„dobrze, że jesteś” :D

Skończyłam 27 lat. Okołourodzinowy czas nie mógł się obyć bez typowych przemyśleń w stylu: gdzie jestem, czego dokonałam, do czego zmierzam, czego pragnę. A wszystko podsycane okolicznościami, porównywaniem mnie [i się] z członkami rodziny, znajomymi. No bo weź się nie porównuj. Idziesz ulicą, a tu jak w mordę strzelił stoi Twoja koleżanka z liceum z równoległej klasy, rozmawia przez komórkę, opierając się o dziecięcy wózek, pusty wózek, bo jej pierwsze dziecko jest już tak duże, że właśnie poszło pobiegać [daję chłopakowi minimum 3 lata], a drugie dziecko rośnie w brzuchu i za parę miesięcy wyciśnie się na świat. Albo siedzisz sobie u weterynarza z kotem na zdjęcie szwów, a tu wchodzi Twoja nauczycielka matmy z gimnazjum z córką, którą to córkę nosiła w brzuchu, kiedy ja byłam w drugiej klasie, a teraz ta córka ma jakieś 12 lat. Albo – no to już najgorsze chyba – idziesz sobie, wracasz już, proszę ja Ciebie ze spaceru, a tu jak policzek, uderza Cię widok wychowawczyni z gimnazjum, która teraz powinna dobijać do pięćdziesiątki, a wygląda seksowniej i młodziej niż Ty sama [pasztecie]! Rozmyślania o tym, jak bardzo jałowa jest już ma kobiecość, czy zdążę powić przed menopauzą choć jedno dziecię, pozostawię sobie na jakiś bardziej depresyjny wpis.

Bo dzisiaj humor mam niezgorszy. Mimo zmoknięcia dwukrotnego [po prostu nie da się nie zmoknąć, bo choćby pojawiło się najpiękniejsze słońce, to i tak po wyjściu z domu, góra 10 minut i pada deszcz…], mimo niebezpiecznie zbliżającej się konfrontacji z moją Matką [zaprosiłam ją do siebie i zamierzam przedstawić moje futrzaki], mimo samotności, mimo diety [!] nie świruję.

Coś być może zmierza w lepszym kierunku i daje nadzieję na nowy plan. Na lepsze życie. Oczywiście nie od razu, trzeba być cierpliwym i wierzyć w dobry obrót spraw, bo przecież nigdy nie wiadomo, a my jesteśmy jeszcze w dodatku urodzonymi pechowcami, no ale… ALE. Jest w co wierzyć i do czego zmierzać. Aktualnie wszystko jest u nas okresem przejściowym.

Urząd Skarbowy się o mnie upomniał, wzywał mnie, kazał przedstawiać umowy, łała… Nie ma łatwo. Ciekawe, ile razy jeszcze tam pójdę i ile musi minąć od zamknięcia firmy, żeby przestali się mną interesować :D

Urodzinowe imprezy owszem były, właściwego świętowania było trzy dni. Najpierw tylko we dwoje, potem wespół z rodziną [świętując jednocześnie urodziny Taty i Dzień Matki], a na samym końcu ze znajomymi, co się zresztą skończyło tak sobie.

niespodzianka!

 

Na tym się kończy mój wpis. Tak sobie myślę, że żeby pisać regularniej, potrzebowałabym możliwości swobodnego notowania. Tyle wartych zapamiętania myśli krąży mi po głowie w ciągu dnia, a kiedy siadam, żeby coś napisać, nagle jest pustka.

Nie mogę uwierzyć, że ten blog jeszcze istnieje i że piszę go już ponad 11 lat. A najbardziej nie mogę uwierzyć, że Wy wciąż tu ze mną jesteście. To doprawdy wspaniałe. Ściskam.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „„dobrze, że jesteś” :D

  1. jestesczesciamnie pisze:

    Ja w ogóle nie umiem zdobyć się na długą notkę :) więc i tak podziwiam :)

    Najlepszego! :*

  2. bardziej pisze:

    Najlepszego!
    Z tym zapisywaniem myśli mam tak wielokrotnie. Przeszłam już na ten etap, kiedy spisuję sobie wszystko najpierw w notatniku na pulpicie. Ale łatwiej nie jest.

  3. tylkoja pisze:

    Buziaki urodzinowe! Ja za kilka dni kończę 35… to dopiero „piernikowy” wiek!

  4. kardiowersja pisze:

    wszystkiego najlepszego…
    poniekąd czuję to samo

  5. Furia pisze:

    świętujesz jak Cyganie :)

  6. Wszystkiego najjjj, kochana! :*
    Uświadomiłaś mi, że ja zaczęłam przygodę z blogiem 10 lat temu. O rany. Jakie my stare :P :D

  7. linka85 pisze:

    Och, wszystkiego najlepszego, Madziu – spełnienia marzeń i pomyślnego obrotu spraw, i rzecz jasna nieustającej miłości :). Ojej, wszędzie o tych dzieciach, jeszcze chwila i wpadnę w panikę. Chciałabym mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz. A zegar biologiczny tyka… 11 lat? Ja już nawet nie wiem, kiedy ja zaczęłam przygodę z blogowaniem. No to kolejnych 11! :)

  8. anscara pisze:

    pomyślności M.! I dużo szcześcia!
    Swoją drogą, jak ten czas leci, na blogi.pl zaczynałam w 2004, trudno uwierzyć jak wiele się pozmieniało i jak wiele nie zmieniło się wcale.

  9. gdyrozumspi pisze:

    Szczęścia Kochana :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s