ambitnie to już było

Zrobiłam kawę. A jak już zrobiłam kawę, to może coś napiszę.

Zaczęłam dzień bardzo wcześnie, bo przed 5.00. Wyprawiłam Niedźwiadka do pracy, a sama ruszyłam na trening. Było cudownie, uwielbiam poranne treningi, szczególnie po tygodniu kompletnie bez ćwiczeń i z dość rozwiązłą jak na mnie dietą. Świat jest piękny, kiedy słońce dopiero wstaje, panuje orzeźwiający chłod, a energia w pełni. Dosłuchałam do końca audiobooka, którego męczę jeszcze od zeszłego roku [nie dlatego, że kiepski, ale jak ze wszystkim – mam fazy na audiobooki i na ich kompletny brak], miałam ochotę potruchtać, ale wracałam do domu jakoś w porze pierwszych niedzielnych mszy i za dużo ludzi mi się pałętało, onieśmielając mnie. Po moim treningu na schodach wracam do domu z włosami mokrymi, jak po prysznicu. Lubię się wtedy zważyć, bo wypocona, bez śniadania, ważę troszeczkę mniej i miło mi się na to patrzy. Potem powinnam zjeść śniadanie, jak najszybciej, ale zwykle się ociągam, bo po wysiłku czuję się dobrze i nie czuję głodu. Za to łapię za szmatę i nadrabiam porządki, bo najlepiej i najefektywniej sprząta mi się, kiedy jestem sama w domu. Kiedy już posprzątam, nadciąga głód, który zaspokajam szybko i zdrowo, aż przychodzi pora na prysznic. Już rozpuszczam potreningowe, mokre jeszcze włosy, kiedy dzwoni Mama. Zawsze dzwoni w najlepszym możliwym momencie:) Przywozi mi szparagówkę z działki, więc wybaczam jej opóźnienie moich planów i konieczność zejścia pod blok z obrzydliwie mokrymi włosami i zapoconą twarzą. Akurat dzisiaj marzyła mi się fasolka, no i nie muszę popylać po coś na obiad. Szybki prysznic, szybka pielęgnacja i można żyć. Pakuję część rzeczy na przeprowadzkę i trochę się załamuję, bo mam już 4 wory, a 3 z nich stanowią moje ciuchy. I boję się, jak my to we dwoje wszystko przewieziemy [a właściwie zniesiemy do samochodu… a potem wniesiemy do mieszkania]. I ciągle zamartwiam się kocią kwestią, bo nic konkretnego nie zostało w temacie ustalone.

Spotkałam go. Po chyba 8 latach bez słowa, bez znaku życia z żadnej ze stron, minęliśmy się w alejce pobliskiego marketu. Pewnie przyjechał odwiedzić rodziców. Zastanawiam się, czy mnie widział, ale udawał, że nie widzi, czy może naprawdę nie widział. Mi wystarczył ułamek sekundy, w którym mój wzrok go minął, żeby wiedzieć, że to on. A zmienił się, tak bardzo się zmienił. Na lepsze. Zdecydowanie. Nie mogę nie napisać, że wyglądał naprawdę świetnie. Chyba mu się wiedzie. Dobre ciuchy, oryginalna fryzura, no i o ile mnie wzrok nie mylił, to sporo przypakował i zamienił trochę tłuszczyku w mięśnie. Mam nadzieję, że jest szczęśliwy. I mam nadzieję, że mnie jednak nie widział albo nie rozpoznał, bo ja akurat tego dnia wyglądałam jak kuchta z piątką dzieci w chałupie, co wyskoczyła po mleko na kaszkę. A wiecie, jak to jest, wstyd być nieatrakcyjną po latach dla pierwszego chłopaka. Prawdę mówiąc, serce o mało nie wyskoczyło mi z klaty. Nie dlatego, że żywię doń jakieś uczucia albo choćby mam wspomnienia tych uczuć. Przeraziła mnie tylko bliskość sceny, której bałam się przez całe lata po naszym rozstaniu, a mianowicie: co ja bym mu powiedziała, gdyby jednak się zatrzymał? Jezusie nazarejski, prawdopodobnie zachowałabym się jak kompletna gówniara. Całe szczęście, że mnie jednak nie zatrzymał. Brrrr…

Upraliśmy koty. Po dwóch latach od ostatniego prania, przeżyły ostry szok. Ale za to mają teraz takie futra kosmicznie piękne i mięciutkie, że nie sposób nie głaskać. Pazury już obcięte, jeszcze tylko załatwić jakiś uspokajacz i koty będą gotowe do drogi.

