Czara goryczy

Czara goryczy się przelała, gdy dowiedziałam się tuż po przedłużeniu umowy, że mocno zmieniają się warunki mojej pracy. Szefowa wiedziała dużo wcześniej i z premedytacją mnie nie poinformowała. Podjęłam decyzję o odejściu z pracy. Jeszcze nie ogłosiłam tego szefowej, jeszcze wypowiedzenie nie jest oficjalne, ale koleżanki już podejrzewają, jako że wywożę po trochu swoje rzeczy do domu, moje biurko i szafki pustoszeją, a ja mam na wszystko wywalone.
Bilans jest taki, że dzięki tej pracy mogłam zrobić remont, kupić sporo rzeczy, które teraz stanowią skromny majątek mojego mieszkanka, wyposażyłam się w najbardziej podstawowe sprzęty i meble, a do tego zyskalam parę miesięcy naprawdę dobrej passy. Były dobre pieniądze, były wygrane konkursy i uznanie szefostwa. Jednak źródło zaczęło wysychać, było tylko coraz gorzej i gorzej, a szefowa sukcesywnie niszczyła moja psychikę. Można by się długo rozwodzić nad tym, co się działo w mojej firmie, napisze tylko, że wystarczy przeczytać pierwszy lepszy artykuł wyszukany pod hasłem „mobbing w korporacji” i 90% treści pasuje do mojej historii. Tak więc daruję sobie opisy. Do tego dochodzą dalekie dojazdy, obcięcie pensji i mamy przepis na zniszczenie całkiem przyzwoitego pracownika. Skończyłam z depresją i nerwicą, którą również zamierzam zacząć leczyć specjalistycznie, bo prawda jest taka, że jestem strzępkiem człowieka, którym jeszcze niedawno byłam. Mam problemy gastryczne, przed pracą boli mnie brzuch, a po pracy kompulsywnie wpieprzam. Śpię bardzo źle przez co również bardzo źle czuję się w dzień. W weekend myślę tylko o pracy, obsesyjnie bojąc się poniedziałku. Wyniszczam się również fizycznie przez brak ruchu i złą dietę, roztylam się i zaczęłam bać śmierci. Dlatego właśnie postanowiłam, że to musi się wreszcie skończyć, że musi się to skończyć teraz, bo potem może być już za późno. Nic nie zwróci mi zdrowia i czasu spędzonego z mężem.
Matkę próbowałam przygotować na to, że już nie będzie mogła dumnie rozpowiadac, gdzie i dla kogo córka pracuje. Ona do wiadomości nie przyjmuje, bo bardziej niż moje zdrowie liczy się jej prestiż, jako matki córki, która ma TAKĄ pracę. Nie ukrywam, że jej parcie na to, żeby z tej pracy nie rezygnować trochę mnie zasmucilo, szczególnie, że doskonale wie, ile mnie to kosztuje i jak bardzo zaczęłam podupadac na zdrowiu. Ale chyba jeszcze smutniejsze jest to, jak bardzo zależy mi na jej wsparciu w tej decyzji.
Na szczęście zupełnie szczerze wspiera mnie w mojej decyzji mąż, który matematycznie udowodnił mi, dlaczego nie opłaca mi się juz tam pracować, co więcej zamierza pójść ze mną do lekarza i pomóc mi w tym bardzo trudnym dla mnie kroku.
Moja historia jako pracownicy korporacji dobiega końca, mam już na oku inna pracę w swoim miejscu zamieszkania za marne grosze i na smieciowa umowę. Ale przynajmniej będę miała życie. A nikt nie może przewidzieć, czy mnie to życie jeszcze nie zaskoczy czymś lepszym, prawda? Czasem trzeba zawalczyć o siebie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Czara goryczy

  1. tysiowaa pisze:

    Twoja Matka za Ciebie życia nie przeżyje.
    Przestań się przejmować tym co myślą inni. Zdrowie najważniejsze.
    Trzymam kciuki.

  2. Ja Cię wspieram mocno :)
    Trzeba się szanować. A zdrowie jest naprawdę najważniejsze, wszystko co przeżywamy odbija się na nim prędzej czy później.

