co to będzie

Schną mi paznokcie, a w mieszkaniu jest pierwszy raz nieco chłodniej niż na zewnątrz. Wybroczyny wokół oczu prawie się wchłonęły, ale gałki oczne dochodzą do siebie dłużej i nadal w prawym oku mam czerwoną plamę. Widocznie sporo naczyń mi popękało. Dzisiaj jestem sama, bo Niedźwiadkowi skończył się urlop. Mój kończy się razem z dzisiejszym dniem. W pewnym sensie nawet cieszę się, że wrócę do jako takiej regularności codziennego życia.

Remont posuwa się ekspresowo, biorąc pod uwagę, że w tamtym mieszkaniu trzeba było zrobić od nowa absolutnie wszystko. Z jednej strony raduje się me serce na myśl, że borujemy tego spróchniałego zęba, jakim jest mieszkanie po Babci, że wkrótce będzie jak nowe i – na co mam nadzieję wielką – będzie też pachniało nowością. Z drugiej, cały proces wiąże się z kosmiczną ilością stresu, nerwów i niepokoju, co mnie lekko wykańcza i doprowadza do nieciekawych stanów. Wiele razy już wcześniej wspominałam, że od kiedy cały ten plan ruszył, nie potrafię się niczym cieszyć. Martwię się też o pieniądze, bo cały czas dochodzą jakieś ukryte koszta, których nie przewidziałam… Co to będzie, co to będzie…

Nie chce mi się opisywać moich negatywnych emocji, których jest ostatnio tak wiele, że brakuje miejsca na pozytywne. Napiszę w takim razie, że skończyłam oglądać serial „Oz” [polecam wielbicielom tematyki więziennej] i oglądam trzeci sezon „Skins” [znowu szesnastolatki uprawiają więcej seksu niż ja przez całe życie]. No. Także tyle u mnie. Idę poczytać, co u Was.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „co to będzie

  1. No tak” co będzie to będzie” akurat w tym przypadku to idealne motto. Powodzenia.

  2. gdyrozumspi pisze:

    Madź! Ty na prawdę uważaj na siebie i dbaj o zdrowie. Bo mój Bro też jest w trakcie remontu z powodu tych stanów musiał udać się do szpitala. Także to nie są żarty.

  3. linka85 pisze:

    Co to będzie za ulga i radość, kiedy remont się zakończy :). Tylko Ty masz jedno ważne zadanie – nie wykończyć się do tego czasu :P. Całe szczęście, że Twoje oczy dochodzą do siebie. Dbaj o siebie w tym całym zabieganiu. Remont, stresy w pracy… To może wykończyć. Trzymam kciuki, żeby było już z górki.

  4. kardiowersja pisze:

    jakoś mi się udało do tej pory uciec od remontów jakichkolwiek, raz wykończałam mieszkanie, ale z odległości 500km i do tego się nie tykałam zbytnio, troche mnie to wykończyło mimo wszystko, wiec dopóki płytki trzymają się ścian i podłogi, chociaż popękane i wizualnie straszą, drzwiczki mebli kuchennych nie pourywane będę sie bronić rękami i nogami przed remontem, chociaż kusi bo bardzo brzydko mam w kuchni – reszta może być

  5. Ł. pisze:

    Będzie dobrze, chociaż niełatwo. Dacie radę, trzymam kciuki. Lecz oczy, jest jeszcze tyle do zobaczenia :)

  6. napiecyku pisze:

    Mnie również czasami ponoszą emocje i zbyt emocjonalne podchodzę do niektórych rzeczy…taka natura. Remont zwykle niesie za sobą więcej wydatków, niż było w planie, ale efekt końcowy może wyciszyć skołatane nerwy :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s