Szklane domy

Zmierza powoli ku końcowi bardzo ciężki tydzień w pracy. Działo się dużo, były nadgodziny, przez co do domu wracałam na osiem godzin. Praca w tym czasie była bardzo ciężka, a kierownik jak zwykle zawiódł, no ale co zrobić. Najważniejsze, że dzisiaj juz nadgodzin nie będzie.
Jadę sobie pociągiem wreszcie o zwykłej porze, dzięki czemu nie denerwuje się, że spóźnie się na autobus, a potem do pracy o godzinę. Czego po prostu nienawidzę. Spoznianie się bardzo mnie stresuje.
Ustawilam sobie w komórce aplikacje, która odlicza mi dni do różnych wydarzeń, mam tu na myśli przede wszystkim moje urlopy i dłuższe okresy wolnego. Najbliższy za dwa tygodnie, gdzie weekend rozpoczne od piątku.
W sobotę spędziłam pół dnia z rodzicami, co mnie zrelaksowalo i dodało sił do mierzenia się z rzeczywistością. A w niedziele lenilismy się z Niedźwiadkiem na kanapie oglądając odcinek za odcinkiem nowy sezon Kobiety Na Krańcu Świata, który był bardzo, bardzo mocny i nawet uronilam kilka łez nad złem tego świata.
Niedzwiadek tez spogląda w przyszłość i widzi nas z dziećmi, co mnie na daną chwile jeszcze dość mocno przytłacza, bo czuję wyraźny nacisk na konieczność ich posiadania w naszym życiu, a ja wcale nie jestem taka pewna, że kiedykolwiek chce je urodzić. Nie wiem, czy jestem gotowa na poświęcenie tyle bólu i dyskomfortu, a potem całego swojego życia. Po prostu nie wiem. Może wole koty od dzieci. Pewnie wiele matek powie mi teraz, że jestem egoistyczna w swoim myśleniu, ale dla mnie bardziej egoistyczne jest rodzenie dzieci po to, żeby miał kto podać szklankę wody na starość. W każdym razie sama myśl jest mi bardzo straszna.
Dołuje się też swoim siedzącym trybem życia. Jeszcze nigdy w życiu tak mało się nie ruszalam, bardzo źle się z tym czuję, a jednocześnie czuję bezsilność, bo praca i dojazd do niej zabiera mi cały wolny czas, a w weekendy jestem tak wykończona, że na pomysle treningu się kończy. Nie wiem skąd mam brać siłę i motywację, tyje i robią mi się żylaki, jeszcze trochę to będę tak ociezala, że nie wstanę z krzesła. W pracy już nawet zaczęłam na przerwie schodzić z siódmego piętra na parter a potem wspinać się schodami, żeby choć trochę poczuć to przyjemne zmęczenie. Smutny jest ten aspekt mojego życia aktualnie.
Ale wszystkie inne są przyzwoite za to. Bo kocham moje mieszkanie każdego dnia więcej, hehe. Jeszcze tylko dzisiaj i piateczek. A potem wreszcie chwila odpoczynku po tym młynie okrutnym. Trzymajcie się i korzystajcie z pięknej pogody, jeśli możecie. Ja nie mogę, bo cała te piękna pogoda przesiedze w szklanym wieżowcu. Buziaki!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Szklane domy

  1. gdyrozumspi pisze:

    Ja bardziej rozmyślam gdzie jest czas na dzieci w tej gonitwie.
    Ale patrząc na znajomych, brata gdy przychodzi szkrab na świat już nic nie jest ważne, a człowiek ma wrażenie,że da radę ze wszystkim.

  2. Nie jesteś egoistką. Każda kobieta ma rozterki, zanim zostanie matką. To naturalne, że obawiamy się tej roli, bo nie wiemy jak się w niej sprawdzimy. To ogromna odpowiedzialność brać na swoje barki los innych.
    Egoizmem byłoby rodzenie co rok, bez namysłu i planu na przyszłość.
    Pozdrawiam.
    PS
    Bardzo lubię Twoje wpisy.

  3. eulalia87 pisze:

    jak co zrobić, zmienić kierownika ;)

  4. serdunio pisze:

    schody to bardzo dobry pomysl!!! tak trzymaj! :)

  5. linka85 pisze:

    Ja też nie znoszę się spóźniać, to dla mnie niezmiernie stresujące, choć zdarza się może zraz na rok i to z przyczyn ode mnie niezależnych. Wolę zawsze wyjechać pół godziny wcześniej, niż ryzykować spóźnienie. Ty z pociągami masz bardziej skomplikowaną sytuację.
    Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że po części chciałabym już mieć własne dziecko. Ale wciąż wydaje mi się, że to nie ten moment. A jednak nikt mi znany, komu dziecko się niespodziewanie przydarzyło, nie narzeka. Są szczęśliwi, idą do przodu i jakoś godzą macierzyństwo / tacierzyństwo z codziennymi obowiązkami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s