thriller

Wiosna przyszła, a po obfitych opadach świtem i porankiem, rozbuchała się dzisiaj na dobre. Tak bardzo, że za gorąco było chodzić nawet w żakiecie. Nie chodziłam za dużo, bo weekendy to mi niestety mijają na praniu, sprzątaniu, prasowaniu i… przemeblowaniu, ale do sklepu i z powrotem to zawsze więcej niż nic. Przemeblowanie było minimalne. Zrobiłam sobie w sypialni pseudotoaletkę, dzięki której będę miała rano dobre światło pod mejkap i miejsce na swoje babskie bzdety. A w dużym pokoju zrobiło się więcej miejsca, odkryta przestrzeń będzie czekała na biały drewniany stół z białymi drewnianymi krzesłami. Taki mi się marzy. Całe przedsięwzięcie wywołał bardzo nietrafiony zakup dużo za drogiego stojaka pod laptopa, który zamiast być tworem przyszłości, okazał się być śmierdzącym, chińskim, zupełnie niepraktycznym bublem. Popsuł mi ten zakup humor konkretnie, bo zamiast siedzieć wygodnie rozłożona na kanapie z komputrem na stojaku, garbię się – też na kanapie – z laptopem na ławie. Ale takie to już uroki zakupów przez internet. Trzeba się teraz będzie bawić w zwroty i walczyć o kasę. Ych.

Od dłuższego czasu zżerała mnie od środka myśl o tym, że muszę porozmawiać z szefową o swojej przyszłości. Umowa kończy mi się niebawem, a chciałabym wiedzieć na czym stoję i – nie ukrywam – dostać podwyżkę. Na szczęście okazja wreszcie nadeszła, korzystając z tego, że szefowa miała urodziny, a zespół zrzucił się na prezent i było przez chwilę miło, bezczelnie wykorzystałam moment i poszłam zapytać. Nie byłam zadowolona z tej rozmowy, rzekłabym nawet, że jestem zażenowana jej poziomem i traktowaniem mnie jak robaka, mówienie do mnie z miną, jakby mówiła do cuchnącego zbuka i jakieś kompletnie nie na miejscu uwagi. Ale informacje istotne dla mnie uzyskałam. Umowę dostanę, a o podwyżkę dla mnie zawnioskuje. Co nie jest jednoznaczne z tym, że ją dostanę. No zobaczymy. W każdym razie w pracy męczę się strasznie, skreślam dni w kalendarzu i mam nadzieję przeżyć maj w miarę zdrowa psychicznie.

Sprawy nie ułatwiają mi szkolenia motywacyjne. Chciałabym powiedzieć, wbrew aktualnym trendom, jak bardzo nienawidzę szkoleń, wykładów, pogadanek i poradników motywacyjnych. Nie wiem, czy trafiam na takie, czy wszystkie takie są, ale – wybaczcie, fani takowych – nie wiem do jakich płytkich emocjonalnie idiotów są te treści kierowane. Kiedy czytam czy słyszę ten psychologiczny bełkot, robi mi się słabo. Tandetne, amerykańskie hasełka, nijak mające się do rzeczywistości, nie mające żadnego niemal odniesienia do prawdziwego życia. Tanie wzruszenia, płytkie emocje, wszystko to, czego nie mogę strawić. Ostatnio nam takie w pracy zafundowali. Jezusiemaryjo, moje uszy i oczy krwawiły, naprawdę krwawiły. Byłam tak zażenowana przedstawianymi treściami, że musiałam schować się i zacząć grać w Quizwanie [swoją drogą POLECAM! To będzie chyba pierwsza gierka na androida, jaką sobie kupię w wersji premium], bo inaczej nie mogłabym kryć swego bardzo negatywnego odbioru. Uświadomiłam sobie, że według prowadzącego szkolenie motywujące jestem typowym malkontentem i człowiekiem nastawionym na NIE. Ale ja twierdzę, że jestem po prostu bardzo, ale to bardzo niepodatna na manipulację i wpływy. I naprawdę nie mam nic do osób, które to lubią, na które to działa, może to ja nie trafiam na właściwe treści, ale jestem do tego stopnia zniechęcona, że nawet nie mam ochoty próbować dalej. To nie dla mnie.

A tak poza tym to po staremu. Słyszę za oknem, że w restauracji obok impreza w najlepsze. A my sobie siedzimy na kanapie, ramię w ramię. Mężu uczy się szwedzkiego, a ja klepię notkę. Podziwiam go za ten zapał do nauki, bo uczy się sam, na bazie internetowych pomocy i nawet mu to idzie. Czuje się zagrożony tak samo jak ja i buduje dla nas koło ratunkowe na przyszłość. Mam nadzieję, że nie przyjdzie nam z niego korzystać. I wiecie, co jeszcze? Ktoś nam ukradł śmieci spod drzwi. Niezła schiza. Przygotowałam śmieci do wyniesienia, postawiłam je pod drzwiami, żeby na pewno nie zapomnieć, wychodzimy, a tu śmieci nie ma. Aż się mężu poszedł psychicznej sąsiadki zapytać, czy coś wie. Twierdziła, że nie. Ale my ją oboje podejrzewamy, bo kobita ewidentnie cierpi na zbieractwo, jak sprzątaliśmy mieszkanie po śmierci Babci, zabierała sobie 70% naszych śmieci, to samo było przed remontem, tylko że wtedy zawsze pytała. Może tak się przyzwyczaiła, że stwierdziła, że już pytać nie ma sensu. Nie powiem, skradzione śmieci budują poczucie zagrożenia… Dzisiaj śmieci, jutro włamanie, zabójstwo i poćwiartowane ciało w zamrażarce.

Udanego weekendu wszystkim!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „thriller

  1. kardiowersja pisze:

    też myślę o nauce szwedzkiego

  2. postal pisze:

    Ta akcja ze smjeciami ma send.
    Dzisiaj smieci jutro martwy pies na progu.
    Europy peryferia, hostel.
    Za sciana zboczeniec wklada siusiaka w roster.

  3. azkabazkan pisze:

    A ja myślę, że ktoś po prostu zrobił dobry uczynek wyrzucając Wam śmieci i nie powinniście się niczego obawiać.

  4. linka85 pisze:

    Haha, od zabranych śmieci do ćwiartowania. Oj, kochana, poniosła Cię wyobraźnia :D!! Jak dobrze, że ja nie mam żadnych szkoleń motywacyjnych. Moim zdaniem albo się tę motywację ma, albo nie i żadne szkolenie nie pomoże w tym zakresie. No ale jak szefostwo nie ma na co wydawać pieniędzy… Dobrze, że póki nie znajdziesz nic lepszego, możesz być spokojna o pracę. A mam nadzieję, że i podwyżki się doczekasz.

  5. napiecyku pisze:

    Ale masz sąsiadkę, oby z jej mieszkania nie zaczęły wyłazić karaluchy :)

  6. tysiowaa pisze:

    Szkolenia motywacyjne?? Mnie nudzą, stereotypowe slogany, zrób listę i po kolei spełniaj cele, zrób tablice motywacyjna,aby to zwizualizować, rusz się. Wydaje mi się, że jak sam człowiek nie odnajdzie w sobie zapału to po takim gadaniu dwa dni będzie może nakrecony, a potem wszystko opadnie. O ile zaskutkuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s