Chciałabym mieć tę przeprowadzkę już za sobą, bo jak na razie wisi to nade mną i stresuje, a tak by człowiek już się do nowego życia przyzwyczajał. Ych. Wiem, marudzę, to już tylko kilka dni, ale jako naczelny nerwus nie mogę inaczej. Szczególnie, że jestem w takiej fazie cyklu, że płaczę oglądając reklamy tudzież „Jak dobrze wyglądać nago?”, a po łzach odmóżdżam się amerykańskimi programami w stylu „ona ma lęki i chowa swój poroniony płód w zamrażarce” albo „boi się kupy, więc po każdym wypróżnieniu robi sobie lewatywę i czyści od wewnątrz kiszkę stolcową szczoteczką do zębów” [smacznego!]. Także tego… Do kompletu brakuje mi jeszcze „Perfekcyjnej pani domu”, za którą się zaraz zabiorę i odmóżdżającą niedzielę mogę uznać za dopełnioną. Widocznie przedawkowałam ambitne kino rosyjskie ostatnimi czasy. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „ambitnie to już było

  1. myjegary pisze:

    Hej! Ho! Słuchaj wyrobisz mięśnie jak będziesz targała swoje graty =)). Czytając Ciebie odnoszę wrażenie, że jesteś szczęśliwa. Z Twoich liter no emanuje jakaś taka pozytywna energia. Może to skutek tego, że tak daaawno Cię nie czytałam. Zatem odrabiam.

  2. Ł. pisze:

    o chryste…a myślałam, że to ja jestem nerwowa ;) przystopuj bo się wykończysz. myślę, że dla Niedźwiadka jesteś piękna właśnie taka, jaka jesteś i nie płacz jak byle nastolatka przy reklamach! poza tym trenujesz i zdrowo się odżywiasz więc akurat w temacie samokontroli powinnaś być bardzo usatysfakcjonowana [podziwiam!]. :) A pierwszy chłopak chyba zawsze robi wrażenie, choćby się o nim miesiącami czy latami zupełnie nie myślało. :)

    Pozdrawiam ciepło!

  3. gdyrozumspi pisze:

    Moje odmóżdżanie bardziej polega na oglądaniu mtv. Nawet nie próbuj. Ekipy, które za pieniądze zrobią wszystko i pokarzą wszystko. Ale czasem każdy człowiek potrzebuje wyłączenia. Tak sobie to tłumacze,aby nie pogrążyć się w dni też i intelektualnym. Bo emocjonalnym już tkwie.

  4. linka85 pisze:

    O matko, da się w ogóle oglądać coś tak koszmarnego :D? Mnie byłoby jednak zdecydowanie szkoda czasu. Już lepiej coś poczytać :). Swoją drogą to zabawne, bo ja też nigdy ze spokojem nie myślę o ewentualnym niespodziewanym spotkaniu z jakimś byłym chłopakiem… Wolałabym, żeby mi się to nie przytrafiło, choć jestem ciekawa, co u nich… Dacie radę to poprzewozić, bez obaw. Najwyżej trzeba będzie obrócić dwa razy :P.

  5. postal pisze:

    mozesz mi powiedziec na jakim kanale i w jakiej porze leca te programy?
    tego, lubie takie ogladac… zona sie ze mnie smieje, nie rozumie glebi. mniejsza o to

  6. innam pisze:

    tvnplayer.pl

    szukaj w kategorii: programy

    a ten konkretny ma tytuł „W szponach obsesji”

  7. postal pisze:

    jak moglem takie cacuszko przeoczyc?
    uwielbiam tvnplayer – ukryta prawda i te sprawy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s