W pociągu

Siedzę w pociągu, jest rano, dość chłodno i pochmurnie. W nocy musiało padać, bo jest też mokro. W przedziale siedzę tylko ja i jeszcze ktoś, wnioskuję tylko po regularnym pociąganiu nosem. Nie jestem na tyle ciekawa, żeby wyjrzec zza fotela. Dojechalam tu autobusem, w którym jechał tez cuchnacy dziadek, od którego wszyscy się odsuwali. Ja nie musiałam, bo i tak siedziałam na tyle daleko, że jego smród uderzał w moje nozdrza tylko z prądem wiatru. Do autobusu wsiadł w samych skarpetach, podartych na piętach i palcach, ale zupełnie nic sobie z tego nie robił. Wywołał we mnie nie tylko współczucie. Przypominał mi Dziadzia, podobnie nieporadny i zagubiony. W normalnych warunkach zaraz zadzwonilabym na telefon alarmowy, podobnie jak zrobiłam to parę tygodni temu z innym panem, który przy ujemnej temperaturze wedrowal bez butów i kurtki po okolicy, pytając o drogę na Nałęczów. Ale w tym przypadku nie zadzwoniłam. Jechał że mną cała trasę i wysiadł na ostatnim przystanku, a potem po prostu poszedł. Bez butów. W dziurawych skarpetach.

Jadę do Rodzinnego Miasta. Według pierwotnego planu miałam jechać, żeby razem z Niedźwiadkiem przygotować mieszkanie pod remont. Jest bardzo dużo pracy, tak bardzo dużo, że trochę się boję. No ale spakowalam
dres i robocza koszulkę, a także prezent urodzinowy dla Sis i ruszam.

Pociąg już toczy się po torach. Przedwczoraj Dziadzio trafił do szpitala, okazało się, że to kolejny wylew. Wczoraj rano do szpitala trafił Młody. Okazało się, że kolejny rzut. W takich chwilach zastanawiam się, czy w tym kraju interferon jest jakimś produktem dla wybranych, skoro w kilka lat po diagnozie stwardnienia rozsianego mój brat się go jeszcze nie doczekał. I nikt nie wie, kiedy może liczyć na swój lek.

Miałam prosić dzisiaj Mamę o przysługę, ale rozmawiałyśmy wieczorem przez telefon. Była tak zmęczona, że nie mam sumienia tego robić. Trudne życie mają teraz moi rodzice. Bardzo.

W pracy ok. Oczywiście, mam swirniętą kierowniczke, ale wychodzę z założenia, że każdy na kierowniczym stanowisku musi mieć coś nie tak z czaszka, inaczej nie mógłby kierować ludźmi. To nie jest fucha dla każdego. Radzę sobie nieźle. Zbieram pochwały od trenera, w  jednym z celów dwukrotnie wyprzedzam grupę i daje mi to satysfakcję, pomimo że praca nie znajduje się na liście najbardziej pożądanych zawodów świata. Ostatni tydzień pracowałam po 10 godzin, więc jestem już nieco zmęczona, ale i tak jest sto razy lepiej niż w poprzednim miejscu zatrudnienia. Szkole się też do nowych obowiązków, lekko mnie to przytłacza, ale teraz już wiem, po różnych doświadczeniach, że nie ma takich rzeczy, których człowiek nie mógłby się nauczyć, jeśli dać mu na to odpowiednio dużo czasu. Więc staram się nie przejmować i daje sobie czas.

Moje sny ostatnimi czasy stały się tak niezwykłe, że budzę się z pragnieniem choćby opowiedzenia o nich komuś. Mam wrażenie, że wraz ze zmianą pracy w mojej głowie odblokowalo się coś, ta słynna czarna chmura opadła i mogę śnić bez granic. W snach przeplatają się wszystkie moje światy. Ja, Niedźwiadek, nowa praca, dawne życie, aktualne pragnienia, pan Nakata i ten dziwny byt, który twierdzi, że nie ma kształtu z „Kafki nad morzem” Murakamiego. Pan Nakata przysnil mi się zresztą zupełnie inny, niż go sobie wyobrazalam, nawet powiedziałam do tego dziwnego bytu, że byłam przekonana, że wygląda inaczej. I chyba już wiem, co ludziom podoba się w twórczości Murakamiego. Bo ja też już chcę więcej.

Chyba już skończę na dzisiaj to pisanie , przyniosło mi oczekiwane oczyszczenie. Spać mi się chce przeokrutnie, a tu jeszcze cały dzień ciężkiej pracy fizycznej. Ale damy radę. Ciężka praca fizyczna może być tym, czego aktualnie mi potrzeba.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „W pociągu

  1. gdyrozumspi pisze:

    Cieszę się Madź, że nowa praca pozwoliła Ci odetchnąć z ulgą. I człowiekowi od razu lepiej się żyje. Oby dalej wszystkie zmiany były na plus :)

  2. linka85 pisze:

    Bardzo mi przykro ze względu na Twojego Dziadzia i brata. Mam nadzieję, że ich stan się polepszy, na ile to możliwe… Boże, w samych skarpetach i na dodatek podartych… Strasznie mi żal takich ludzi… Najstraszniejsze, że najczęściej nie ma im kto pomóc.
    Odżyłaś w nowej pracy, to dobrze :). A ze świrniętą kierowniczką jakoś sobie poradzisz. Chyba nigdy nie może być idealnie.
    A tak w ogóle to gdybyś czuła potrzebę, o swoich snach możesz opowiedzieć nam :). Pozdrawiam serdecznie.

  3. stalmuska pisze:

    uwielbiam murakamiego i mam wszystkie książki poza norwegian wood bo komuś pożyczyłam
    ale najbardziej lubięksiążkę co dostałyśmy z Czu Czu od Ciebie
    szkoda Młodego, ale miejmy nadzieję że coś z leczeniem ruszy,( poza tym taki „wypas” jest jeśli chodzi o leczenie i diagnostykę, że wg kontraktu z nfz pieniądze które mogę przeznaczyć na diagnostykę w POZcie to 1 zł za pacjenta na miesiąc czyli 120 zl na 10 lat!!! ale to tak na marginesie bo co to kogo obchodzi)
    podziwiam własnoręczny remont na taką odległość, trzymam kciuki i całuję mocno;)

  4. Anonim pisze:

    A wiesz, ze te same mysli mnie dopadly wczoraj w autobusie? Bo tez wsiadl jakis wyjatkowo cuchnacy pan? Buty mial, ale za to jego twarz byla mocno odstraszajaca, takiego zeza jeszcze chyba nigdy nie widzialam. I jak ktos taki moze liczyc na wyleczenie i zatrudnienie? W Polsce mozesz dostac 450zl stalej renty na to… 450zl… Podejrzewam wiec, ze pracy nie mial i domu pewnie tez nie. Zal mi takich ludzi, zastanawiam sie czy w moim miescie jest jakis osrodek pomocy, bo jakos nigdy wczesniej nie przyszlo mi to do glowy.

    Teraz jakas wieksza moda widze na tego Murakamiego, przegapilam cos waznego czuje…
    Mozna to gdzies wypozyczyc czy mam isc prosto do Empiku :>?

    Ciesze sie ze napisalas pare slow o nowej pracy, wygladalam tej notki.
    Trzymam kciuki za powodzenie nowych planow, mamy duzo szczescia, patrzac przez pryzmat innych. Nie to zebym sie wywyzszala, po prostu doceniam i modle sie w duchu, zeby bylo tak dalej. Nie kazdy sie moze cieszyc zdrowiem i szczesciem. Farciary z nas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s