyłam sobie, że to dlatego, że się sportuję, może mi mięśnie rosną, a jak powszechnie wiadomo, mięśnie cięższe niźli tłuszcz. No ale dzisiaj nareszcie coś drgnęło i stoję o krok od kolejnej bazy.

Godzinę pływania uskuteczniamy codziennie. O dziwo, coraz częściej są razem z nami na plaży inni ludzie, widocznie też szukają samotności w przyjemnych okolicznościach. Dzisiaj napotkałam też kaczuchy, całą rodzinkę. Takie jakieś odważne były, wnioskuję z tego, że są regularnie dokarmiane przez bywalców, taka ufność się znikąd nie bierze. Przyjemnie było poobserwować. No i wracam do pływackiej formy, zwiększam objętość płuc, a poranne słońce jest na tyle intensywne, że tułów mam w kolorze… no jak na mnie, to całkiem fajne toffi :D A piegów mam tyle na pysku, jak jeszcze nigdy w życiu. Całe szczęście ekspansja nie objęła jeszcze całej twarzy, ograniczyła się do nosa i górnej części policzków [i parę widocznych tylko dla mnie na czole :P]. A propos policzków… Jak se dobrze użyję bronzerów [brązerów jakoś źle mi wygląda] i rozświetlaczy, to wyglądam, jakbym miała kości policzkowe! Dziw nad dziwami :D No, ale nogi dalej białe [podobnie jak brzuch], a mi się nie chce z tym nic robić.

Niedźwiadek mnie zaskakuje każdego dnia. To, że codziennie robi mi obiady, to jedno. Ale to, że wczoraj posprzątał dwa pomieszczenia na niemalże moich standardach, to że dzisiaj wstał pół godziny wcześniej i zmywał naczynia to coś naprawdę niespotykanego :D Mam nadzieję, że tak już zostanie, hehehe.

Kociaste ledwo zipią w te upały. Leżą rozwalone na najchłodniejszych częściach podłogi i ani łapą, ani ogonem. Aktywność rozpoczynają dopiero po zachodzie słońca, wtedy jakoś znośniej. A ja bez wiatraka bym dzisiaj nie zasnęła. No masakra.

Sis dokarmiła moje cieniowe uzależnienie. Postanowiła pozbyć się dużej części swojej kolekcji, więc zaproponowała mi, iż przekaże mi nieużywane już przez siebie cienie. No ja się spodziewałam, że będzie tego dużo. Ale nie aż tak! :D Musiałam wymyślić jakiś plan na przechowywanie tego wszystkiego, a potem jakiś plan na to, by wszystkiego po kolei użyć. Tak więc każdego dnia eksperymentuję z nowymi kolorami, co sprawia mi niezłą frajdę. Fajnie się bawię i nieraz jak ten Smeagol, Gollum biedny, wyciągam jakiś cień i oglądam go, pieszczę zgarbiona i szczepczę „maj preszysssss…”. Jedno jest pewne. Nie kupię sobie żadnego cienia do powiek przez najbliższe 10 lat. Albo i 20 :) I muszę uważać na pastele. Bo jak na cerze córki młynarza wyglądają one świeżo i zdrowo, tak na opalonej twarzy nabierają cech tandety i wulgarności. Pastele zostawie na bledsze czasy.

A Starą Zza Ściany mam ochotę zabić, normalnie gołymi ręcami. Jak to się dzieje, że ona zawsze, kiedy wstaniemy rano, szykujemy się do wyjścia, a w końcu wychodzimy, ma rozwalone drzwi na całą szerokość? A jak wracamy z jeziora, to już są zamknięte. A kiedy zbieramy się po jeziorze do wyjścia do pracy, znowu są rozwalone? Co za menda wstrętna, podsłuchiwaczka cholerna. Plota obrzydliwa, żywiąca się relewacjami z czyjegoś życia. No po prostu tracę cierpliwość. Mam w głowie plan, żeby kiedyś zadzwonić na policję, jak będzie miała tak drzwi otwarte, powiedzieć, że podejrzewam włamanie. Bo kto normalny otwiera na całą szerokość drzwi od mieszkania w BLOKU o 6.30 albo 23.00…Może jak wpadnie do niej policja, to przestanie tak robić :D Pewnie i tak nigdy tego nie zrobię, ale samo myślenie o tym sprawia mi przyjemność.

Czas na kawę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „gorunc straszna

  1. zwidokiemna pisze:

    my mamy za ścianą sąsiadów potocznie zwanych bucami… to że za ścianą przy której śpi Po a oni mają tam kuchnię, w której się tłuką niemiłosiernie w środku nocy jestem w stanie zdzierżyć, ale to, że ludzie na dzień dobry bulgotają coś pod nosem już nie bardzo… dlatego zaprzestaliśmy z nimi jakiegokolwiek kontaktu… a jest to trudne, bo nasze tarasy dzieli tylko mały płotek… efekt jest taki, że jak my na taras wychodzimy to oni uciekają i zasłaniają okna… no jakieś normalnie aspołeczne ludzie… więc w sumie nie wiem co lepsze, takie co to podsłuchują czy takie co to się boją :)

  2. Łucja pisze:

    ojacie. wybyłaś gdzieś czy masz jezioro jakoś blisko siebie? [chyba jestem jeden post w plecy, głupio pytam?]
    Też sobie pływam a co, ostatni dzień dzisiaj, niestety.
    Uwielbiam Twoje posty, jak mamę kocham :D
    brązerów – i jeszcze przeciągle, brzmi jak totalnie obcy wyraz :D
    Niech dobra passa trwa! :):*

  3. bardziej pisze:

    Lubię Cię, młoda, wiesz!
    Cienie – należy pamiętać, żeby je używać :) Obecnie szukam różu i kobiety, która zrobi mi oczyszczanie manualne twarzy, co by korektora (brzmi po polsku?) nie używać (bo nie umiem).
    A gorunc jest! Może jutro się ochłodzi do 25?

  4. jestesczesciamnie pisze:

    U mnie też gorunc straszna :D
    Co do cieni, to na święta zostałam obdarowana paletą xxl z sephory i nie zużyłam nawet jednego cienia do końca!
    Ja mieszkam w bloku, sąsiedzi to głównie starsi ludzie a co za tym idzie strasznie wścibscy i wredni ;/ ale nauczyłam się odpowiednio z nimi obchodzić :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

  5. gdyrozumspi pisze:

    Na szczęście dzisiaj gorunc mniejszy :)
    W mieście, z którego pochodzę miałam identycznie. Upierdliwi, wścibscy sąsiedzi, którzy nie rozumieli,że młodość rządzi się swoimi prawami. A tutaj na wynajmie? nikogo nic nie interesuje, nawet większości sąsiadów nie znam

  6. Moja znajoma ma w bloku sąsiada, który ma drzwi od mieszkania otwarte niemal 24h na dobę, ale podobno chory psychicznie jest, więc może tej Waszej sąsiadeczce też coś dolega :P

  7. cicicada pisze:

    moze kupicie tej Waszej sasiadce psa? bedzie miala przynajmniej zajecie;p

  8. FreeSpirit pisze:

    Doprawdy powiadam Ci, że nie wytrzymałabym nerwowo z taką sąsiadką! Moja tylko sama do siebie puka, a potem szarpie za klamkę:D
    I podziwiam za to pływania! Ja kurna biegam niby, ale w te upały coś nawaliłam i zdycham z mym kotem na podłodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s