rozmowy o pracę i media społecznościowe

Telefony nadal dzwonią i zapraszają na rozmowy, byłam na paru, ale wiecie jak to jest… Niby wszystko pięknie, a potem nikt nie oddzwania. Nie wiem, może za brzydka albo za gruba jestem, a może jestem zbyt stanowcza… Zawsze na tych rozmowach udaję pewną siebie, wiedzącą czego chce, a może oni szukają potulnego, nieśmiałego baranka? Może chcą kogoś łatwego do zmanipulowania? Po dzisiejszej rozmowie wyszłam zniesmaczona, koleś się mnie bał! Bo wiecie, on mnie przepytuje, zadał tych pytań z 30 [w tym z 5 tak kretyńskich, że aż mi mowę na chwilę odjęło…] i kończy rozmowę. A ja do niego mówię, że proszę pana, ja też mam kilka pytań! Tak go to zaskoczyło, że aż się kurna spocił. A jak mi odpowiadał na kolejne pytania, to zaczął się jąkać. Echhh… I weź tu się domyśl, kim masz na konkretnej rozmowie być. Czy pewną siebie biznesłumen czy nieśmiałym kłapouszkiem z podwiniętym ogonkiem. Zawsze stawiam na pierwszą opcję, ale coś nieskuteczna. Może trzeba zmienić taktykę? Ale trochę mi się nie widzi. Dotychczasowe doświadczenia nauczyły mnie, że warto pokazać, że ma się jakieś oczekiwania i że ma się swoje zdanie, bo potem szef się będzie z tym liczył. A jak tego nie zasygnalizujesz od razu, to o swoją pozycję i szacunek można walczyć długo i nieskutecznie…

Pomiędzy rozmowami o pracę spaceruję sobie po mieście, łapiąc ostatnie promyki letniego słońca. I niby upalnie, ale to nie jest już takie lipcowe czy sierpniowe słońce, jest dużo delikatniejsze i nie sprawia, że każda komórka Twojego ciała się topi i rozpływa. Raczej rozgrzewa po kości i ładuje akumulatory na długą, ciemną i mokrą zimę. Kocham jesień i mam nadzieję, że ta taka listopadowo-grudniowa długo nie przyjdzie, że będzie złota, wczesna i piękna. Pójdziemy dzisiaj z mążem oberwać winogrona na działce, damy mamie do wyciśnięcia w sokowirówce, a na soku będziemy robić wino. Drożdże są, piro do butli jest… Nic, tylko wstawiać.

Kolejne kilogramy w dół. Na razie motywacja mnie nie opuszcza, trzymam się dzielnie, zaczynam mieć jakiś zarys obojczyków nawet, hehehe. Są gorsze i lepsze dni, ale myślę, że warto.

Nieraz mam ochotę napisać tu coś więcej. Np. jak bardzo ciężkim i nieprzepracowanym dla mnie tematem jest moja relacja z matką i rodzeństwem albo o trudach, z jakimi borykamy się z mężem jako rodzina. Ale wiecie, chyba to już przestało być dla mnie takie miejsce. I w Internecie już takiego miejsca nie będzie. Z tym większym niepokojem obserwuję, jak ludzie w portalach społecznościowych robią ze swojego życia reality show, opisują swoje zmagania, problemy, nieraz bardzo intymne. A do tego pełne dane osobowe, zdjęcia swoje i dzieci, koneksje rodzinne z wszystkimi szczegółami. Czy naprawdę tylko ja czuję, że to jest niebezpieczne? Zestawienie takiej ilości informacji z intymnymi detalami życia prywatnego? Czy może to ja mam paranoję, a to co widzę jest po prostu czymś normalnym? Wszystko możliwe.

I tym pełnym niepokoju akcentem, zapitym resztką zielonej herbaty, idę obrać ziemniaki na obiad :) Buziaki!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „rozmowy o pracę i media społecznościowe

  1. grafomanka pisze:

    Też uważam, że jednak jakąś część życia należy zachować dla siebie. Niekoniecznie wszyscy muszą i chcą wiedzieć, że kupiłam nową solniczkę oraz że mąż zapadł na jelitówkę… ;)
    Ale nawet zniosę takie bardziej prywatne wywody, byleby było to napisanie INTELIGENTNIE, z poczuciem humoru lub dystansem… Kocham inteligencję. I poczucie humoru. Z tej wyższej półki.
    Sama też czasem coś piszę i publikuję. Wydaje mi się, że mam zdrowe proporcje, ale tak naprawdę dla każdego ta granica jest trochę inna i trudno to oceniać.
    Też kocham jesień.

