pytanie do specjalisty

Jestem sama od czwartkowego poranka. Postanowiłam, że tym razem nie będę omdlewającą z tęsknoty ukochaną, bo wiem, że Niedźwiadka bardzo to smuci i odbiera radość z wyjazdu. Tak więc nie wydzwaniam, nie wypisuję tęsknych wiadomości, tylko sobie trwam w oczekiwaniu. Zamieniamy ze sobą po kilka słów dziennie, a ja staram się brzmieć jak najnormalniej, żeby nie psuć mu zabawy.

Uświadomiłam sobie, że bardzo przywykłam to tego, że mam komu opowiedzieć o wszystkim, o najbardziej idiotycznej pierdole, o tym, że boli mnie brzuch, że kolega z pracy działa mi na nerwy, a ja zjadłabym fasolkę szparagową. A teraz tak dziwnie. Niby mogłabym mu to napisać, ale wiem, że właściwie jest to teraz dla niego bez znaczenia, bo ma ciekawsze rzeczy na głowie niż moje refleksje dnia codziennego. Więc z relacjonowaniem rzeczywistości poczekam aż wróci, a ja będę tłamsić w sobie te nic nie znaczące odczucia albo będę je wylewać tutaj, bo czemu nie.

Ze wstydem przyznam, że od dwóch dni się objadam. I to strasznie niezdrowymi rzeczami. Jakiś potwór się we mnie obudził i nie mogę się powstrzymać. Jem dopóki nie zrobi mi się niedobrze. To chyba ta tęsknota ;) Ale dzisiaj powzięłam środki zapobiegawcze i nie kupiłam sobie nic obrzydliwie niezdrowego i słodkiego. Dwa dni to zdecydowanie za długo.

Starłam się z Kierownicą. Nie jakoś tam agresywnie, po prostu dałam jej do zrozumienia, że wraz z zawyżonymi celami spadła moja motywacja, bo zawyżone cele odbierają mi szansę na premię, a co za tym idzie zwyczajnie nie opłaca mi się robić nic ponad swoje podstawowe obowiązki. Oczywiście gładko tego nie przyjęła, bo przyzwyczaiłam ją do świetnych wyników i jej własnej okrąglutkiej dzięki mnie premii. No ale jestem twarda w swoim postanowieniu robienia w tym miesiącu tylko tego, co do mnie należy i nic ponadto. Straszy mnie, że jak tak będzie, nie będę miała szansy na premię roczną. Nie chciałam jej tego mówić, ale obawiam się, że rocznej premii w tej firmie nie doczekam ;) W każdym razie obraziłam się na firmę i w ten sposób protestuję.

Zanim rozpoczęłam protest, odebrałam z rąk dyrektora nagrodę za wyniki. Dodam, że o konkursie to się dowiedziałam dopiero, jak go wygrałam. Nie powiem, miło coś wygrać, szczególnie jeśli jest to stosunkowo droga nagroda rzeczowa, aktualnie potrzebna w moim gospodarstwie domowym, ale jedna nagroda wiosny nie czyni. Szczególnie, że już mi Kierownica wytknęła nagrodę i posłużyła się nią jako argumentem przeciwko mnie. Dodam, że ona dzięki mnie też dostała nagrodę. Dokładnie taką samą. No słaba z niej Kierownica, bardzo słaba. Nie ma się w niej żadnego wsparcia, jedynie presja i oczekiwania, że będę pracować, nic za to nie oczekując. O nie, nie.

Samotne wieczory zapycham sobie sprzątaniem i oglądaniem kolejnych odcinków seriali. Mogłabym spędzać je zgoła inaczej, szczególnie, że przyjechała koleżanka ze studiów ze swoim nowym mężczyzną, co wieczór odbywają się spotkania po latach, a ja jakoś nie mam ochoty. Jestem chyba nawet niegrzeczna w tej swojej niechęci do wyjść z koleżankami, ale nie mogę się przemóc. No nie chce mi się i już, uwielbiam swoje cztery ściany, kotełki, kawę i własne towarzystwo, w którym – bądź co bądź – czuje się najlepiej. Lubię się zajmować też swoim otoczeniem, porządkować je, układać, planować.

