samo południe

Jest piątek, samo południe. Pełne słońce, jakieś 30 stopni upału. Jako, że na dzisiaj nie miałam żadnych specyficznych planów poza „jak dam radę się zmusić, żeby w taki upał jeszcze dawać sobie wycisk, to wieczorem pyknę sobie ostre kardio”, pomyślałam, że odwiedzę rodziców. Nasze bogate plany kiełkują już powoli i dostałam zezwolenie od Niedźwiadka, żeby ich w nie wtajemniczyć, żeby potem nie było żalu i płaczu. No ale za gorąco, no za gorąco. I słońce tak pali, a ja już się raz przypiekłam w tym roku, nie chcę więcej. Ustaliłam zatem z matką, że wbiję na późny obiad. W wyniku tych ustaleń mam zupełnie wolne, samotne popołudnie, z którym mogę zrobić wszystko, ale zrobię właśnie to. Bloguś jest ostatnio częstym tematem moich rozmyślań. Nie wiem co mam z nim zrobić. Zacząć od nowa pod inną nazwą? Zmienić formułę? Póki co kończy się na rozmyślaniach, a ja zasiadam do pisania jak zwykle, bez przygotowania i poważnego przemyśliwania. Z drugiej strony InnaM to InnaM, jakoś nie przychodzi mi do głowy nazwa, z którą mogłabym utożsamiać się tak, jak z tą, która dawałaby mi takie poczucie „własności”.

Dzieją się różne rzeczy. Działo się dużo kiepskich i było w związku z tym masę stresów. Naprawdę masę. Moja regularnie dokarmiana nerwica owocuje spadkiem odporności, dzięki czemu na uściech mych znów wykwitła opryszczka. Na szczęście matula niedawno oddała mi jakieś takie magiczne plasterki na opryszczkę i od razu nalepiłam, póki co jestem pod wielkim pozytywnym wrażeniem, bo dolegliwości jako takiej nie odczuwam w ogóle, a plasterek choć widoczny, rzuca się w oczy dużo mniej niż wirusowe wykwity. Ciekawe jak będzie z kwestią zwalczania wirusa przez to cudo, przetestujemy. Nie wykluczam, iż plasterki zasłużą na nagrodę „Odkrycie roku 2013”.

Z matką się oczywiście zaczęłam regularnie kłócić, od kiedy wzięła sobie roczny urlop zdrowotny w pracy. Kiedy ma za dużo czasu, zaczyna za dużo zastanawiać się nade mną, nad moim życiem, rości sobie prawo do decydowania za mnie i wszelkiej maści manipulacji. Najbardziej rozwścieczają mnie próby rozdzielenia z Niedźwiadkiem. No ale i tak reaguję na to znacznie lepiej, niż jeszcze rok czy dwa temu. W każdym razie chyba z tydzień się do niej nie odzywałam po ostatnich jej akcjach, ale złość mi powoli mija, stąd to dzisiejsze wbijanie się na obiad. Zresztą, jak już mówiłam, muszę im obwieścić nadchodzące zmiany.

Nadchodzące zmiany muszę też obwieścić paru innym ważnym dla mnie osobom, które totalnie zaniedbałam. Już się nawet nie ma co tłumaczyć przed samą sobą, po prostu spieprzyłam kontakty z bliskimi mi ludźmi i nawet nie mam pewności, czy sprawa jest do naprawienia, do cofnięcia do stanu sprzed wybudowania sobie muru. Ale spróbować warto i trzeba.

Odchudzanie w toku. Tak wlaściwie w nowym sezonie spaliłam 10 kg. Poszłam jeszcze dalej w swoich planach dietowych i wykluczyłam biały cukier ze swojego menu całkowicie, co oznacza kawę słodzoną słodzikiem. Kiedyś ten smak wywoływał u mnie odruchy wymiotne, ale widać, jak się bardzo czegoś chce, to można się przyzwyczaić. Oczywiście kawa nie stanowi już takiej rozkoszy jak kiedyś, ale teraz przynajmniej rozumiem, że mam problem z uzależnieniem od cukru i muszę nauczyć się żyć szczęśliwie, dawać sobie zadowolenie i uspokojenie bez użycia mojego narkotyku. Nie powiem, że jest łatwo, bo nie jest, każde wejście do marketu na głodniaka jest prawdziwą bitwą z własnymi żądzami, ale daję radę. Wynalazłam sobie jogurty owocowe bez cukru i tłuszczu, jak jest dramatycznie to pyknę suszone śliwki, jadam czasem jakieś owoce z rana albo po treningu, no i mam moje ukochane nasiona słonecznika w łupinach, których rozłupywanie i spożywanie jest dla mnie niemalże sesją terapeutyczną, coś jak papieros dla palacza, niesamowicie relaksujące. Zwykle celebruję chwilę, kiedy zasiadam do słonecznika, wszystko sobie przygotowuję, włączam jakiś film albo aktualnie maltretowany serial i… odpływam. Jest pięknie, spokojnie, tafla jeziora czy coś tam. Chwila dla siebie. Uważam też na mleko w czystej postaci przez wzgląd na laktozę, no i zaczęłam intensywne treningi kardio. W moim wykonaniu są to wspinaczki po bardzo wysokich schodach w okolicznym parku, w górę i w dół, i tak w kółko. Serducho wali jak szalone, mięśnie pracują tak intensywnie, że pod koniec schodów brak tchu, po pierwszym treningu miałam bardzo mocne zakwasy, ale zniknęły już po kolejnym i zauważam znaczną poprawę wydolności oddechowej i siły mięśniowej. No i szybcej lecą mi kilogramy. Pot leje się strumieniami, ale po wszystkim człowiek ma satysfakcję, że zrobił coś porządnie.