  3. cicicada pisze:

    Brawo M! Sluszna decyzja. Zycie jest tylko jedno i nie wiadomo jak dlugie dlatego trzeba z niego korzystac… Moze nie bedzie Was stac na wymarzone wakacje za granica, ale chyba chwile spedzone z mezem czy rodzina nawet w tzw przydomowym ogrodku sa cenniejsze. No i zdrowie… tego nie kupisz za zadne pieniadze. Trzymam mocno kciuki zeby sie wszystko ulozylo!

  4. postal pisze:

    Ale najpierw odpocznij miesiac pub dwa na psychiatrycznym L4 wspomaganym psychoterapia.

  5. Anea pisze:

    Nie kupisz trzech rzeczy: miłości, zdrowia i czasu, wydaje się, że wszystkie je zyskasz wraz z realizacją tej decyzji

  6. grafomanka pisze:

    Też kiedyś tak zrobiłam. Wprawdzie nie było to robota w takiej typowej korpo no i trwała o wiele krócej, ale też nie dałam rady.
    Nie warto.
    Trzymaj się. Dasz radę. Teraz będzie lepiej.
    (Wiem, że to banały, ale czasem w banałach jest zawarta wielka prawda ;) )

    grafomanka

  7. Helen pisze:

    Twoja matka jest z innego pokolenia, ale nie tak odległego niż moje pokolenie. Powinna już rozumieć zagrożenia, jakie niesie praca w korpo.
    Ale to tak jak z moim przyjacielem, który po 15 latach odszedł z Policji, żeby nie ześwirować albo się nie rozpić. Jego żona też mu tego nie mogła darować.
    Podjęłaś dobrą decyzję.
    A co do zmiany warunków pracy, to one są objęte takim samym okresem wypowiedzenia, jak umowa o pracę. Jeśli szefowa chciała coś zmienić, miała obowiązek odpowiednio wcześniej to zgłosić.
    Zwiewaj stamtąd. Powodzenia:)

  8. eulalia87 pisze:

    powodzenia, korporacja nie zając nie ucieknie , zawsze można wrócić, a życia nie wrócisz :)

  9. jestesczesciamnie pisze:

    Trzymaj się, na pewno podjęłaś dobrą decyzję. Zadbaj teraz o siebie przede wszystkim :*

  10. W. pisze:

    Słuszna decyzja. Żadne pieniądze czy prestiż nie zwrócą Ci zdrowia – psychicznego i fizycznego. Pozdrawiam Cię serdecznie M.

  11. linka85 pisze:

    Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję, widząc, jak praca rujnuje Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Na szczęście dotarło to do Ciebie w porę. Jakoś się chwilowo przemęczysz na tak fatalnej umowie w nowym miejscu pracy. A zobaczysz, że w końcu uda Ci się znaleźć coś lepszego. Potrzeba tylko czasu. A najważniejsze, że będziesz mogła zacząć normalnie funkcjonować, nie bojąc się każdego nadchodzącego dnia. Żadna praca nie jest tego warta. Szkoda, że do Twojej mamy to nie dociera.

  12. kardiowersja pisze:

    to tylko robota, tym bardziej nie warta wypruwania flaków
    jak pępowina zostanie ostatecznie przecięta, nie to że będziesz miała totalnie w dupie „rady życiowe” rodzicielki, to będziesz podejmować decyzje bez myślenia co mama na to i będzie spływać jak po kaczce, ale leczenie specjalistyczne zapewne i w tym może pomóc
    czekam aż twój świat będzie wyglądał inaczej, bo serce się kraje chwilami jak sobie wyobrażam te codzienne podróże i zmęczenie i że w robocie nieprzyjaźnie i ten mobbing
    pozdrawiam

  13. Ania pisze:

    Słuszna decyzja, walcz o siebie!

  14. suit your life up pisze:

    Często spotykam się z myśleniem, że jest ciężko i źle w pracy, ale pieniądze by się przydały na to i tamto, więc jeszcze wytrzymam. Ale jak się zrealizuje jeden cel, to pojawi się drugi i trzeci i następny – zawsze pieniądze będą potrzebne. Uważam, że podjęłaś dobrą decyzję i życzę Ci powodzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s