zbyt rodzinnie

Chciałabym uwolnić się wreszcie od tego przeklętego „co by o mnie matka pomyślała”. Jestem niewolnikiem tej kobiety, zrobiła ze mnie więźnia, lalkę, za której sznurki pociąga każdego dnia swoim psychicznym terrorem. Chcę uwolnić się od tego strachu i poczucia winy, kiedy „wyda się” coś, co – pewna jestem – w oczach matki uchodzi za obrzydliwe i niegodne. A wierzcie mi, jest tego wiele. Cała moja młodość upływa z tym okropnym uczuciem, oddechem matki na plecach, jej pełnym pogardy głosem w głowie. Nie wiem, jak się z tego wyrwać, jak stać się wolnym człowiekiem i cieszyć życiem bez lęku. Rujnuje mi życie, niszczy mnie, jest czasem tak okropna, że wieczorem płaczę Niedźwiadkowi, że zastanawiam się, czy nie jestem jakimś podrzutkiem. Żadne inne dziecko mojej matki nie jest poddawane takiej presji jak ja.

Spędy rodzinne zawsze wywołują mój głęboki niesmak. Słodko-pierdzące zwroty do mojej bratowej, pochwały dla starszego brata, a dla mnie wredne uwagi, wyśmiewanie i takie nie wprost: „patrz jak twój brat sobie żyje, a ty tu biedę klepiesz, niedorajdo”. Ja wiem, że praktycznie każda rodzina jest poryta, ale moja własna wydaje mi się wyjątkowo chora, czasem matka zachowuje się tak dziwnie, jak psychopatki z filmów Hitchcocka. Wszyscy toniemy w emocjonalnych i psychicznych problemach własnych i matki. Każdy jest tu chory, każdy potrzebuje pomocy, a co za tym idzie – nikt właściwej pomocy nie otrzymuje, bo każdy zajęty jest własnymi fazami. A ja w tym wszystkim świruję, bo czuję presję z jednej strony poradzenia sobie ze sobą i własnym życiem, a z drugiej ratowania zdrowia i życia moich bliskich. Muszę spróbować porozmawiać z Młodym, a potem może z ojcem, ale mam dziwne przeczucie, że niewiele zdziałam.

Z pozytywnych spraw, to rower od 10 lat stojący w babciowej [a teraz mojej] piwnicy, został przywrócony do życia i wczoraj odbyłam pierwszą jazdę próbną w tym sezonie. Bardzo przyjemnie było, naprawdę. Zadowolona jestem bardzo, tylko dzisiaj tak mnie boli tyłek, jakby mi ktoś ostre lanie sprawił. Coś mi się zdaje, że przyzwyczajenie się do siodełka potrwa co najmniej z tydzień. A poza tym, wino rodzynkowe bulka w baniaku, w końcu któreś wino musi wyjść idealne :D

Byłam niedawno na „imprezie”. Impreza skończyła się tak, że o poranku wątroba oświadczyła mi, że nie ma już 20 lat i wolałaby nie bywać tak niecnie podtruwana. Ukarała mnie – z łóżka dałam radę wstać po 18.00. W międzyczasie próbując bezskutecznie dojść do siebie kefirkami, panadolami i innymi nakacowymi specyfikami, które zgodnie, całą wesołą gromadą, wylądowały w toalecie. Się nie zna umiaru, to się tak ma. Szczerze mówiąc, to ja nawet na tę „imprezę” nie chciałam iść, ale tak ostatnio ciągle wszystkiego każdemu odmawiam, to pomyślałam, że może by dać się namówić. Uch. Za dużo było facetów. A komplementy od mężów koleżanek, takie te bardzo emocjonalne, szczere i pełne zapału, wciąż wywołują u mnie takie dziwne lękliwe zawstydzenie. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „zbyt rodzinnie

  1. MagicSunny pisze:

    Też nie znoszę spędów rodzinnych… Tyle, że ja nie daję się wciągać w takie babranie się w moim życiu. Zwykle po prostu odpowiadam pięknym za nadobne. Całe szczęście też, że mamy nie mam toksycznej – zmieniła się i to bardzo, odkąd przyjechała do UK… Buziole ;-)

  2. postal pisze:

    masz taka matke jak moja zona.
    moja zona poradzila sobie z tym wyprowadzajac sie kilkaset kilometrow od niej z prawowitym mezem zamieszkawszy. teraz jest znacznie szczesliwsza, amin.
    wes sie ogarnij i wyjedz do big fuckin’ city

  3. Niestety Ty musisz mamie postawić granice. Powiedzieć stanowczo, że to Twoje życie i masz prawo przeżyć je po swojemu. Możliwe, że będzie obrażona jakiś czas, ale przejdzie jej. Dopóki dotyka Cię taktyka matki, dopóty będzie ją stosować, to jej przewaga.
    Na syndrom dna poprzedniego mam niezawodny sposób – nie piję;) Wolę nie konać, szkoda dnia;)

  4. Furia pisze:

    jak ja bym się chciała tak kolorowo upodlić alkoholowo, sobie wyobraź. bardzo. bardzo bardzo. osz kurwa. tak bardzo.
    ale żeby akcja się działa w moim domu i bez gości w ogóle. jestem stara.

  5. postal pisze:

    wystarczy isc do sklepu

  6. Ania pisze:

    Musiałabyś po prostu się wyprowadzić w zupełnie inny rejon kraju lub zagranicę. Niestety, rozumiem, że to nie jest takie proste. :(

  7. dawna linka-1 pisze:

    To jest naprawdę straszne, jak wielu ludzi nie ma normalnych rodzin, które powinny być wsparciem w każdej chwili życia, a nie obciążeniem. Pracując w szkole, napatrzyłam się i nasłuchałam takich rzeczy, że włos się na głowie jeży. A tak bym chciała, żeby w każdym domu dobrze się działo. Mogę sobie tylko wyobrazić, jakie to jest trudne dla Ciebie. Mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, kiedy zdasz sobie sprawę, że uwolniłaś się od wpływu swojej matki na Twoje życie i zdrowie psychiczne. Zawstydzenie rozumiem, ale w sumie to raczej powinnaś się cieszyć :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s