jak zawsze przy kawie

Dzień dobry.

Atmosfera bardzo sprzyja dziś pisaniu. Niedźwiadek od rana w pracy, ja ogarnęłam mieszkanie, zrobiłam kawę, mogę usiąść i pomyśleć nad swoim życiem.

Wzruszyłam się dzisiaj o świcie, kiedy Niedźwiadek wychodził do pracy. Pewnie każdemu wyda się to dziwne, ale wzruszył mnie fakt, że przy wychodzeniu z domu przekręcił w zamku klucz dwa razy i sprawdził, czy drzwi są zamknięte. Poczułam się otoczona opieką i bezpieczna w tym momencie. Może pomoże Wam mnie zrozumieć fakt, że Niedźwiadek nigdy nie dbał o takie rzeczy. Zamykał mieszkanie albo nie zamykał, zapominał o tym i nigdy nie brał pod uwagę. A ja z kolei jestem typowym freakiem, przed pójściem spać sprawdzam zamki 10 razy, a przy wychodzeniu z domu co najmniej dwa :D Nie poczuję się bezpiecznie, jeśli tego nie zrobię. Także przyjemnie mi się zrobiło, że zaczął na to zważać.

Miniony tydzień w pracy przyniósł ze sobą informacje o nadchodzących zmianach, oczywiście na gorsze. Lekkie przerażenie mnie ogarnęło i paniczna myśl o poszukiwaniu innej pracy. Ale po pierwszej próbie zaakceptowania zmian doszłam do wniosku, że powinnam to zrobić na spokojnie. Najpierw przekonać się, jak będzie się pracowało na nowych warunkach [a nowe warunki ruszają od września], potem przekonać się, jak będzie się na nowych warunkach pracować przy długich dojazdach z Miasta Rodzinnego, potem sprawdzić, czy będę w stanie przy takim trybie znosić nieuchronnie zapowiadane nadgodziny i jak długo one potrwają. Jednym słowem spróbuję przetrwać, ponieważ warunki finansowe PÓKI CO przemawiają właśnie za tym. Mówię „póki co”, ponieważ warunki finansowe też dążą ku zmianie na gorsze. No ale zobaczymy jeszcze, jak to będzie. Nikt mi też nie zabrania przeglądać ofert pracy w międzyczasie, prawda?

Remont wielkimi krokami zmierza ku końcowi. Niedźwiadek prognozuje, że jeszcze z tydzień i będzie za nami. Bardzo na to liczę, bo jestem totalnie wykończona. Zadziały się różne komplikacje, które znacznie utrudniły nam życie i przysporzyły zmartwień, ale sukcesywnie pokonujemy każdą taką jedną trudność, pocieszając się, że w przyszłości takiego remontu już sobie nie będziemy musieli serwować, bo wszystko będzie tak odpicowane, że wystarczą zmiany kosmetyczne [odmalowanie ścian czy cuś]. Także tak się pocieszam, a jak jest bardzo źle, to wizualizuję sobie nową łazienkę i porównuję ze starą ;)

Relacja z Niedźwiadkiem wciąż bardzo napięta, widzę, że nam obojgu udziela się nerwowa atmosfera. Bywamy dla siebie wredni, czepiamy się pierdół. Ale na szczęście wieczorami – jak by dzień nie wyglądał – zawsze lądujemy w objęciach i przypominamy sobie, że się kochamy. Ja powoli też zaczynam niepokoić się wyjazdem Niedźwiadka w rodzinne strony. To już w tym tygodniu. Strój ma prawie skompletowany, brakuje tylko koszuli [buty były prawdziwym cudem, bo szukaliśmy ich po całym kraju ze względu na bardzo nietypowy rozmiar, a jak już straciliśmy nadzieję, znalazły się przypadkiem na zamykanym już stoisku na targu w Mieście Rodzinnym… tak jakby los nagle się do niego uśmiechnął]. A ja niepokoję się standardowo. Zawsze jak jedzie gdzieś daleko i na długo, to mam dużo czarnych myśli. Odganiam je od siebie, ale wiecie jak to jest…