A, no i mam smartfona :) Spełnienie marzeń, bardzo mnie uradował. Tyle możliwości, ile daje takie cacuszko… Super sprawa. Ogarnęłam już sobie wszystko, mam swojego asystenta treningów, mam audiobooki, mam czytnik e-booków, mam apke do darmowej wymiany wiadomości, która wykorzystuje połączenie z Internetem, tak że nie trza wydawać kasy na smsy, i wiele, wiele innych bardzo przydatnych rzeczy. Bardzo się cieszę, że go mam :D Pierwszy w życiu, więc dlatego się tak ekscytuję :D I co bardzo ważne, będę mogła dodawać notki nawet nie będąc przy komputerze :> Kto wie, może częstotliwość moich wynurzeń zacznie się zwiększy.

Dziadek znów wyleciał do Stanów. Można by pomyśleć, że jest nieśmiertelny, człowiek w jego kondycji fizycznej, z chorym sercem, a zwiedza świat w tym stanie bez większych problemów. Przed odlotem się ze mną pojednał, nie wiem co mu się stało, ale zaczął się zachowywać normalnie względem mnie. Może dlatego, że go pakowałam :D

A tak poza tym to kocham truskawki!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „samo południe

  1. kardiowersja pisze:

    wielkie zmiany będą to znaczy coś się kroi… a muszą rodzice wiedzieć? bo np my z Harrym to coraz mniej mówimy rodzicom.. np nie chcemy powiedzieć ze kupujemy mieszkanie na kredyt… dla świętego spokoju naszego i ich

  2. Ł. pisze:

    przeczytałam wszystko. upał uniemożliwia mi jednak myślenie i pełnych obrotach i wprowadza do moich żył lenistwo przez promieniowanie słoneczne – widać da się. Toteż napiszę tylko : ja też kocham truskawki…i mrożoną kawę. bez cukru, chociaż słodycze wcinam bez mrugnięcia to napoje słodkie być nie mogą bo łe i już ;)

  3. Ania pisze:

    Dziadziuś ma zdrowie :)

  4. Plasterki są super! Męczę się z opryszczką raz, dwa razy w roku i są dla mnie istnym wybawieniem!
    Podziwiam Cię z tym odchudzaniem, naprawdę. Ostatnio próbowałam być na diecie i udało mi się wytrwać przez tydzień tylko :/ Ale teraz, kiedy nie mam już zajęć na uczelni, mam zamiar częściej chodzić na fitness i wrócić do biegania, może tą drogą uda mi się zrzucić parę kilo;) Bo niestety czekolady nie umiem sobie odmówić:D

  5. linka85 pisze:

    Nienawidzę takich upałów, dlatego przez ostatni tydzień już ledwo ciągnęłam. Mam nadzieję, że w tym, który nadchodzi, rzeczywiście się ochłodzi. Spieprzenie kontaktów z bliskimi osobami, skąd ja to znam. Człowiek zachowuje się na co dzień jak niewolnik pracodawcy, a później ma do samego siebie pretensje… Powiem szczerze, że bardzo mnie martwi zamiana cukru na słodziki. Dobrze, że zrezygnowałaś z cukru, ale te słodziki to dopiero trucizna. Zastanów się, czy warto. Ja od lat nie słodzę ani herbaty, ani kawy i naprawdę dobrze to smakuje. A jak już do czegoś muszę dodać cukru, używam trzcinowego. Smartfon to dla mnie czarna magia i nawet mnie nie ciągnie do takich wynalazków :P. Ale miłość do słonecznika jak najbardziej rozumiem i popieram ;). Aż źle się czuję, kiedy w domu nie ma choć jednej paczuszki. Nic tak nie pasuje do filmu :).

  6. gdyrozumspi pisze:

    Jestem ciekawa tych planów :) hhhmmm
    A upały dają się w kość już każdemu. Jej,ja muszę schudnąć, ale nie potrafię się zabrać podziwiam motywacje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s