great day

Od wtorku śmigamy na kijkach w pobliskim lasku(powinniśmy byli od poniedziałku, ale trzeba było Kulkę zaszczepić, to już odpuściliśmy].  Niektórzy znajomi się z nas śmieją, że to sport dla emerytów, ale nie wiedzą chyba, jak może boleć całe ciało po takim jednym godzinnym treningu, co dowodzi, iż przy tej formie ruchu pracuje mnóstwo, mnóstwo mięśni, zarówno dolnej, jak i górnej części ciała. Mnie na ten moment boli tyłek, biodra, boki i plecy w okolicach łopatek. W ruchu bolą łydki. Wczoraj bolały ramiona i uda. Bardzo przyjemna forma, tym bardziej skuteczna, że na telefonie u Niedźwiadka mamy aplikację, która mierzy pokonywaną odległość, tempo marszu, ilość spalanych kalorii itd. Niesamowicie motywujące, szczególnie kiedy jest tak fatalna pogoda. Dzisiaj autentycznie walczyłam ze sobą, bo za oknem deszcz i ciemno, ale zdecydowałam, że pójdę. Świat zachował się dokładnie tak, jakby chciał mnie za tę decyzję nagrodzić. Jak tylko weszliśmy do lasu, zaczęło się przejaśniać, a potem świecić piękne słońce. Magiczne widoki, kiedy z drzew kapią złociste krople, a spomiędzy liści padają jasne promienie słońca. Normalnie las rodem z Władcy Pierścieni, a miejscami takie robinhoodowskie Sherwood. Uwielbiam. Na ziemię ściągały mnie tylko komary, których nie ma tak rano jakoś specjalnie wiele, ale jak już są, to takie pijawy, że nieraz jak jakiegoś zgniotę w akcie samoobrony, to ręce mam pokrwawione tym brutalnym mordem :D No i inne robale, od czasu do czasu pajęczyny. Wczoraj świeżo zdechły kret ;) Ot, uroki przyrody. Na ścieżce spotykamy nieraz jakichś biegaczy czy spacerowiczów z psami, całkiem sporo osób preferuje ruch o poranku. Tylko do pracy ledwo się wyrabiam, muszę rano nieźle gonić ze wszystkim. Hehe.

W przyszłym tygodniu będę miała szkolenie, nie mogę się już doczekać, bo wymyśliłam sobie, że pomiędzy szkoleniem a rozpoczęciem drugiej gałęzi działalności zrobie sobie z 2 dni urlopu. Tej działalności też się nie mogę doczekać, bo mam wrażenie, że wprowadzi trochę zmian w mój tryb pracy. No oby! :D

Posłałam Niedźwiadka do gniazda żmij – poprosiłam, żeby oddał za mnie książki w 3 tygodnie po terminie :D Mam nadzieję, że go tam nie zjedzą, hehehehe. No ale co, ja naprawdę nie mam kiedy :D

I wiecie co, chyba nic więcej u mnie jak na razie. Koty szaleją, bo temperatura spadła, a im w tych futrach w takim zimnie w sam raz, więc rozrabiają co nie miara. Mi w tym zimnie też nienajgorzej, ale bym jeszcze trochę chętnie popływała tego lata. Nie mam żadnego życia towarzyskiego, bo moje jedyne towarzystwo prowadzi swoje życie towarzyskie w trybie urlopowym, zupełnie niezgodnym z moim trybem życia, a także często poza granicami województwa. Także praca-dom, ewentualnie czasem dla relaksu towarzyszenie Niedźwiadowi w zakupach. Mimo wszystko jest dobrze. Żeby mnie tylko zakwasy przestały łamać, to będzie cudnie!:D

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „great day

  1. FreeSpirit pisze:

    Jestem chyba masochistką, bo uwielbiam mieć zakwasy!:D Także ten, zazdroszczę Ci Twoich;)

  2. she pisze:

    Mogę prywatę urządzić? Ktoś mnie tutaj pytał czy bywam w sieci gdzies na stałe. Nie wiem czy na stałe, ale pojawiłam się na http://tylkoja.wordpress.com Jakby ktoś zatęsknił, to zapraszam

  3. jestesczesciamnie pisze:

    Trzymam kciuki, żeby druga gałąź przyniosła same pozytywne zmiany :)) a urlop musi być :)

  4. Toja Oszołomska pisze:

    Wciąż się przymierzam do spacerów z kijkami, może się wreszcie zmobilizuje czytając o Twoich wyczynach :D

  5. bardziej pisze:

    A ja bym się nie spodziewała, że to takie sportowe jest to chodzenie z kijkami.
    A w ogóle jak Ty to robisz, że znajdujesz na to czas? Wiem, głupio brzmi.

  6. innam pisze:

    Wstaję codziennie o 6.00, do pracy mam na 10.00 :)

  7. cicicada pisze:

    kijki, plywanie… nie no… zaczynasz mnie motywowac do tego, zeby tez w koncu ruszyc swoje dupsko

  8. anscara pisze:

    gratuluję konsekwencji w prowadzeniu zdrowego/sportowego trybu. JA chwilowo z tym zaniemogłam i nie mogę sie zmobilizować żeby do tego powrócić ;) Tymczasem, jak najwięcej „great day’s” życzę :))

  9. serdunio pisze:

    ekhem, pytal. to bardzo lagodnie ujelas :)

  10. serdunio pisze:

    ja w zasadzie nie wiem czy ci zazdraszczam zapalu… jak widze ze z wlasnej woli o 6wstajesz to sie bardzo staro poczulam… ;)

  11. purplehair pisze:

    No, szacun za wstawanie o 6 rano bez przymusu :)
    I za te 10 kilo, jesteś na białkowej? Rany, ja nie mogę zgubić nawet dwóch kg;/
    Filmik pierwsza klasa, puściłam go dalej tak mi się spodobał :)
    buziaki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s