fatkiller

Coż to się stało, że ja tak nic nie pisałam ostatnio? Nie to, żeby jakoś wiele się działo, no ale o czymś tam napisać zawsze mogłam, a tu nic. Hmmm…

Miałam parę dni urlopu, na szczęście Pan Przeszkalający poszedł mi na rękę nieproszony i przestawił datę swojego przyjazdu, więc miałam dłuższy weekend i naprawdę było to bardzo przyjemne uczucie. Spędziłam czas półaktywnie, półleniwie. Nawet podjęłam się organizacji większego grilla, z którego wyszedł mniejszy grill [zaprosiłam oprócz standardowego składu jeszcze Młodego z koleżanką, ale nie mogli wpaść], ale co się narobiłam to moje. Wymyśliliśmy z Niedźwiadkiem, że dla naszej półwegetariańskiej paczki najlepszym rozwiązaniem będą szaszłyki. Narobiliśmy tych szaszłyków całą mnogość. Do tego piweczko. Moje pierwsze samodzielne rozpalanie grilla i przyrządzanie potraw z gilla skończyło się tym, że pierwsza porcja szaszłyków została brutalnie zwęglona ;) Wieczór był bardzo udany, chociaż od południa pogoda straszyła mnie burzami, myślałam już że nic z tego nie wypali. Ale uparłam się i wypaliło – pokropiło chwilke dwa razy i nic większego się nie stało. Wstawiłam się nawet tymi cudnymi piweczkami, poluzowałam poślady i naprawdę sympatycznie spędziłam czas. Następnego dnia towarzyszył mi tylko lekki niepokój – to chyba jakaś dojrzała forma kaca, co nie? :D

Powrót do pracy nie był jakiś strasznie ciężki, wręcz przeciwnie. Po powrocie czekały na mnie bowiem nowe wyzwania, a po odpoczynku miałam jeszcze więcej zapału do tego wszystkiego, ba! Zaczęło mi nawet brakować tego napiętego codziennego harmongramu. Do końca tego tygodnia będą się odbywały drobne przemiany, ciekawa jestem co będzie dalej.

Oczywiście dalej trenujemy o poranku. W czasie urlopu pozwalałam sobie pospać godzinkę dłużej, ale to tylko umocniło mnie w przekonaniu, że moją porą treningów jest wczesny poranek. Potem robi się za gorąco, za jasno, za… żywo [na ulicach], jakaś taka niechęć nachodzi, bo i dzień się później zaczął, i gdzieś zanika ten specyficzny treningowy klimat świata budzącego się po nocy. Chyba naprawdę zaczęłam to lubić, te wczesne poranki i tę rześkość powietrza. Zaczęłam też sobie szukać urozmaiceń typu audio, bo moja playlista mp3 zaczęła mnie już poważnie drażnić. Zaczęłam wykorzystywać swoją komórkę. I jak do tej pory uważałam, że wystarcza mi, żeby mój telefon dzwonił i odbierał smsy, tak powoli zmieniam nastawienie. Zaczęłam bowiem słuchać w komórce radia. Naturalnie Trójeczka. I pan Wojciech Mann o poranku, który rozbawiał mnie nieraz tak, że śmigałam po tym lesie z uśmiechem na ustach. Słuchając radia zdałam sobie sprawę, że najbardziej w tym wszystkim kręci mnie część mówiona, a stąd już prosta droga do audiobooków. Dzisiaj był pierwszy trening z audiobookiem i jestem w siódmym niebie. Nie czujesz, że trenujesz :D Wciągam się w historię i nawet nie zauważam, kiedy mija mi 1,5 godziny. A wierzcie mi lub nie, ale dzisiaj pot zalewał mi oczy, coś fatalnego. W ogóle ostatnie tygodnie to masakra, nigdy w życiu się tak nie pociłam, jak teraz. Ta wilgoć i upał mnie dobijają. No i pająków coraz więcej, niemal na każdym krzaku. Chyba idzie jesień…

Moje treningi dają mi już całkiem namacalne efekty. Mieszczę się w spodnie, które ostatni raz wchodziły na mnie jakieś 2 lata temu. Zrobiłam sobie przegląd spodni i wyszło na to, że z jednej pary wychudłam już całkiem [oddałam mamie], a dwie następne są w kolejce, ale jeszcze je zachowam, bo w sumie są podniszczone, jak się zimno zrobi to może będę w nich trenować. Za to zyskałam chyba z 7 [starych:D] par, a następne 7 czeka w kolejce na następne zrzucone kilogramy. Jaram się tym ostro, bo zaczynają ze mnie spadać nawet spodnie, w których rozpoczynałam treningi. A wtedy były dobre/lekko ciasnawe. Co więcej, wyglądam naprawdę dobrze w moich aktualnych ciuchach, już nie patrzę na siebie z obrzydzeniem, bo w odbiciu widzę całkiem kobiece kształty. Wciąż jeszcze bardzo tłuste, ale odzyskałam talię, a co za tym idzie figurę klepsydry [muahahaha, nie wiem czy sobie za bardzo nie fantazjuję, ale Niedźwiadek mi tak ciągle powtarza, no to próbuję w to wierzyć:D]. Moje uda zdecydowanie zyskały na jędrności, zeszczuplały mi łydki, ginie gdzieś drugi podbródek. Na moje palce znów zaczęły się mieścić stare pierścionki. Strasznie dużo to wszystko dla mnie znaczy. Wracam do siebie. Do swojego dawnego ja. Tęskniłam za tym bardzo.

