sugar rush

Nie wiem jak Wasze, ale moje kobiece dni dzielą się na trzy typy: bezsilny, obojętny i sugar rush. W bezsilnym, jak sama nazwa wskazuje, nie mam na nic siły i ochoty, mogę siedzieć cały dzień gapiąc się tępo w ścianę bez słowa. Obojętny to taki, którego niemalże nie odczuwam. Niby coś się dzieje, ale życie płynie bez zmian. A sugar rush to nazwa robocza na stan, w którym jestem tak napakowana energią [i cukrem, bo głód cukrowy mnie napadł i go zaspokoiłam], że robię WSZYSTKO na raz. Taki typ właśnie teraz przeżywam. Wczoraj w drodze do pracy poszłam na zakupy, kupiłam sobie cukierków, po drodze opędzlowałam, a zanim doszłam do domu zostałam uderzona cukrową energią i nie dość, że wysprzątałam cały dom, zrobiłam pranie i wyniosłam śmieci, to jeszcze trochę o siebie zadbałam. Dzisiaj rano kontynuacja, wstałam przed ósmą, ogarnęłam po Niedźwiadkowym powrocie z pracy, ubrałam się, uszykowałam i wystrzeliłam na zakupy. Obskoczyłam kilka sklepów i mnie nogi rozbolały. Ale za to kupiłam truskawek. Chociaż powiem Wam szczerze, że nijak smakują. Trochę truskawkowo, ale mam wrażenie, jakby były chemicznie dojrzewane, a nie w słońcu. No nic, zrobię z jakim jogurtem na deser. Wydałam też trochę za dużo kasy. Niby wszystko potrzebne, ale nie umiem wyzbyć się poczucia winy za kupowanie rzeczy dla siebie. Muszę chyba nad tym popracować, bo psuje mi to każdą przyjemność i zamiast cieszyć się, że mogę coś dla siebie zrobić, ja przeżywam, że nie powinnam, bo cholera wie co będzie.

W pracy w porządeczku. Podsumowując miesiąc znów udało mi się wyrobić 200% celu i znów spodziewam się ładnej premii, mam tylko dziwne poczucie, że moja dobra passa się kończy, bo od kiedy pokazałam drużynie, że można mieć takie wyniki, oni też się podciągają i myślę, że w kolejnym miesiącu nasze cele zostaną podwyższone i będzie jeszcze trudniej. Od kiedy nasz dział się rozrasta, utwierdzam się w przekonaniu, że jestem totalnym introwertykiem. Towarzystwo ludzi mnie normalnie MĘCZY. Po takim dniu pracy, w którym kogoś szkolę [a ostatni tydzień codziennie cały dzień szkoliłam…] wracam zmęczona trzy razy bardziej i czuję prawdziwą błogość z ciszy i samotności. Ludzie po prostu zabierają mi energię, dla mnie jedyną słuszną formą odpoczynku jest przebywanie w swoim świecie, w swoich czterech ścianach, a jedyną osobą, która może mi w tym towarzyszyć i pozwala w swoim towarzystwie odpocząć to Niedźwiadek. W ogóle też trochę wkurza mnie, bo podrzucają mi ludzi na szkolenia z innych działów. No nie powiem, czuję się wyróżniona, ale chętnie też przyjmę dodatkowe wynagrodzenie za poświęcanie aż tylu dodatkowych pokładów energii na to. Aczkolwiek raczej nikt tego nie przewiduje ;) Trochę boję się też, że może się popsuć atmosfera w pracy, jest nas coraz więcej, coraz więcej sytuacji stresowych, na które ja sama reaguję nieraz bardzo dziwnie… Czasem aż siebie nie poznaję i zastanawiam się, czy ta osoba, w którą nieraz się zmieniam, czy to na pewno ja i jak tak się sobie przyglądam z boku, to sama nie wiem, czy bym siebie lubiła, jakbym była osobą trzecią.

Niedźwiadek kupił drugiego pada do PS3, a ja za pieniądze z urodzin kupiłam nam Diablo III i od tej chwili każdy wieczór kończy się na wspólnym czyszczeniu kilku podziemnych lochów. Cały tydzień czekaliśmy na sobotę, żeby móc oddać się temu bez ograniczeń czasowych, że praca, że coś tam. Wiecie o co chodzi. Żeby nic nam nie stanęło na przeszkodzie, to zrobiłam z samego rana wszystkie zakupy, kilka piwek dla Niedźwiadka, orzechy dla mnie i jak Niedźwiadek odeśpi nockę, zacznie się gra :D Co jak co, jesteśmy razem bardzo, bardzo szczęśliwi, a wspólny czas to najlepszy czas. Coś naprawdę pięknego.

Cieszę się, że maj się kończy, bo był to najpaskudniejszy maj w historii. Kto to widział, żeby tyle w maju padało i było tak zimno… Coś nieprawdopodobnego.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „sugar rush

  1. Paulina pisze:

    Ciut Wam zazdroszczę takiego miełgo sobotniego dnia :) u mnie cos takiego jest zupełnie niewykonalne… ale sama chciałam, wię cnie narzekam nic a nic ;)

    u dla mnie ten maj był całkiem ładny… wydaje mi się, że cały czas świeciło słońće…

  2. napiecyku pisze:

    Muszę spróbować sposobu z cukierkami aby dostać takiego ciśnienia na sprzątanie jak Ty:)))

  3. stalmuska pisze:

    sugar rush znaczy okres godowy tudzież ruję?

  4. linka85 pisze:

    Zaraź mnie trochę tą Twoją energią, bardzo proszę, bo zaczyna mi jej brakować :P! Zdecydowanie musisz popracować nad swoim nastawieniem do pieniędzy i kupowania czegoś dla siebie. Po to tyle pracujesz i tak się starasz, żeby czasem mieć z tego jakiś pożytek! Kiedy to w końcu dotrze do Twojej upartej łepetyny, co? Widzisz, zawyżyłaś normę i zaszkodziłaś wszystkim ;). Pamiętaj, że jak pokażecie, że jesteście w stanie robić więcej w tym samym czasie, to i oczekiwania względem Was wzrosną. Może trzeba trochę przystopować?
    A tak poza tym niech Wasze szczęście we dwoje (plus koty) niezakłócone trwa nadal :).

  5. gdyrozumspi pisze:

    Ewelinka jak zawsze trafia w sedno. Jak ona to robi ;)
    Oczywiście się z nią zgadam we wszystkich kwestiach zawartych w komentarzu :)

    Aaa od siebie dodam, że ja czekam, aż pan Ka. kupi drugiego pada, abyśmy razem mogli rozjeżdżać ludzi lub inne mordy uskuteczniać.

  6. bardziej pisze:

    podpisuję się :)
    Innuś, no i podziwiam Cię za odnajdywanie się w takiej pracy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s