Mieszkanie już posprzątane. Wczoraj, idąc za radą Agaty z komcia przy poprzedniej notce, wyrzuciłam wszystkie kosmetyki, których mogłam używać w trakcie zapalenia spojówek. Nie zostało mi nic. A ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez makijażu, to powzięłam decyzję, że zaopatrzę się niezwłocznie. Miałam dziki plan się wyspać dzisiaj, ale ostatnio nie sypiam zbyt dobrze i mimo woli budzą mnie myśli pełne przerażenia, związane z remontem. Dzisiaj też mnie zbudziły o 6.15. Dom posprzątany, obiad gotowy [nagotowałam sobie swoją ulubioną duszoną kapustę z mięsem, jem od dwóch dni i pewnie z dwa jeszcze będę jeść, ale to jedno z moich ulubionych dań, a Niedźwiadek nie przepada, więc korzystam], a pogoda za oknem piękna, więc stwierdziłam, że wybiorę się na zakupy w celu uzupełnienia braków w mojej kosmetyczce. Obrałam sobie za cel odległą o 3 km drogerię, do której wiedzie bardzo ładna droga przez parki i śliczne osiedla domków jednorodzinnych. Spacer dobrze mi zrobił. Potem jeszcze wróciłam do galerii handlowej, stojącej tuż przy moim bloku, obkupiłam się. I choć przy płaceniu powieka mi nawet nie zadrżała, to wewnętrzny Sknerus McKwacz uronił łzę. Ale wiesz co, Sknerusie? Należy mi się, o. Nie można wiecznie sobie wszystkiego odmawiać!

Kupiłam też spirytus salicylowy, bo jedynie to przyszło mi do głowy w kwestii odkażania i wyczyściłam tym spirytusem swoją kasetkę na cienie, potem wymoczyłam wszystkie pędzle do oczu i porozkładałam nowe nabytki na mojej pseudotoaletce. I teraz mam tylko jedno pytanie: kiedy mogę znów zacząć się malować? Ile dać sobie czasu po zniknięciu objawów skórnych na regenerację? Kiedy ponowić próbę? Będę wdzięczna za sugestię. Nie zaprzeczam, że mam ciągoty, żeby pomalować się w poniedziałek. Co na to specjaliści? :D

 PS: Właśnie Niedźwiadek wysłał mi zdjęcie w swoim stroju wieczorowym. Pewnie to dziwne, ale nigdy nie widziałam go w garniturze. Wygląda niesamowicie przystojnie!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „pytanie do specjalisty

  1. napiecyku pisze:

    Co do oczu, jeszcze bym poczekała, albo sam tusz do wrażliwych oczu ( kredki bardziej uczulają, szczególnie kolorowe ). Również dzisiaj w galerii miałam duże obiekcje, że za drogo…..Twój wpis dobrze mi zrobił :)

  2. linka85 pisze:

    O tak, zobaczenie ukochanego mężczyzny w garniturze zawsze robi wrażenie :). Wprawdzie mój mąż ze względu na miejsce i rodzaj wykonywanej pracy często chodzi w garniturze, ale ten widok nigdy mi się nie znudzi :).
    Cieszę się, że poskromiłaś swojego wewnętrznego skąpca, zwłaszcza że nowe kosmetyki kupiłaś dla zdrowia swoich oczu, więc powinnaś się czuć usprawiedliwiona :).
    Beznadziejnie się zrobiło w Twojej firmie. A kiedy już się nie ma motywacji do pracy, pozostaje marazm i pojawia się niechęć do wykonywania dalszych obowiązków.

  3. wu pisze:

    Specjalista nie jestem, ale ja bym poczekala z mejkapem do wyleczenia….

  4. innam pisze:

    No ale ja właśnie o to pytam. Objawy ustąpiły i zastanawiam się, ile mam czekać po zniknięciu dolegliwości :)

  5. Też specjalistką nie jestem. Oczy są wyjątkowo wrażliwe i wymagają dłuższej regeneracji. Popieram zakupy… Nie można wszystkiego sobie odmawiać, choć w drugą stronę też nie ma co przesadzać. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s