guliasz

Grudzień pretenduje do miana najmniej przyjaznego miesiąca tego roku. Zaczynam od narzekania, ale od czegoś zacząć trzeba. Dodatkowe dyżury mnie wykańczają, jestem po prostu zmęczona. Dwa dni wolnego z rzędu to maks, i to wcale nie na święta. Całe dwa dni wolne również pokrywają mi się z dniami wolnymi Niedźwiadka, który w tym miesiącu też ma mnóstwo dodatkowych godzin pracy, więc widujemy się jeszcze rzadziej i na krócej niż wcześniej. Bardzo mi to doskwiera, bo tym mocniej odczuwam, że całe moje życie aktualnie to praca-dom-praca, po drodze zakupy i sprzątanie. Okropne to jest. W dodatku dni lecą mi jak szalone, jest już połowa grudnia, a ja tego wcale nie czuję. W pracy słyszę rozmowy kolegów i koleżanek, jak to nikt nie czuje świątecznego klimatu w tym roku. Ja się pytam, jak niby mamy czuć klimat, jak ¾ życia spędzamy w tym molochu? Oczywiście nie wszyscy, tylko ten najbardziej wyzyskiwany plebs, z najniższego szczebla hierarchii. Bo są i tacy, co i święta mają wolne, i wszystkie weekendy, urlopiki, zwolnionka, same cuda. A Ty człowieku zapieprzaj do nieprzytomności i zastępuj ich potem w pracy, bo sobie wzięli załatwiane L4… Ech. I jeszcze sama praca, niby jest łatwiej, bo więcej wiem, ale okres przedświąteczny wywołuje w ludziach masę negatywnych emocji, które wyładowują na tych, którzy się nawiną, a nawijam się ja. I obrywam, i przyjmuję na klatę wypluwany jad, złość, agresję, i jeszcze z uśmiechem na ustach dziękuję za uwagi. W cudzysłowie oczywiście, ale tak to mniej więcej wygląda. Strach się bać każdego dnia bliższego świętom. A na dokładkę, niektórzy współpracownicy to takie wredne szmatławce, że szkoda gadać. Nic, tylko wystrzelać po pyskach. Ale przełykam jakoś kąśliwe uwagi, złośliwe komentarze, jawną niechęć i nieprzychylność, póki co obchodzę się bez rękoczynów, ale czasami chce mi się wyć. Nie ma łatwo, naprawdę nie ma łatwo.

Ale trzeba by jakoś zrównoważyć tę dawkę negatywów czymś dobrym. Dobre i przyjemne było otrzymać od Iwci prezent-niespodziankę, za co Ci Iwciu jeszcze raz serdecznie dziękuję. Przyjemne jest słuchanie muzyki na nowych słuchawkach, które dał mi Niedźwiadek w Mikołajki. Przyjemnie jest posiedzieć w czystym domu, pooglądać serial, pójść na zakupy. Przyjemnie wracać do domu, kiedy czeka na mnie pyszny obiad przygotowany przez ukochanego. I nie móc się nagadać z ukochanym też jest przyjemnie. Przyjemnie było planować, że dzisiejszy dzień – pierwszy wolny od sześciu intensywnych dni i jedyny na kilka następnych – zacznę o świcie, żeby był dłuższy i żebym mogła go w pełni wykorzystać. Ale jeszcze przyjemniej było spać do 9.00 i stwierdzić, że w sumie cóż takiego ważnego mam do roboty. Posprzątałam dom, poszłam na zakupy, zrobiłam pranie, a teraz duszę mięso w sosie gulaszowym i czekam na powrót do domu towarzysza mojego życia. Wspólny wieczór to już coś. Przyjemnie było nakarmić koty ulubioną zaszetką, patrzeć jak zajadają się z pasją. I rozmyślać o świętach, planować, że może po pracy, że rodzina może, że choćby na kilka godzin, namiastka taka. To dziwne, że mimo że święta nie mają dla mnie znaczenia religijnego, nie przeżywam ich w wymiarze duchowym, to jednak w jakiś sposób, w tym konkretnym czasie tęsknię za rodzicami, braćmi, Dziadziem. Że rozmyślam o innych członkach rodziny, tej dalszej. O dawnych znajomych, przyjaciołach, blogowiczach sprzed lat i tych aktualnych. Że są osoby, które „obserwowałam” zanim wyszły za mąż, „byłam tam”, kiedy rodziły się im dzieci, a teraz oglądam ich dzieci, jak idą do przedszkola czy szkoły. A Wy byliście, kiedy miałam lat 16 i byłam tak głupia, że wstyd, kiedy miałam 19 i szłam na studia, marzyłam o miłości, znalazłam ją, skończyłam studia, poszłam do pierwszej pracy itd… Grudzień wywołuje we mnie właśnie takie myśli i są to naprawdę dobre i ciepłe myśli. Lubię te moje myśli, bo dają mi poczucie, że życie toczy się właściwym torem i u Was, i u mnie, bo jednak co by nie mówić, jakoś wszyscy brniemy przed siebie. Dziękuję Wam, że jesteście tutaj, w tym blogowym świecie, a także w moim życiu już tyle lat.