W diecie trwam. A jakże. Nieraz mam silne napady, że zjadłabym wszystko co się nawinie, ale w naszym nowym, zdrowym trybie życia nie ma za bardzo takiej opcji. W domu nie ma nic, co można by zjeść na taką okoliczność. Ino dozwolone produkty. Gdzieś w okolicach weekendu będzie ciężki test, jeszcze nie wiem, jakie podejście do tematu obiorę, w każdym razie będzie imprezka z okazji okrągłej rocznicy rodziców, będzie pewnie mnóstwo dobrego jadła. Nie wiem co wymyślę, jaką taktykę. Zobaczymy. Dzisiaj w nocy śniło mi się, że zjadłam wielką pakę lodów. Sen uchronił mnie przed zaspaniem na ćwiczenia, bo obudziłam się jak oparzona z poczuciem winy i paniką, że muszę iść ćwiczyć, żeby to natychmiast spalić. Nie mam chyba jeszcze obsesji, chodzi bardziej o to, że totalnie podnieca mnie spadająca waga. I wiem, że takie odchyły mogą proces spowalniać. A ja muszę to widzieć, muszę widzieć na wadze, że moje wyrzeczenia i trudy przynoszą efekty. No.

I nazwijcie mnie infantylną, ale wciągnęłam w dwa dni dwa sezony jakiegoś serialu dla młodzieży w wieku 15-17. Moja refleksja z tego jest taka: amerykańska młodzież uprawia więcej seksu niż ja przez całe moje życie :) Hehhehe.

A reszta jest milczeniem :P

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „fatkiller

  1. iwcia pisze:

    co za serial?

  2. she pisze:

    Jak ja Ci zazdraszczam tego samozaparcia w treningach! Żebym miała choć z 10 dag takiej woli…

  3. wzsm pisze:

    dżizas….ile Ty masz tych spodni??
    i doskonale rozumiem (i podzielam) doznania z początku dnia.

  4. wzsm pisze:

    i co – do wuja wafla – że nie mogę dodać komentarza bez logowania? buuuu.. w dodatku rzuca mnie na stronę Dzidzi, widzisz to? wtf?

  5. Toja Oszołomska pisze:

    Rozumiem Twoją ekscytacje spadkiem kilogramów. Wciąż malejąca cyfra na liczniku wagi to największa motywacja i nagroda:) Podziwiam wytrwałość.

  6. singluje pisze:

    Ja mam w szafie całe zestawy ubrań w rozmiarach od 36 do 40, bo ostatnie dwa lata przeszłam taką ewolucję, oczywiście wzwyż… I teraz próbuję to odwrócić, ale idzie taaaaaaaaaaaaaak ciężko, w zasadzie bez sukcesów… także zazdroszczę samozaparcia.

  7. purplehair pisze:

    Dobrze, że napisałaś cokolwiek, bo już zaczynałam się martwić.

  8. jestesczesciamnie pisze:

    Ja też na przełomie dwóch lat „urosłam” ;/ ale nie mam tyle siły i zaparcia, żeby zacząć regularnie ćwiczyć :) więc podziwiam i dopinguję tym bardziej! :)

  9. Fatkiller, jesteś boska! :D A w serialach to każdy z każdym się seksi, zawsze mnie to przerażała świadomość, że tak może dziać się naprawdę ;)

  10. Kylinn pisze:

    Ja też zazdroszczę Ci tej konsekwencji w treningach, sama się do czegoś takiego przymierzam, ale jakoś do tej pory nie wychodzi :(

  11. gdyrozumspi pisze:

    Nie do wiary :P właśnie dzisiaj obejrzałam pół drugiego sezonu, oczywiście to wszystko przed tym jak weszłam na Twojego blo ;)

    Eee tam infantylna. Nazwałabym to formą przyjemnego odmóżdżenia :P

  12. Łucja pisze:

    seks jest spoko xD
    [wypowiedź na poziomie wspomnianych seriali ;p]

    jesteś zawzięta, dążysz do celu – jesteś super, InnaM :) powiedz to sobie patrząc w lustro. :)

  13. anscara pisze:

    awkward daje nawet radę! :D chyba tez rozważę jakieś audiobooki, tylko że musze dokupić słuchawki do odtwarzacza, bo mi sie popsuły :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s