  2. anika pisze:

    Dołączam do klubu wielbicielek jesiennego słoneczka, które przyjemnie grzeje zamiast męczyć swym żarem ;-)

  3. peniswkuchni pisze:

    Jeśli jeszcze tej jesieni będą grzyby to będę naprawdę kontent. Ale fakt, jesień po takim upalnym lecie, jak to które juz przemija, to miłe wytchnienie.

  4. Helen pisze:

    W temacie rozmowy o pracę mam doświadczenia z drugiej strony, kiedy to ja zatrudniam. Tyle że moje doświadczenia są wyłącznie moje, i mogą się kompletnie nie sprawdzić u innego pracodawcy.
    Powiem ci co ja lubię u kandydatów – umiejętność „sprzedania” swoich dobrych cech, ale i przyznania się do niedoborów, z uśmiechniętym dodatkiem „ale przecież wszystkiego można się nauczyć”.
    Cenię osoby na lekkim luzie, nie spięte, ale też nie bezczelne. Ubrane stosownie do proponowanej pracy (kiedyś kandydat na handlowca miał w uchu kolczyk z Króliczkiem Playboya. Wywaliłam).
    Nie uznaję osób które na starcie stawiają wysokie warunki płacowe, choć nie dają żadnej gwarancji, że się do danej pracy nadają. To można ustalić osobno, że po okresie próbnym chcesz zarabiać tyle a tyle. Ale nie od razu stanowczo z marszu.
    No i musisz niestety akceptować to, że pracodawca od razu widzi w tobie przyszłą matkę na macierzyńskim:( Nie miej mu tego za złe. On też ma swoje powody.
    Powodzenia i gratulacje względem wagi:))

  5. napiecyku pisze:

    Nie masz paranoi, co za dużo, to nie zdrowo. W takim razie razem czekamy na długą, ciepłą, złotą jesień :)

  6. tysiowaa pisze:

    Zgadzam się, Ty też masz prawo mieć swoje wymagania względem pracodawcy tylko trzeba to ładnie opakować, aby dobrze wyglądało. Gratuluje motywacji, oby tak dalej. Ja to zastanawiam się czasem jak nie tu to gdzie??

  7. SlimSizeMe pisze:

    A spróbuj się zastanowić jakbyś ty szukała pracownika to co byś doceniła (jakie zachowania)? Co byłoby dla Ciebie atutem, a co minusem? Ja na rozmowach staram się zachowywać dyplomatycznie, przeważnie pytanie o to „czy chciałabym zadać pytanie” pada. W trakcie rozmowy również można zapytać o nurtującą rzecz. Staram się być uprzejma, pozostawić drzwi do negocjacji, ale stawiać na swoim. Niestety czasem brakuje nam doświadczenia i po kilku nieudanych rozmowach należy zweryfikować nasze oczekiwania ;).

    A robienie reality show na Facebooku np. z rozstania z mężem to coś tragicznego. Nie wiem jak można być takim idiotą? Serio chcesz, żeby twój przyszły partner/pracodawca lub inna ważna dla ciebie osoba wiedziała o takich idiotyzmach (z wyzywaniem się włącznie)?

  8. linka85 pisze:

    Taka jesień jest piękna :). Gratuluję dalszych postępów w chudnięciu. A jeśli chodzi o poszukiwanie pracy, myślę, że należy być sobą. Nie będziesz udawała szarej, niepozornej i zahukanej myszki, skoro jest Ci to obce. Myślę, że dobrze potrafisz to wypośrodkować. Pozostaje czekać, aż ktoś się na Tobie pozna :). Powodzenia! I też uważam, że ludzie z tym wywnętrzaniem się i życiem na pokaz przekraczają wszelkie granice. No ale co poradzić…

  9. mmojra pisze:

    Dla niektórych „prywatność” ma zupełnie inną granice. Kiedy zdarza mi się na Facebooku czytać według mnie prywatne informacje z życia codziennego to robi mi się przykro. Ludzie aż tak potrzebują uwagi? :-(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s