Z materaca w sypialni

Jestem typową nudziara. Jeżdżę do pracy, pracuje, jem, śpię. Czasem oglądam filmy, coś poczytam i spędzę kilka równie nudnych chwil z moją drugą połówka. Nie robie prawie nic poza tym. Robie sobie za to czasem wyrzuty, bo zastanawiam się, czy kiedyś tego nie pozaluje, tego że nie żyje pełnią, nie chwytam dnia, nie ciesze każda chwilą. Ale życie niestety w swojej prozie nie ułatwia tej radości. Bo pieniądze skądś trzeba brać, bo żyć trzeba za coś i cieszyć się też nie jest tak łatwo, kiedy nie ma się nic.
Próbuje wiec dostrzegać jakieś światło i jakieś dobro w otaczającym świecie. Pomogę dziewczynie w pociągu otworzyć bilet na własnej komórce, bo jej się nie udało. Krzykne niewidomemu numer autobusu, kiedy pyta a nikogo nie ma obok. Dam koleżance z pracy dwa jabłka, bo zapomniała drugiego śniadania. Usmiechne się do sokisty, gdy karcaco pokiwa na mnie palcem za opieranie trampek na siedzeniu naprzeciwko. Czasem rozesmieje się do klienta, ale to ostatnimi czasy rzadkość. Bo jestem wykończona.
Jestem wykończona tym bardziej, że nie zdążyłam zregenerować się w weekend. A jeszcze w piątek na dzień dobry usłyszałam, że w poniedziałek znowu nadgodziny. Zaczęłam znów fantazjowac o zwolnieniu lekarskim, ale ponieważ w poniedziałek jechaliśmy z Niedźwiadkiem razem, to miałam dodatkową motywację, żeby się wybrać. A na resztę tygodnia mam taką motywację, że postanowiłam komuś coś udowodnić. Zaczekam ze zwolnieniem na naprawdę dobry moment.
Bardzo męczę się w pracy. Przeżyłam poniedziałkowe nadgodziny, ale nie było łatwo. Przede mną cały tydzień ciężkiej pracy, jedyne o czym marze, to weekend. Z tym ślubem cywilnym tez nie ma łatwo, bo kompletnie nie wiem kiedy ja załatwię skrócony odpis aktu urodzenia. Albo Niedźwiadek. Skąd my na to weźmiemy czas. A przydałoby się załatwić to szybko, chętnie jeszcze w grudniu wyszlabym za mąż.
No nic. Poniedziałek uważam za zamknięty. Notkę pisałam z materaca z mojej sypialni, zamierzam teraz iść spać, a jutro przeżyć dzień szybko, by wieczorem odhaczyc go w kalendarzu, jako kolejny zbliżający mnie do weekendu. Dobranoc.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Z materaca w sypialni

  1. gdyrozumspi pisze:

    Już w grudniu?
    Bo chcesz już mieć to już za sobą ( chodzi mi o procedurę) czy tak się nie możesz doczekać?

    Zastanawiam się czy chwytania dnia nie jest przereklamowane?
    A może miło spędzony dzień, choćby na materacu to jest chwytanie dnia, chyba o to chodzi, żeby było przyjemnie?? Przyznać muszę,że ja czasem nie mam ochoty wyjść. W sumie to i tak się wszystko sprowadza do pieniędzy.

  2. zagrabienie pisze:

    jak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną nudziarą na świecie.
    http://naganegatywnie.wordpress.com/

  3. linka85 pisze:

    Kochana, chyba się starzejemy i pośród nas jest wiele takich nudziarzy :D. Ja się do nich zaliczam z pewnością, bo moje życie toczy się tak samo – praca, posiłki, spanie i tak w kółko. Jestem pewna, że w tym zabieganiu wygospodarujecie w końcu chwilę na załatwienie formalności związanych ze ślubem. Trzymaj się i nie daj się zajechać swojej pracy!

  4. kardiowersja pisze:

    z czasem albo coś ci pierdolnie albo się przyzwyczaisz
    co do odpisu tego aktu urodzenia to może zadzwoń do tego urzędu i się dowiedz czy nie da się tego załatwić za pośrednictwem np poczty i przelewu, bo wiele rzeczy da się tak załatwić…
    poza tym pozdrawiam i trzymam kciuki żeby nadgodzin nie było

  5. innam pisze:

    Raczej chce mieć za sobą. Ślub sam w sobie nie ma dla mnie zbytnio znaczenia sentymentalnego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s