oczekiwanie

Trzy dni wolnego były dla mnie zbawieniem. Oczywiście, że chcieli mi je zabrać, ale wywalczyłam sobie wolność, szczególnie, że były to moje preferencje grafikowe, więc miałam podparcie swojego oburzenia :D Te trzy cudowne dni niestety minęły jak z bicza strzelił, ale za to upłynęły konstruktywnie na pchaniu życia do przodu. Wysłałam chyba ze 100 cefałek, wbrew ostrzeżeniom koleżanek z blogów złożyłam wniosek o kredyt hipoteczny na remont mieszkania, przy czym zresztą ubawiłam się setnie, bo okazało się, że nie tylko z liczeniem w głowie mam problemy, ale na kalkulatorze też kiepsko mi idzie ;) W tym momencie oczekuję na odpowiedź i mam wielką nadzieję, że będzie ona korzystna dla mnie, bo remont mieszkania to w tej chwili główny plan. Na równi ze zmianą zatrudnienia oczywiście. W ogóle podejrzewam, że ta pani doradca, u której byłam, myśli, że jestem w ciąży. Od ostatniej wizyty faktycznie przytyłam, no i zmieniłam też plany odnośnie przeznaczenia mieszkania, tak więc podejrzewam, że jej uwagi o dzieciach i planach nie były wzięte z kosmosu :D W każdym razie było zabawnie, a wizyta rodziców również poprawiła mi humor. Rodzice okazali wsparcie, cały dzień spędzony z Mamą okazał się być nienajgorszy, koty pełnią rolę wnuków, których rodzice chyba trochę nie mogą się doczekać, a ja po tym wszystkim poczułam się tak bardzo zmęczona, że padłam spać, a cały kolejny dzień grałam w przygodówki. I nic więcej.

Powrót do pracy jest oczywiście przykry, ale mimo wszystko jestem bardziej wypoczęta niż moje koleżanki i koledzy, którzy dają się zajeżdżać 11 dniami pracy z rzędu. Kolejne dwie koleżanki zapowiedziały, że odchodzą. Wyglądają jak żywe trupy, przemęczone i załamane. Ta taka koleżanka, którą opisywałam jako dołującą mnie, ze łzami w oczach mi mówiła, że to jej ostatnie dni tutaj, bo więcej nie da rady. Że odejdzie mimo, że nie ma innej pracy na oku. Jak ja dobrze to rozumiem… Dookoła tylko słyszę, jak ludzie wzajemnie się przekonują, że tej pracy nie można  traktować poważnie, że trzeba wrzucić na luz itd., ale jest to trochę niemożliwe. Ja też myślałam, że to jest takie proste, zdystansować się i podejść na luzie, ale presja jest ogromna. Osobiście nie zaliczam ostatnio wszystkich kontroli, przełożony wymyślił mi plan naprawczy, generalnie chodzi o podszkolenie i zaliczenie testu. Brzmi tak sobie, ale lepszy „plan naprawczy” niż zwolnienie albo opieprz.

Tak dużo ludzi odchodzi z pracy, że mam przeczucie, że w tym miesiącu nie wywinę się od kilkunastu dni pracy z rzędu, przecież ktoś pracować musi. A ludzie odchodzą, załatwiają zwolnienia lekarskie [czemu się WCALE nie dziwię, sama marzę o kolejnym, ale to chyba za szybko…], idą na urlopy. To będzie masakra. Marzy mi się, żeby ktoś zadzwonił przed końcem miesiąca i mnie zatrudnił, żebym nie musiała już w marcu tam wracać.

No ale nic, czekam. Czekam, wysyłam i czekam. I jeszcze raz czekam.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „oczekiwanie

  1. Iwona pisze:

    Trzymam kciuki za jakąś interesującą ofertę :) Pozdrawiam

  2. postal pisze:

    wyjedz zesz z tego kraju rozpaczy

  3. linka85 pisze:

    Te trzy dni wolnego uratowały Ci życie na jakiś czas i zapobiegły pewnie niezłej depresji. Niestety tak to jest, że ile by się odpoczynku nie miało, zawsze jest to za mało w stosunku do potrzeb. Zwłaszcza przy takiej harówce jak u Ciebie. Pracować 11 dni z rzędu? To dla mnie niewyobrażalne. Człowiek fizycznie i psychicznie nie jest w stanie czegoś takiego wytrzymać. Ja również mocno trzymam kciuki za znalezienie lepszej, bardziej normalnej pracy!

  4. cicicada pisze:

    no brawo! to teraz trzymam kciuki, żeby jak najszybciej zaczęli się odzywać z tych innych firm!

  5. londynianka pisze:

    Ja od jutra zaczynam wysyłanie :)

    Trzymam kciuki!

  6. gdyrozumspi pisze:

    Może L4 to jest rozwiązanie, abyś odsapnęła na jakiś czas.Przecież każdy może się rozchorować

  7. Powodzenia! Aby nowa, lepsza praca znalazła się jak najszybciej:) Bo do emerytury trzeba jakoś dożyć… ;)

  8. serdunio pisze:

    jestem niewtemacie ze tak powiem… musze wstecz zajrzec kilka notek… ale trzymaj sie slonko!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s