bez tytuU

Mama dała mi w prezencie robota kuchennego. I wcześniej zegarek. Oba prezenty skomentowała, że to na poczet zbliżających się urodzin. Oczywiście wszystko, co od niej kiedykolwiek dostaję, a nie jest w zimie, jest na poczet zbliżających się urodzin [w zimie jest na poczet mikołaja]. Zegarek. Że niby czas leci, nie? A się nie młodnieje. No spoko, zegarki daje się na urodziny. Ale ten robot kuchenny mnie zabił. Naprawdę jestem już w takim wieku, kiedy w prezencie daje się roboty kuchenne? A tak poważnie, to był najbardziej trafiony prezent we wszechświecie. Teraz prawie codziennie na śniadanie jest szejk z kefiru, owoców, płatków owsianych i otrębów, a każdy inny posiłek musi zawierać w sobie coś, co można zblendować albo zmiksować w malakserze. Robię też domowe lemoniady, blendując całe cytryny [bez skórki] razem ze słodzikiem, a potem z wodą. Idealny prezent dla grubasa na diecie [tak zwanej, bo jak na razie dietowanie idzie mi ciężko i wciąż marzę o orzechach w czekoladzie tudzież lodach w każdej odsłonie, a od czasu do czasu daję niestety upust żądzom – mam nadzieję, że wkrótce powrócę do zeszłorocznej twardości charakteru, bo jak do tej pory spadło mi tylko 3 kilo…].

Za to odwiedziłam fryzjera. Po 14 miesiącach. Się było wstyd przyznać, że tak dawno się strzygłam, ale za to pani fryzjerka zrobiła mi rewolucję na głowie, którą ma zamiar mi jeszcze pogłębić. Moje włosy za łopatki zostały ścięte do takiej długości [krótkości!], w jakiej jeszcze nigdy nie były. Na początku zareagowałam lekkim przerażeniem, ale w miarę obcinania, suszenia i układania przekonywałam się do pomysłu. Generalnie, fryz odjął mi chyba z 10 lat, Niedźwiadek jest zachwycony, a ja na etapie adaptacji. Ostateczny test pomysłu nadejdzie z pierwszym myciem i tak zwanym układaniem, które u mnie oznacza piankę + suszenie włosów z głową w dół :P Nie modeluję włosów, włosy są na ostatnim miejscu mojego codziennego przygotowywania się do wyjścia, nie kręci mnie dbanie o nie i robienie sobie „fryzur”. Ale może będę musiała zacząć, jak się okaże, że po rozprostowaniu modelowania od fryzjera mam na głowie klapniętego mopa. Z tego wszystkiego chyba kupię sobie lakier do włosów…

Na Zielone Łąki odeszła moja Chomica, nad czym oczywiście zapłakałam, bo nie byłabym sobą, gdybym nie zapłakała. Już od dwóch tygodni przeczuwałam, że jej czas się kończy, mniej się ruszała, coraz mniej jadła. Odeszła we śnie, przez co daje mi nadzieję, że nie cierpiała. Krótki pogrzeb na działce i pomarańczowy tulipan na pożegnanie. Fajnie nam razem było, Chomico. Do zobaczenia!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „bez tytuU

  1. cicicada pisze:

    szkoda, ze nie wrzucasz na blo swoich zdjęć, bo chętnie zobaczyłabym Twoją nową rewolucję na głowie… może i mnie by zainspirowała do zrobienia czegoś ze sobą…

  2. Skąd ja znam tego „mopa” na głowie? Hmm, chyba widziałam dziś w łazience;)
    Zwierzątka szkoda…

  3. bardziej pisze:

    no właśnie – zdjęcia by się przydały :)

  4. jestesczesciamnie pisze:

    Szkoda chomicy :(
    I ja od wczoraj mam pół włosów na głowie mniej, najważniejsze że teraz szybciej się myje i suszy :D

  5. selyvvina pisze:

    Witaj znowu M. :) twardość charakteru, to Ty ciągle masz :)

  6. postal pisze:

    gryzonie tak majam, ze czesto i gesto wyciagaja kopyta, nie mozna sie do takiego przywiazywac.

  7. dawna linka-1 pisze:

    Biedna Chomica… Boże, jak ja rozpaczałam po śmierci chomiczka mojej siostry, którego na początku wcale nie chciałam w domu. A później pokochałam go, jak zawsze. To się Twoja mama wstrzeliła w prezent, nie ma co :). Nic tylko korzystać. Zmiana fryzury raz na jakiś czas dobrze robi. Może się nam pokażesz :)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s