W czwartek rano

Zaczęła się prawdziwa jesień. Taka już bardziej w kierunku zimy niż przypominająca o lecie. Jak wczoraj zaczęło padać, tak padało przez całą noc i pada do teraz. Na dworze jest jeszcze ciemno, dopiero zaczyna się przejasniac. Siedzę w pociągu, w moim przedziale jeszcze nikogo nie ma.
Od kiedy zaczęłam jeździć pociągami codziennie, zaczęłam być świadkiem różnych sytuacji. Najbardziej lubię spotkania i powitania. Lubię patrzeć na tę radość w ludziach, którzy nie widzieli się dawno, a może tylko jeden dzień, którzy bardzo się ciesza ze swojej obecności po powrocie. Zaczęłam fantazjowac, jakby to było fajnie, jakby tak mnie Niedzwiadek odebrał z dworca, hehe.
Ponieważ ostatnio szukam pracy w swoim miejscu zamieszkania, przypomniałam sobie, jakie to niewdzieczne i nieprzyjemne. Jakie rozmowy o pracę są ponizajace i jak bardzo pracodawcy mają gdzieś potrzeby pracownika. Byłam już na trzecim etapie pewnej rekrutacji (swoją drogą zastanawiam się, ile miała mieć etapów ostatecznie), ale zrezygnowałam. Wczoraj mnie naszło na refleksje, zaraz po tym jak dowiedzialam się, że dostanę premie polroczna za najlepsze wyniki. Naszło mnie, że po pierwsze musze znów zaczynać od zera, a tutaj już mam swoją renomę. Że tam zaczynam od ochlapow finansowych przez pierwsze cztery miesiące a tu zarabiam dobrze i zgarniam wszystkie możliwe premie. Tam zatrudnienie jest niepewne, a tutaj mam stabilna umowę i pewność, że przy moich umiejętnościach nie zostanę szybko zwolniona. Poza tym tutaj już jestem obyta, przyzwyczajona, a tam wszystkiego trzeba by się uczyć od nowa i przeżywać od nowa potworny stres. To nie jest dobry czas na takie zmiany. Szczególnie, kiedy trzeba tyle rzeczy do domu kupić. Trzeba doic tę dojna krowę, dopóki pieniądze lecą obficie, a jak źródło wyschnie – trzeba pójść dalej. Oczywiście oferty pracy przeglądam dalej i wysyłam swoje CV, ale coś mi się wydaje, że powrócę do dawnego sposobu wypytywania o wynagrodzenie i warunki zatrudnienia przy kontakcie telefonicznym, bo szkoda mi marnować czas na rozmowy o pracę za 5.50 za godzinę i umowę zlecenie.
A tak poza tym to przywykam juz powoli do tego, że na tygodniu w domu tylko śpię. Dojazdy nawet w pewnym sensie są przyjemne. Co nie zmienia faktu, że zawsze niecierpliwie oczekuje piątku, bo im dalej w tydzień, tym bardziej zmęczona jestem. W listopadzie będę miała dwa dni wolnego z okazji świąt, już czekam i liczę dni.
Miniony weekend spędziliśmy we dwoje w domu, czego naprawdę było mi trzeba. Kolejny wspólny weekend długo się nie zdarzy. Mam trochę dola, bo potwornie tyje i boję się, że nie znajdę sił, żeby ten proces zatrzymać. Ychhh… No ale próbuje na razie pokochać siebie mimo wszystko, bo podobno od tego się wszystko zaczyna. Trochę nie wychodzi.
Jeszcze tylko dzisiaj, potem piateczek, a potem ukochany weekend. Przetrwam!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „W czwartek rano

  1. Anonim pisze:

    Każda zmiana pracy to stres. Trzymam kciuki za powodzenie. A piątki uwielbiam :)

  2. linka85 pisze:

    To jest właśnie dorosłe życie – ciągła praca i niecierpliwe odliczanie dni do weekendu :P. Tak, rozpoczynanie wszystkiego od nowa w nowym miejscu pracy to nic fajnego. Sama przez to przechodziłam kilka razy. No ale jeśliby korzyści miały przeważyć nad minusami, zawsze warto kolejny raz podjąć wyzwanie. Póki jednak nie ma żadnej ciekawej propozycji na horyzoncie, warto trzymać się tego, co się już zna. I gratuluję tych wszystkich premii, życząc kolejnych! No i oby nie dopadła Cię jesienno-zimowa depresja. Powodzenia!

  3. gdyrozumspi pisze:

    Czasem się zastanawiam ile jest życia w życiu :P
    Od w weekendu do weekendu.

  4. gwiazdka pisze:

    jestem w tym samym miejscu. Z jednej strony dol i depresja na mysl o robocie, z drugiej mysl, ze w nowej trzeba byloby wszystko znow zaczynac ‚od zera’… nie wiadomo co lepsze :-/

  5. myjegary pisze:

    Młodym osobom, zawsze trudno jest znaleźć cokolwiek sensownego. To przykre, że czasami jest tak że musimy poświęcić bardzo, bardzo dużo by po prostu móc funkcjonować. Ale wierzyć w to, że się uda pozmieniać trzeba!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s