jakby nic

Coś by może człowiek napisał. Jakoś mimo kubana kawy nie dopisuje mi natchnienie. Mój organizm się przestawił, wstaję codziennie o tej samej porze, nawet jak nie muszę wstawać do pracy. Ma to swoje plusy niewątpliwie, bo mam więcej czasu w wolne dni, jak wstaję przed siódmą, ale jakaś się czuję niedospana i w efekcie ląduję w pościeli najpóźniej o 23.00.

W pracy zdążyłam już coś spieprzyć. Nie ze swojej winy tak właściwie, no ale na to nikt nie patrzy, czy wina moja, czy nie, ważne, że brałam w tym udział. Tak więc grozi mi obcięcie premii o 10%. Mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie, bo na tę premię naprawdę ciężko pracowałam, na ten moment wyrobiłam już ponad 200 procent normy i jestem na dobrej drodze do jeszcze wyższej premii niż zakładałam. Także byłabym bardzo zła, gdyby ten incydent spowodował wypłacenie mi choćby złotówki mniej, niż sobie zarobiłam. W poniedziałek się w każdym razie co nieco wyjaśni.

Długi weekend niestety bez konkretnych planów, bo Niedźwiadek pracuje. Może na jeden dzień uda nam się wpaść do mieszkania, żeby trochę popracować nad przygotowaniami do remontu. Chciałam się też przejechać do nowego, wielkiego centrum handlowego, ale na wspólny wypad może nie być czasu, a samej to mi się na pewno nie zechce, bo w takich miejscach nienajlepiej się czuję [co nie zmienia faktu, że jestem ciekawa, jakie tam cuda się dzieją].

Niedźwiadek też w pracy ma jakieś konflikty nieprzyjemne, nie obawiam się wprawdzie, że go zwolnią, bo jak na razie jest najlepszym i najbardziej odpowiedzialnym pracownikiem, ale istnieje ryzyko, że zostanie przeniesiony. Chociaż to by tylko całej firmie zaszkodziło, no ale różnie może być. Jestem ciekawa, jak się to rozwiąże.

Dziadzio znowu miał jakiś mały zawał, znowu dwa dni w szpitalu spędził. Dzisiaj jest już w domu, no ale cholera wie, czy będzie spokój na dłużej. Mam dziwne przeczucie [czy wniosek na drodze zwykłej dedukcji], że Dziadzio już długo nie pożyje… Coraz krótsze przerwy między kolejnymi incydentami.

[skasowałam dwa paragrafy o rozmyślaniach związanych z książką Prokopa i Hołowni „Bóg, kasa i rock’n’roll”, bo stwierdziłam, że nie mam jednak potrzeby głoszenia swojej prawdy ;) może kiedyś]

Kawa się kończy, więc i mi pora kończyć. Jeszcze 3 dni pracy i dłuuuugi weekend! :D

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „jakby nic

  1. Iwona pisze:

    dzien dobry :)

  2. stalmuska pisze:

    szkoda że na głoszenie twojej prawdy widocznie będę musiała poczekać
    natomiast z tym 200% normy to zaszalałaś, polecam pracować na 75% max 90% bo inaczej grozi wypaleniem, frustracją a i niesatysfakcjonujące wpływy na konto mniej bolą

  3. cicicada pisze:

    Nooo! W końcu mogę przeczytać, że będziesz miała jakiś długi weekend :)

  4. Łucja C. pisze:

    Będzie dobrze, trzymam kciuki za „pracowe” sprawy :) Jak się wstaje o 7:00 to nie ma bata, żeby funkcjonować na pełnych obrotach dłużej niż do tej 22/23 także się nie przejmuj – to, że padasz dowodzi jedynie, że jesteś człowiekiem :D

    W centrach handlowych czuję się zawsze PA SKU DNIE – nic dodać, nic ująć. Nawet jak idę z kimś, a już zwłaszcza jak idę z „tym swoim” bo chciałby mnie ubrać we wszystko w czym ja się czuję ze sobą fatalnie xp Takie tam spory i waśnie także wspólnego centro-handlowania unikam jeszcze bardziej od samotnego.

    Szkoda, że zrezygnowałaś ze swoich przemyśleń o książkach. Ja właśnie kończę licencjat i powoli zbliżam się do końca pierwszego stopnia studiów – będę mogła nareszcie sięgnąć po to, co chcę a nie po to, co mi każą ;p Także może byś mnie zainspirowała. Chociaż Hołownia to mnie z reguły irytuje. Świętoszek. ;)

    Pozdrawiam, jak zawsze, ciepło! :)
    Łucja

  5. gdyrozumspi pisze:

    Gratuluję osiągnięć, powinni docenić jakim jesteś wydajnym pracownikiem, Twoje zaangażowanie a nie skupiać się na jednym potknięciu. Oby byli racjonalni .

  6. napiecyku pisze:

    Ufff, za nic nie mogłam zostawić komentarza, ale znalazłam sposób i będę pisać prze stary blog.
    W pracy różnie bywa, raz z górki ale częściej pod górkę…z czasem na pewno wszystko wróci do normy. Dla dziadzia zdrowia życzę :))

  7. linka85 pisze:

    Oby premia nie ucierpiała. Powinni sobie zdawać sprawę z tego, jak ciężko na nią pracowałaś. Nie wiem tylko, czy powinnaś aż tyle z siebie dawać i wyrabiać podwójną normę, bo się do tego przyzwyczają. A jak coś spadnie, to Ci powiedzą, że się nie przykładasz i pracujesz poniżej swoich możliwości. Źle wygląda sytuacja Twojego Dziadzia, ale mam nadzieję, że jednak jeszcze pożyje. I przestaną mu się zdarzać kolejne zawały. Ach, ten długi weekend :).

  8. drugabasia pisze:

    W długi weekend ma być kiepska pogoda więc nie ma co żałować braku planów

  9. majkamb pisze:

    fajnie ze jest jakaś szansa na premię :) bo nie wszędzie nawet jak sie wyrabia ponad normę to sie dostaje premię. Ale 200% to już szaleństwo, żeby sie nie przyzwyczaili do tego, bo potem to będzie norma i na premię będzie trudno zapracować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s