w blasku świeczuszek

Wróciłam właśnie z bardzo miłej i przyjemnej rozmowy o pracę. Na ostatnich kilku padała prośba o podanie 3 swoich wad, a że jakoś słabo szły mi odpowiedzi, to poprosiłam wieczorem męża, żeby pomógł mi wymyślić coś, co brzmi dobrze dla pracodawcowego ucha. Wymyśliliśmy trzy wady, które – jakby się dobrze przyjrzeć – mogłyby również być zaletami. I całe szczęście, bo tradycyjnie pytanie o wady padło. Wyrecytowałam wszystko identycznie, jak to przed snem zaplanowaliśmy :D Rozmowa była długa, szczegółowa, a ja zadowolona z siebie, bo poszła mi dokładnie tak, jak chciałam. Nie nastawiam się jednak na nic, bo już byłam na takich udanych rozmowach nie raz, ale zaproszenia do współpracy brak.

Mąż w pracy, dom posprzątany wczoraj, a więc tylko przedzierzgnęłam się w domowe ciuchy, odpaliłam świeczuszki i zrobiłam kawę. Ziemniaki bulgoczą w garnku, za parę minut napcham kichę, bo mimo zjedzonego niedawno drugiego śniadania głód nie zniknął.

Za to kilogramy lecą, spadły mi kolejne dwa i jestem już 3 kroki od milowego kamienia mojego odchudzania. Mogę też Wam wyznać, że podjęłam próbę biegania. Jako gigagrubas dawałam radę truchtać przez 2-2,5 minuty, ale po kilku biegowych wypadach do lasu zaczęło mi się zdarzać łączyć idealne tempo z idealnym oddechem i wręcz sunęłam po leśnych ścieżkach szczęśliwa i zjednoczona z naturą – jak mi się zdawało – w nieskończoność. Czuję, że pokocham bieganie, że z każdym straconym kilogramem będzie mi to dawało większą przyjemność. Ale póki co nie mogę się przeciążać, bo nie chcę sobie stawów pouszkadzać. Dla mnie najważniejsze, że jestem uparta i skupiona na celu. A po wczorajszym treningu mam zakwasy w… dupie. Dosłownie :P Przede mną jakieś dwa tygodnie wagowego zastoju, bo jestem „przed”, ale potem spodziewam się dotrzeć tam, gdzie jeszcze mnie nie było.

Złota Strzała jest cudowna. Pan blacharz-mechanik zrobił wszystko tak, że prawie nie widać, że pół auta było zmiażdżone. Wszystko działa, bak zalany do pełna i śmigamy jak szaleni ulicami naszego miasteczka. Samochód daje nieopisane poczucie wolności i – nie bójmy się użyć tego słowa – luksusu. Bo co jak co, ale ja jestem osobą, która miała w życiu jeden krótki epizod z autem, resztę życia wszędzie chodziłam pieszo. Więc jako osoba, która setki razy zmokła do suchej nitki, przemarzła na kość, której na środku ulicy nie raz i nie dwa rozpadły się buty, dla której pęcherze na stopach, krew i ból są chlebem powszednim, której śnieg i lodowaty deszcz siekły w twarz aż piekło, a południowe letnie słońce parzyło skórę, mogę śmiało powiedzieć, że samochód to luksus. Każdy samochód. Dzięki Złotej Strzale możemy jeździć do lasu by pospacerować czy pobiegać, załatwiamy wszystkie ważne sprawy na mieście w godzinę, a nie w cztery. Wpadamy do rodziców pięć razy częściej, czasem nawet bez powodu. Wielka zmiana w życiu.

Od jutra Mężowi rozpoczyna się dłuższy urlop, więc pewnie będziemy wymyślać ciekawe sposoby spędzania tego czasu możliwie aktywnie. A tym czasem kończę pisanie, by porozkoszować się tymi ostatnimi chwilami samotności w ciszy, spokoju i przy akompaniamencie dobrego serialu. Dobrego tygodnia!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „w blasku świeczuszek

  1. Helen pisze:

    Ja cię proszę, posłuchaj starszej koleżanki. Nie biegaj, tylko bardzo szybko i mocno maszeruj. Machaj rękami tak jakbyś odpychała się kijkami, ale to musi być szybko, więc mnie osobiście kije przeszkadzają.
    Będziesz oszczędzać stawy a tętno i tak skoczy ci do 120 i o to chodzi. Możesz potruchtać kawałek, żeby wskoczyć na wyższy bieg, ale potem już maszeruj. Maszeruj!

  2. anika pisze:

    Ja się jakoś nigdy do biegania zmusić nie mogłam, a jak już się zmusiłam, to kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa. Ostatnio jednak zmuszam się do skakanki, której szczerze nienawidzę, ale poruszałam się jakiś czas o kulach i wszyscy mi mówią jak schudłam, a mi się to bardzo podoba :-). Na razie tej skakanki jest niewiele, tylko tyle ile czasu nie boli operowana stopa, ale zawsze to coś ;)

  3. anika pisze:

    A i starsza koleżanka dobrze mówi, mój lekarz rehabilitant też uważa, że bieganie jest trochę przeceniane i nie mówi się głośno o tym, że niektórym szkodzi, natomiast marsz z kijami jest bezpieczniejszy, nie obciąża tak kręgosłupa i każdy może go uprawiać. Facet wie co mówi, bo ma kilka dyplomów, w tym niektóre zagraniczne, no i co przede wszystkim dla mnie ważne – mnie wyciągnął z ciężkiej sytuacji – w marcu groziło mi leżenie, a ja chodzę i będę całkowicie sprawna za jakiś czas, więc też i z tego powodu ufam temu, co mówi.

  4. Ania pisze:

    Ja znowu jem na potęgę, ale może się niebawem zmobilizuję do schudnięcia. No i publicznie się dzisiaj obnażyłam na blogu, a niech rodzinka sobie używa. Wzajemnie wszystkiego dobrego!

  5. linka85 pisze:

    A Ty, kochana, masz prawo jazdy? Czy tylko Twój mąż :)? Cieszę się, że tak błogo u Was i oby tak pozostało :). Cieszmy się piękną jesienią, dopóki można. A Wy korzystajcie z dobrodziejstw, które niesie ze sobą jazda samochodem :). A praca się znajdzie, zobaczysz. Może nawet to będzie ta po pozytywnej rozmowie?

  6. tysiowaa pisze:

    Trzymam kciuki za pracę.

    Podoba mi się Twoje nastawienie :)

  7. fioletowa pisze:

    Gratulacje, jest praca, jest samochód i znowu się wszystko kula. I całe szczęście :)

    PS: a ja w sobotę wychodzę za mąż, o! :D

  8. napiecyku pisze:

    Podoba mi się Twoje podejście do porządków, po Twoich tekstach chyba sprzątam jeszcze dokładniej. Ja chodzę z kijami, mogę jeść ile i co chcę i nie będę tyć, pod warunkiem, że się dużo ruszam. Kocham też rower, zimą zostaje szybki marsz, nawet na zakupy do miasta chodzę często na nogach, co w sumie daje jakieś 6 km :)

  9. Joanna R. pisze:

    Ja jakoś nie mogę przekonać się do biegania, ale Twoje wyniki podziwiam i troszkę gonię :))

  10. fioletowa pisze:

    Już byłaś w pracy czy od poniedziałku? I jak i jak??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s