pierwszy cel osiągnięty: mieszczę się w spodnie!

Zacznę od informacji najistotniejszej dla mnie: osiągnęłam swój cel na miesiąc przed czasem. Jestem w szoku. Oczywiście mam na myśli wbicie się w spodnie dwa rozmiary mniejsze, które dostałam od mamy. Dzisiaj rano postanowiłam dać sobie szansę i spróbować, no i cóż rzec mogę. Leżą idealnie. Okazało się na dodatek, że wszystkie moje za ciasne spodnie sprzed 3 lat również leżą idealnie, dzięki czemu zyskałam dodatkowe okrycie tyłka na jesień. Jeśli liczyć kilogramy od tegorocznego maksimum, zgubiłam już dychę. Jeśli liczyć od momentu, kiedy zaczęłam się odchudzać z MyFitnessPalem, to zrzuciłam 7. Myślę, że jest to jakiś powód do dumy. Nie chcę być jednak zbyt pewna siebie, bo ja już mam takich cudownych odchudzań za sobą bardzo pokaźną ilość, więc póki co po prostu trzymam się kursu, ograniczam spożywane kalorie i uprawiam fizyczne aktywności.

A co do aktywności, to już po tych 10 kg w dół daje się czasem odczuwać przyjemność z wysiłku, ba, niektóre aktywności, które na początku były wysiłkiem, teraz przestały nim być. To miłe. Co więcej zainwestowałam w swoje odchudzanie i sobie zamówiłam prosto z Chin najlepsze na ten moment finansowo i technologicznie dla mnie opaski fitness, mierzące aktywności, cykle snu i inne cuda, pomagające ustalić rzeczywistą dobową aktywność i ustanawiać nowe wyzwania. Nie mogę się ich doczekać. A mówię o nich, bo jedna leci dla Niedźwiadka i będziemy sobie fitness parką :P Śmieję się oczywiście, ale wiecie, każda motywacja jest dobra, żeby dłużej pożyć. Bo szczerze mówiąc teraz gra toczy się o zdrowie i życie moje i mojego męża. I trzeba to w końcu sobie głośno powiedzieć.

Po dłuższej chwili ciszy rozdzwoniły się telefony z zaproszeniami na rozmowę o pracę. Byłam, zrobiłam tak samo dobre wrażenie, jak prawie zawsze i czekam. Nie nastawiam się na nic, mając ciągle w pamięci, że czeka na mnie słaba posadka na umowie zlecenie, ale że lepsze to niż nic. W międzyczasie rozglądam się i próbuję odganiać negatywne informacje spływające zewsząd.

Wczoraj mój ojciec miał wypadek, właściwie chyba trzeba to nazwać kraksą z winy tego drugiego, który wjechał tacie w drzwi od strony kierowcy. Lekka panika była, bo ojciec ma tendencję do zgrywania bohatera i nie chciał się dać zbadać lekarzowi, ale skrzyknęłam rodzeństwo, nakładłam do głowy matce, a potem ojcu i wszyscy naraz tak długo go molestowaliśmy, aż w końcu badaniu się poddał. Na szczęście okazało się, że oprócz siniaków i wielkiego guza na głowie nic mu się nie stało. Samochód skasowany, że jeździć się nie da, ale ubezpieczalnia zapewni pojazd zastępczy, a ja po cichu liczę, że kasy dostaną tyle, żeby kupić sobie coś bezpieczniejszego.

Nowina jest też taka, że będę ciocią. Starszy brat z żoną spodziewają się dziecka, a ja niespecjalnie wiem, jak się z tym czuję i najśmieszniejsze, że chyba nijak :) Próbuję zgłębić swe emocje i nie dokopuję się kompletnie do niczego w związku z tym. Może sytuacja się rozwinie, kiedy zobaczę jakiś zaawansowany brzuch albo rzeczywistego noworodka, ale póki co cisza.

W kwestii mojej depresji i zmęczenia mogę już chyba również napisać, że czuję się całkiem nieźle. Objawy w postaci walącego serca, niepokoju, bezsenności czy objadania się ustąpiły całkowicie, a jedyne co pozostało, to uczucie zmęczenia, które może zresztą wynikać ze zdecydowanie zwiększonej dawki i intensywności aktywności fizycznej oraz obniżonej dawki przyjmowanych pokarmów. Odpoczęłam od pracy i coraz częściej mam ochotę wrócić do życia zawodowego, ale lekarz stwierdził, że jeszcze chwilkę dla pewności powinnam odpocząć, więc posłusznie przyjmuję radę i znajduję sobie nowe hobby. Wymyśliłam projekt, który spróbuję postawić na nogi, takie moje małe, raczkujące dziecko, które może kiedyś będzie duże i będzie kimś :D Jeśli oczywiście to nie jest tylko słomiany zapał, z którego jestem znana.

