słoń tańczy, słoń śpiewa

Cześć Misie. Nie wiem dlaczego, ale zaczynam już myśleć jesiennymi kategoriami. Mimo że pogoda jeszcze wciąż bardziej letnia, a ja śmigam w sukienkach [ilość sukienek w mojej szafie wzrosła do 6, przekonuję siebie do noszenia ich, bo czuję w kościach zmianę pogody na uniemożliwiającą śmiganie z gołymi nogami]. Usłyszałam parę komplementów na temat mojej osoby odzianej w sukienki i sobie pomyślałam, że może warto trochę zmienić swoje myślenie. W kieckach czuję się dość niepewnie, no i z przykrością przyznaję, że nie jestem typem damy, która w każdym momencie zastanawia się, czy siedzi w odpowiedni sposób, nie odsłaniając swej bielizny… Innymi słowy, w spodniach czuję się swobodniej :D Ale nie ukrywam, że jest w sukienkach coś takiego, co dodaje mi… hmm… poczucia kobiecości. Z pewnością siebie nie ma to nic wspólnego, bo ostatnim razem jak poszłam w sukience na szkolenie, to całą drogę przekonywałam siebie, że nie wyglądam jak pajac. W każdym razie otwieram się na nowe możliwości w sprawach odzienia. W ogóle odzienie ze mnie spada. Szokuje mnie często, że wkładam niby dobre spodnie, przejdę parę kroków, a one zsuwają mi się z dupska. Magia. Żebym to ja się jeszcze odchudzała tak naprawdę, z takim zaangażowaniem jak jeszcze miesiąc temu. A tu nic. Moje myślenie skierowało się na inne tory i nie chce wrócić! Boję się stanąć na wagę :D Zrobię to, jak się trochę przegłodzę. Tak ze trzy dni chociaż. Hehe.

Mam za sobą kilka dni intensywnego szkolenia. Członkowie mojej grupy zauważyli, iż bardzo łatwo idzie mi przyswajanie podanej wiedzy. Podczas testu poruszania się po systemie byłam druga, zaraz po dziewczynie, która pracowała tam już 2 lata! Wyprzedziłam dziewczynę, co miała 4 miechy stażu ;) Więc może faktycznie nie jest najgorzej. Kurs jest intensywny, przyswajam dużo wiedzy w krótkim czasie i mam obawy, czy jakość mojej nauki wystarczy w takim razie, żeby mieć dobry start w pracy. Bo nie wiem czy wiecie, ale mam taką cichą ambicję bycia naprawdę dobrą w swoim fachu i awansowania po roku, buehehehe. Nie no, a tak poważnie, to wciąż trudno mi sobie wyobrazić, jak to naprawdę będzie. Dlatego wolę się na nic nie nastawiać i robić swoje.

Ogólnie poznałam już trochę grupę i w sumie wszyscy są ok, oprócz Pana Suchara. No po prostu koleś jest tak suchy, że po każdej jego wypowiedzi przydałaby się butelka wody. Czasem mi wręcz wstyd za to, co on gada, w jaki sposób i przede wszystkim kiedy. Niektórym ludziom brak elementarnych zasad kultury i jakiegoś wyczucia. Nie mam pojęcia, jak on się sprawdzi w tej pracy, bo ewidentnie widać, że nie jest do końca przystosowany społecznie. No ale zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała z nim za dużo przebywać :D

W domu mamy wzloty i upadki. Wszyscy musimy się jeszcze dużo nauczyć, żeby nasze współżycie było jak najmniej przykre, a jak najbardziej harmonijne. U wszystkich widzę dobre chęci i starania, tak więc jestem dobrej myśli. Ale nie wiem jak oni :D W każdym razie jestem sama z dwoma facetami, więc nie ma kolorowo :D

Z ciekawostek to udało mi się spalić bluzkę żelazkiem, zaraz po tym, jak niemal przed samym wyjściem na szkolenie zalałam ją kawą, przeprałam i chciałam wysuszyć prasując. Niestety, w międzyczasie myłam też zęby, żeby się nie spóźnić i wyszło jak wyszło. Ależ byłam wściekła.

Nasze nowe mieszkanie jest totalnie ciche. Czuję się, jakbym żyła w wymarłym bloku, bo o istnieniu sąsiadów przekonuję się raz na tydzień, jak któregoś na schodach spotkam. No naprawdę, nie słychać nic zza ścian, nie słychać nic z klatki schodowej. Jestem w szoku. Mam nadzieję, że oni też nas nie słyszą :D Jedynie prawdziwej intymności mi brakuje. Bo wiecie, trochę trudno złapać nastrój, kiedy za drzwiami słyszysz swojego brata. A on z domu praktycznie nie wychodzi, pracuje też w domu… No słabo. Trzeba będzie wynaleźć jakieś rozwiązanie… Tylko nic mi do głowy nie przychodzi :/ Jakieś pomysły? :D

Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że potrafię znów mieć ten typ dobrego nastroju, w którym idę ulicą niemal tańcząc do muzyki, która gra mi w uszach. I niemal śpiewam. Tylko resztki przyzwoitości mnie powstrzymują przed zostaniem gwiazdą Internetu [bo nie wątpię, że zjawisko tańczącego i śpiewającego na ulicy słonia nie zostałoby uwiecznione i wrzucone na jutuba]. Ostatnio tak sobie szłam do tego. Czujecie to?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „słoń tańczy, słoń śpiewa

  1. Paulina pisze:

    Chyba nie Ty jedna masz problem z chodzeniem w sukienkach… ja też raczej do grona dam nie należę i zawsze mam problem np. przy wysiadaniu z samochodu ;) mini na pewno nie dla mnie!

    gratuluję 2 miejsca! to jest coś!

  2. linka85 pisze:

    Żeby sobie prawdziwą intymność zapewnić, musisz po prostu wyprawić gdzieś brata z domu :P. Pewnie za jakiś czas na tych testach wyprzedzisz wszystkich. Twój potencjał tylko czekał na jakąś możliwość ukazania go światu :).

  3. cicicada pisze:

    brawo M brawo! Oby tak dalej. Będziesz najlepsza! A co!

  4. Łucja pisze:

    no nie wierzę! ileż pozytywności! brawka! :D
    Brat pewnie wie co to seks, nie powinien mieć z tym problemu. Ja bym się nie krępowała jakoś specjalnie ;p

  5. gdyrozumspi pisze:

    Co do intymności:-D Madź przyzwyczaisz się do świadomości,że on tam jest i to nie będzie stanowiło problemu,aż takiego. Muzykę włącz i od razu będzie lepiej:-P

  6. Łołołooooooooł! Przede wszystkim, to gratuluję pracy! Dopiero nadrabiam braki czytelnicze:)

  7. postal pisze:

    tanczaca kobieta slon juz byla na youtube

  8. Kiedy wracam czasem po nocy do domu to zdarza mi się tańczyć na ulicy i cicho podśpiewywać. A Ty kochana to śpiewasz tak przepięknie, że owszem, trafiłabyś na youtuba, ale w innym charakterze niż myślisz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s