o przyjaźni między innymi

Miał być pierwszy normalny, wspólny weekend od miesiąca. Tak się na niego cieszyłam, bo nieraz z Niedźwiadkiem nie widzimy się po dwa dni, tak nam się grafiki układają. I w ogóle taka stęskniona jestem na wielu płaszczyznach. Już sobie wczoraj leżeliśy w łóżku po całkiem miłej sobocie, rozmawialiśmy swobodnie do późnych godzin nocnych, kiedy okazało się, że jednak Niedźwiadek musi spędzić całą kolejną dobę w pracy, począwszy od bladego świtu, który nastąpić miał za dwie godziny. Także plan na słodką niedzielę odszedł w zapomnienie. Więc niedzielę spędziłam samotnie na pieczeniu chleba i dopieszczaniu mieszkania.

W zeszły weekend był mini zjazd Dziewoj. I zaprawdę powiadam Wam, poczułam się jak na studiach. Pijąc herbatę, zagryzając domowymi ciastuchami i gadając cały boży dzień. Tak jakby czas stanął w miejscu, jakbyśmy znów miały 23 lata. Cudownie było doprawdy. Z tą jedną smutną różnicą, że odczułam wyraźnie, iż nie jestem już wolną studentką, że mam zobowiązania, które zabraniają mi rzucić się w wir towarzyskich spotkań i spędzić z dziewuchami jeszcze całą niedzielę. Trochę smutno, ale co zrobić. Sama chciałam ;)

Tydzień zawodowo obfitował we wrażenia. Okazałam się być najzdolniejsza w grupie i przebijać wszystkich wynikami. Zebrałam sporo pochwał i podbudowałam się na tyle, że weekend przeżyłam w miarę spokojnie. Ale jutro kolejny dzień, będący sprawdzianem. I boję się zawieść na sobie, jakoś wątpliwości mnie nie opuszczają. Nowa praca zmusza mnie do przerażającego wręcz poziomu otwarcia na obcych ludzi, do rozmów, których nigdy przenigdy wcześniej bym nie podjęła. Zaskakuję sama siebie, że nie wpadam w popłoch przy takiej ilości kontaktów z OBCYMI. Ciekawe czy wkrótce poczuję się pełnowartościowym pracownikiem… Póki co jestem pchełką pośród mrówek.

Śmiać mi się chce z mojego profilu na Instagramie. Można by z niego wnioskować, że jedyne co mnie w życiu bawi, to siedzenie w domu i robienie zdjęć kotom. Nie mówię, że nie ma w tym sporo prawdy, ale czasami mam ochotę podzielić się czymś, co aktualnie widzę, ale nie potrafię zwalczyć „nieśmiałości fotografa”. Cykam się cykać. Jakoś mi wstyd wyciągać aparat [a raczej smartasa, bo tylko nim cykam] i robić zdjęcia, kiedy ludzie dookoła. Takie to jakieś żenujące. Dlatego właśnie na moim profilu są koty, anonimowe części ciała i widok z okna, hehehehe.

W ogóle to poszliśmy z Niedźwiadkiem na randkę do kina i tak świetnie się bawiliśmy! Chciałam zaznaczyć, że w kinie, takim normalnym [nie że seans za darmo, bo festiwal filmów niezależnych czy coś :D], byłam z dwieście lat temu. Komedia doprowadziła mnie do łez, a potem leciałam na skrzydłach euforii przez dwa dni. Nagle czas sam na sam z Niedźwiadkiem stał się cenniejszy niż kiedykolwiek.

Któregoś dnia Niedźwiadek odebrał mnie z pracy. Wracaliśmy sobie razem, rozmawiając, ja po całym dniu wśród OBCYCH, zmęczona samym tym faktem. Uświadomiłam sobie – a świadomość ta uderzyła mnie mocno – że Niedźwiadek jest moim najlepszym przyjacielem. Powiedziałam mu to, powiedziałam też, że wnioskuję to po tym, że w jego obecności odpoczywam. Odpoczywam od bycia kimś innym, a staję się w stu procentach sobą. Czuję lekkość w klatce piersiowej i swobodę w umyśle. Mogę kląć, pluć jadem i być zołzą, a przy tym mieć poczucie pełnej akceptacji. To chyba najpiękniejsze, co można czuć w obecności drugiego człowieka. Podobne emocje towarzyszą mi przy spotkaniach z Dziewojami. Mogę mówić co chcę i wiem, że nie zostanę oceniona, potępiona ani wyśmiana, choć moje współrozmówczynie niekoniecznie podzielają moje poglądy i punkt widzenia. Kocham to uczucie. I na tych trzech osobach moja lista ludzi, przy których czuję się dobrze, zamyka się z trzaskiem. I dobrze. Mieć choć jedną taką osobę to wielkie szczęście. A ja mam trzy. W tym jedną, która jest ze mną zawsze. Naprawdę bardzo to doceniam.

Ej, w ogóle WRZESIEŃ! Ja nie mogę…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „o przyjaźni między innymi

  1. gdyrozumspi pisze:

    Pozytywnie;)))

  2. linka85 pisze:

    No przecież Ci mówiłam, że wszystkich tam prześcigniesz :). Przykre jest jedynie, że tak się z Niedźwiadkiem rozmijacie. Obyście mieli szansę spędzać ze sobą znacznie więcej takich przyjemnych chwil! A na jakiej komedii tak się uśmiałaś? Dobra rozrywka mi pilnie potrzebna ;). I ja właśnie uważam, że małżeństwo najlepiej budować na prawdziwej przyjaźni. Wtedy ma ono szansę przetrwać wszystkie złe momenty. Oby tak dalej!

  3. purplehair pisze:

    Dokładnie tak, jak Linka mówi- związek oparty na przyjaźni ma najsolidniejsze fundamenty :)
    Cieszę się, że taki dobry start w pracy, było nie słuchać koleżanki ha! :]
    daj instagrama… no daaaaj :) na prv oczywiscie ;]
    Tego, że się mijacie naprawdę nie zazdroszczę, znam… ;(

  4. jestesczesciamnie pisze:

    To prawda w związku/ małżeństwie bardzo ważna jest przyjaźń. Ja mam jedną prawdziwą przyjaciółkę i mojego R. Za tych rzekomych „przyjaciół” to podziękuję bardzo :)
    A czas leci, leci :) i ten instagram Twój mnie bardzo ciekawi hehe :)

  5. selyvvina pisze:

    Cudowny partner, na dodatek przyjaciel- bezcenne! :) :*

  6. selyvvina pisze:

    No ale co ja widzę??? wyjechałam do Holandii, a tu takie zmiany! gratuluję :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s