Także – jak to śpiewał Michał Wiśniewski – „piję kawę, jest cudownie”. A teraz oddam się aktywnemu czytelnictwu ulubionych blogów. Buziaki!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „pierwszy cel osiągnięty: mieszczę się w spodnie!

  1. dee4di pisze:

    Podoba mi się taki optymizm! I strasznie zazdroszczę tych 10 kg! Też chcę, ale nie mam charakteru

  2. peniswkuchni pisze:

    Trafiłem na Twój blog przypadkiem. Ciesze się, że odnosisz sukcesy. Ja od stycznia, dzięki samozaparciu, odpowiedniej diety i ćwiczeniom schudłem 40 kg, teraz tylko muszę utrzymać tą wagę, aż mój organizm się przystostuje i zaakceptuje nowego mnie. Życzę powodzenia. Będę czasem tu zaglądał. Pozdrawiam.

  3. Vann Zawss pisze:

    Gratuluję sukcesów. Bardzo przyjemne to uczucie, ja zostawiłam sobie jedne ogromne spodnie z lat otyłości i czasami je wyjmuję, patrzę i nie wierzę, że taka byłam. Trzymam dalej kciuki. :)

  4. anika pisze:

    Trzymam kciuki, żeby waga pozostała na poziomie jaki Cię satysfakcjonuje na zawsze :-) I za nowy projekt też trzymam :-)

  5. linka85 pisze:

    Ale fajnie Ci ta waga poleciała. Zazdroszczę :) Ciekawa jestem, jak się sprawdzą te Twoje cudowne opaski :). Oby po tych rozmowach udało Ci się znaleźć fajną lub przynajmniej w miarę fajną pracę! A póki co korzystaj ile możesz :).Mam nadzieję, że za jakiś czas nam zdradzisz, na co się porwałaś i na czym polega Twoje nowe hobby!
    A bycie ciocią, cóż… nie zmienia radykalnie życia. Do tego trzeba zostać matką :>.

  6. tysiowaa pisze:

    O byciu ciocią to ja mogę się wypowiedzieć, też nie miałam żadnych odczuć dopóki Mały D. się nie wykluł ;) i kupił mnie swoim pierwszym uśmiechem. I zawsze oczekuję na spotkanie z nim, bo jest cudowny, taki do schrupania, a w dodatku jest ta bystry i uparty,że mnie zachwyca i bawi na tak małe dziecko. Chyba więzy krwi tak działają, bo inne dzieci nie oddziałują na mne w żaden sposób.
    Moje gratulację za wszystko, bo Ci się należą zdecydowanie. Aaa takie wpisy czytam z przyjemnością :)

  7. kardiowersja pisze:

    to na zimę będziesz znowu wymieniać garderobę;))) te opaski to chyba jakiś niepotrzebny gadżet, ale ciekawa jestem Twojej opinii jak się będą sprawdzać…
    a ze starszym bratem się lubicie?

  8. napiecyku pisze:

    A ja ponownie przytyłam te 3 kg. które straciłam na wakacjach :( Bardzo się cieszę, że czujesz się dobrze i zaczynasz myśleć o dziecku. Trzydziestka, to bardzo dobry moment na słodkiego, pachnącego mleczkiem bobasa :))

  9. innam pisze:

    A gdzie Ty to wyczytalas, że ja myślę o dziecku? ;)

  10. SlimSizeMe pisze:

    Nie śmieszy mnie, że ktoś chciałby ważyć tyle co ja. Wyobrażam sobie jak ciężko musi być osobie, która waży więcej ode mnie. Chociaż mi jest ciężko z moimi kilogramami, na zajęciach crossFit bardzo to odczuwam. Osoby chude robią wszystko szybciej, mniej się męczą. Mi wszystko sprawia problem, mało tego czasem przeszkadza mi brzuch :/

  11. Ania pisze:

    Cieszy mnie Twój optymizm :) i gratuluję wagi, moja idzie w górę :P

  12. Caddi Yasmin pisze:

    A ja mam problem: nie mam wystarczająco szczupłych spodni, w których mógłbym z satysfakcja powiedzieć, że wreszcie się w nich mieszczę.. Musiałem kupić nowe zestawy, by nie wyglądać , jakbym miał ubranie po starszym bracie.
    Gratuluje samozaparcia i życzę wytrwałości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s