W związku z moimi wiecznie problematycznymi powiekami i dwukrotnie wystawioną tą samą diagnozą, zaczęłam czytać o alergii na kosmetyki. Po takiej lekturze podjęłam trudną decyzję i wywaliłam do śmieci wszystkie błyszczące, perłowe czy brokatowe cienie do powiek, jakie miałam. Wywaliłam też matowe, których termin ważności mógł już minąć. Wywaliłam wszystkie podejrzane o zepsucie kredki i inne kosmetyki, które są na tyle niepewne, że mogą mi szkodzić. Nosiłam z tego powodu żałobę przez pół dnia, bo bardzo lubiłam swoją kolekcję, ale potem ponownie uzmysłowiłam sobie, że to jest dla mnie trucizna i dobrzem uczyniła. Teraz będę po kolei sprawdzać tę resztkę cieni, która mi została. Jeśli przy którymś zauważę pogorszenie, to też wywalę. W najgorszym przypadku będę się musiała zaopatrzyć w kosmetyki hipoalergiczne i już. No bo nie mam się siły męczyć z tymi problemami przez kolejny rok. Mam tylko nadzieję, że naprawdę odkryję swój rzeczywisty alergen w końcu…

Ostatni łyk kawy. Pora kończyć. Całe szczęście jeszcze została mi przyjemność czytania Waszych blogów na dzisiaj, ale to już przy herbacie. Jutro pierwszy września. Jak co roku o tej porze zajebiście cieszę się, że już nie chodzę do szkoły :) Nie sądzę, żeby czytał mnie jakiś uczeń, na pewno za to czytają mnie rodzice uczniów, dlatego uczniom i rodzicom życzę udanego startu w nowy rok szkolny!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „jak zawsze przy kawie

  1. gdyrozumspi pisze:

    A gdzie współczucie dla nauczycieli?? He?? Ja z pierwszym września czuję się jakbym chodziła do szkoły, a to już dorosłość i taka praca.

    Cieszę się,że remont dobiega już ku końcowi, by się chciało rzec: nareszcie !

  2. wu pisze:

    To jaki to nietypowy rozmiar, że tak szukaliscie?
    Koniec remontu zawsze podnosi z kolan. Relacje w związkach tez!
    A co jeśli ktoś wypuszcza dziecki do szkoły i później idzie uczyć inne dzieci? To jest dopiero hardkor…

  3. Helen pisze:

    A nie masz czasem kota? Bo mój mnie uczulił na wszystko, a efektem były właśnie kwitnące powieki. Czasem byłam gotowa wydrapać sobie oczy własnoręcznie, a przyczyną był np. kieliszek czerwonego wina… Kiedy kot wyniósł się z naszego domu, przeszło wszystko. Taki lajf.

  4. Agata pisze:

    Nigdy się nie ujawniałam ale podczytuję od dłuższego czasu. Chciałam Ci coś napisać odnośnie alergii na kosmetyki, bo jakiś czas temu miałam dokładnie ten sam problem czego skutkiem było to, że przestałam się malować (o matko!) niepotrzebnie jak się okazało. Za którymśtam podejściem trafiłam wreszcie na lekarza który mi wytłumaczył, że to nie żadna alergia tylko raz przebyte zapalenie spojówek a mianowicie podczas zapalenia spojówek które miałam a nie wiedziałam że mam malowałam się kosmetykami na których pozostały bakterie i później przez kolejne 2 lata przy każdym kolejnym użyciu tych kosmetyków aplikuję sobie w oczy te właśnie bakterie (mam nadzieję że w miarę sensownie to opisałam). Lekarz kazał wymienić wszystkie kosmetyki do oczu i okolicy oczu na nowe i problem zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki :) Może i Tobie taka informacja w czymś pomoże.
    Pozdrawiam :)

  5. innam pisze:

    Mam koty całe życie, a alergia pojawiła się rok temu. Ale nawet jeśli to kot, wole mieć alergię niż nie mieć kota ;)

  6. innam pisze:

    Dzięki! Wypróbuję Twoją radę, bo faktycznie zapalenie spojówek miałam i od tego wszystko się zaczęło…

    PS: Dzięki za ujawnienie się, a może też gdzieś pisujesz? Chętnie Cię poznam :)

  7. innam pisze:

    Rozmiar jak rozmiar, bo 47, ale bardziej chodzi o wysokie podbicie buta niż samą długość. Dlatego był to taki problem. W sklepach nie ma butów z wysokim podbiciem dla mężczyzn.

  8. innam pisze:

    Nauczycielom nie współczuję bardziej niż innym zawodom, bo mają dwa miesiące wakacji co roku :P

  9. wu pisze:

    A aaa. …to nie wiedziałam.

