idę spać

Połknąwszy garść witaminek, zaparzywszy herbatę, zrobiwszy większość rzeczy do zrobienia, można usiąść i napisać. Może, że szkolenie ma się ku końcowi. Zaczęłam ostatni tydzień, a potem wejdę w fazę bezpośredniego wdrożenia. Miałam swoją pierwszą rozmowę po angielsku, trochę to było zaskakujące, ale poradziłam sobie w miarę i zadziwiłam opiekuna. Rozmowy po angielsku raczej nie będą mi się zdarzały, ale dobrze wiedzieć, że jakby co, to szczątkowo dam radę. W ogóle nawet daję radę w części praktycznej, daję radę na tyle, że taki praktyczny dzień mnie podbudowuje na parę dni. Ale potem wraca część teoretyczna i zapominam, że nieźle sobie radzę i znowu się zaczynam bać części praktycznej. Praktyka zaczyna się od poniedziałku. Taka już forewa. Na razie wciąż pod okiem. Zastanawiam się, na kogo trafię tym razem i czy „będzie nam razem dobrze”.

Fajny weekend nam się udał tym razem. Cały wolny i cały razem. Ach. Oczywiście w niedzielne popołudnie coś nas musiało zaskoczyć, to chyba już taka tradycja. Mój dysk twardy dożył swoich dni i postanowił paść. Na szczęście Młody się zlitował i oddał mi jeden ze swoich. Czując pismo nosem od dawna, zrobiłam sobie kopię zapasową na serwerze Młodego i nic właściwie nie straciłam, kwestią było postawienie od nowa systemu. I tu zaczął się mój szok. Okazało się bowiem, że mój komputer tak tragicznie działał nie dlatego, że jest słaby, tylko dlatego, że miał poważnie uszkodzony dysk! Jak teraz wszystko śmiga, gdybyście tylko mogli widzieć! No po prostu zakochałam się na nowo w moim sprzęcie. Także niedziela upłynęła mi błogo. Z jednej strony na stawianiu od nowa sprzętu, z drugiej na smakowaniu domowych wypieków Niedźwiadka, który ostatnimi czasy stał się prawdziwym mistrzem ciasta francuskiego. Wyrabia je sam i robi przeróżne przekąski na słono i słodko.

A dupa rośnie… Popuszczam sobie pasa dalej i boję się wleźć na wagę. Więc nie włażę i tylko pilnie obserwuję, czy jeszcze mieszczę się w ciuchy. Jeszcze się mieszczę, ale mam wrażenie, że ryj staje mi się krąglejszy z dnia na dzień. Nie potrafię sobie odmówić pyszności od kiedy moje życie w 90% zaczęło kręcić się wokół nowej pracy. Po prostu stało się to dla mnie najłatwiejszą, najbardziej dostępną rekompensatą na stresy, brak czasu i brak innych przyjemności [które muszą zaczekać, bo ten miesiąc będzie ciężki finansowo]. Boję się, że z mojego planu pójścia od października na siłkę [tudzież inny aerobik] też nic nie będzie, bo jest tyle zaległych potrzeb, że może mi nie wystarczyć. A do ćwiczeń już teraz, na własną rękę, jakoś nie mam motywacji. W natłoku obowiązków czuję się zmęczona i bez sił, w dodatku czuję ciągłą tęsknotę za Niedźwiadkiem, bo od kiedy oboje pracujemy w nienormowanym czasie, często się mijamy, wspólny czas stał się swego rodzaju rzadkością. I tak to jakoś płynie.

Śpię jak niemowlak. Czasami chodzę w kimę nawet o 21.00. Mam silną potrzebę wysypiania się, a po nocach śnią mi się zagadnienia związane z pracą bądź sama praca. Nie pamiętam żadnych innych snów ostatnio. Jesień nadchodzi. Misie gromadzą tłuszcz i coraz więcej śpią. Idę spać. Tak a propos.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „idę spać

  1. linka85 pisze:

    No widzisz, jaka jesteś zaradna :). Nie ma się czego obawiać, dasz sobie radę! Oj, oddaj mi na trochę swojego Niedźwiadka ;). Ja też chcę spróbować ciasta francuskiego ;P. Szkoda, że mój mąż nie stał się takim ekspertem. Ja tam jestem uzależniona od słodyczy i chociaż przybrałam na wadze, jakoś z tym żyję i nie ograniczam się :D. Ja teraz też padam ze zmęczenia i niekiedy leżę w łóżku o 22, ale często mam kłopot z zaśnięciem lub stale się wybudzam. Dlatego Tobie zazdroszczę spokojnego snu.

  2. grainne pisze:

    No ciekawa jestem, gdzie Ty właściwie pracujesz, bo brzmi bardzo tajemniczo. Najważniejsze, żeby było ciekawie i rozwijająco ^^.
    A robienie ciasta francuskiego to wcale nie taka prosta rzecz, więc tym bardziej podziwiam!

  3. żmijka pisze:

    dla Niedźwiadka szóstka z plusem!
    a ty zdolniacha jesteś :) jeszcze trochę i staniecie finansowo na nogi. tyle już przeszliście razem… wypróbowani na dobre i na złe…. chyba Ci zazdroszczę :)

  4. gdyrozumspi pisze:

    Madź nie martw się zdolna z Ciebie Kobitka :)
    i aż miło się czyta :) ciągle odczuwam pozytywne wibracje płynące z Twoich słów:)

  5. Jestem, czytam.
    grafomanka, czy jak kto woli – vna84

  6. Natalia/chwast pisze:

    Kurde myślałam, że już odpuściłaś bloga! Zaglądam dzisiaj, a tu taka niespodzianka! Z herbatką o kotem u boku nadrabiamy zaległości od kwietnia:) Zasubskrybowałam więc już mnie nie zaskoczysz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s