Musiałam schować wyciągnięte z szuflady świąteczne lampki, bo Wąsaty nie dawał im spokoju i ciągle gryzł, tak więc nie mam już żadnych świątecznych ozdób oprócz tapety na pulpicie komputera i telefonu. A Wąsaty to w ogóle chyba zęby zmienia, dużo gryzie różnych rzeczy a dzisiaj tak mlaskał i zgrzytał ruszającym się kłem, że aż trudno było to znieść :D Fajne mam te moje koty, naprawdę. Nie zamieniłabym.

No nic, idę kończyć robienie obiadokolacji, bo za godzinę wraca Niedźwiadek. A jutro znowu do pracy… Ale wiecie co? Przynajmniej wcale już nie pokrywają mi się zmiany z moją dołującą koleżanką :D Tyle dobrego, hehehe. Dobrego tygodnia wszystkim!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „guliasz

  1. kaja pisze:

    :) najlepszego Kochana!

  2. linka85 pisze:

    Twoja pogoda ducha pomimo tych trudów dnia codziennego jest naprawdę godna podziwu. I Bogu dzięki, że Ci towarzyszy, bo inaczej chyba nie dałoby rady. Dużo spokoju Ci życzę, przede wszystkim w pracy. I niech ten grudzień może tak jakoś nastawi ludzi życzliwiej do innych. Wtedy będzie Ci w pracy trochę łatwiej i przyjemniej.

  3. gdyrozumspi pisze:

    No tak przecież znamy się tyle lat, to takie nie do wiary :)

  4. cicicada pisze:

    dobrze, że jesteś!

  5. kardiowersja pisze:

    na szczęście już mniej przyjaznego miesiąca w tym roku nie będzie

  6. londynianka pisze:

    Tak, ja tez niedawno rozmyślałam o blogerach, których znam od tylu lat – którzy jeszcze piszą, albo nie… że to są dla mnie naprawdę bliscy ludzie, przywiązałam się do nich i cieszę, że ich mam. Jak dla mnie jest to jeden z bardziej stałych elementów mojego życia :D przecież ciągle się przeprowadzam, albo zmieniam adres bloga…

    No i nie tak dawno wspominałam blogi.pl i moje pierwsze blogi tam – pika i psycholozka, jak z wypiekami na twarzy pisałam, oglądałam statystyki i czekałam na nowe notki ulubionych blogerów :) Ech, to były czasy.

    No i tęsknię na humorem Iwci, za opowieściami Kaji, za MagicSunny, za w_z_s_m…

  7. Ryszard W. pisze:

    Przepraszam, że tutaj – ale serdecznie pozdrawiam świątecznie i noworocznie. Mam nadzieję, że odczujecie jednak tę magię świąt i że nowy rok będzie jeszcze lepszy!

  8. myje-gary.blogi.pl pisze:

    Pomarudziłaś w grudniu za to w styczniu, choć mrodzem będzie pewnie pizgać,nie narzeklniesz na nic =)). Spokojnych świąt dla Ciebie, Ukochanego i rodziny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s