  10. wu pisze:

    Ej, Madzia, ale z alergiami to podobno nie jest tak, że jak się nie miało alergii na kota (czy cokolwiek innego) to na mur beton nigdy się juz nie będzie miało.
    Chociaż ja tam Ciebie bez kota nie widzę! :)
    No a po moim ostatnim zapaleniu spojówek ( nawet zdjęcia okofff wrxucilam) od razu wymieniłem tusze itd i faktycznie żadnego nawrotu.
    Pozdrawiam!

  11. innam pisze:

    Z tym, że ja całkiem niedawno miałam testy na alergię i mi nic nie wykazało, dlatego byłoby dziwne, gdyby alergia rozwinęła się w ciągu roku :) Ale jak wspominałam wyżej – wolę mieć alergię niż nie mieć kotów.

  12. cicicada pisze:

    pochwalisz się potem zdjęciami wyremontowanego mieszkania, prawda?:>

  13. innam pisze:

    Nie jestem pewna, ale chyba raczej nie :)

  14. wu pisze:

    No….to insza sprawa :)
    Obyś nie musiała juz tak cierpieć.
    A właśnie sobie przypomniałam jak kiedyś wrzucilas zdjęcie umalowanego oka. Majstersztyk!!

  15. gdyrozumspi pisze:

    Wcale dwóch miesięcy nie miałam ;) to w szkole tak dobrze mają. Wakacje wakacjami, ale minusów mogłabym wymienić masę, tak jak w innych zawodach. Ale mniejsza o! temat rzeka.

  16. Ja również zamykam drzwi, kiedy zostawiam śpiącego męża…..ale myślę wtedy raczej o laptopie i innych cennych rzeczach hihi…mąż i tak się obroni. Również mam alergię na kosmetyki do oczu, u mnie alergia objawia się pieczeniem i łzawieniem. Polecam Ci tusz do rzęs z Manhattanu do wrażliwych oczu, ja kupuję go w Rossmanie i tylko on mi służy :)

  17. bardziej pisze:

    Pójdę zaparzyć herbaty i wrócę.
    Ale wiesz co, Mała, musisz wiedzieć, że strasznie cię lubię!

  18. linka85 pisze:

    Dokładnie tym samym pocieszałam się podczas urządzania od podstaw naszego mieszkania – że już nigdy więcej, a przynajmniej nie przez najbliższe 20 lat ;). Całe szczęście, że lada moment zapomnicie o stresach związanych z remontem i przestaniecie się tak przez niego żreć. Pozostanie jedynie rozkoszować się nowym wnętrzem :).
    Zawsze miałam obsesję na punkcie zamykania drzwi. Dziennie sprawdzam je ok. 10 razy :D, a K. udzieliło się przeze mnie to samo, tylko w znacznie mniejszym natężeniu :D. A kiedyś u siebie w domu w ogóle o to nie dbał.
    Musisz zrobić wszystko, co konieczne, żeby zwalczyć problemy z oczami. Mam nadzieję, że poprzez Twoje działania wreszcie Ci się uda.

  19. kardiowersja pisze:

    1.jeśli chodzi o remont to odwaliliście kawał dobrej roboty, nie da się bezboleśnie, jak z resztą z większością spraw
    2. co do obrzękniętych powiek współczuję, teoria z bakteriami na kosmetykach wydaje się być przesadzona, od bakteryjnych zapaleń oczy przede wszystkim ropieją, są posklejane rzęsy… przy alergii charakterystyczne jest łzawienie, świąd, ewentualnie kichanie i zwykły katar typu woda leci z nosa… przy podraznieniu, niewyspaniu, spędzaniu długich godzin przed komputerem równiez mogą oczęta zrobić sie przekrwione, przy działaniu różnych substancji drażniących, i po przepłakanych nocach,
    jest jeszcze taki obrzydliwy pasożyt zwany nużeńcem który również może sobie mieszkać na brzegach powiek w mieszkach włosowych rzęs i powodować podrażnienie
    3. w przypadku uczulenia na koty nie działa pozbycie się kota, alergeny nawet po gruntownym remoncie utrzymują się latami, wg niektórych badaczy do ok 5 lat
    4. dziękuję za życzenia udanego startu w rok szkolny;)

  20. Nie przejmuj się drobnymi kłótniami, życie bez różnicy zdań jest nudne. A to że się szybko godzicie znaczy że nie musisz też martwić się tym wyjazdem. Pomyśl lepiej jaka radość będzie z powrotu.

  21. innam pisze:

    Dzięki, Iwcia, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że kotów się nie pozbędę :D Nie ma to jak mieć fachowca wśród blogowych przyjaciół :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s